Nasz model edukacji – co z nim jest nie tak?

apple-256261_960_720Żyjemy w czasach, w których po raz kolejny zmienia się nasz model edukacji.
Z jednej strony cieszę się, że znikną gimnazja, z drugiej jestem ciekawa jakie zmiany programowe za tym pójdą. Kilka lat temu wymarzyła mi się szkoła, która uczyłaby kompetencji zapewniających dobre, szczęśliwe życie.  Czytałam „Prawa sukcesu” Napoleona Hilla i zastanawiałam się dlaczego nie uczy się w szkole tych kompetencji, które są potrzebne, aby odnieść życiowy sukces? Od kilkunastu lat interesuje mnie rozwój osobisty…. w moim wypadku naprawił to, co zniszczył obecny model edukacji.

Zastanówmy się:
Kto uczył się w szkole jak planować swoje życie i jak realizować ten plan? Kto z Was to potrafi i realizuje plany w …. powiedzmy 90%? Ja nauczyłam się tego, niestety nie w szkole, niestety również nie w domu. Nauczyło mnie – planowanie pracy drużyny zuchowej, a potem pewna cudowna książka o wspinaczce wysokogórskiej.
Kto z Was wie jakie ma mocne i słabe strony?  W moim wypadku pokazały to testy z ostatnich 2- 3 lat. Dynamika Bogactwa i kilka innych.
Kto wie jak rozmawiać i współpracować z ludźmi, którzy się od Was różnią? Jak wybrać do współpracy tych, którzy przyspieszą rozwój Waszego projektu, a nie zwolnią?  Nauczyło mnie tego ZHP, MLM i wiedza z Dynamiki.  Znów nie szkoła. Mam nadzieję, że tylko ja chodziłam do takiej szkoły, która tego nie uczyła. A może, sprawia to nasz model edukacji?
Kto potrafi radzić sobie ze stresem i emocjami? Kto ma wypracowane metody i kiedy rozpozna za drzwiami stres, może ich użyć jak broni? Przecież stres to nasz najgorszy wróg, najbardziej negatywnie wpływa na zdrowie.
Kogo z Was uczono jak radzić sobie z finansami? Znam wielu ludzi w moim wieku, którzy są tak zadłużeni i nieubezpieczeni, że gdyby coś im się stało to tylko upadłość im pozostaje..wzięli przykład z rządzących naszym Państwem? Kilkubilionowy dług, który sprawia, że suwerenność jest zagrożona, że decyzyjność staje się podobna do decyzyjności kolonii. Kto potrafi zarządzać budżetem domowym chociażby, wie ile wydaje, na co wydaje i ile zarabia? Kto z Was kontroluje własny przepływ pieniędzy?
Może ktoś z Was potrafi dobrze zarządzać sobą w czasie? Komu starcza czasu na sen i własne przyjemności mimo pracy i wielu obowiązków? Kto z Was uczy się empatii, tolerancji, zrozumienia i wspierania innych? Nie nie mówię tu o słowach,
ale o działaniu. Mówić każdy może, jeden lepiej drugi gorzej, ale ilu ludziom pomogliście dzisiaj? Ile osób wiedziało, że może poprosić Was o pomoc, kiedy jej potrzebuje? Kto z Was potrafi coś zrobić dla innych bezinteresownie?

Może nasz model edukacji prowadbook-15584__340zi do kształcenia ludzi upośledzonych życiowo? Dlaczego po tylu godzinach nauki zostaje w głowach tak mało? Czego powinna uczyć szkoła? Mój syn ostatnio miał wypisać jakie słowniki ma w domu, wypisał i mówi: mamo, a wiesz, że mój kolega nie ma żadnego… Zaczęłam się zastanawiać co jako nauczyciele i rodzice powinniśmy robić? Uczyć korzystania
z nowych technologii
, czy jednak upierać się, żeby dzieci znajdywały rzeczy
w słownikach papierowych. Nie potrafią tego robić już, kompletnie, wszystkiego szukają w Internecie. Czy to źle? Mam mieszane odczucia. Może zwyczajnie jako dorośli nie potrafimy nauczyć korzystania z nowych technologii i dlatego każemy korzystać z naszych  starych dobrych znanych i sprawdzonych metod?  Zastanówmy się czy dziennikarz mający wątpliwości co do pisowni zajrzy do papierowego słownika, czy do Internetu? Kto nauczy nasze dzieci mądrego korzystania z Internetu?  Słowniki encyklopedie to źródła wiarygodne. Internet wymaga samodzielnej oceny co jest prawdą, a co kłamstwem. Masz pomysł jak nauczyć dziecko sprawdzać informacje? A może zastosować złoty środek? Wyszukiwanie informacji w Internecie, oddzielania prawdziwych od nieprawdziwych, sprawdzając w encyklopediach i słownikach ,kształcić umiejętność oddzielania informacji  ważnych od nieważnych i łączenia ich w jedną całość. Po co uczeń idzie do szkoły? Uczeń w szkole jest nauczany, nie uczy się. Uczy się i nie myśli jednocześnie. Dlatego nic później nie pamiętamy? Czy czytanki zachęcają dzieci do czytania? Moje dziecko raczej zniechęciły. Głoskowanie czyli izolowanie literek i sylab przeszkadza i blokuje proces nauki czytania. Mam wrażenie, że ktoś kto tworzył program edukacji nie znał funkcjonowania ludzkiego mózgu.Treści które poznaje uczeń powinny być przeżywane, emocje sprawiają, ze lepiej zapamiętujemy.

Obecny model edukacji jest tak skonstruowany, aby szkoła wpajała nam wiele rzeczy, które utrudniają życie np. zamiast współpracy uczy konkurowania. Ocenianie powoduje ciągłe porównywanie się. Niestety satysfakcję sprawia Wam to w czym jesteście lepsi. Nie potraficie doceniać talentów innych i cieszyć się z nich. Nie potraficie współpracować z ludźmi różniącymi się od Was, którzy swoimi talentami potrafią doskonale uzupełnić projekt.  Zapominacie, że jedyną osobą, która ponosi odpowiedzialność za Wasze życie jesteście Wy sami. Kiedy coś nie wyjdzie szukacie kogoś na kogo można zrzucić część odpowiedzialności lub czegoś czym można wytłumaczyć się. Zamieniliście sztafetę jaką jest życie w sprint.
Dawno temu ludzie szukali podobnych do siebie bo w grupie byli silniejsi, było to potrzebne, żeby przetrwać. Do dzisiaj została irracjonalna potrzeba rugowania z otoczenia inności. Tyle, że nikt nie zauważa, że dzisiaj to jest bezsensu. Jednocześnie większość udaje, że jest taka jak inni, nie chce się wyróżniać, żeby czasem grupa ich nie odrzuciła, a jednocześnie w grupie nie robi się już nic, po prostu jest, jesteś podobny powiedzą, że jesteś ok, jesteś inny, powiedzą, że nie jesteś ok. Kto dostanie pomoc w potrzebie? Nikt… albo inaczej, najbliższa rodzina i przyjaciele, więc po co upodabniać się do grupy udając kogoś kim się nie jest?

baby-84626__340„Jakość Twojego życia zależy od tego jak dobrze wykonasz plan B”- świetny cytat. Bardzo dużo uczciwych ludzi jest potrzebnych, aby zmienić model edukacji w Polsce.
Jedyne co można zrobić to zacząć od własnego podwórka.
Co jest dla Ciebie sukcesem? Bogactwo? Awans zawodowy? Wykształcenie? Dobra praca?

Sukces to odnalezienie pasji, sprawiające, że droga do celu jest fascynująca. Sukcesem jest szczęśliwe życie!
Co byście zrobili gdybyście się nie bali dezaprobaty i porażki?

 

Trzeba wybierać?

Być czy mieć? Kobieta piękna czy inteligentna? Mężczyzna zaradny i silny czy potrafiący kochać i wrażliwy? Pieniądze i biznes czy rodzina? A może jak pisze Harv Eker i to i to? Ludzie sukcesu wybierają i to i to. Biedni ludzie i ludzie porażki myślą, że trzeba wybierać. Całe życie dokonują wyborów, wkręcając sobie, że nie można mieć harmonii we wszystkich dziedzinach życia, że trzeba coś poświęcać mówią coś kosztem czegoś.

I TO I TO Koszty są, ja zapłaciłam, ceną było moje lenistwo, musiałam mu podziękować za współpracę musiałam tez podziękować czasowi przeciekającemu przez palce. Wszędzie założyć uszczelki. Jeszcze FB mi trochę przecieka 😉 Rozwijamy się całe życie, wiec szukam uszczelki na FB, chyba timerek jakiś potrzebny :)

Wróćmy do kwestii wyborów. Może wcale nie trzeba wybierać? Mężczyźni mają dylematy czy ma być  piękna, czy inteligentna, czy taka przy której dobrze się czują bo potrafi im zawsze poprawić humor. A przecież są kobiety, które są piękne inteligentne, kochające i rozpraszają smutki. Nie wiem dlaczego ludzie upierają się, żeby dokonywać wyborów. Kto im wkręcił, że nie można mieć wszystkiego. Ostatnio pisałam, że wszystko jest w naszej głowie. Jeśli wierzysz, że musisz wybierać to jest to prawda. Najważniejsze, żeby pamiętać, że wszystko jest subiektywne. Każdy ma inne poczucie piękna mądrości, poczucie humoru. To co podoba się jednej osobie, inną może denerwować. Trzeba poszukać subiektywnie synergii, która współgra.   W miłości pewnie słyszeliście o dwóch połówkach? Myślę, że nie chodzi o to że na świecie jest tylko jedna osoba, która jest waszą drugą połową, ale o to, żeby znaleźć osobę która tworzy z Tobą idealną harmonię. Zapewne znasz kilka takich osób, ale wybrać trzeba jedną na całe życie reszta będzie super przyjaciółmi, albo wasze drogi rozejdą się. Tak to jedyny wybór jaki uznaję. jedna osoba na całe życie wspólne.

W biznesie nie musisz się ograniczać. Zasada ta sama z jednymi stworzysz „Superumysł” z innymi klęskę. Sprawdź z którymi ludźmi tworzysz harmonię, która powoduje wzrastanie  wszystkich ludzi z grupy.

Można pogodzić biznes z rodziną. Tak ułożyć plan dnia, żeby była w nim równowaga.  Czas na biznes i czas dla rodziny. Są sposoby, żeby bezpiecznie zamienić swoja pracę etatową na własny biznes bez ryzyka. Są tez sposoby, żeby praca była pasją. Zacząć trzeba jednak  zawsze od siebie.

W sobotę przypomniałam sobie moje początki, pierwsze niepewne kroki w rozwoju osobistym, pierwsze książki sprzed wielu lat. Czy Tobie też ludzie mówią, że masz szczęście w życiu?  Na szczęście trzeba sobie zapracować. Faktycznie mam szczęście, im więcej pracuję tym więcej mam szczęścia.Wszystko co mam, osiągnęłam swoja pracą. No jakoś nie mogę się doliczyć cyfr, ale samochód i skórzany płaszcz to zasługa systematycznej pracy. robienia czegoś więcej, niż większość ludzi…

Możesz mieć wszystko, cokolwiek potrafisz sobie wymarzyć, a jedyne ograniczenia jakie są, istnieją jedynie w Twojej głowie :) NIESAMOWITE :) Kiedy masz jakieś ograniczenie, sprawdź czy jest prawdziwe. Czasem sobie wmawiasz, że nie można mieć wszystkiego, że na coś jest za późno, że na coś nie możesz sobie pozwolić. Tez tak miałam. Niesamowite jest uczucie, kiedy okazuje się, ze Twoje ograniczenia istniały tylko w Tobie, że obiektywnie to co Cię blokowało nie ma żadnego znaczenia.

Inspiracje kobiety szczęśliwej

10INSPIRACJI

Świat, który Ciebie otacza tworzysz Ty sama. Więc po pierwsze dbaj o siebie, traktuj siebie tak jakbyś chciała, aby traktowało Cię otoczenie. Szanuj się, kochaj, wspieraj i rozpieszczaj wtedy Twoje otoczenie zrobi to samo. Korzystaj z każdej chwili, znajdź czas na wypoczynek. Pomyśl co sprawi, że będziesz szczęśliwa i idź swoją drogą do tego celu. Nie żyj marzeniami, realizuj je.

Po drugie zadbaj o swoje dzieci. Zanim zaczniesz pomagać obcym, pomyśl o bliskich. Wielu wielkich ludzi zaniedbywało rodziny. Harv Eker w książce „Bogaty, albo biedny po prostu różni mentalnie” napisał, że można mieć i to i to, więc nie ograniczaj się do wyborów, które nie są konieczne.

Po trzecie są rzeczy na który masz wpływ i możesz je zmienić i takie na które nie masz wpływu, więc odpuść 100% kontrolę. Jeśli coś nie jest tak jak powinno, pomyśl po co. Wyciągnij wnioski i zastosuj je w życiu. Wszystko co nam się przydarza  dzieje się zawsze z jakiegoś powodu. Odkryj ten powód to cenne wskazówki. Nie pozwól się obwiniać o nic na co nie miałaś wpływu. Codziennie starasz się być najlepszą wersja siebie i co może wiedzieć jakikolwiek człowiek, który nie jest Tobą? Nikt nie ma prawa Cie oceniać. To twoje życie, Ty decydujesz co jest dobre bo tylko Ty znasz sytuację i nie musisz się wszystkim tłumaczyć. Nie musisz wszystkim „robić dobrze”, nawet nie powinnaś. Każdy człowiek sam musi  się postarać odnaleźć prawdę, zrozumieć. Nie jesteś kelnerką w ich życiu, żeby podawać im na tacy rozwiązania. Niech sobie mówią co chcą.

Dbaj o stan swojego konta i portfela to daje wolność, niezależność, poczucie bezpieczeństwa i możliwość realizacji marzeń. Możesz zarabiać tyle pieniędzy, aby żyć życiem jakie sobie wymarzyłaś. Jeśli nie wiesz jak zapraszam na coaching lub do współpracy.

Piąte: Twoje otoczenie i Ty stanowicie jedność. Jeśli masz bałagan w biurze, nie uporządkujesz biznesu. Sprzątaj systematycznie kurz, układaj wszystko niech nic nie leży odłożone, ani ważne sprawy do załatwienia, ani talerze zleca się muchy i będzie coraz trudniej. Wspierający ludzie wokół to twoja strefa wsparcia, przyjaciele, bliscy. Kiedy upadniesz podnoszą Cię i lecisz dalej. Informuj czego oczekujesz, pytaj czy są w stanie tak postępować, ustalenia zapisuj i kiedy ktoś się nie wywiązuje, idźcie swoimi drogami, widać wspólna nie istnieje. W ten sposób ograniczysz ilość noży w plecach, kiedy upadniesz 😉

Może to zbyt mocne, a może i nie. Co sadzisz o tym żeby osób w  swoim otoczeniu pytać: czy wejdzie za Tobą w ogień żeby ratować Ci życie i jeśli nie to niech spada? Pozwalając na bałagan i niewłaściwych ludzi w otoczeniu,  pozwalasz na przenikanie tego do twojego wnętrza, dlatego dbaj o otoczenie.

Już pisałam nie słuchaj co ludzie mówią. Potem czytałaś, żeby spisywać obietnice. Skup się i skoncentruj na działaniach ludzi i ich efektach. Dzielę się z Wami wieloma sprawami gratis, więc przykład z oknami pozwolicie, że zostawię na płatne szkolenia pokazuje bardzo dużo, oszczędziłby mi ze 3 lata życia, gdybym wiedziała to wcześniej. Nawet nie wyobrażacie sobie, ile rzeczy mogą nauczyć uszczelki w oknach :)

Spadochrony… Realizujesz marzenia? Co będzie jak nie wyjdzie? Jesteś kotem spadniesz na cztery łapy? Jeśli robisz nowe rzeczy będziesz popełniać błędy, asekuracja może uratować Ci życie. Ja sobie skoczyłam do oceanu na głęboką wodę, uczyłam się pływać 7 lat w basenie i myślałam, że to wystarczy… Teraz strugam łódź na wyspie. Dobrze, ze  dawno temu zostawiłam sobie drewno na łódź, na tej wyspie, inaczej zeżarłby mnie jakiś rekin, a tak mam nadzieję, że rekiny skończą na czkawce 😉

Spadochrony  są potrzebne dwa,  czasem trzy. Jeśli nie wyjdzie mi firma to co zrobię…  (mam 3 opcje), jeśli stracę pracę co zrobię (miałam 2 opcje), jeśli nie będę mogła pracować (dwie opcje). Kiedyś wierzyłam w ubezpieczenia, teraz wierzę w spadochrony i w siebie. Sama sobie nigdy nie powiem: Pani przypadku ubezpieczenie nie obejmuje. Zostały mi do ogarnięcia inwestycje w papiery, nieruchomości, grunty i złoto czy diamenty. Bo w życiu musi być tyle celów, żeby starczyło na całe 150 lat w szczęściu i zdrowiu :)

Doceniaj siebie. Nie porównuj się z ideałem, między nim, a Tobą zawsze będzie przepaść. Odwróć się i zobacz ile przeszłaś. To nie baśń o żywej wodzie, nie zamienisz się w kamień, kiedy spojrzysz wstecz. Zawsze to robię, kiedy brakuje mi siły, kiedy widzę jak daleka droga jeszcze przede mną. Odwracam się i patrzę co osiągnęłam, kim się stałam, jakie cudowne mam dzieci, ile mam spadochronów na różne okazje. Błędy są po to, żeby uczyły wszystkie wnioski od razu importuj do życia. te same błędy popełniane wielokrotnie ogromnie niszczą.

Zamieniaj swoje pasje na biznes, tak, aby w życiu robić to co kochasz, wtedy czujesz szczęście. kiedy kochasz to co robisz jesteś najlepsza i są najlepsze efekty. Najlepsze rzeczy stworzyli pasjonaci tzw przypadkiem, a ja myślę, że z miłości do tego co robili.

Jeśli już zdecydujesz się kogoś kochać, to kochaj bezinteresownie,  bezwarunkowo. Tylko wtedy masz pewność, ze nic się nie zmieni, kiedy zmieni się sytuacja, okoliczności.

  • Skąd będę wiedziała, że to ten człowiek? Skąd będę wiedziała, że to właśnie jest miłość?
  • Kiedy będziesz kochać bez względu na wszystko, nie będzie miało znaczenia czy jest wysoki niski, czy ma pusty portfel czy pełny, czy pachnie jak z drogerii czy właśnie wrócił z obozu przetrwania, pracy, wojny. Nawet to czy będzie szansa, żebyście byli razem nie zmieni Twoich emocji. To właśnie jest bezwarunkowa miłość nie za coś lecz pomimo wszystko.
  • Taka jak miłość do dziecka?
  • Tak, tylko do dzieci bezwarunkowa miłość tworzy się w dniu narodzin, albo jeszcze wcześniej, jest naturalna. Mężczyzna na taką miłość musi sobie zapracować byciem sobą. Najlepszą wersją siebie. Taka miłość nigdy nie przemija.
  • Można tak kochać przyjaciół?
  • Myślę, że można. Wtedy nawet, kiedy przyjaciel nie ma kasy czy czasu, żeby spędzać z Tobą czas jak dawniej, zawsze możecie na siebie liczyć. Chyba na tym polega przyjaźń i wcale tak bardzo nie rożni się od miłości.

Mam nadzieje, ze podobały Ci się moje inspiracje. Możesz podzielić się swoimi wnioskami w komentarzu. Chętnie poczytam też jakie są Twoje inspiracje.Na filmie jak zawsze inne rozpakowania.

Norwegowie dbają o zdrowie.

IMG_5413
Niesamowity widok: Norwegowie w wieku eleganckim, którzy trzymają się elegancko. Mają tyle energii i postawę, jak u nas wysportowany 40 latek.

Zaczęłam się zastanawiać i obserwować jak to jest czy to sprawa diety?

Jedzą bardzo dużo ryb złowionych w fiordzie: dorsze, czerniaki, makrele, śledzie. Chyba nie jedzą tyle mięsa co my, jest takie sobie. Owoce prosto z krzaka… w tym roku była masa jagód i malin pięknych dużych i słodkich rosnących bez pomocy ogrodnika i nawozów. Ziemniaki zupełnie inaczej smakują, są bardziej… hmm słodkie.  Norwegowie jedzą dużo gotowanego i pieczonego, praktycznie nie smażą tak jak my, to tez jest jakaś podpowiedź na temat tego co jest zdrowe. Podobno w ostatnich latach zaczęła się tam moda na pizzę i od tego czasu ludzie, którzy ja jedzą w dużych ilościach maja problem z otyłością, ale to nic nowego. Tyle o diecie, więcej nie dało się pozaglądać w talerze i do koszyków Norwegów na zakupach. Tacy śliczni, siwiuteńcy samodzielnie robią zakupy w markecie, nie są zgarbieni, chodzą wyprostowani, może nie szybko, ale zupełnie inaczej niż zgarbione babcie z laseczką u nas. Na dole jest wideo nagrane na miejscu, ale dźwięk… bez mikrofonu jeszcze, więc wiatr mocno zagłusza. Staram się napisać to co jest na filmie i jeszcze troszkę. Musi być jakaś nagroda dla tych, którzy lubią czytać prawda?  W końcu pisałam prace magisterską z czytelnictwa między innymi :)

W Norwegii wszystko dzieje się wolniej, wszyscy są uśmiechnięci i spokojni. Dzieci są wychowywane tak, żeby były uśmiechnięte i szczęśliwe. Myślę ze uczą się mniej teorii i mniej zagłębiają w poszczególne przedmioty, a więcej uczą się jak żyć.

Może właśnie brak tego pędu, pogoni za karierą czy pieniędzmi sprawia, że stres jest mniejszy, a zdrowie lepsze? Nie ma krzyków, pośpiechu, jest uśmiech i spokój.

IMG_6849Jeszcze jedna ważna sprawa, trudne warunki, klimat i aktywność fizyczna. Wiecie jak mi było wstyd, kiedy zmęczona schodziłam z górki. Wchodziłam  tam kilka godzin …  przerwy na jagody były częste, minęli nas dwaj Norwegowie, wbiegający na górę w ramach wieczornego joggingu. Jeden był w moim wieku, drugi mógł mieć 70- 80 lat. Z uśmiechem przebiegając koło nas przywitali się, tam są takie zwyczaje,  za chwilkę mijali nas zbiegając. Pomyślałam, że czas wziąć się za siebie bo wstyd straszny.

Klimat jest trudny, jest chłodno, powietrze i woda są czyste, wszyscy dbają o ekologię.  Nikt nie rzuca śmieci na ulicę, oddają je do skupów i dostają zwrot pieniędzy, automaty są w marketach i tam oddaje się zużyte puszki i butelki, wcale nie zgniecione. Ludzie dużo chodzą, dużo jest terenów górzystych, ale mają też takie zwyczaje, aby zatrzymując się przy drodze samochodem, wejść gdzieś na górę pozwiedzać.

 

20150813_163613Przepiękny widok, para staruszków całkiem żwawych na spacerze z psem wśród takich pięknych norweskich krajobrazów…ech szkoda, że tego nie nagrałam, ale musiałabym się dogadać prosząc o zgodę. Czas zacząć się uczyć norweskiego, a myślałam, że nigdy nie wyjadę z Polski poza granice, tu podoba mi się bardzo i wolę swoje zwiedzać niż cudze, ale Norwegia i styl życia tych ludzi powalił mnie na kolana, więc z pewnością kiedyś tam wrócę, albo biznes będę rozwijać tam. Chociaż…. Norwegowie używają zazwyczaj tego co norweskie. Tam nie ma sklepów innych, niż norweskie bo nikt w nich nie kupuje, może poza obcokrajowcami. Wszystko czego używają musi być norweskie z norweskimi atestami…może to jest właśnie tajemnica ich sukcesu finansowego? Wspieranie rodzimych firm i marek?

Co możemy przenieść do siebie ze zwyczajów Norwegów, aby żyć zdrowiej? Stres jest przyczyna wielu dolegliwości, ale jak go ograniczyć?

Mi pomaga więcej snu, pływanie, taniec, muzyka i bioelektroda Aeon. na temat zdrowia mogłabym pisać i pisać, dużo czytam, testuję , sprawdzam, czasem zmieniam zdanie. Wiele informacji znajdziesz w mojej książce. Organizuję tez spotkania dotyczące zdrowia, szkolenia i wykłady, jeśli masz ochotę wziąć w takim spotkaniu udział daj znać.

Dwa filmiki dla Was: jezioro przepiękne i film o Norwegach i ich zdrowiu.

 

Zrealizowane marzenia

FANPAGE TŁOJak to jest z marzeniami? Marzysz i je realizujesz?

Zostajesz na etapie bujania w obłokach bo przeraza Cię cena marzeń?

Ten film nie jest zbyt dobry, zastanawiałam się od wczoraj czy go wstawiać, czy nie. Nic szczególnego dla mnie takie tam zrealizowane w 5 dni kilka marzeń. Takie tam wnioski, że małe marzenia realizują się przy okazji, kiedy skupiamy się na realizacji dużych. Często zapominamy, że o tym marzyliśmy. Spisujesz swoje marzenia?

A może w ogóle odpuszczasz i mówisz, że marzenia jak bajki są dla dzieci i infantylnych blondynek? Może wyznajesz zasadę:Trzeba twardo stąpać po ziemi, liczy się „szkiełko i oko” czyli udowodnij to uwierzę. Epoka Romantyzmu się skończyła teraz jest nowy czas. Tak myślisz?  To ja Cie proszę, nie dziw się więcej:

Skąd tyle nałogów? Alkoholizmu? Narkomani? Zaburzeń zachowania u dzieci? Depresji i samobójstw u dorosłych?

Żyjemy w zwariowanym świecie, nikt już tak naprawdę nie wie jak żyć, a jeśli wie to mu się wydaje… Zapytaj ludzi, którzy umierają, czego żałują, z czego są dumni, przemyśl to i zastosuj. Nikomu nie życzę takiej diagnozy, jak moja, ale jestem za nią wdzięczna, gdyby nie ona, nadal bym wegetowała i traciła cenny czas na ziemi jak robi to większość ludzi…. czasem życie musi nam nieźle przydzwonić, żeby nas obudzić.

Wracając do marzeń i filmików… widok taki sobie dla jednych (nie skoszona trawa, trochę wydeptane i rozjeżdżone), piękny dla innych. Dla mnie wszystko było cudnie temperatura 10 stopni w dół i chce się żyć i poczułam że żyję i mogę oddychać. Bo wszystko jest subiektywne. Każdy gest, słowo, obraz będzie taki jak go odbierzesz, a ludzie zrozumieją Cie na tyle, na ile im to pokażesz, na ile dotrzesz do nich przez ich subiektywne filtry.

W Norwegii dzieci nie uczą się wielu rzeczy, których uczymy w polskich szkołach, ale uczą się żyć. Wygląda na to, że ich życie jest spokojniejsze i szczęśliwsze…obejrzyj filmy wszystkie poczytaj materiały…i wysnuj swoja subiektywna opinię i tak robisz to codziennie, w każdej minucie. Zgadza się?

A potem zrób sobie tabelkę: Marzenia zrealizowane/ marzenia niezrealizowane…wnioski zostawiam Tobie. :)

A jak to jest z twoimi marzeniami?

Serce czy rozum?

Serce jest sterem, mózg żaglem i wiosłem

Rozwiń żagiel, użyj wiosła, weź ster w swoje ręce!

Serce jest sterem, mózg żaglem, działanie wiosłem.

Rozwiń żagiel, użyj wiosła, weź ster w swoje ręce!

Takie wakacyjne skojarzenie przyszły mi dzisiaj do głowy.  Czym kierujesz się w życiu?

Znam ludzi którzy, żyją dniem dzisiejszym  lub od pierwszego do pierwszego. Mówią, że marzenia są dla dzieci, a tutaj jest realny świat. W ich życiu są tylko wiosła. Działanie jest wiosłem, Pamiętaj, że działanie bez określonego kierunku to jak bieg na 100o metrów dla ludzi pozbawionych poczucia kierunku, nikt nie wie gdzie jest meta, wszyscy biegną w różne strony.

Znam takich, którzy szukają swojego wiatru. To głównie młodzi ludzie. „Mam genialny biznes”, ustawiają żagiel, korzystają z wiatru i zarabiają kasę i … wypalają się, brakuje im motywacji.  Innym razem łapią nowy wiatr i płyną w drugą stronę. Widział ktoś żaglówkę, która ustawia żagiel bez względu na to z której strony wieje wiatr? Gdzieś dopłynie, na pewno czasem fartem w fajne miejsce, ale to tylko fart. Brakuje  pytań: dlaczego i po co ta kasa, po co to robię.

Znam takich, którzy kierują się sercem marzą, a ich bliscy dbają, żeby nie umarli z głodu 😉 Mówią, mówią, mówią czego chcą, nic nie robią. Ludzie na to mówią „bujanie w obłokach” i wrzucają w schemat marzeń, należy je odróżniać. Bujanie w obłokach  i marzenia to dwie  różne sprawy. Gdzie dopłyną? Nigdzie, łódź nie wykona sama nic poza dryfowaniem, ale zapamiętają piękne widoki i uczucia z nimi związane, mogą napisać cudowne książki. Niestety zarabianie na książkach w tych czasach jest bardzo trudne.

Więc jak żyć? Serce ma być sterem. Twoje marzenia mają wyznaczać kierunek.  Twoje życie ma być w Twoich rękach. To mają być twoje marzenia, nie innych. Jeśli nie będziesz mieć swoich marzeń, będziesz realizować marzenia innych. Trzymaj więc ster swojego życia mocno w swoich rękach. Ustaw żagiel, aby wiatr Cię wspierał. Rozwiń go, tak jak rozwija się umysł zdobywając wiedzę i umiejętności. Rozwijaj się, jak mówią reklamy nawet papier toaletowy wie, że ma się rozwijać, non stop aż do końca. Nie ma wiatru? Pracuj ciężko wiosłami, czasem tak trzeba. Pamiętaj czasem. Ludzie, którzy korzystają tylko ze steru i wioseł, pracują po 20 godzin i płacą za sukcesy zdrowiem. Korzystaj więc, wtedy kiedy jest to możliwe, z pomyślnych wiatrów i z żagla.

Czy ja mam takie wymarzone życie? Pracuję nad tym. Wszystko ma swoja cenę, dość wysoką ceną jest Twój czas. Nie rozumiem dlaczego niektórzy go marnują.

Ktoś kiedyś powiedział, gdybyś zastosowała w swoim życiu wszystko o czym piszesz byłabyś najzdrowszą, najszczęśliwszą i najbogatszą kobietą na ziemi.

Jak zwykle wiedzieć, a żyć w zgodzie z tą wiedzą to dwie sprawy i najtrudniejsza praca przed nami. Bo najtrudniejsza praca to praca nad samym, stąd te wiosła. Pamiętaj jednak, że działają bez względu na to z której strony wieje wiatr.

Na dziś walczę ze sobą, żeby przestać używać cukru i mąki pszennej. Pracuję nad tym aby umieć zaufać ludziom, nie mogę wiecznie robić wszystkiego sama. To stan przejściowy.

Pięknych marzeń Wam życzę, pomyślnych wiatrów, silnych wioseł i lojalnej załogi :)

 

Jeśli masz cel, potrafisz go osiągnąć.

kartyCzasem jesteś w jakimś miejscu, ludzie i wydarzenia inspirują Cię do powstania marzenia…np też tak chcę, chcę tam być, chcę być wśród takich ludzi, chcę być tak szczęśliwa, bogata, zakochana, chcę być takim ekspertem, trenerem, profesjonalistą… chcę mieć taka pracę, chcę pomagać wielu ludziom…

Pojawia się myśl, niesamowite emocje, które jej towarzyszą, a reszta…. reszta to już tylko Twoja praca, wytrwałość, wiara.

Karty to tylko narzędzie, wszystko czego potrzebujesz, wszystkie odpowiedzi są w Tobie. Wróżka, coach, mentor, nauczyciel, rodzic mogą Ci tylko pomóc wydobyć Twój potencjał reszta działania należy do Ciebie.

Z kart można wywróżyć przyszłość, ale to tylko takie narzędzie, jedno z wielu. Pokazuje to co jest w Tobie jak usiądziesz i pomyślisz to…wielokrotnie odkryłam, ze karty pokazują mi moje myśli, bo myśl staje się rzeczywistością prawda? Trzeba pilnować myśli. Dziś coś złego mi się śniło, nie pamiętam co zapewne za kilka dni usłyszę albo przeczytam w jakichś wiadomościach ze świata, od rana próbuje zmienić w sobie te emocje które są we mnie od rana, szukam sposobu. Też tak masz? Kiedy coś zburzy twoja harmonię, spokój i radość życia? Masz sposoby na przywrócenie tego stanu? Ja mam wiele testuję je po kolei, ten najbardziej skuteczny jest dziś poza zasięgiem więc próbuję innych. Póki co nie działa..uciekłam we flow w pisanie zwykle pomaga, chociaż powstające wtedy teksty być może są mądre, być może inspirują, ale do wesołych im dużo brakuje …

Ostatnio jestem przepotwornie zmęczona, moja ukochana działalność i wiele spraw rodzinno – osobistych nieprzyjemnych, zabierających czas i pilnych. Przedwczoraj chciałam coś napisać na bloga zwykle siadam otwieram  komputer i pojawia się samo,
a ostatnio pustka biała kartka i…nic. Otworzyłam kalendarz, niesamowity prezent urodzinowy od Kasi w którym zapisuję pomysły jeśli ich jest zbyt dużo w jednym dniu nie publikuje wszystkich, znalazłam ten o kartach… Wczoraj padłam nie wiem kiedy zasnęłam w dzień, był hałas masa spraw, wiedziałam że powinnam wstać, ale nie mogłam się obudzić, a kiedy już wstałam po 3 godzinach, poczułam się niesamowicie. Stwierdziłam super ktoś mi oddał mózg, pojawiło się racjonalne myślenie do którego potrzebny jest wypoczynek. jeśli chcę szybko osiągnąć sukces muszę szybciej popełniać więcej błędów, ale jeśli nie będę się wysypiać nie wyciągnę z nich dobrych wniosków.

RYDWANZnaczenie kart…oczywista oczywistość  GDY MASZ WYZNACZONY CEL DO KTÓREGO DĄŻYSZ, WCZEŚNIEJ CZY PÓŹNIEJ, JESTEŚ W STANIE CZYLI POTRAFISZ POKONAĆ WSZYSTKIE PRZESZKODY NA TWOJEJ DRODZE.

PAMIĘTAJ! PRZESZKODY SIĘ POKONUJE, NIE OMIJA, TO LEKCJE DO PRZEROBIENIA, SKRÓTY WRACAJĄ.

Jasne że to wszystko wiem, ale kiedy mam gorszy dzień myślę co dalej wyciągam kartę Rydwan z takim znaczeniem to tak jakbym dostała wsparcie od starego dobrego przyjaciela: ” Będzie dobrze, wytrwaj, pracuj dalej, pokonasz przeszkody, potrafisz to zrobić. nigdy się nie poddawaj.”

PS Fascynujące na temat mojej pracy maturalnej wybrałam trud wierności sobie w obliczu obowiązku wobec rodziny, społeczeństwa, narodu… nawet nie pamiętałam ze tematem trzecim było Szczęście 😉 Czyli w wieku 19 lat chciałam być wierna sobie i swoim zasadom było to dla mnie ważniejsze niż szczęście. 20 lat później wiem, że to się da połączyć idealnie :) Wykorzystując swój POTENCJAŁ zachowując wierność sobie i swoim ideałom, wypełniając obowiązki można być człowiekiem szczęśliwym, można osiągnąć ten stan który nazywany jest szczęściem. Co może w tym pomóc? Otoczenie, przyjaciele? Czasem tez przydaje się rozwój, szkolenia, warsztaty w grupie ludzi, którzy pracując nad sobą lub indywidualne przerabianie swoich lekcji z coachem.

To co było ważne dla mnie 20 lat temu zrealizowałam chciałam być wierna sobie, swoim wartościom i ideałom i to zrobiłam. Potem cel się zmienił pojawiły się nowe marzenia, cele i są konsekwentnie realizowane. Czasem zajmują tak dużo czasu, że zaczynam wątpić, wtedy sobie przypominam największy błąd ludzkości rezygnacje tuż przed metą. Dlaczego piszę o sobie? Bo wybrałam taką formę przekazu, pokazując, że Ty też tak możesz. Uważam, że tak lepiej pisać niż dając Ci mądre rady zrób tak czy tak.  Jeśli chcesz zostaw komentarz jaka forma przekazu jest dla Ciebie lepsza.

Czy telefon szkodzi? Mój już nie!

IMG_0634Zastanawiasz się czasem czy pogłoski o szkodliwości telefonu są prawdziwe?

Dlaczego Potencjał Szczęścia zajmuje się tez zdrowiem? Dlatego, że świadomość tego co szkodzi, a co pomaga jest niezbędna. Wiedza, którą nasze babcie przekazywały z pokolenia na pokolenie powinna być przekazywana dalej, a gdzieś zupełnie zanikła.

Wszystko jest połączone! Kiedy chorujemy, nasz organizm mówi nam, że zabłądziliśmy w naszej drodze do realizacji marzeń. Zapomnieliśmy dbać o siebie…praca z moimi ludźmi, współpracownikami, rozmowy z innymi liderami ciągłe „wiszenie na słuchawce”  i nagłe bóle głowy… O co chodzi? Może właśnie o to, że telefon szkodzi.  Czy faktycznie promieniowanie telefonu jest tak samo szkodliwe jak promieniowanie kuchenki mikrofalowej? Czy faktycznie, rozmawiając długo przez telefon, albo śpiąc z telefonem pod poduszką, efekt jest taki, jakbyś włożył głowę do mikrofalówki i ją włączył?

promieniowanie

zdjęcie pochodzi ze strony

Zobaczyłam wyniki badań. Mózg małego dziecka przepuszcza promieniowanie o wiele bardziej niż mózg człowieka dorosłego.  Wynika to  z naturalnego rozwoju, z nie do końca wykształconego mózgu i czaszki. Zdjęcie obok  pochodzi ze strony 

Przeraziłam się, kiedy to zobaczyłam, przecież mój młodszy syn trzymał telefon w rączkach jak był mały. Nie wiedziałam, że dając mu telefon do rączek powoduję powstanie stanu zapalnego w jego głowie… Nieświadomość boli, zwłaszcza, jeśli szkodzi naszym dzieciom. Teraz  mój młodszy syn nie ma telefonu. Leży gdzieś w domu jakiś, w razie potrzeby kontaktu z daleka od dziecka, w razie „awarii”. Sobie i starszemu kupiłam urządzenie, które zamienia promieniowanie mikrofalowe w ciepło i je wyrzuca na zewnątrz… Skończyły się bóle głowy, po długich rozmowach telefonicznych. Używając tego urządzenia mam wrażenie, że telefony to nie jedyne promieniowanie u mnie w domu, sieci wi-fi, moja i sąsiadów, inne przekaźniki…

Kiedy usłyszałam, że za jakiś czas będzie wysyp nowotworów mózgu i narządów rodnych bo dzieciaki noszą telefony przy uchu lub w kieszeni, w dodatku śpią z telefonem pod poduszką brrr., zaczęłam się zastanawiać jak do tego doszło. Nikt nam nie mówił o BHP używania telefonów komórkowych? Kiedyś ludzie nie wiedzieli, że promienie Roentgena szkodzą, kiedy się dowiedzieli, ustalili zasady jak korzystać, żeby ograniczyć szkodliwe działanie, a korzystać  tylko z dobrodziejstw. Po pierwsze nie szkodzić,po łacinie brzmi ładniej „Primum non nocere”.

Zasady korzystania z telefonu komórkowego:

– kiedy śpimy,odkładamy telefon daleko od nas,
– każda rozmowa powinna trwać maksymalnie 4 minuty,
– możemy wykonać 7 takich rozmów dziennie, czyli 28 minut dziennie to maksimum bezpieczne
– rozmawiaj tylko tam, gdzie jest dobry zasięg,
– nie powinniśmy rozmawiać w samochodzie, nie tylko ze względu na wypadki. Tam gdzie  telefon ma słaby zasięg „szuka sieci”, łączy się, musi się przebijać przez np karoserię samochodu promieniowanie jest największe,
powinien być noszony w torebce z daleka od ciała.
– rozmawiając przez telefon komórkowy najlepiej używać zestawu słuchawkowego, pamiętając przy tym, aby tel nie trzymać w kieszeni.
– możemy też korzystać z wysyłania wiadomości tekstowych – SMS,
– kiedy jesteśmy w domu rozmawiamy z domownikami, rodzina i przyjaciółmi realnie, budujemy realne relacje

Generalnie telefon to nie maskotka powinniśmy używać go wtedy. kiedy jest to niezbędne i pamiętać o wszystkich zasadach wymienionych. Jeśli nie ma takiej opcji i Twoja praca wymaga 4 godzin dziennie i więcej rozmów przez telefon. Warto pamiętać o zestawie słuchawkowym, lub zainwestować w urządzenie, które zamontowane w telefonie będzie nas chronić.

Czasem robię znajomym test, który pokazuje jak telefon osłabia człowieka, ludzie są w szoku, ja też byłam, kiedy to pierwszy raz zobaczyłam. Wiele osób i dzieci i dorosłych jest uzależniona od telefonu, korzystają z niego nawet przy stole, podczas imprez rodzinnych, obiadu, w szkole na lekcji,  to świadczy o bardzo zaburzonych relacjach międzyludzkich i zaburzeniach funkcjonowania w grupie i nie powinno mieć miejsca.

No dobra ja to mogę zastosować, ale moje dzieci już niekoniecznie, dzieciom lepiej kupić „wkładkę” i sprawdzić czy  faktycznie pomaga… Zawsze uważałam, że lepiej zapobiegać, niż leczyć.  Wyrzucenie nowotworu z mózgu, jest trudne, trzeba mocno popracować na wszystkich płaszczyznach i mentalnych i fizycznych. Dobrać dietę, oczyścić i zregenerować organizm, zastosować to co jest w stanie wyrzucać komórki nowotworowe z organizmu, lub usunąć je w inny sposób, szukać rozwiązań,  konsultować z kilkoma lekarzami wyniki badań. Najważniejsze, nie wiem czy zaliczyć do mentalnych, czy do fizycznych zero stresu, pod żadną postacią i w żadnej formie. Relaksacje, aktywność, muzyka, woda, miłość, to co uspokaja i koi w największej możliwej ilości

Na koniec mam dla Ciebie kilka pytań. Odpowiedz sobie i zrozumiesz jakie zagrożenie w Twoim życiu stanowi telefon. Życzę, żeby się okazało, że należysz do tego procenta ludzi, którzy używają go bezpiecznie

1.W jakim wieku  Ty i Twoje dziecko zaczęliście korzystać z telefonu?
2. Czy wyłączasz telefon na noc?
3.Czy korzystasz z telefonu w trakcie imprez rodzinnych?
4.Gdzie nosisz telefon?
5.Ile godzin dziennie rozmawiasz przez telefon?
6.Czy zdarzyło się, że Ty lub Twoje dziecko zasnęliście z telefonem pod poduszką, przy głowie?
7. Czy po zabraniu telefonu dziecku zmienia się jego zachowanie? Jest bardziej agresywnie, rozdrażnione, pobudzone?
8. Jak Ty zachowujesz się, kiedy zapomnisz telefonu?
9. Jak myślisz dlaczego Steve Jobs zabraniał swoim dzieciom korzystania z iphona i ipada w domu?

Owocnych wniosków życzę i zdrowia, które pięknie komponuje się ze szczęściem.

Ocenianie po pozorach

4821426457_ee65fd8c0e

Photo credit: Chiara Cremaschi / Foter / CC BY-ND

Niektórzy ludzie nauczyli się wydawać opinie na podstawie pozorów.  Mają zainstalowany program: znam się na ludziach, znam się na życiu.
Wszystko co inne, albo czego nie rozumieją powinno być spalone na stosie.

Widzą człowieka i myślą „O widać na pierwszy rzut oka ten facet nie ma markowych ciuchów to pewnie biedak.  Tymczasem ten człowiek właśnie wracał od swojej ukochanej mamy, która kupiła mu na urodziny nie markową kurtkę. On nosi te ubrania, żeby mamie zrobić przyjemność. Inny przykład ludzie patrzą na kobietę widzą tipsy i super fryzurę. Jedni myślą jaka zadbana kobieta, inni że jest pusta i ma tylko czas się stroić. A ta kobieta właśnie wyszła z salonu urody bo wieczorem idzie do najlepszej restauracji w mieście ze swoim chłopakiem, który zapewne jej się oświadczy. Innym razem kobieta wbiega do potencjalnego klienta i przedstawia super ofertę, a klient patrzy i widzi brak makijażu, połamane paznokcie i jakiś sweter zamiast garsonki. Myśli: Niewiarygodna ta firma, nie skorzystam mimo, że oferta niezła. Skąd ma wiedzieć, że kobieta ma za sobą nieprzestaną noc bo jej dziecko właśnie złapało „jelitówkę”. Ten sam klient wybiera gorszą ofertę od wyglądającej super dziewczyny, w nieskazitelnym profesjonalnym stroju, nie doczytując małych druczków na umowie.

Życie nauczyło mnie tolerancji, empatii i zrozumienia innych. Nigdy nie oceniam ludzi po wyglądzie. Co prawda zdarza mi się ocenianie po zapachu i jak od kogoś śmierdzi papierosami to cofam się dwa kroki do tyłu rozmawiając, ale to odruch totalnie bezwarunkowy, z bezpiecznej odległości słucham uważnie co ma do powiedzenia.  Jak bardzo dużo możemy stracić patrząc oczami i schematami zamiast sercem?

Mówią: „Ona nie może być we wszystkim dobra, jeśli szkoli z tylu tematów?”
Zastanówmy się ile ról pełni w życiu kobieta? Była uczniem, więc ma jakieś doświadczenie jeśli chodzi o naukę i sposoby jej ułatwiania. Była dzieckiem swoich rodziców, więc wie co czuje dziecko kiedy rodzic…. Jeśli ma swoje dzieci wie ile się można nauczyć od dzieci i jak bardzo mylne jest przeświadczenie, że to tylko my przekazujemy wiedzę dzieciom. Każdy coś robi zawodowo na tym pewnie tez się zna. Sporo ludzi ma swoje hobby, które jest pasją. Relacje z innymi, każdy z nas ma jakieś. Wiemy coś o relacjach z domownikami, relacjach ze współpracownikami. Każdy z nas robi zakupy, część z nas przygotowuje jedzenie, sprząta. Przez lata swojego życia udoskonaliliśmy to co robimy. W takim razie każdy z nas jest trochę człowiekiem renesansu i zna się na kilku tematach. Ja z pewnością nie wiem co zrobić kiedy coś  się w domu popsuje, wtedy szukam ludzi którzy są w tym dobrzy, aby pomogli.

Uczę tylko z tego co sprawdziłam i wyszło. Nie zamierzam prowadzić zajęć ze związków bo nie zbudowałam idealnego. Znam co prawda 1000 własnych wtop, ale moim zdaniem to za mało, żeby mówić co nie działa, powielać książki i szkolenia…po co. Jak sprawdzę i zbuduję idealny związek to się podzielę na dziś ten temat odpada. Tak samo remonty, pomalować mieszkanie potrafię kupić wszystko co potrzebne do remontu też, ale już wywiercenie otworu na kołek przekracza moje możliwości.

Natomiast moje szkolenia  i warsztaty są z tego na czym się znam. Coachingi i rozmowy coachingowe wolę prowadzić z tematów na których się nie znam. Mam wtedy mniej pogryziony język, od unikania  zamiany coachingu w mentoring.  😉

Zapraszam więc na warsztaty w tematach:

Internet bo trochę czasu uczyłam jak go wykorzystać do życia, ostatnio uczyłam się i wykorzystuje go w biznesie.
Zdrowie bo już wiem, że kiedy się sypie nagle przypominamy sobie slogany: Jedz zdrowo, dbaj o zdrowie, palenie zabija, ruch to zdrowie itp
Zakupy i przygotowywanie posiłków – Gotuję od 27 lat, uczyłam się sama więc nie zawsze było to zdrowe, piekę niezdrowe ciasta  domowe od 7 lat, a od roku zdrowe.
Wychowanie znam z kilku stron jako dziecko, jako kadra zuchowa,  jako nauczyciel szkoły podstawowej i gimnazjum i jako mama  10 i 18 latka. Wiem już jak przetrwać z dzieckiem gimnazjum gwarantuję, ze nie jest to łatwe, ale są sposoby, które działają.
MLM kilka lat doświadczenia, efekty i doświadczenie w przekazywaniu wiedzy i umiejętności.
Rozwój osobisty w każdym aspekcie bez wiedzy i jej zastosowania nie byłoby postępu.
Realizacja marzeń, planowanie i realizacja celów– bez nich nie byłabym tu gdzie jestem. Kolejne pojawiają się codziennie,  dziś powstał jeszcze jeden temat. Pytanie na czym się znam, w czym mogę pomóc, jaką sytuację mogę pomóc rozwiązać? 

Z jakiej tematyki są moje szkolenia? Z życia, co zrobić, aby móc żyć szczęśliwie jak do tego dążyć. Wiedza jest jak kompas w drodze do celu którym jest szczęście

„Co to za szkolenia z marzeń, konkrety są ważne i poważne nie bujanie w obłokach?” Marzenia napędzają do działania są najlepszą automotywacją jaka znam i rewelacyjnie malują świat w kolorach tęczy.

Patrząc na moje zdjęcie wielu ludzi uważa, że co taka kobieta może wiedzieć o życiu. Uważają też, że jestem miła i sympatyczna. Nie jestem bywam. Otóż wyprowadzam z błędów jestem wymagająca, konkretna, zasadnicza i nie pozwalam odpuszczać, dopóki nie ma efektów. Dla mnie liczy się pomoc, a nie zawsze pomaga się głaszcząc po głowie. Alkoholikowi nie pomoże, kupienie mu kolejnej flaszki, raczej pokazanie sytuacji…tzw osiągnięcie dna, bez tego nie ma się od czego odbić.

zlamana sosnaŻycie dokopało mi maksymalnie, ale nie widać blizn… taka ta życiowa wojna… nie zostawia zewnętrznych śladów. Zdecydowało też, że postawi mnie pod murem, skoro nie rozumiem inaczej i pokaże mi, że z sosny złamanej można zbudować okręt i nie dość że już raz roztrzaskał ją wicher na lądzie. Natomiast dzięki wszystkiemu co przeszłam potrafię znaleźć wyjście z każdej niemal sytuacji. Kilka kreatywnych rozwiązań zawsze się pojawia, takie flow :)

Możesz więc nadal oceniać ludzi po pozorach, albo sprawdzić ile możesz się od nich nauczyć.

 

 

 

 

Masz wolną wolę i wybór jak zwykle zależy od Ciebie. 

Jedyną osobą, która odpowiada za Twoje życie jesteś Ty!  lustro


Czasem warto patrzeć inaczej, sercem i empatią, zamiast oczami, wtedy zmieniasz filtry. Chociaż często może to również zmylić. Kogoś lubisz i chcesz mu pomóc, więc wtapiasz. Kogoś nie lubisz i nie chcesz z nim pracować mimo, że proponuje Ci deal życia.

 

Kiedy na mnie niektórzy ludzie patrzą widzą  młodą niunię która nic nie umie.  Uwielbiam wyraz ich twarzy, kiedy mówię, ile mam lat. Czuję co myślą, kiedy mówię, że mam 18 letniego syna. :)  Nadal nic nie wiedzą, oceniają schematami z  własnego życia, po co? Każdy człowiek spotkany na naszej drodze jest po coś, czegoś mamy się od niego nauczyć. W sumie filtry spostrzegania rzeczywistości  u ludzi, którzy widzą tak jak nauczyło ich społeczeństwo, metoda szkiełka i oka i zasad wychowania wpojonych w dzieciństwie to nie mój problem. To oni tracą, a nie ja. Mogę pomóc tylko tym, którzy tego chcą.

Ktoś, kto wyraża siebie muzyką, czy wyróżniającym się strojem lub słownictwem ma od razu jakąś łatkę. Ktoś, kto niczym się nie wyróżnia też ma łatkę szarej myszki.  Ocenianie ludzi po wyglądzie i pozorach może zabrać wiele szans i możliwości.

Słowa kolejny wyznacznik. Ważne co człowiek mówi i jak mówi. Ile razy zdarzyło Ci się powiedzieć coś co nie zostało zrozumiane tak jak powinno? Ile razy Twój ton głosu był zmieniony sytuacją?  Człowiek opowiada Ci przygaszonym, smutnym głosem o rewelacyjnym biznesie , bo właśnie niedawno ktoś bliski mu umarł. A Ty już zakładasz filtry, że to kiepski biznes. Mam rację? Komunikacja to trudna sztuka, nie wszyscy ją opanowali.

Takie moje przesłanie dla Ciebie na dziś. nie wszystko jest tym na co wygląda. pamiętaj o znanym powiedzeniu ” Nie wszystko złoto co się świeci” w obie strony. Przypominam, że największy skarb Śląska jest czarny, to węgiel, nie błyszczy się, ale ile ciepła i korzyści daje? Nie wszystko jest taką prawdą jaka słyszysz. Cokolwiek powiesz, napiszesz, jest takie jakim usłyszy odbiorca. Chyba do szkoły trzeba wprowadzić zajęcia z lingwistyki i komunikacji :)

 

 

 

Rozwijanie potencjału szczęścia

6814853474_beae2bc858_n

Photo credit: nist6dh / Foter / CC BY-SA

Ostatnio odkrywam  i odkurzam swoje pasje….
Też mi przyszło na „stare lata”. Przypomniało mi się, że jak byłam mała pasjonowało mnie projektowanie ubrań, wnętrz, domów. Wtedy szyłam na maszynie, robiłam jakieś rzeczy na drutach, wymyślałam… Gdzie mi to potem uciekło? Dlaczego dopiero rok temu, po odkryciu profilu Dynamiki przypomniało mi się, jak wspaniałą pasją jest tworzenie, jak wiele fantastycznych rzeczy tworzyłam jako mała dziewczynka.

Byłam grzeczną uczennicą, niektórzy twierdzili, że aż za grzeczną. Chyba nikt nie wpadł na to, że mam fobię szkolną. Szkoła  podstawowa pierwsze 6 lat, była ogromnym stresem. Bałam się odezwać bo mogę coś pomylić, odpowiedzieć źle, a przecież po to chodzi się do szkoły, żeby się uczyć, nie chodzą tam ludzie, którzy już wszystko wiedzą. Przyjaciół jak na lekarstwo. Trend- kto się uczy i nie marnuje czasu to trzeba go zniszczyć, skrytykować, przecież to kujon. Nauka dla ocen bo rodzice ucieszą się z piątek. Gdzie tam znaleźć miejsce na indywidualność, kreatywność, rozwijanie pasji? Uwielbiałam śpiewać, powiedzieli, że nie nadaję się do chóru, ani do szkoły muzycznej, nie mam szans, jestem za słaba. Nikt mi wtedy nie powiedział ile razy Edison próbował z żarówką, nie wiedziałam też że  M. Jordana nie przyjęli do szkolnej drużyny koszykówki. Jako grzeczna dziewczynka odpuściłam i dostosowałam się. Szkoła była stresem i troszkę tam się zachowywałam jak zombi, robiłam co kazali i tyle. Na moje szczęście w domu nie byłam grzeczna i z każdego ścinka materiału, z każdej resztki włóczki tworzyłam co się dało. W biurze projektów podpatrywałam rysunki i rysowałam projekty mieszkań. Bawiłam się świetnie. Jakoś nikt w szkole, która powinna rozwijać potencjał, nie zauważył żadnej z tych rzeczy i o rozwoju pasji nie było mowy.  Sytuacja w domu też nie sprzyjała rozwojowi. Na moje szczęście trafiłam najpierw do drużyny harcerskiej, a potem do zuchowej jako przyboczna, po kilku latach prowadziłam drużynę zuchową. Tam nauczyłam się wielu genialnych wartości, współpracy, polegania na innych, gry na gitarze, empatii, pracy z dziećmi również, dokładnego planowania i realizacji celów. Czy nie powinna tego uczyć szkoła?

8720604364_85c5931a14_n

Photo credit: Lupuca / Foter / CC BY-SA

Jako nauczyciel w szkole specjalnej widziałam inna stronę…. Moim zdaniem można, a nawet trzeba rozwijać potencjał, przynajmniej w szkole specjalnej.  Chociaż w szkole specjalnej pracuje się też nad słabymi stronami, aby uczniowie mogli być w przyszłości jak najbardziej samodzielni. Klasy są mniejsze, dzieci trudniejsze… Kiedyś była większa swoboda  w wybieraniu tego co najważniejsze do nauczenia, teraz doszło wiele bzdur, ale i tak jest miejsce na rozwijanie pasji. Współpracownicy mówili, że mi  jest łatwo bo informatyka jest przedmiotem, który dzieci lubią. Wcale nie jestem przekonana o tym.  W programie jest np nauka edytora tekstu, kto lubi przepisywanie tekstu? Dzieciaki najlepiej uczyły się pisać, rozmawiając między sobą za pomocą komunikatora. Edytory tekstu poznawały robiąc kartki świąteczne, czy z okazji dnia mamy itp. Wszystko było po coś. Wszystko angażowało emocje, inaczej byłaby nuda.  Musiała być fajna atmosfera na lekcji, sprzyjająca rozwojowi i nauce, wspierająca. Były rzeczy, które trzeba było zrealizować, ale można było je uatrakcyjnić. Był czas na to, żeby rozwijać pasje dotyczące podróży, zwiedzania, modeli samochodów, wyszukiwania informacji, wyszukiwania muzyki. Jeśli się chce, to można, a efekty były rewelacyjne.

Trudno robiło  się projekty w więcej, niż dwie osoby przy komputerze. Najlepiej współpracę w parach było widać na kole informatycznym, kiedy współpracowały ze sobą dzieciaki z podstawówki i z gimnazjum z różnych klas, ze skrajnie różnymi umiejętnościami. Każdy rozwijał się w swoim tempie i w wybranym kierunku, poza tym, co obowiązkowe rzecz jasna. Czasem ja pokazałam gdzie i jak szukać, a oni zdobywali umiejętności i wiedzę nawet tą, której ja nie miałam. Widać że jak się chce to można. Nie zawsze, nie wszędzie da się przeskoczyć ludzi myślących inaczej, ale są miejsca wspierające rozwój.

Czy to znaczy, że dzieciaki u mnie były niegrzeczne? Nic z tych rzeczy, każdy zajęty swoimi zadaniami, pasjami, nawet „chuligani” wyciszali się zupełnie. Co nie znaczy, że była cisza na lekcji, ale nie było też  wielkiego hałasu. Często na przerwach pytali, czy mogą przyjść właśnie po to żeby się wyciszyć, uspokoić. Myślę, że tak samo można prowadzić zajęcia na innych lekcjach i tak samo wspierać rozwój dziecka. Wystarczy wybrać odpowiednich ludzi i stworzyć system, który im to umożliwi. Sprawi, że dzieciaki będą w szkole rozwijać zainteresowania, pasje czyli swój potencjał.  Będą potrafiły współpracować w zespole i wspierać się nawzajem, będą marzyć, realizować cele, a przede wszystkim szkoła nie będzie niszczyła ich pewności siebie i kreatywności. Kończąc taką szkołę uczeń będzie wiedział  w czym jest najlepszy, będzie wiedział co chce w życiu osiągnąć i jak to zrobić.

Mój młodszy syn poszedł do szkoły blisko domu, zanim to zrobił potrafił czytać, pisać i był ciekawy świata. Teraz nie interesuje go nic, nie lubi szkoły. Jedynym miejscem w  którym lubi przebywać jest biblioteka, z miłą Panią bibliotekarką. Od początku roku mój syn tam zagląda tak często jak może i czyta. Natomiast od połowy pierwszej klasy do końca trzeciej, czytanie było chyba za karę i przestało służyć odkrywaniu fantastycznych rzeczy i przygód.

Dziecko „grzeczne” w  tradycyjnej, masowej szkole to słaby człowiek w przyszłości, bez siły przebicia na rynku pracy, oczekujący pomocy, wsparcia.  Tacy ludzie czekają, aż ktoś im da pracę.  Sądzą, że im się należy bo byli grzeczni i się uczyli. No niestety już nie te czasy. Z wiekiem u dzieci rośnie agresja, chęć bycia lepszym od innych, zamiast współpracy. Wiadomo, że jak na zewnątrz jest agresja to w środku jest strach. Zawsze mi się to sprawdzało, kiedy dzieciaki były agresywne wystarczyło znaleźć przyczynę strachu i go „odczarować”.  Czego jeszcze uczymy się w szkole? Oceniania, krytykowania innych, oceniania siebie i jakoś mimo nowego trendu – oceniania wspierającego, nie wszędzie wygląda to tak jak powinno.  Niektórzy idą dalej, poprawiają własną samoocenę, przez obrzucanie błotem innych. Hejtowanie innych,  też powstaje w szkole, a potem w pracy już tylko się doskonali.

6685773631_6d26118696_n

Photo credit: MDGovpics / Foter / CC BY

Najtrudniej jest kiedy jako rodzic widzimy jak szkoła niszczy nasze dziecko i nie możemy nic z tym zrobić, bo pomimo tego, że robimy co możemy, przegrywamy z systemem, a najbardziej cierpi dziecko. Pomysł wyjątkowej szkoły wraca  do mnie jak bumerang. Kiedyś kiedy mieli zlikwidować miejsce, w którym pracowałam podzieliłam się pomysłem na rozwiązanie sytuacji. Ktoś go zrealizował, ale nie wiedząc wszystkiego, część rzeczy nie poszła i osiągnięty efekt jest bardzo połowiczny. W sumie to nawet minimalny. Powstała szkoła specjalna, trochę prywatna, natomiast nie prowadzą jej i nie decydują w niej te osoby, które ją zakładały. Decyzje podejmują Ci, którzy mieli możliwości, pieniądze na budynek i na start.  Jak to mówiła moja mama? Wspólnika trzeba wybierać lepiej niż przyjaciela. Więc szkoła znacznie odbiega od tego co wymyśliłam bo nie było mnie przy realizacji projektu.

Teraz powstał nowy pomysł o wiele większego projektu i mam nadzieję, że znajdę ludzi, którzy pomogą mi go zrealizować.

Fakt pracowałam w szkole specjalnej, czy w szkole masowej uda się zastosować indywidualne podejście do ucznia? Dlaczego nie? Przecież istnieją szkoły prowadzone metodami Marii Montessori, która była naukowcem i wiedziała że hipotezy muszą być poparte dowodami. Dzieci ze szkół montessoriańskich są skoncentrowane na swoich zadaniach, dążą do samodzielności, posiadają wiarę w siebie i z ufnością patrzą w świat. Są odpowiedzialne, empatyczne i chętne do pomocy innym . Wykazują inicjatywę, są cierpliwe, wytrwałe. Wiedzą czym jest honor i szacunek, umieją to stosować. Dzieci przepełnione radością i rozwijające swój indywidualny potencjał.Edukacja nigdy więcej nie powinna być w głównej mierze przekazywaniem wiedzy, ale musi przyjąć nową formę, szukając uwolnienia dla ludzkich możliwości.” Dr Maria Montessori. Cała metoda powstała na bazie obserwacji dziecka i jego naturalnych zdolności nastawienia na rozwój i osiągnięcie niezależności.  Takie szkoły nie są ogólnodostępne, nie ma ich zbyt wielu. Moja szkoła ma być dostępna dla każdego dziecka i pomagać w naturalnym rozwoju, pomagając w przygotowaniu do przejścia w świat dorosłych, tak, aby w pełni wykorzystując swój potencjał  zrealizować marzenia i być szczęśliwym człowiekiem.

Ostatnio po wielu latach używania komunikatora „Tlen”, wróciłam do GG i przeraziła mnie ilość młodych ludzi, którzy piszą bo się nudzą. Nie mają pasji, zainteresowań, marzeń celu, wrócili znudzeni ze szkoły, czy pracy i nie wymyślili nic lepszego niż poklikanie do obcego człowieka na GG. Ilość i poziom tych rozmów jest przerażający. Myślę, że  trzeba u tych ludzi i wielu innych odkręcić to co zepsuła masowa szkoła. Czy u wszystkich? Jasne, ze nie pomóc można tylko tym ludziom, którzy tej pomocy chcą, nic na siłę.

Rolą każdej szkoły jest rozwijanie potencjału w każdym człowieku indywidualnie. Taki rozwój pozwoli osiągnąć szczęście i sukces w życiu nie tylko zawodowym.