Bezpieczny rozwój

STATEKDzisiaj środa, dzień bycia Liderem, dzień dla rodziców i wychowania. Ja nie umiem wąsko i konkretnie pokazuję obrazy, mówię  większymi wizjami, a każdy wybiera co chce, to co jest dla niego/ dla niej.  To co czuje. Zdarza mi się popłynąć w bok. Taka jestem i bardzo dobrze zostało to opisane i nazwane w PDFie do mojego profilu. Mam swój kompas szczęścia. Pytam siebie co jakiś czas: czy nadal chcę tam dojść, czy to jest moje największe marzenie. Odpowiedź jest niezmienna od 10 lat. Przerażające? Nie, to duże marzenie, część elementów odhaczona.

Wychowanie dzieci to też długi proces. Nie umiałabym brać odpowiedzialności za wychowanie dzieci przez innych rodziców i za udzielane im porady, gdyby mój syn miał mniej niż 18 lat. To pierwszy moment kiedy można powiedzieć: Ok, chyba znam się na wychowaniu.  Ale ja mam dużo pokory wobec wiedzy, umiejętności i życia. Bałtyk nauczył mnie pokory wobec wody, kiedy się topiłam. Życie uczy mnie pokory wobec wiedzy i umiejętności. To tak, jakby ktoś powiedział wiem wszystko o żeglowaniu, nigdy nie wypływając w morze i ocean pływając tylko po spokojnych jeziorach w czasie dobrej pogody. Dopiero kiedy przetrwasz kilka burz, huraganów i tsunami możesz powiedzieć wiem z dużym prawdopodobieństwem :)

No właśnie co zrobić, żeby statek był bezpieczny na morzu?

Co zrobić, aby Twoje dziecko było bezpieczne w życiu?

Powinny zostać w porcie? Dzieci wychowywane pod kloszem? Znasz zasadę złotego środka? Rozwój w kontrolowanych warunkach! Zwiększanie bezpieczeństwa, zmniejszanie ryzyka. Stopniowe krok po kroku zwiększanie odpowiedzialności. Składa mi się to niesamowicie. Tak samo było w MLM. Moi ludzie uczyli się krok po kroku „pod okiem”. Byli genialni. Przełamywali bariery swoje , rozwijali się czasem efekty były wow, a czasem dobre. Popełniali błędy, ale zawsze były do naprawienia.  To najważniejsze w wychowaniu dziecka pozwól mu popełniać błędy, ale dbaj o to, aby popełniało tylko te odwracalne:) Tak, to sztuka :)

No dobra to jak z tym przygotowaniem? Teraz będą punkty i konkrety:

  1. Kompas, ustalenie kierunku. Jako lider musisz wiedzieć, dokąd płynie, idzie, leci Twój podopieczny. Jakie ma marzenia i cele. Co chce osiągnąć i gdzie chce dotrzeć.
  2. Zaczynamy od Dlaczego? Moim zdaniem to podstawa! Marzysz o byciu zawodowym graczem  w gry komputerowe, ale dlaczego chcesz nim być? Dlaczego, chcesz tego czego chcesz? Jak wygląda życie takiego człowieka? Ile godzin gra? Na co poza grą ma czas? jakie to ma skutki dla zdrowia? Jak się przed nimi ochronić? Co Ci da realizacja marzenia? Wtedy poznasz wartości jakimi kieruje się Twoje dziecko, czy Twój podopieczny.
  3. Kolejnym elementem jest Ekwipunek Co jest potrzebne aby tam dotrzeć? Jaka wiedza, umiejętności, cechy charakteru. Wyprawa będzie bezpieczna jeśli będzie dobrze przygotowana!
  4. Kolejne pytanie  Kto może pomóc? Mentor ułatwia drogę pomaga się lepiej przygotować. To ma być osoba, która przeszła tą drogę i wie jak tam doszła. Pomoże przygotować wyprawę. Nabyć odpowiednie cechy i umiejętności.
  5. Każda osoba jest inna, ma swoje którędy. Swój unikalny sposób. Jak to zrobić? Jak tam dotrzeć? Którędy płynąć? Który szlak jest mój? Kiedy patrzę  na rynek szkoleniowy, większość ludzi stosuje drogę ładnie opakować i sprzedać. Średnio przydatny drobiazg pod choinką cieszy bardziej, jeśli jest ładnie zapakowany. Moim celem jest poznać potrzeby klienta i dopasować do niego działanie tak, aby były EFEKTY dla każdego. Ostatnio usłyszałam ” Jola no coś Ty, kto daje 100% gwarancji efektu na runku? Nikt nie daje 100% gwarancji.” Odpowiedziałam: Ja!. Nie wyobrażam sobie zapraszać człowieka na szkolenie, wziąć kasę i pozwolić żeby nie miał efektu.  To jak sprzedać garnek w którym nie można nic ugotować. Dla mnie w takim razie nie dostał tego za co zapłacił. Oczywiście nie dotyczy to klientów, którzy się szkolą, ale nie wykonują działań potem, czy w trakcie zajęć. Oni na własne życzenie nie mają efektu, ale jeśli ktoś chce i stara się, musi mieć efekt. Trzeba mu pomóc znaleźć rozwiązanie i nie jest to rola innych osób uczestniczących w kursie. to jest rola prowadzącego. Tym różni się dobra szkoła od byle jakiej. Jak mi ktoś mówi, że mam mówić jak klient, żeby trafiało to sorki, ale to nie moje flow, ja nie wiem jak myśli klient, nie mam bladego pojęcia. Jest to raczej metoda prób i błędów mówię i pytam rozumiesz? Jeśli ktoś nie rozumie, mówię jeszcze raz i tłumaczę itd. Dobra bo już za bardzo  się rozpisałam. Masz świadomość, że na blogu jest zaledwie wycinek wiedzy? Całość, plus indywidualne dostosowanie, działania rozpisane krok po kroku są tylko na płatnych warsztatach?
  6. Skąd wiedzieć która droga jest Twoja? Moje którędy pokazał mi profil, a raczej wykres Dynamiki Bogactwa/ Mentalności.  Moją drogą jest   wymyślanie, kreowanie, tworzenie pozytywnych zmian w ludziach, którzy tego chcą.  Pomaganie  w kreatywnym znajdywaniu rozwiązań z najtrudniejszych sytuacji. Znajduję skuteczne rozwiązania tam, gdzie większość ludzi poddaje się i odpuszcza.   Nie mogę sama się promować, bo nikt sam siebie nie powinien promować moim zdaniem :)  Moje efekty, efekty moich klientów, często 100% to moja promocja. Ważne są opinie klientów, którzy już byli, o ile znajdą czas w zabieganym życiu, żeby je napisać. Dziękuję tym osobom, które napisały. Powstaje strona z Waszymi opiniami. Dziękuję Wam bardzo :)
  7. Drogą mojego syna, odkrytą w profilu są relacje i łączenie ludzi.  To nam pokazała Dynamika i znacznie skróciła drogę prób i błędów. Moi rodzice nie robili mi takich testów. Moje wychowanie polegało na wpajaniu, że tylko z etatu mogę zarobić, najlepszy etat  jest po szkole technicznej. Ciągłe krytykowanie … projektowanie  i szycie ciuchów: Ty wiesz jak trudno się przebić, żeby zarobić? Aktorka? No coś Ty za nieśmiała jesteś. Pisanie książek, z Twoja stylistyką? Żartujesz?  Gitara? Weź Ty się zajmij porządnymi rzeczami.  Informatyka? Tam głupich blondynek nie przyjmują, Ty nawet nie masz komputera. Potem usłyszałam tekst: Moja córka to zupełnie nie wie co chce w życiu robić.  Poszłam do ogólniaka i na pedagogikę specjalną bo kierunek interesujący dużo medycyny, psychiatrii i psychologii. Na psychologię było kilka osób na każde miejsce, więc mój mózg podpowiadał: Czy Ty masz szanse się tam dostać?
    No nie wiedziałam,  co chcę robić w życiu bo moje naturalne pomysły były krytykowane jako niebezpieczne. Bezpieczeństwo i powtarzalność to cechy profilu przeciwnego, mam ich cała masę. Czasem, kiedy zależy mi tylko na kasie, a nie na szczęściu, wchodzę w buty tego wyuczonego profilu i zarabiam. W końcu to robiłam wiele lat, męczyło bardzo, ale dawało przetrwać. Kim jestem i jakie są moje mocne strony dowiedziałam się kilka lat temu i dopiero uczę się. Jestem w podstawówce biznesowego bycia sobą :) Zawsze to robiłam, ale za darmo to dla mnie naturalne i muszę się nauczyć na tym zarabiać. Dobra miały być same konkrety. Więcej o Dynamice dowiesz się tu: http://potencjalszczescia.pl/odkryj-swoj-potencjal/
  8.  Kiedy? Bardzo ważne pytanie. Bezpiecznie jest wtedy, kiedy nie rzucasz pracy bo już nie możesz i nie otwierasz na łapu capu swojej firmy, tylko przygotowujesz się i zmieniasz kiedy jesteś gotowy/ gotowa. Przygotowanie i czas to klucz do sukcesu i bezpiecznego wypłynięcia w morze. Tak wiem, ptaki wyrzucają swoje pisklęta z gniazd, żeby nauczyły się latać i wierzą w ich naturalne, wrodzone zdolności. Szkopuł w tym, że życie jest bardziej skomplikowane niż latanie. Latanie jest jak chodzenie i to też zostawiamy zwykle naturalnym, wrodzonym umiejętnościom dziecka, prawda?

Jeśli chcesz być mentorem dla swojego dziecka,czy podopiecznego, możesz! Jest jeden warunek: żyjesz tak samo jak zalecasz dziecku, to jest spójne. Oczywiście uczymy się łatwiej od tych którym się udało, więc dla swojego dziecka powinieneś/ powinnaś być człowiekiem sukcesu, któremu udało się wypracować działające metody na szczęśliwe życie. Wszyscy mamy wkręcone że błędy i sukces się wykluczają, nasze dzieci również. Obraz Twój jako człowieka sukcesu musi być prawdziwy, to nie może być ładne opakowanie zawartość musi być lepsza niż opakowanie.

Myślę, że pomogłam, aby Twój statek był bezpieczny i wypłynął w morze :) zapraszam do komentowania, pytań …

Jeden mały dobry plan

Wystarczy jeden mały dobry plan

map-of-the-world-1164919_960_720Po dwóch pierwszych video, masz jakiś zarys swoich marzeń i tego dokąd dążysz, prawda?

O mapie marzeń więcej poczytasz i zobaczysz na blogu  Pamiętaj, żeby się zapisać na listę i podać swojego  e- maila, jeśli chcesz ze mną nadal pracować nad osiąganiem celów. Wiesz jak to działa?

Próbka wiedzy na Fan Page i na blogu, więcej dla zainteresowanych mailem. Szczegóły i konkrety jak to osiągnąć na warsztatach- webinarach online.
Marzenia budzimy tu. Warsztaty online odbywają się po zebraniu grupy minimalnej 5 osób, wtedy ustalamy termin. Cena jak za obiad.  Twój wybór czy jeden obiad na mieście zamienisz na wiedzę jak obudzić swoje marzenia.

No dobrze, ale wróćmy do tematu wystarczy jeden mały dobry plan. Skoro już masz marzenia, czas brać się za ich realizację. Opisałam to w magazynie, który wkrótce się ukaże, więc żeby się nie powtarzać dziś o czymś innym. W ostatnim tygodniu zrealizowałam kolejne swoje 3 marzenia. To się rozpędza jak lawina. Zaczynasz robić coś i nagle…patrzysz, a zrealizowały się kolejne, jakby same? No nie nie same, kiedyś przecież je wymarzyłam, nazwałam, opisałam, zaplanowałam.

Oj ten plan. Ty  też masz czasem wrażenie, że planujesz, a życie i tek robi swoje?  Zdradzę Ci tajemnicę: życie ma swój plan, ale jak masz dobrze ustawiony kompas szczęścia to lecicie w tym samym kierunku, więc mu pozwól. Np chcesz stworzyć idealny związek, a nagle wszystko się sypie i myślisz sobie moja mapa marzeń i mój plan nie działa. No właśnie powiem Ci, że działa rewelacyjnie, życie Ci pokazuje, że zbłądziłaś/ zbłądziłeś i to nie ta ścieżka. Może i ładna, ale nie doprowadzi Cie do celu. Czasem trzeba odpuścić i obserwować wydarzenia, po to żeby skorzystać z szansy kiedy się pojawi.

Od kilku lat interesuję się inwestycjami na giełdzie, wiedziałam, że kiedyś chce tego spróbować. Byłam na zupełnie innym szkoleniu w Klubie Inteligencji Finansowej i  przypadkiem pojawił się człowiek, który inwestuje na giełdzie, potem powstał projekt. A ja wiedziałam, że właśnie takie małe warsztatowe szkolenia są najlepsze i jak mam się uczyć giełdy to właśnie tam.  Gdybym wcześniej uparła się na swój plan, że muszę już pewnie bym trafiła na jakieś mega duże i drogie szkolenie z którego nic by nie wynikało i nie byłoby efektów.  Czy jest łatwo? Nie, no jak się stara baba bierze za naukę i nic nie wchodzi do głowy, wszystko ucieka… w dodatku patrze na wykres wszyscy widza, a ja nie. Inna uczestniczka szkolenia określiła to ładniej, jakby ktoś dał nam do układania 1000 puzzli i by nie było obrazka-wzoru. Mimo wszystko wiemy, że będziemy ćwiczyć i damy radę :)

No i tak, 2 lata temu uznałabym, że to nie dla mnie. Bo gorzej widzę, mam jakieś dziury w polu widzenia, więc może nie do końca ogarniam zależności na wykresbald-eagle-521492_960_720ie i pewnie się nie uda tego jakoś skompensować. Bzdura…minęły dwa lata zrealizowałam marzenie o tym żeby jazda samochodem sprawiała mi przyjemność, pokonałam ograniczenia wzroku. Jeżdżę samochodem dla przyjemności. Czasem się denerwuję, ale już to nie powoduje pływającego obrazu. Wszystko jest w głowie i niemożliwe nie istnieje. Nie rozumiem tylko, dlaczego większość z nas wkręca sobie ograniczenia?  Myślałam, że nie dam rady, że oczy za słabe, że potrzebuje kierowcy, bo nigdy nie będę jeździć.  Jeżdżę dla przyjemności wystarczyły 2 lata ćwiczeń.

Opowiem Ci o jeszcze jednym planie.  Po diagnozie dowiedziałam się, że leki na SM, kosztują majątek około 20 tys miesięcznie. Za te nowe które wprowadzają, w Polsce nie ma refundacji bo to trochę eksperymenty naukowe, nie ma leków o udowodnionej klinicznie skuteczności takiej, żeby pozwalała na refundację leków przez NFZ. W związku z tym zaplanowałam, że muszę zarabiać 25 tysięcy miesięcznie, żeby mnie było stać na te leki. Wiedziałam, że w szkole nie ma  takiej opcji, więc zaczęłam szukać innych rozwiązań. Są ludzie, którzy tyle zarabiają w swoich firmach, więc mam swoją firmę. Są ludzie którzy zarabiają tyle na giełdzie, więc się uczę itd… A teraz  najlepsze modyfikacja planu…  w szkole specjalnej to się nazywało ewaluacja 😉

Szukając sposobów na zdrowie, interesowałam się, analizowałam i testowałam  chyba wszystkie niekonwencjonalne metody. Teraz wiem, że wystarczą mi dobre suplementy, powiedzmy koszt 500 zł miesięcznie, plus Corsentials, koszt  w promocji był niższy, ale akurat za mało mi wpłynęło na konto od klientów, więc nie było opcji. Corsentials hmm 800 zł miesięcznie, może jeszcze Alavida na miesiąc około 400. Do tego zdrowe jedzenie eko itd kosztuje dwa razy więcej, czasem trzy razy więcej niż zwykłe. Generalnie spokojnie zmieszczę się w 10 tysiącach, żeby wyzdrowieć i żyć.  Wiedza pozwoliła mi zaoszczędzić 15 tysi miesięcznie. Życie mi pokazało że jestem bliżej celu niż myślę, bo to nie jest tak, że sobie progi finansowe ustawiamy na jakieś kwoty dla kwot. Każda kwota to potrzeba wynikająca …nie wiem jak u Ciebie, może nadal z obowiązków i powinności, u mnie już tylko z marzeń.

Realizacja celów i marzeń  mnie nie męczy, wystarczy być na odpowiednim kursie i złapać wiatr w żagle. Nie wymaga jakiejś energii dodatkowej. Realizując marzenia, działam na energii słonecznej, wiesz „solary” i te sprawy.  😉 To jest naturalne jak oddychanie i tak samo łatwe. W odpowiednim środowisku oddychasz łatwo, pod wodą to skomplikowane. Tylko wytłumacz mi po co siedzisz pod woda jeśli chcesz oddychać? Pod wodne życie zostaw tym co chcą robić zdjęcia rafy koralowej i pływać. Do oddychania zmień środowisko. Potrzebuje słońca i powietrza. O czym ja mówię?

podążanieO tym.  Wstawiłam na Fan Page i  odkryłam, że są osoby, które uważają, że to nie prawda, ze wymaga energii tylko jest to przyjemniejsze i lepsze. Ich zdaniem energia jest potrzebna do realizacji marzeń tak samo. Mają rację również,  ale moja energia bierze się z powietrza. Nie potrzebuję jeść, spać itd kiedy realizuje marzenia. Kiedy ludzie pogrążają się w smutku, narzekaniu i frustracji potrzebują energii, kolorują świat… No właśnie, czym? Alkohol, Narkotyki… mam bloga, opisanego, że mogą go też czytać dzieci, więc więcej przykładów nie podam, czym sobie ubarwiamy życie.  Ja nie potrzebuję dopalaczy żeby wyjść z dołka. Wystarcza mi jeden mały drobny plan.

Więc zaplanuj dokładnie co chcesz osiągnąć, ale pamiętaj, aby nie przywiązywać się mocno do tego planu i przeprowadzać ewaluację, sprawdzać czy to jest to czego ja na dzisiaj chcę. Czy ta droga jest dobra i dojdę tam gdzie chcę.

Jeśli chcesz, abym Ci bardziej pomogła w realizacji i planowaniu zapraszam: Planowanie i realizacja planu na warsztatach online: Zostań zdobywcą oraz w Łodzi tylko dla 15 osób na warsztatach Podróż do marzeń.

 

 

 

Serce dziecka

dziękuję zaKilka dni temu przyszedł do mnie młodszy syn…
On nie lubi, kiedy o nim opowiadam publicznie, albo wstawiam gdzieś zdjęcie na którym jest ze mną, a prawie na wszystkich jest 😉 Tym jednak muszę się z Wami podzielić: kilka dni temu przyszedł do mnie i zapytał:

  • Mamo kiedy idziesz na zakupy?
    Odpowiedziałam, że jak na dzisiaj nie jest nic potrzebne, więc jak będzie potrzebne jedzenie i dodałam zresztą w moim portfelu i tak nie ma pieniędzy. A on do mnie mówi:
  • mamo, a zaglądałaś do portfela dzisiaj? Bo ja myślę że znajdziesz tam pieniądze…60 zł. …
    Mój syn po raz kolejny wziął większość pieniędzy, które miał i włożył mi je do portfela uznając, że ja ich bardziej na dziś potrzebuję niż on. Serce dziecka jest niesmaowite.
    Właśnie dlatego, chociaż w sumie nie wiem co było pierwsze…. kiedy on wraca ze szkoły i mówi, że jest głupi bo nie rozumie matmy, nie pozwalam mu tak myśleć i pytam co mu mogę wytłumaczyć. Ostatnio z kimś rozmawiałam, coraz mniej nauczycieli potrafi przekazywać efektywnie wiedze zwłaszcza z przedmiotów ścisłych, a książki są tak napisane, że ja trudniejszego sposobu na wytłumaczenie matmy nie znam. Znam 5 łatwiejszych, ale ja matmy uczyłam tylko kilka lat w podstawówce specjalnej, więc co ja mogę wiedzieć, nawet jeśli moim celem było że rozumieć maja wszyscy bez względu na stopień upośledzenia. Czasem bywało zabawnie, wymyślałam 4 sposoby jak wytłumaczyć i nadal jakieś osoby nie rozumiały, wtedy brałam jakiegoś rozumiejącego ucznia, który chciał na „6” była to nasza zabawa w nauczyciela, pokazywałam im wtedy, że człowiek uczy się przez całe życie i ja tez mogę czegoś od nich się nauczyć.   Uczyń przychodził wytłumaczyć przy tablicy w jeszcze inny sposób. Tak wyglądała moja matma i rozumieli wszyscy. W każdym razie ludzie patrzą na mnie jak na nienormalną, kiedy nie krytykuję dziecka za negatywne oceny tylko pytam, jak mogę mu pomóc, albo czy wie co może z tym zrobić. Moje dzieci mają swoje słabości, ale potrafią kochać, a reszty naucza się z czasem :) Takie przemyślenia przed zebraniem semestralnym :)
    Właśnie podjęłam decyzję o nauczaniu domowym, wtedy obojętne gdzie wyjedziemy nie będzie przerwy w nauce i nikt już nie będzie zabierał mojemu dziecku pewności w siebie, wiary w siebie i ciekawości świata, a kiedy będzie starszy, będzie na tyle silnym człowiekiem, że będzie wiedział jak sobie radzić.
    Nie mam pojęcia jak w dobie znajdę czas na jego naukę, ale mam dość. Skoro i tak słyszę Pani syn dostał jedynkę z matematyki z jakiegoś działu, trzeba z nim popracować, no to sorki na co idą moje podatki? Rozumiem raz ale dzieje się to stanowczo za często.
    Moi uczniowie rozumieli matematykę i nigdy w życiu nie wpadłam na to, żeby dziecku powiedzieć że jest gorsze bo dostało słabą ocenę. Raczej siadałam tłumaczyłam i pokazywałam, że wszystko można jak się chce. Beznadziejne jest ocenianie w szkole. Uczy oceniać i uczy, że hejt jest dobry, Jesteś w czymś słaby, to mogę Cie źle ocenić…. nóż mi się w kieszeni otwiera. Chciałam, żeby chodził do szkoły bo socjalizacja rówieśnicy prawdziwy świat…. hmm ma czas. Mam dość hejtu nauczycieli mojego dziecka w szkole. nie nie wszyscy tylko ci starej daty, co nie znaczy że starsi.
    Moje dziecko jest niesamowite zawsze był ciekawy świata i szczery do czasu szkoły. Tam nauczył się ściemniać i kłamać codziennie muszę nad tym pracować. Chciałam, żeby miał dzieciństwo jak rówieśnicy, ale nie ma takiej opcji. Po pierwsze wychowuje się bez ojca, po drugie potrafi kochać, a to sprawia, że nie jest jak wszyscy tylko jak wyjątkowi, nieliczni. Myślę, że jeśli to czytasz i tu jesteś Twoje dzieci tez są takie ciepłe, serdeczne i kochane, pomagają innym i dostają mocno po dupie za dobre serce w bezwzględnym świecie. Znasz to?
    Stres szkodzi zdrowiu, a zabierając go ze szkoły zmniejszę mu stres do minimum. Natomiast koniecznie muszę znaleźć miejsce, gdzie będzie spędzał czas z rówieśnikami, może sport hmm karate w ŁDK – u? Masz jakieś pomysły? podziel się w komentarzu :)

Dzisiaj dziękuje za moje cudowne dzieci. Starszy syn robił to zdjęcie, które wstawiłam. Jest podobnie jak wszystko na moim blogu chronione prawami autorskimi. Prawda, że takie zdjęcie to piękna pasja, ale nie jedyna. Niesamowicie się patrzy jak 19 letni syn stał się wspaniałym człowiekiem, który nadal nad sobą pracuje. A co do młodzieżowego lenistwa wszystko jest kwestia perspektywy, jeśli coś dla niego jest ważne to nie ma opcji nie chce mi się, ale są rzeczy nie zając mogę jutro przecież 😉

Marzenia i cele

ZACZNIJZYCKiedyś usłyszałam Polacy nie mają marzeń, boja się marzyć. Marzenia są amerykańskie. Myślę, że to się zmienia i powinno. Marzenia to swoisty kompas szczęścia. Dzisiaj będzie bardzo krótko, więcej zobaczysz na filmie, zapraszam do oglądania :)

Cel to marzenie z datą realizacji, dlatego zaczynamy od marzeń. Od określenia tego czego chcesz w życiu co Ci daje szczęście radość. jest wielu ludzi sukcesu, którzy nie są szczęśliwi uwierzysz? To okropne uczucie, kiedy osiągasz cel i wcale nie jest Ci z tym dobrze. Ja tak miałam po rozwodzie bo to było coś co musiałam zrobić, a nie moje marzenie.  To było ratowanie życia, a nie tworzenie szczęścia. Tak sobie myślę, że właśnie większość ludzi skupia się na zarabianiu i zapewnieniu przeżycia rodzinie i to jest takie ratowanie życia. Na marzenia mało kto ma czas i siłę. Mam dla Ciebie jednak propozycję.  Jedno popołudnie  w tygodniu dla Ciebie na Twoje marzenia i cele co Ty na to? To nie jest czarny szybki szlak na szczyt, to droga bezpiecznej wędrówki do szczęścia i realizacji marzeń. Wchodzisz w to? 😉 Zapraszam na pokład. :) Poniżej znajdziesz zapis na listę.

Zapisując się na listę raz w tygodniu, czasem dwa otrzymasz maila o nowym filmie wpisie na blogu lub warsztatach, tak, aby niczego nie przegapić. Zapisując się wyrażasz zgodę na politykę prywatności i na to, że moja firma czyli ja będę przetwarzać  Twoje dane, w Polsce prawnie chronione Twoje imię i adres e- mail. Dostaniesz linki do wglądu jeszcze raz w mailu.

Perspektywa zmienia wszystko

zewnagresjaDzisiaj dla wszystkich grup moich klientów. Kilka przykładów dla osób realizujących cele czy Postanowienia Noworoczne, dla rodziców nastolatków, dla osób pracujących nad Pewnością Siebie.

Wszystko zależy od perspektywy. Zacznę od przykładu mojego biznesu. Od ponad roku mam firmę, która przynosi co miesiąc straty. Można na to spojrzeć jak na klęskę. Z pewnością powód do dumy to nie jest, ale od razu klęska? Miałam pomysł, żeby odpuścić, zrezygnować, już kilka razy. Wtedy mi pomaga zmiana perspektywy.

Fakt nie umiem sprzedawać swoich szkoleń przez Internet zupełnie mi to nie idzie. Jako bizneswomen też słabo się sprawdzam za bardzo wierzę ludziom i źle wybieram tych do współpracy, ale… pokażcie mi drugą mamę wychowującą w pojedynkę dzieci, która może sobie pozwolić na firmę przynoszącą rok straty? Nauczyciela, który potrafił z marnej pensji kupić mieszkanie za gotówkę i odłożyć kasę na realizację wielkiego marzenia o własnej firmie w Polsce (przypominam, że o gustach i wyborze marzeń się nie dyskutuje).

Z jednej perspektywy mogę mieć bardzo niska samoocenę bo nie idzie, z drugiej bardzo wysoką bo mogłam sobie pozwolić, żeby to zrobić i zrealizować marzenie o własnej firmie  i w nim wytrwać. Czasem panikuję jak poziom oszczędności spada, ale w końcu mam co dać dzieciom jeść, więc tak źle nie jest. Fantastyczne jest też to, że się nauczyli  się zarządzania budżetem przy okazji. Starszy syn poszedł do pracy i zastanawiał się jak podzielić pierwszą wypłatę. Uczciliśmy sukces lodami (wiem niezdrowe, ale świętowanie bywa niezdrowe). Pierwszy raz zastosował podział kasy wg mamy, a nie wg Harva Ekera. z całym szacunkiem do Harva, nie mieszkał w Polsce.

Kolejny przykład jak perspektywa wszystko zmienia. Patrzysz na człowieka i myślisz: wow to jest gość, pełen sukces, dobre ciuchy rewelacyjny dom i samochód, nikt nie zagląda ile z tego jest na kredyt. Dla mnie kredyt jest dopuszczalny tylko w szczególnych okazjach, zwykle jednak jest ekonomicznie nieuzasadniony, no chyba że jesteś jasnowidzem 😉 Z drugiej strony widzisz kobietę w kiepskich ciuchach, z byle jakim samochodem, w końcu służy głównie do pracy, więc po co ma być wypasiony, szkoda byłoby wozić towar. Jeden rzut oka na człowieka pokazuje Ci tylko jedną perspektywę, a to stanowczo za mało, aby jakiekolwiek wnioski wysnuć. Markowe ciuchy można kupić w „ciucholandii” za 1 zł i wyglądać jak milion dolarów, a jednocześnie dobrze zarządzać kasą.  Tylko ten człowiek wie gdzie były kupione. jeśli nie znasz prawdziwej całej historii nie wiesz nic, dlatego bardzo nie lubię oceniania człowieka. Każdy człowiek wybiera dla siebie to co chce, jedni wolą markowe ciuchy z „ciucholandii”, inni z renomowanego sklepu dla innych ciuch nie ma znaczenia, ważne żeby spełniał swoje funkcje (dla mnie musi być wygodny, ładnie pachnieć i nie wymagać prasowania). Niestety takie podejście do ciuchów sprawia, że mój wizerunek na filmach jest taki swojski, a w dzisiejszym świecie jak jesteś zwyczajny to…nikt Cie nie zauważy nie wyróżniasz się, do tego słabe grafiki i z prania mózgu klientów tak powszechnego w reklamach nici. Tylko czy ja mam czas budować markę tak jak w poprzednich dwóch zawodach latami? Może lepiej dostosować się jednak do perspektywy klienta i ułatwić mu pierwsze kroki jak dziecko bawiąc się w aktorkę, kiedyś chciałam zostać aktorką może teraz dobry moment? Perspektywa klienta wygląda tak, że ma pewien obraz człowieka sukcesu wykreowany przez media, mało kto wie, że najbogatsi ludzie wyglądają często zwyczajnie :) Mam przed oczami zdjęcie twórcy FB w codziennym stroju :) Nie mam własnego zdjęcia z autoryzacją, więc nie wstawię, czasem myślę, że aż za bardzo szanuje prawa autorskie innych ludzi, a to znacznie utrudnia biznes. To jest tez kwestia perspektywy. ja wiem jak nie lubię jak ktoś kradnie moje pomysły i je wykorzystuje, więc szanuję własność intelektualną innych. Ktoś kto nie potrafi tworzyć i żyje odtwórczo uważając że wszystko już wymyślono i tylko przepakowuje w kolorowe opakowania, ma zupełnie inne spojrzenie, ale czasem też przestrzega prawa autorskiego, chociaż przyczyna jest bardziej strach przed konsekwencjami. Są też tacy z których perspektywy w ogóle nie widać praw autorskich, nie maja o tym bladego pojęcia (nie wiem kto ich uczył informatyki, z pewnością nie ja). Jak widzisz po raz kolejny wszystko zależy od perspektywy

Ludzie są różni, a tolerancja to cenna cecha. Tolerancję rozwinęłam dawno temu, ogranicza ją jedynie wchodzenie w prawa drugiego człowieka. Kolejnym etapem po tolerancji u mnie, była ciekawość drugiego człowieka, jego systemu wartości i perspektywy z której widzi świat. Niesamowite jak wtedy staje się wszystko kolorowe, a z drugiej strony widząc drugiego człowieka z jego wadami i zaletami, nasza ocena siebie jest bardziej adekwatna do rzeczywistości. Pozwalamy sobie na niedoskonałości, ale i wymagamy od siebie pracy nad sobą. Nikt nie jest doskonały, ale super jest dokonywać zmian na lepsze.

Myślę, że na dziś należy się więcej rodzicom, będzie o tym filmik myślę, że w tym tygodniu.  Tak jak na grafice umieszczonej w tym poście: Ty widzisz agresję, a z dziecka perspektywy, w środku jest lęk. Jak uzyskać jakikolwiek efekt, kiedy nie wiesz co jest w środku? Kiedy widzisz tylko agresję? Kto z Was wpadł kiedyś na pomysł zapytania agresywnego dziecka: Czego się boisz? Polecam, jeśli macie dobre relacje i zaufanie tego dziecka…reakcja może Was zaskoczyć. Bez znajomości innej perspektywy działamy trochę  tak, jakbyśmy próbowali leczyć bez diagnozy.  Na przykład na wirusa dawać antybiotyk, kiedy powinno się zastosować przeciwwirusowe sposoby i zwyczajnie wyleżeć, a organizm da sobie radę. Antybiotyk działa wprost przeciwnie osłabia organizm i nie pozwala mu walczyć z wirusem.

Pewna mama mnie zapytała…to co robić? Pozwalać na wszystko, czy ustalać granice i zakazywać? Odpowiedziałam: rozmawiać z nastolatką. Po co? No właśnie po to, żeby zobaczyć sytuację z jej perspektywy i pokazać jej ze swojej. Dla Ciebie  wyjazd dziecka do szkoły z internatem to obraz  tysiąca zagrożeń, dla niej to wizja samodzielności, samodzielnych decyzji, chęć sprawdzenia się.  Kiedy znamy perspektywy łatwiej o kompromis. Więcej sytuacji w domu, które dają samodzielność i możliwość sprawdzenia się? Np samodzielne gospodarowanie gotówką i nie tylko na przyjemności, ale także na ubrania czy książki do szkoły. My kupujemy jedzenie, opłacamy mieszkanie, a nastolatka dostaje kwotę, która zostaje w budżecie do samodzielnego zarządzania, albo właśnie może chce jeść sama i kupować jedzenie samodzielnie, więc właśnie tą część jej oddać?

Dobra komunikacja pozwala na poznanie świata oczami drugiego człowieka i pozwala rozumieć więcej. Łatwiej wtedy uzyskać kompromis, wychowywać czy współpracować. Stwarza też adekwatny obraz człowieka, bez zaniżonej czy zawyżonej samooceny, a kiedy człowiek czuje się ze sobą dobrze, unika większości zagrożeń cywilizacyjnych. Tym właśnie jest szczęście, moim zdaniem to życie w zgodzie ze sobą, realizacja marzeń, a pomaga w tym wykorzystanie własnego potencjału. Stąd nazwa mojej firmy Potencjał Szczęścia.

Jak to się ma do realizacji celów? Może znów na przykładzie marketingu internetowego. Nie idzie mi …bo czegoś nie widzę ostatnio napisałam artykuł, wrócił do mnie bo nie był dobry. Wiedziałam, że coś mi w nim nie gra, nie wiedziałam co. Dostałam informację zwrotną, poprawiłam, jestem zachwycona efektem. Niedługo będziecie mogli go poczytać. Tak samo ze stroną sprzedażową, czasem podpowiedź drugiej osoby: za dużo tekstu, zmień tło na białe to właśnie inna perspektywa spojrzenie innym okiem, daje efekty. Co nie znaczy że pozwalam laikom krytykować to co robie 😛 Na tym właśnie polega praca z mentorem, człowiek bardziej doświadczony od Ciebie patrzy, na to co robisz i podpowiada jak to widzi z innej strony. Bo perspektywa zmienia wszystko. O tym jak być jednocześnie rodzicem i mentorem nastolatka możesz dowiedzieć się na kursie dla rodziców. zaraz pewnie gdzieś tu wkleję linka promującego ten kurs. Szukaj po prawej stronie.

Droga do ekspertyzy

20151109_161808Od wczoraj na moim biurku leży… to zdjęcie powinno mieć tytuł wykropkowany Zap…….j. Trzeci raz na tym samym szkoleniu w Kaliszu i…zupełnie inna perspektywa, zupełnie inne wnioski. Główny wniosek? Przestań myśleć, działaj, po prostu rób swoje, bez względu na efekty. czasem się zastanawiam za dużo, robię i nie ma takich efektów jak bym chciała, ale nie może ich być Ci którzy przeszli już ta drogę mówili, że jest długa, a ja bym chciała już

Były dwie rzeczy dla mnie najcenniejsze jedna to opowiadanie o drodze mojego mentora, a druga to myśl dlaczego mnie nie stać na indywidualny mentoring. Dlaczego nie mam 20 tysięcy złotych do zainwestowania w siebie? Jak to tak? gania mnie ta dwudziestka…pisałam Wam już? Leczenie  w Polsce nowoczesnymi medycznymi metodami to tez około 20 tysięcy miesięcznie, zarabiałam dwa…chyba życie chce mi pokazać ze mam zarabiać więcej. Póki co ciesze się, że udało mi się…ta udało się ciężko na to pracowałam, żeby mieć odłożone tyle, żeby teraz móc otworzyć swój biznes i pracować u siebie…bardzo mi się to podoba, bardzo bardzo :)

Kolejna myśl z weekendu…dlaczego nie kończysz jak można tak zaczynać i nie dochodzić do końca… prawie skończonych 40 projektów i co? Postanowiłam wszystko po kolei kończyć. Na ten tydzień  to tunel, przygotowanie niespodzianki na szkoleniu dla kobiet i poprawienie książki. napisałam pytanie na kartce wydartej z kalendarza i miałam je zadać i pomyślałam sobie, ze to da mi wymówkę, żeby znów czegoś nie dokończyć i postanowiłam nie wrzucać bez względu na to czy dobrze czy źle. W sumie to nie ma żadnego źle, jest dobrze albo lepiej 😉 Wiec wróciłam robię swoje. Jem, śpię, załatwiam najpilniejsze terminowe, poza tym codziennie robię krok do przodu. Codziennie pytam siebie

ILE ŚWIAT CI DZIŚ ZAPŁACIŁ ZA TWOJĄ PRACĘ?

Jeśli jest za mało to dlaczego? Czy pracujesz wystarczająco efektywnie? Co możesz poprawić?

Dzisiaj słabo, nie skończony tunel sprzedażowy tyle ludzi czeka na moją pomoc, a ja tak się ociągam.

No i właśnie tak wygląda moja Droga do ekspertyzy idę, idę, idę i końca nie widać, ostatnio słucham „Warto” Brathanek pomaga jak zasypiam 😉 Bo tak jest! Mam dość z tu żniwa, ale nie ma przebacz, trzeba zasuwać i nie ma wymówek, że po co, że nie widzę efektów…no nie widzę bo są za zakrętem, to jak mam je widzieć stąd…nie zawsze wszystko widać.

Na zewnątrz osadzając ludzi po pozorach można wiele rzeczy ważnych nie wiedzieć i nie zauważać….

20151108_095849Jeszcze jedno zdjęcie z wyjazdu bo oczywiście zabrałam mojego syna ze sobą, a raczej pojechaliśmy razem…stale tylko powtarzam mów do mnie „mamo” często bo ludzie jeszcze nie wiedzą 😉 20151108_095827

Fantastycznie jest swoim przykładem pokazywać młodzieży, że rozwój to coś więcej niż szkoła, że szkolenia, książki i własne działania rozwijają o wiele bardziej. Łatwiej tak przekazać informacje, że rozwój nigdy się nie kończy, że człowiek rozwija się całe życie. Niesamowite jest też pokazanie, że jak człowiek chce bardzo i wytrwa to może osiągnąć wiele.

Obiecałam na FB więc powtórzę tez tu jedna książka będzie skończona do końca roku i wydana. druga do lutego. Obie będą w formie audio, dla tych których boli, że nie mogą czytać tyle, ile by chcieli.

A na dziś mam dla Was jeszcze jedno przypomnienie, że marzenia są po to żeby je realizować. potrzebna jest wiara w siebie. nadal zapraszam do projektu iuwierzwsiebie.pl

Kiedy już uwierzycie w siebie zrealizujecie swoje marzenia :) O tym jak marzenia realizują się same możecie posłuchać na filmie z Norwegii:

 

Jeśli Ty nie uwierzysz…

2LATAZYCIA2Padam na pyszczek… do 24:00 posta muszę napisać, uwielbiam swoje własne do kiedy muszę skończyć. W tym wypadku muszę znaczy chcę, chyba zbyt wcześnie wrzuciłam trzeci bieg… Piję trzecia kawę. Miałam pić koktajl, ale odpalił mi się automat ze zmęczenia. Masa rzeczy ogarniętych, teraz kąpiel i trzeci etat praca twórcza, skończyć reklamy, napisać nowa politykę prywatności,,, zadzwonił telefon… Plany planami, a życie i tak zrobi swoje.
Nie wiem o czym miałam pisać,  wiec chyba tak zacznę. Rano wiedziałam, wena zawsze przychodzi rano, teraz po całym dniu gonitwy, flow wyparowało, tylko zasnąć się marzy. Poprzestawiały mi się dni, myślałam, że jutro święto i dzisiaj trzeba zrobić zakupy… I tak dam radę, jak zwykle nie ma innej opcji.

A co u Ciebie? Chcesz coś zmienić, ale nadal szukasz odwagi i pomysłu? Patrzysz na takie osoby jak ja, które chcą więcej od życia i myślisz sobie, że tak nie chcesz, że ważniejsza rodzina, czas dla bliskich, widzisz jak trudno mi to pogodzić? Daję radę.

Najtrudniej jest uwierzyć w siebie.

Jeśli Ty nie uwierzysz w siebie, nikt nie uwierzy. Bez wiary w siebie nic nie osiągniesz, nie zrealizujesz celów, ani marzeń. Bez umiejętności planowania i osiągania celów, nie wychowasz dobrze dziecka. Wszystko splecione ze sobą.

Czasem zatrzymuję  się, odpalam muzykę, świece, robię sobie pachnącą herbatę, zioła,  w czajniczku z napisami o My love…., czasem tańczę, mam czas dla siebie, dla przyjemności.  Codziennie jednak  daję z siebie 100% bo tylko ja mogę to zrobić, tylko ja dla siebie mogę dać 100%. Tylko wtedy można osiągnąć cele, kiedy się na nich skupiamy. Musimy jednak robić przerwy zatrzymywać się, mieć czas dla bliskich. Czas nie czeka mija sobie, zanim się obejrzysz Twoje dzieci dorosną a Ty zostaniesz tu gdzie jesteś.  To dobre miejsce?

Poryczałam się dzisiaj czytając wpis na FB o starszej kobiecie sprzedającej kwiaty z działki, o drugiej kobiecie, żebrzącej pod sklepem bo jej ukradli emeryturę.. niecałe 800 zł. Czy da się za to żyć? Jasne, też tak umiem, ale to nie życie, to wegetacja. Nadal możesz się cieszyć pięknem jesieni, ale lepiej, żeby zdrowie dopisało, bo na niespodziewane wydatki nie ma budżetu.  Gdybym nie zmieniła swojego życia, miałabym taką perspektywę, głodowej emerytury po wielu latach pracy nauczycielskiej.

Teraz wiem jedno mogę liczyć na siebie, taki mały teścik, ile jestem warta. Ile jest warte to co potrafię, to co wiem…i to czym się umiem podzielić.  Tak to jest najważniejsze, kiedy wybieramy kto nas ma uczyć. Nie to jaką ma ten człowiek wiedzę, ale na ile potrafi nauczyć nas. Jakie mamy efekty po tych szkoleniach, co wdrażamy do swojego życia, co się u nas zmienia i w którą stronę jest ta zmiana. To jakim byłam nauczycielem widać było po efektach moich uczniów. Nie tylko po wynikach testów ogólnopolskich powyżej średniej krajowej,  nie tylko po wygranych łódzkich olimpiadach, ale po ich pasji, zamiłowaniu do zgłębiania wiedzy nawet w wolnym czasie po szkole. Ja tylko pokazałam im możliwości zabrałam w podróż jak przewodnik, reszta należała do nich. Umieli niesamowicie dużo, więcej niż ich rówieśnicy ze szkół masowych. Podobnie jak w mojej pracy magisterskiej. Upośledzenie umysłowe nie ma wpływu na sposoby spędzania wolnego czasu, ale otoczenie ma wpływ niesamowity.

antidotumNiektórzy nas będą krytykować, siedzą w ciepłych kapciach i dają dobre rady, że droga na szczyt niebezpieczna, że tylko dla zdrowych wysportowanych, że… w sumie to jakie ma znaczenie to  tylko obraz ich perspektywy, ale to nasze życie. Z naszej perspektywy wygląda inaczej. Czasem ta krytyka boli…siedzi w głowie i mówi, odpuść sobie, może mają rację i tak sobie ryje w głowie tunele dla nie tych myśli co trzeba. Znalazłam antidotum na hejt…. pomaga. To moje życie, ja o nim decyduję, wiem, że może być piękne. Wiem, że mogę pracować u siebie i wiem, ze mogę żyć w zdrowiu bogactwie i szczęściu i to jedyny cel. Nie wypłata 1 czy 30, nie kolejny weekendzik, nie kolejny urlopik. Codzienna równowaga i szczęśliwe tu i teraz.

Najpierw trzeba uwierzyć w siebie swoje możliwości…a potem można dokonywać niewiarygodnych zmian.

Zapraszam jeśli masz ochotę popracować nad swoja wiara w siebie: http://iuwierzwsiebie.pl

Twoja droga

twoja droga

Czy znasz swoją drogę, swój cel w życiu? Wiedziałam, że mam dziś rano napisać posta, tak na dobry początek tygodnia dla Was. Nic nie przychodziło mi do głowy. Są takie dni kiedy wstajesz rano i nie masz weny, prawda? Sięgnęłam po moją ukochaną inspirację –  Napoleona Hilla, wnioski zapisałam na obrazku znajdującym się na górze tego wpisu. Dawno nie było cytatów, więc dzisiaj sobie pozwolę:

„…większość, jeśli nie wszystkie moje tymczasowe porażki były głównie spowodowane faktem, iż jeszcze nie odkryłem zajęcia, w którym mógłbym się pogrążyć dusza i ciałem. Znalezienie zajęcia do którego jesteśmy najlepiej przygotowani i które najlepiej lubimy, jest bardzo podobne do znalezienia osoby, która najbardziej kochamy: nie ma zasady, według której należałoby prowadzić poszukiwania, ale kiedy spotkamy je na swojej drodze – natychmiast wiemy, że to jest to.” Napoleon Hill

Na jednych z warsztatów porównywałam Wam  osiąganie celu do podróży nad morze. Pamiętacie? Podróżując do celu podróży macie mapę, a w życiu? Kto ma mapę swojej drogi jak dotrzeć tam dokąd zmierza? Kto wie która droga jest najlepsza dla niego? Kto wie, który szlak wybrać? nasza osobowość, intuicja podpowiadają: najłatwiejsza, albo najtrudniejsza, albo najkrótsza, albo najszybsza. Kto z Was ma mapę? Kto ma kompas? Po prawej stronie bloga jest lista mailingowa Twój kompas szczęścia. Za zapis otrzymujecie pierwsza ważna umiejętność – Pewność siebie.

Jechaliście kiedyś samochodem, nie znając drogi, bez nawigacji? Jeśli zdarzyło Wam się jechać za mną pewnie  nie byliście szczęśliwi. Jak wtedy jeździmy? Powoli. Rozglądamy się na boki. Mylimy drogi, wjeżdżamy w ślepe uliczki. Niektórzy są z tego powodu zdenerwowani, a stres nie wpływa dobrze na zdrowie. Do niedawna też mnie kosztowała taka jazda dużo stresu, teraz używam nawigacji, a jeśli pomylę drogę myślę już tylko: mhm, to nie tędy i zmieniam. Człowiek przyzwyczaja się do warunków, adaptuje się. Im jest trudniej tym jesteśmy silniejsi, ale stres i adrenalina bardziej wyczerpuje. Życie można sobie upraszczać wtedy jesteśmy bardziej zdrowi. Jak zwykle w przyrodzie, najważniejszy jest zdrowy balans.

Tymczasowe porażki, pomylone drogi to doświadczenie, układa się w całość.  Czasem pojedyncza porażka niewiele pokazuje, ale każda pozwala nabywać nowe umiejętności, albo przygotowuje na kolejną… to też moje ulubione porównanie  życie hartuje nas jak stal.   Pewnie ma to nieco wspólnego z moim kolorem oczu- stalowym., inni nazywają go szarym. Pamiętajcie jednak, że szary to, to samo co wielobarwny. Wymieszajcie wszystkie kolory te smutne i wesołe, jak porażki i sukcesy, otrzymacie z połączenia  kolor szary, kolor stali. Kolor mądrości i doświadczenia, ale tez wytrzymałości i siły. To jest Moc!

Pamiętaj! Nie myl nigdy doświadczenia, pojedynczej porażki z całkowita klęską. Zawsze jest jakieś wyjście, nawet jeśli na dziś go nie widzisz. „Kiedy wszystko wydaje się walić, najlepszą rzeczą jest przetrzymać”. Rozwiązania na które sami nie wpadamy, ukazują się same tzw przypadkiem. Czasem potrzebujesz zabłądzić, żeby się odnaleźć.

Co jest kompasem, nawigacją i mapą w życiu? Jak znaleźć swoją drogę? Podam Wam kilka sposóbów, na pozostałe czekam w komentarzach.

Możesz wykonać test Dynamiki Bogactwa/ Mentalności najlepiej z Ambasadorem marki. Jako Ambasador oczywiście zapraszam do siebie http://vod.potencjalszczescia.pl/course/odkryj-swoj-profil/

Możesz przyjść na coaching, który również może to odkryć. Nie licz, że podam Ci gotowe rozwiązanie, ja tylko pomogę Ci szukać. Znaleźć musisz TY! http://vod.potencjalszczescia.pl/course/coaching/

Zapraszam również na warsztaty internetowe: http://vod.potencjalszczescia.pl/course/obudz-swoje-marzenia/ oraz

http://vod.potencjalszczescia.pl/course/zostan-zdobywca-zaplanuj-i-zrealizuj-wyprawe-na-swoje-k-2/.

Jeśli mieszkasz w Łodzi możesz zapisać się na warsztaty w sali szkoleniowej. Zgłoszenia pod adresem:potencjalszczescia@gmail.com

 

 

Odwlekanie wrogiem sukcesu?

Jola

„Zacznę jutro” nie pozwala Ci przezwyciężyć przeciwności w drodze do twojego celu. Odkładanie zabiera najlepsze okazje. We wtorek, rzuciłam Wam na Fan Page wyzwanie do walki z odkładaniem. Wypisałam swoje  odłożone sprawy i jak zwykle pracuje równo z Wami. Wiecie co? Trzy odkładane rzeczy już mam załatwione, zajęły niezbyt dużo czasu, a ulga niesamowita, czuję, że jestem lżejsza, muszę sprawdzić to na wadze 😉

Odwlekanie to nawyk, który sami sobie wykształciliśmy w życiu np chcic uniknąć czegoś co jest trudne, albo nieprzyjemne. Miałam etap w życiu w którym takie rzeczy załatwiałam w pierwszej kolejności bo kiedy je odkładamy kosztują  nas masę energii i spokoju. Wiszą nad nami niczym miecz Damoklesa. Gryzą od środka. Jakiś czas później pozwoliłam sobie, żeby wstrętny nawyk wrócił.

Postanowiłam się z nim rozprawić na dobre i zaprosiłam Was do udziału bo jak wiadomo razem łatwiej. Możecie razem ze mną krok po kroku zamieniać odwlekanie na działanie.

Czy Ty tez pielęgnujesz nawyk odwlekania przez brak samodyscypliny?

jakJak to zmienić?

Pielęgnować nawyk przeciwny! Na Fan Page wstawiłam Wam ćwiczenie. Mocne! Sprawdzam na sobie! Skuteczne. Wiem, tak samo jak ja czytaliście książki jak zwalczyć odwlekanie, część z Was nie dotarła do końca, a część nie zastosowała z tego co przeczytała żadnej wskazówki. Wiedza z książek i szkoleń NIE DZIAŁA dopóki jej nie zastosujesz.

Cytuję wtorkowy wpis z Fan Page:

Największym wrogiem sukcesu jest odkładanie.

Odwlekanie kradnie z życia najlepsze okazje.
Ogłaszam WTOREK DNIEM WALKI Z ODWLEKANIEM.
Osoby chętne zapraszam do udziału w wyzwaniu, albo jak wolicie wyzywam Was na pojedynek działania przeciw odkładaniu. <rękawiczka> :)
1. Zapisz rzeczy które odwlekasz. Zwykle to są rzeczy, których nie lubisz, nieprzyjemne, albo takie których się boisz.
2. Wyznacz termin ich realizacji. Przemyśl dobrze, nie odwlekaj.
3. Co zrobisz dzisiaj z tych rzeczy które odwlekasz od jakiegoś czasu? Jeśli robi Ci się „brrr” na samą myśl o tym, witaj w Klubie mam to samo.
4. Odhaczaj na liście każdą załatwioną sprawę na bieżąco.
5. W każdy wtorek pochwal się efektami. Ile już masz odhaczone. Możesz podzielić się co to było. Koniecznie napisz, jak się z tym czujesz.

Codziennie rób jedną małą rzecz, która przybliża Cię do Twojego celu, na początku będą to małe rzeczy, z czasem zobaczysz, że można więcej. Kiedy dopada zniechęcenie, wyciągnij do walki broń – działanie i zrób kolejny krok w kierunku celu, wtedy zniechęcenie przegra.

Każdy mały sukces doda paliwa, więc celebruj i zapisuj nawet te małe sukcesy. Może to być kartka na ścianie, może to być zeszyt, może to być słoik do którego będziesz wrzucać kartki z zapisanymi sukcesami. Kiedy  będziesz mieć zły dzień otwórz go i poczytaj. Zrób natychmiast kolejną rzecz bez odwlekania.

Do dzieła! POWODZENIA!

Jeśli potrzebujesz wsparcia zapraszam da warsztaty internetowe- wyprawę na k- 2: http://vod.potencjalszczescia.pl

Dlaczego szkolenia nie działają?

szkolenianiedzialajaW ilu szkoleniach ostatnio brałeś udział? Jakie są tego efekty?

Robisz bilans zysków i strat bo inwestujesz swój czas, a on jest najcenniejszy. Zastanawiałam się ostatnio co sprawia, że na jednych szkolenia działają, na innych nie. Zapraszam do zapoznania się z moimi wnioskami i do dyskusji.

Jak zwykle ostatnio macie do wyboru film i tekst i w każdym jest co innego bo nigdy film nie zastąpi wartości tekstu czytanego, a wyobraźnia jest jedną z cech człowieka sukcesu.

Primo: Nie działają, jeśli w nich nie bierzesz udziału.

Masa ludzi zastanawia się czy to dla mnie, znajduje wymówki, żeby  nie brać udziału w szkoleniach. Znasz takie osoby zawsze mają pranie, imieniny cioci lub zajęcia dziecka. Zwyczajnie wola narzekać niż coś zmienić, więc wygłaszają poglądy że szkolenia są nieskuteczne. Najczęściej krytykują działanie osoby, które czegoś nie próbowały np dzieci że coś jest niedobre, chociaż nigdy nie jadły i tak nam zostaje, tak? Jeśli pojedziesz dla świętego spokoju i cały czas siedzisz na FB bawisz się telefonem i jesteś obecny jedynie ciałem to lepiej sobie w ogóle daruj przynajmniej nikomu nie będziesz przeszkadzać. Bez aktywnego uczestnictwa nic nie zadziała.

Secundo: Nie działają, jeśli zdobytej wiedzy nie zastosujesz w  swoim życiu czy biznesie.

Nawet jeśli znajdziesz w Internecie przepis na najlepszą potrawę nie najesz się i nie spróbujesz jej póki jej nie zrobisz. Przepis na e- biznes nie zadziała u Ciebie dopóki nie zrobisz wszystkiego krok po kroku. Nie odniesiesz sukcesu w MLM dopóki nie zrozumiesz zasady duplikacji i jej nie zastosujesz w dół i w górę. Jeśli nie zrobisz nic nic się nie zmieni.

Najwięcej i najlepiej uczymy się przez działanie, jeśli w praktyce stosujesz wiedze nabywasz umiejętności, wystarczy je utrwalać i masz nowe dobre umiejętności i nawyki.

Tertio: Nie każda wiedza jest dla Ciebie w tym momencie skuteczna.

Wyobraźmy sobie bardzo prosta sytuację Pytasz z jaka prędkością najlepiej jeździć samochodem i ktoś Ci mówi że do Gdańska najlepiej 130km/h.  Co potrzebujesz żeby zadziałało? Czy ktoś źle Ci radzi? jasne że nie musisz tylko się dowiedzieć skąd, jaka droga i jakie są warunki atmosferyczne i warunki na drodze. Zgadza się?

Podobnie jest z tańcem ucząc się tańczyć „bachatę” odwracanie głowy stale do lustra utrudnia naukę kroków i opanowania ruchów rąk, kiedy już jesteś bardziej zaawansowanym tancerzem…ułatwia. Dla mnie na dziś ogarnięcie rak i nóg bez zgubienia po drodze uśmiechu to już sukces, na głowę przyjdzie czas później. Podobnie jest w szkole i  w biznesie wszystko zależy od Twojej indywidualnej sytuacji i poziomu zaawansowania.

Quarto: Sedno tkwi w szczegółach

Wracasz do domu po szkoleniu, stosujesz wiedzę, wszystko wydaje się proste …stosujesz i… nie wychodzi…jak zadanie tekstowe gdzie masz dane szukane wzór podstawiasz liczysz i… wynik jest bezsensu. Szukasz i nie wiesz dlaczego. Popełniłeś drobny błąd nie możesz go znaleźć i nie widać efektu końcowego. Myślisz wzór jest do kitu? Albo co gorsza ja jestem do kitu, albo matematyka jest trudna? Po każdym moim szkoleniu powstaje grupa wsparcia z której mogą korzystać osoby, które w nim uczestniczyły…tak jest z grupą Sukces dzisiejszego dnia, która powstała dawno temu po warsztatach z pewności siebie. Czy z niej korzystasz czy nie Twój wybór. Po szkoleniu , warsztatach szybko zapominamy, pamiętamy tylko 20 % tego co słyszymy, 30 % tego co widzimy zapamiętujemy 90% tego co stosujemy. Dlatego tak ważne jest działanie i jego korekta.

Jednorazowy udział w szkoleniu jest jak jednorazowy seks, nie zmieni Twojego życia na lepsze, wręcz może być niebezpieczny. Wiedza nie utrwalana, nie stosowana, nie powtarzana ulatnia się jak kamfora. Najlepiej się uczysz jeśli towarzyszą temu emocje, bez emocji wszystko spływa i nie zostaje nic wzbogacającego Twój rozwój.

Bardzo ważny jest indywidualny wybór tego co dla Ciebie jest dobre. Podobnie jak wybieramy przyjaciół. Jeden człowiek wpłynie na nas pozytywnie i wywoła w Was rakietę do sukcesu, inny będzie wisiał jak kamień na szyi, z którym ciężko się podnieść po upadku. A zapewniam Was w trakcie rozwoju przydają się ochraniacze na kolana i inne wrażliwe części ciała, czasem nasze działanie jest jak bieg z przeszkodami, gdzie na większości przeszkód przewracasz się i zbierasz siniaki zwane doswiadczeniem.

W jaki sposób Ty wybierasz szkolenia, które są dla Ciebie wartościowe?   Które szkolenia dały Ci wymierne efekty?

P.S. Bardzo mi przykro, jeśli jesteś jedną z osób, która nie bierze udziału w szkoleniach i nie czyta książek. Przepraszam jeśli Cię rozczarowałam i nie dałam kolejnych argumentów usprawiedliwiających wegetację i lenistwo.

Pamiętaj to Twoje życie. rób co chcesz i uważasz za słuszne.

Zapraszam na film: