Nasz model edukacji – co z nim jest nie tak?

apple-256261_960_720Żyjemy w czasach, w których po raz kolejny zmienia się nasz model edukacji.
Z jednej strony cieszę się, że znikną gimnazja, z drugiej jestem ciekawa jakie zmiany programowe za tym pójdą. Kilka lat temu wymarzyła mi się szkoła, która uczyłaby kompetencji zapewniających dobre, szczęśliwe życie.  Czytałam „Prawa sukcesu” Napoleona Hilla i zastanawiałam się dlaczego nie uczy się w szkole tych kompetencji, które są potrzebne, aby odnieść życiowy sukces? Od kilkunastu lat interesuje mnie rozwój osobisty…. w moim wypadku naprawił to, co zniszczył obecny model edukacji.

Zastanówmy się:
Kto uczył się w szkole jak planować swoje życie i jak realizować ten plan? Kto z Was to potrafi i realizuje plany w …. powiedzmy 90%? Ja nauczyłam się tego, niestety nie w szkole, niestety również nie w domu. Nauczyło mnie – planowanie pracy drużyny zuchowej, a potem pewna cudowna książka o wspinaczce wysokogórskiej.
Kto z Was wie jakie ma mocne i słabe strony?  W moim wypadku pokazały to testy z ostatnich 2- 3 lat. Dynamika Bogactwa i kilka innych.
Kto wie jak rozmawiać i współpracować z ludźmi, którzy się od Was różnią? Jak wybrać do współpracy tych, którzy przyspieszą rozwój Waszego projektu, a nie zwolnią?  Nauczyło mnie tego ZHP, MLM i wiedza z Dynamiki.  Znów nie szkoła. Mam nadzieję, że tylko ja chodziłam do takiej szkoły, która tego nie uczyła. A może, sprawia to nasz model edukacji?
Kto potrafi radzić sobie ze stresem i emocjami? Kto ma wypracowane metody i kiedy rozpozna za drzwiami stres, może ich użyć jak broni? Przecież stres to nasz najgorszy wróg, najbardziej negatywnie wpływa na zdrowie.
Kogo z Was uczono jak radzić sobie z finansami? Znam wielu ludzi w moim wieku, którzy są tak zadłużeni i nieubezpieczeni, że gdyby coś im się stało to tylko upadłość im pozostaje..wzięli przykład z rządzących naszym Państwem? Kilkubilionowy dług, który sprawia, że suwerenność jest zagrożona, że decyzyjność staje się podobna do decyzyjności kolonii. Kto potrafi zarządzać budżetem domowym chociażby, wie ile wydaje, na co wydaje i ile zarabia? Kto z Was kontroluje własny przepływ pieniędzy?
Może ktoś z Was potrafi dobrze zarządzać sobą w czasie? Komu starcza czasu na sen i własne przyjemności mimo pracy i wielu obowiązków? Kto z Was uczy się empatii, tolerancji, zrozumienia i wspierania innych? Nie nie mówię tu o słowach,
ale o działaniu. Mówić każdy może, jeden lepiej drugi gorzej, ale ilu ludziom pomogliście dzisiaj? Ile osób wiedziało, że może poprosić Was o pomoc, kiedy jej potrzebuje? Kto z Was potrafi coś zrobić dla innych bezinteresownie?

Może nasz model edukacji prowadbook-15584__340zi do kształcenia ludzi upośledzonych życiowo? Dlaczego po tylu godzinach nauki zostaje w głowach tak mało? Czego powinna uczyć szkoła? Mój syn ostatnio miał wypisać jakie słowniki ma w domu, wypisał i mówi: mamo, a wiesz, że mój kolega nie ma żadnego… Zaczęłam się zastanawiać co jako nauczyciele i rodzice powinniśmy robić? Uczyć korzystania
z nowych technologii
, czy jednak upierać się, żeby dzieci znajdywały rzeczy
w słownikach papierowych. Nie potrafią tego robić już, kompletnie, wszystkiego szukają w Internecie. Czy to źle? Mam mieszane odczucia. Może zwyczajnie jako dorośli nie potrafimy nauczyć korzystania z nowych technologii i dlatego każemy korzystać z naszych  starych dobrych znanych i sprawdzonych metod?  Zastanówmy się czy dziennikarz mający wątpliwości co do pisowni zajrzy do papierowego słownika, czy do Internetu? Kto nauczy nasze dzieci mądrego korzystania z Internetu?  Słowniki encyklopedie to źródła wiarygodne. Internet wymaga samodzielnej oceny co jest prawdą, a co kłamstwem. Masz pomysł jak nauczyć dziecko sprawdzać informacje? A może zastosować złoty środek? Wyszukiwanie informacji w Internecie, oddzielania prawdziwych od nieprawdziwych, sprawdzając w encyklopediach i słownikach ,kształcić umiejętność oddzielania informacji  ważnych od nieważnych i łączenia ich w jedną całość. Po co uczeń idzie do szkoły? Uczeń w szkole jest nauczany, nie uczy się. Uczy się i nie myśli jednocześnie. Dlatego nic później nie pamiętamy? Czy czytanki zachęcają dzieci do czytania? Moje dziecko raczej zniechęciły. Głoskowanie czyli izolowanie literek i sylab przeszkadza i blokuje proces nauki czytania. Mam wrażenie, że ktoś kto tworzył program edukacji nie znał funkcjonowania ludzkiego mózgu.Treści które poznaje uczeń powinny być przeżywane, emocje sprawiają, ze lepiej zapamiętujemy.

Obecny model edukacji jest tak skonstruowany, aby szkoła wpajała nam wiele rzeczy, które utrudniają życie np. zamiast współpracy uczy konkurowania. Ocenianie powoduje ciągłe porównywanie się. Niestety satysfakcję sprawia Wam to w czym jesteście lepsi. Nie potraficie doceniać talentów innych i cieszyć się z nich. Nie potraficie współpracować z ludźmi różniącymi się od Was, którzy swoimi talentami potrafią doskonale uzupełnić projekt.  Zapominacie, że jedyną osobą, która ponosi odpowiedzialność za Wasze życie jesteście Wy sami. Kiedy coś nie wyjdzie szukacie kogoś na kogo można zrzucić część odpowiedzialności lub czegoś czym można wytłumaczyć się. Zamieniliście sztafetę jaką jest życie w sprint.
Dawno temu ludzie szukali podobnych do siebie bo w grupie byli silniejsi, było to potrzebne, żeby przetrwać. Do dzisiaj została irracjonalna potrzeba rugowania z otoczenia inności. Tyle, że nikt nie zauważa, że dzisiaj to jest bezsensu. Jednocześnie większość udaje, że jest taka jak inni, nie chce się wyróżniać, żeby czasem grupa ich nie odrzuciła, a jednocześnie w grupie nie robi się już nic, po prostu jest, jesteś podobny powiedzą, że jesteś ok, jesteś inny, powiedzą, że nie jesteś ok. Kto dostanie pomoc w potrzebie? Nikt… albo inaczej, najbliższa rodzina i przyjaciele, więc po co upodabniać się do grupy udając kogoś kim się nie jest?

baby-84626__340„Jakość Twojego życia zależy od tego jak dobrze wykonasz plan B”- świetny cytat. Bardzo dużo uczciwych ludzi jest potrzebnych, aby zmienić model edukacji w Polsce.
Jedyne co można zrobić to zacząć od własnego podwórka.
Co jest dla Ciebie sukcesem? Bogactwo? Awans zawodowy? Wykształcenie? Dobra praca?

Sukces to odnalezienie pasji, sprawiające, że droga do celu jest fascynująca. Sukcesem jest szczęśliwe życie!
Co byście zrobili gdybyście się nie bali dezaprobaty i porażki?

 

Perspektywa zmienia wszystko

zewnagresjaDzisiaj dla wszystkich grup moich klientów. Kilka przykładów dla osób realizujących cele czy Postanowienia Noworoczne, dla rodziców nastolatków, dla osób pracujących nad Pewnością Siebie.

Wszystko zależy od perspektywy. Zacznę od przykładu mojego biznesu. Od ponad roku mam firmę, która przynosi co miesiąc straty. Można na to spojrzeć jak na klęskę. Z pewnością powód do dumy to nie jest, ale od razu klęska? Miałam pomysł, żeby odpuścić, zrezygnować, już kilka razy. Wtedy mi pomaga zmiana perspektywy.

Fakt nie umiem sprzedawać swoich szkoleń przez Internet zupełnie mi to nie idzie. Jako bizneswomen też słabo się sprawdzam za bardzo wierzę ludziom i źle wybieram tych do współpracy, ale… pokażcie mi drugą mamę wychowującą w pojedynkę dzieci, która może sobie pozwolić na firmę przynoszącą rok straty? Nauczyciela, który potrafił z marnej pensji kupić mieszkanie za gotówkę i odłożyć kasę na realizację wielkiego marzenia o własnej firmie w Polsce (przypominam, że o gustach i wyborze marzeń się nie dyskutuje).

Z jednej perspektywy mogę mieć bardzo niska samoocenę bo nie idzie, z drugiej bardzo wysoką bo mogłam sobie pozwolić, żeby to zrobić i zrealizować marzenie o własnej firmie  i w nim wytrwać. Czasem panikuję jak poziom oszczędności spada, ale w końcu mam co dać dzieciom jeść, więc tak źle nie jest. Fantastyczne jest też to, że się nauczyli  się zarządzania budżetem przy okazji. Starszy syn poszedł do pracy i zastanawiał się jak podzielić pierwszą wypłatę. Uczciliśmy sukces lodami (wiem niezdrowe, ale świętowanie bywa niezdrowe). Pierwszy raz zastosował podział kasy wg mamy, a nie wg Harva Ekera. z całym szacunkiem do Harva, nie mieszkał w Polsce.

Kolejny przykład jak perspektywa wszystko zmienia. Patrzysz na człowieka i myślisz: wow to jest gość, pełen sukces, dobre ciuchy rewelacyjny dom i samochód, nikt nie zagląda ile z tego jest na kredyt. Dla mnie kredyt jest dopuszczalny tylko w szczególnych okazjach, zwykle jednak jest ekonomicznie nieuzasadniony, no chyba że jesteś jasnowidzem 😉 Z drugiej strony widzisz kobietę w kiepskich ciuchach, z byle jakim samochodem, w końcu służy głównie do pracy, więc po co ma być wypasiony, szkoda byłoby wozić towar. Jeden rzut oka na człowieka pokazuje Ci tylko jedną perspektywę, a to stanowczo za mało, aby jakiekolwiek wnioski wysnuć. Markowe ciuchy można kupić w „ciucholandii” za 1 zł i wyglądać jak milion dolarów, a jednocześnie dobrze zarządzać kasą.  Tylko ten człowiek wie gdzie były kupione. jeśli nie znasz prawdziwej całej historii nie wiesz nic, dlatego bardzo nie lubię oceniania człowieka. Każdy człowiek wybiera dla siebie to co chce, jedni wolą markowe ciuchy z „ciucholandii”, inni z renomowanego sklepu dla innych ciuch nie ma znaczenia, ważne żeby spełniał swoje funkcje (dla mnie musi być wygodny, ładnie pachnieć i nie wymagać prasowania). Niestety takie podejście do ciuchów sprawia, że mój wizerunek na filmach jest taki swojski, a w dzisiejszym świecie jak jesteś zwyczajny to…nikt Cie nie zauważy nie wyróżniasz się, do tego słabe grafiki i z prania mózgu klientów tak powszechnego w reklamach nici. Tylko czy ja mam czas budować markę tak jak w poprzednich dwóch zawodach latami? Może lepiej dostosować się jednak do perspektywy klienta i ułatwić mu pierwsze kroki jak dziecko bawiąc się w aktorkę, kiedyś chciałam zostać aktorką może teraz dobry moment? Perspektywa klienta wygląda tak, że ma pewien obraz człowieka sukcesu wykreowany przez media, mało kto wie, że najbogatsi ludzie wyglądają często zwyczajnie :) Mam przed oczami zdjęcie twórcy FB w codziennym stroju :) Nie mam własnego zdjęcia z autoryzacją, więc nie wstawię, czasem myślę, że aż za bardzo szanuje prawa autorskie innych ludzi, a to znacznie utrudnia biznes. To jest tez kwestia perspektywy. ja wiem jak nie lubię jak ktoś kradnie moje pomysły i je wykorzystuje, więc szanuję własność intelektualną innych. Ktoś kto nie potrafi tworzyć i żyje odtwórczo uważając że wszystko już wymyślono i tylko przepakowuje w kolorowe opakowania, ma zupełnie inne spojrzenie, ale czasem też przestrzega prawa autorskiego, chociaż przyczyna jest bardziej strach przed konsekwencjami. Są też tacy z których perspektywy w ogóle nie widać praw autorskich, nie maja o tym bladego pojęcia (nie wiem kto ich uczył informatyki, z pewnością nie ja). Jak widzisz po raz kolejny wszystko zależy od perspektywy

Ludzie są różni, a tolerancja to cenna cecha. Tolerancję rozwinęłam dawno temu, ogranicza ją jedynie wchodzenie w prawa drugiego człowieka. Kolejnym etapem po tolerancji u mnie, była ciekawość drugiego człowieka, jego systemu wartości i perspektywy z której widzi świat. Niesamowite jak wtedy staje się wszystko kolorowe, a z drugiej strony widząc drugiego człowieka z jego wadami i zaletami, nasza ocena siebie jest bardziej adekwatna do rzeczywistości. Pozwalamy sobie na niedoskonałości, ale i wymagamy od siebie pracy nad sobą. Nikt nie jest doskonały, ale super jest dokonywać zmian na lepsze.

Myślę, że na dziś należy się więcej rodzicom, będzie o tym filmik myślę, że w tym tygodniu.  Tak jak na grafice umieszczonej w tym poście: Ty widzisz agresję, a z dziecka perspektywy, w środku jest lęk. Jak uzyskać jakikolwiek efekt, kiedy nie wiesz co jest w środku? Kiedy widzisz tylko agresję? Kto z Was wpadł kiedyś na pomysł zapytania agresywnego dziecka: Czego się boisz? Polecam, jeśli macie dobre relacje i zaufanie tego dziecka…reakcja może Was zaskoczyć. Bez znajomości innej perspektywy działamy trochę  tak, jakbyśmy próbowali leczyć bez diagnozy.  Na przykład na wirusa dawać antybiotyk, kiedy powinno się zastosować przeciwwirusowe sposoby i zwyczajnie wyleżeć, a organizm da sobie radę. Antybiotyk działa wprost przeciwnie osłabia organizm i nie pozwala mu walczyć z wirusem.

Pewna mama mnie zapytała…to co robić? Pozwalać na wszystko, czy ustalać granice i zakazywać? Odpowiedziałam: rozmawiać z nastolatką. Po co? No właśnie po to, żeby zobaczyć sytuację z jej perspektywy i pokazać jej ze swojej. Dla Ciebie  wyjazd dziecka do szkoły z internatem to obraz  tysiąca zagrożeń, dla niej to wizja samodzielności, samodzielnych decyzji, chęć sprawdzenia się.  Kiedy znamy perspektywy łatwiej o kompromis. Więcej sytuacji w domu, które dają samodzielność i możliwość sprawdzenia się? Np samodzielne gospodarowanie gotówką i nie tylko na przyjemności, ale także na ubrania czy książki do szkoły. My kupujemy jedzenie, opłacamy mieszkanie, a nastolatka dostaje kwotę, która zostaje w budżecie do samodzielnego zarządzania, albo właśnie może chce jeść sama i kupować jedzenie samodzielnie, więc właśnie tą część jej oddać?

Dobra komunikacja pozwala na poznanie świata oczami drugiego człowieka i pozwala rozumieć więcej. Łatwiej wtedy uzyskać kompromis, wychowywać czy współpracować. Stwarza też adekwatny obraz człowieka, bez zaniżonej czy zawyżonej samooceny, a kiedy człowiek czuje się ze sobą dobrze, unika większości zagrożeń cywilizacyjnych. Tym właśnie jest szczęście, moim zdaniem to życie w zgodzie ze sobą, realizacja marzeń, a pomaga w tym wykorzystanie własnego potencjału. Stąd nazwa mojej firmy Potencjał Szczęścia.

Jak to się ma do realizacji celów? Może znów na przykładzie marketingu internetowego. Nie idzie mi …bo czegoś nie widzę ostatnio napisałam artykuł, wrócił do mnie bo nie był dobry. Wiedziałam, że coś mi w nim nie gra, nie wiedziałam co. Dostałam informację zwrotną, poprawiłam, jestem zachwycona efektem. Niedługo będziecie mogli go poczytać. Tak samo ze stroną sprzedażową, czasem podpowiedź drugiej osoby: za dużo tekstu, zmień tło na białe to właśnie inna perspektywa spojrzenie innym okiem, daje efekty. Co nie znaczy że pozwalam laikom krytykować to co robie 😛 Na tym właśnie polega praca z mentorem, człowiek bardziej doświadczony od Ciebie patrzy, na to co robisz i podpowiada jak to widzi z innej strony. Bo perspektywa zmienia wszystko. O tym jak być jednocześnie rodzicem i mentorem nastolatka możesz dowiedzieć się na kursie dla rodziców. zaraz pewnie gdzieś tu wkleję linka promującego ten kurs. Szukaj po prawej stronie.

Jak zrozumieć nastolatka?

dzieckadrogaZastanawiałam się dlaczego ostatnio tylu dziwnych ludzi obcych zaprasza mnie do znajomych na FB. Wczoraj przeczytałam: „Już kilkaset nastolatek z Europy wyjechało na dżihad do Syrii: do terrorysty poznanego na Facebooku.” i zamarłam. Zakazami, nakazami nic nie zdziałasz. Zastanów się co zrobić, aby zmieniło zdanie, jeśli to niebezpieczna droga. Jak zrozumieć nastolatka? Bez tego nie wymyślisz nic, musisz wiedzieć w jaki sposób myśli Twoje dziecko, trzeba je lepiej poznać.

Kolejne zagrożenie, które stoi przed naszymi nastolatkami. Cyfrowy świat, którego rodzice nie znają z reguły zbyt dobrze. Wiek dorastania, w którym poglądy i działania są mocno radykalne. Co możesz z tym zrobić? Jak zapobiec? Mam dwóch synów, więc raczej terrorysta ich nie poderwie, ale to nie znaczy, że inne radykalne grupy nie są dla nich zagrożeniem. Młodzież lubi radykalne poglądy. Szuka swoich, ale te które wyznaje są często właśnie takie skrajne.  Jak sprawić, aby testowanie było bezpieczne?

Stworzyć atmosferę w której dziecko do nas przyjdzie z każdą trudną sytuacją, musi wiedzieć, że cokolwiek się stanie ma wsparcie i może się poradzić.  Musi wiedzieć, że je rozumiemy i w tym momencie znów wracamy do podstawowego pytania: „Jak zrozumieć nastolatka?” Idealnie byłoby gdyby chciało opowiadać i rozmawiać z nami o wszystkim…mimo relacji bardzo dobrych z moim synem w wieku gimnazjalnym słyszałam: to są moje sprawy, nie muszę Ci o wszystkim mówić. Faktycznie tak jest, uczą się swojej własnej odrębności i nie muszą rozmawiać o wszystkim co dzieje się w ich życiu, ważne, żeby chcieli rozmawiać o sprawach ważnych, które mogą zagrażać ich bezpieczeństwu.

zewnagresjaZakazami i nakazami osiągniecie kłamstwa, agresję i ucieczki. Są rzeczy, które młodzież zrobi, czy im  na to pozwolicie czy nie. To odrębna istota nie macie nad nią władzy zakazów i nakazów. Niektórzy wybierają mniejszy stres niewiedzy. Ja do nich nie należę, wolę wiedzieć i jakoś radzić sobie ze stresem, niż nie wiedzieć. Podstawą jest obserwacja dziecka, ale dyskretna i taka wspierająca. Sprawdzanie na każdym kroku odnosi inne, niekorzystne rezultaty.

Mój syn nie pali, nie używa narkotyków, alkohol pije dobry, w małej ilości, sporadycznie i najczęściej na imprezach rodzinnych, w końcu 18 lat skończył. Jakieś imprezy z używkami nigdy go nie interesowały, zwyczajnie nie chciał. Spotkania z rówieśnikami tak, ale tymi których lubił, albo z którymi mieli wspólne pasje np komputery, czasami jakaś „18 tka” dobrego kolegi czy koleżanki. Tyle opisu sytuacji, jak to się stało, że taki jest? Rozmowy, masa rozmów na wszystkie tematy. Czasami są to moje tematy dotyczące zdrowia. Jeśli nie wiesz i jest to ważne, opowiem. Od kilku lat mam zdiagnozowane SM, zmieniłam styl życia i jedzenia na zdrowszy, nie zmuszam dzieci, żeby robiły to samo, ale mówię co robię i dlaczego i jaką oni będą mieli z tego korzyść i ja. Nie ze wszystkim idzie łatwo, jeszcze nie odstawiłam cukru, wiemy, że słodycze są niezdrowe, ale takie dobre…pracujemy nad tym, razem kombinujemy jak zrobić coś słodkiego i dobrego i zdrowego. Nikt nie jest doskonały daj prawo sobie i swoim dzieciom do bycia niedoskonałymi.  Uczą się słuchając co mówię i przez naśladownictwo tego co robię. Kiedyś paliłam, wiedzą, dlaczego nie palę i ich również to nie interesuje. Uwielbiają odkrywać świat i się tym dzielą. Czasami są to rozmowy nocne bo wtedy najlepiej się rozmawia. Zwłaszcza starszy przychodzi pogadać wieczorem, kiedy młodszy już śpi. Mówi o tym co dotyczy jego. Mówi też o tym  nad czym ja powinnam popracować, zwraca mi uwagę na niekonsekwencję, ale nie jest to krytyka młodzieży tylko wspierająca rozmowa kogoś, kto patrzy z boku. Ode mnie dostaje to samo, więc naśladuje.  Taka konstruktywna informacja zwrotna, bez oceniania. Od kiedy poznałam coaching głównie rozmawiam z nim w formie pytań.  żałuję, że nie umiałam tak, kiedy był w gimnazjum. Podzielę się tym z Tobą chętnie na E-kursie dla rodziców pt. „Jak zrozumieć nastolatka?”

Teraz trochę mniej różowo jak każdy rodzic popełniam błędy, potrafię moje dzieci za nie przeprosić. Na przykład mam masę pracy, jestem potwornie zmęczona. wracam do domu i patrzę, ze nie wywiązali się z umowy i zaczynam się drzeć…. Młodszy zwykle płacze starszy robi to co powinien, ale ten krzyk to nie metoda wychowawcza, to moja porażka i brak sił na rozmowę i pracę dalej. Nic dobrego nie daje, zabiera mi jeszcze więcej energii,  osłabia relacje, ale tez bywam zmęczona, zdenerwowana, też mi się zdarza.

Kiedy młody był w gimnazjum  w pewnym momencie w drugiej  klasie postawiłam za dużo granic, bardzo dużo pracowałam, byłam zmęczona, chciałam, żeby pomagał, a on w tym czasie miał czas buntowania się. Wylądował przyparty do muru, bez możliwości poprawy, za dużo wymagań naraz z jego perspektywy, chociaż mi wydawało się, że to tylko to, że za mało czasu się uczy, że ma za słabe efekty.  Nie wytrzymał i uciekł z domu… do ojca. Mój błąd, postawiłam go w sytuacji bez wyjścia. Zawsze trzeba dać możliwość wycofania się z tego zachowania z twarzą. Tamta sytuacja dotyczyła tego, że za mało się uczy, za dużo siedzi przy komputerze. To była jego pasja, chciał zarabiać w przyszłości grając, jego sport.  Nie potrafiłam tego zrozumieć. Zabrałam mu dostęp do komputera…co nie zmieniło faktu, że nadal się nie uczył.

Jak sadzisz co powinniśmy zrobić, żeby dzieci chciały się uczyć? Żyjemy w świecie gdzie dobre stopnie, nie gwarantują już dobrej pracy i godnego życia. Są ludzie bez studiów czy matury, którzy żyją bardzo dobrze i studenci najlepszych uczelni bez pracy lub na zmywaku za granicą.  Więc dlaczego dla Twojego dziecka oceny mają być ważne? Znasz system oceniania? Nie odwzorowuje wiedzy, raczej podejście do nauki. Jeśli kogoś nie ma bo jest chory, ma określony czas na zaliczenie, jeśli nie zdąży zaliczyć ma słabsze oceny i 1 motywacja spada jeszcze bardziej. Jak w takiej sytuacji zachęcić dziecko do nauki? A może lepiej nie zachęcać? Może lepiej pozwolić na szkołę zawodową?  Ważna jest perspektywa. To bardzo obszerny temat, porozmawiamy o tym w trakcie kursu dla rodziców.

Czy w takim razie pozwalać na wszystko? Nie ograniczać? Tak po przyjacielsku? Absolutnie nie! Jesteś mamą, albo tatą, to, że macie relacje przypominające przyjacielskie nie znaczy, że jesteście przyjaciółmi nadal jest to relacja rodzic – dziecko. Waszą rolą jest chronić, ich rolą rozwijać się bezpiecznie. Oni chcą mieć mamę z która mogą o wszystkim porozmawiać, która jest autorytetem. Przyjaciół mają wśród rówieśników. Zastanów się zawsze tylko jak zachować równowagę, pozwalaj się rozwijać i eksperymentować bezpiecznie. Jeśli np chce iść z pomalowanymi paznokciami do szkoły, to nikomu krzywdy nie zrobi (no chyba, że to gastronomik, albo szkoła medyczna) niech idzie. Chce zwrócić na siebie uwagę i narobić zamieszania, pokazać bunt przeciw jakimś regułom, nikomu nie robi krzywdy, a sama nauczy się ponosić konsekwencje. Pozwól na drobne błędy. nikomu nie wadzące, oczywiście możesz wyrazić swoje zdanie, ale ważna jest forma wyrazu.

Bardzo trudno w jednym poście nawet zasygnalizować kilka rozwiązań. Zapewne w 28 dniowym kursie tez nie damy rady, ale to dobry początek,  jeśli stworzymy grupę rodziców wymieniających się doświadczeniami i będzie ich wspierać grupa ekspertów możemy osiągnąć bardzo dużo. Zapraszam Cię na kurs w specjalnej przed sprzedażowej cenie.

Do zmian, realizacji celów i marzeń, zawsze trzeba wykonać pierwszy krok. Ja marzę o idealnych relacjach z moimi bliskimi, więc staram się o nie dbać i je udoskonalać, a TY?

przedsprzedazJeśli jeszcze masz ochotę dołączyć zapraszam: http://jakzrozumiecnastolatkae-kurspdfdlarodzicow.gr8.com/

Zbliża się koniec roku czas analizowania realizacji celów, postanowień noworocznych. Jeśli jednym z Twoich postanowień jest poprawić relację z dzieckiem. Mogę Ci w tym pomóc w trakcie kursu. Niska  cena wprowadzająca przedsprzedaży sprawia, że jest dostępny dla każdego rodzica.

Od stycznia cena wzrośnie. Podziel się jak najszybciej tym postem ze wszystkimi rodzicami, którzy tego potrzebują.

Szkoła zabija pewność siebie

zmianyTak, dobrze czytasz szkoła zabija pewność siebie. Są dwie sprawy, które dziś omówię. Po pierwsze: Czym jest Pewność siebie? Po drugie: Dlaczego nauczyciel z kilkunastoletnim stażem twierdzi, że szkoła zabija pewność siebie. Czego możesz się nauczyć od pedagoga specjalnego? Specjalnych rozwiązań sytuacji trudnych :)

Pewność siebie dla mnie to wewnętrzna siła, która pozwala pokonywać przeciwności losu, która pozwala iść naprzód, rozwijać się, podejmować nowe wyzwania i ulepszać swoje życie. Nie ma nic wspólnego z cwaniactwem, chamstwem, butą. Człowiek pewny siebie nie musi tego okazywać arogancją. Pewność siebie jest w środku i powinna być mierzona efektywnością działań, ilością osiąganych celów i zrealizowanych marzeń. Pozory często mylą.  To nie musi być osoba, która wszędzie jest widoczna. Skromny człowiek stojący w kącie, czy siedzący w ostatnim rzędzie na szkoleniu, tez może być pewnym siebie człowiekiem, nie musi się pokazywać. Postępuje tak, żeby czuł się z tym jak najlepiej. podejmuje decyzje w zgodzie ze swoimi wzorcami etycznymi. Potrafi odmawiać, jeśli coś mu się nie podoba. nie musi być głośny i wyróżniający się z tłumu. Prawdziwa pewność siebie jest w środku i wyraża się przez działanie w określonym kierunku, a nie przez zewnętrzny sztuczny blask. Wręcz odwrotnie, osoby które zwracają na siebie naszą uwagę potrzebują jej, więc same z siebie nie maja pewności siebie, skoro potrzebują naszej akceptacji czy uwagi. Dzieci, które uczą się rozwijają pewność siebie, potrzebują uwagi i akceptacji rodziców. Dlatego tak ważne jest, aby dostały wsparcie.  Człowiek pewny siebie nie musi zwracać na siebie uwagi. Pewność siebie podobnie jak zmiany jest w sercach i w działaniu, nie na papierze czy w wyglądzie człowieka.

Dziecko pewne siebie to nie to aroganckie i krnąbrne. Dziecko pewne siebie to takie, które realizuje pasje, podejmuje wyzwania czasem występy na scenie, a czasem rozwiązanie trudnego zadania z matmy, czasem dodatkowa praca domowa dla chętnych, chce się mierzyć z wyzwaniami, podejmuje je. Nie zawsze odnosi sukcesy, mimo to nie rezygnuje.

Dlaczego dzieci są aroganckie i krąbrne? Pomyśl. Czegoś bronią. jeśli na zewnątrz jest agresja, w środku jest lęk, czego się boi dziecko, które odzywa się do nauczyciela agresywnie? Nie nie jestem zwolenniczką pozwalania na takie sytuacje. Absolutnie nie można pozwolić, żeby tak było. najlepiej znaleźć przyczynę i ja rozwiązać, a nie reagować uwagami na skutek. jaka jest przyczyna? Zwykle wchodzenie w strefę prywatna i ograniczanie wolności. Wiem w szkole musi być…nie ma wstawania z ławki w czasie lekcji, nie ma jedzenia  bo to nie czas, czas jest na przerwie.  Czy ja nie miałam problemów z takimi uczniami? Miałam czasem się nie da… jeśli przyczyną jest to, że ograniczam uzależnionemu uczniowi możliwość palenia papierosów  w szkole…nic na to nie poradzę , nie zmienię przyczyny i nie pozwolę.  Natomiast jeśli agresję wzbudza fakt że dziecko jest nieprzygotowane do lekcji warto poszukać przyczyny. Czasem powody są prozaiczne np dzień wcześniej dziecko grało mecz piłki nożnej i wróciło i zapomniało…kurcze no zdarza się pochłonęła pasja, sukces wygranej… Rozwiązanie jest proste, konsekwentnie: zrób to na następną lekcję, trzeba dopilnować i sprawdzić (zapisać sobie, inaczej ucieka. Tak, wymaga dodatkowej pracy) Często u mnie tez były sytuacje kiedy dziecko nie miało za co kupić przyborów (w szkołach specjalnych to się często zdarza), świetnie wtedy można uczyć na lekcji współpracy prawda? Znajdź przyczynę negatywnych zachowań, uruchom empatię, znajdź rozwiązania przecież jesteś mądrzejszym dorosłym. Wzmacniaj pewność siebie u dziecka.

Jak wykorzystasz to czym się z Tobą podzieliłam w domu, w relacjach z Twoim dzieckiem?

Wracając do tego co zabija pewność siebie. Pewni siebie jesteśmy wtedy, kiedy uważamy, że robimy coś najlepiej jak potrafimy, ze dobrze nam coś wychodzi i dajemy sobie prawo do porażek. Nie staramy się zabiegać o pozytywną opinię innych. Jak się to ma do oceniania w szkole? Szkoła nas uczy, że mamy coś robić po to żeby nauczyciel nas ocenił dobrze, czyli nie po to żeby zrobić coś dobrze w naszym rozumieniu, tylko pokazać nauczycielowi. Jesteśmy piątkowym uczniem jeśli nauczyciel uzna ze nasza praca jest tyle warta. Ocenia efekt

W życiu porażka powinna działać  na zasadzie: „to trzeba poprawić”, w szkole porażka to „siadaj 1” czyli hejt? Ocena: ta praca jest beznadziejna jest jeszcze do zniesienia, ale tekst nauczyciela jesteś słabym uczniem?  pamiętasz, że kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą? Tragedia. Ostatnio czytałam genialny artykuł o wpływie tego co myśli nauczyciel, na oceny uczniów. Kiedy nauczyciel myśli, że uczniowie są słabi to uczniowie maja słabe oceny, kiedy myśli, że to mądra klasa, oceny są lepsze. Udowodnione badaniami  naukowymi na szczurach i w szkole…. daje do myślenia? Moim zdaniem nie ma słabych uczniów, są uczniowie wymagający lepszej pracy nauczyciela.

Kolejna rzecz w szkole zachowuj się tak, żeby inni Cię lubili…nie sądzisz że zwłaszcza w gimnazjum jest to bardzo zgubne? Dzieciaki robią wszystko, żeby inni je lubili bo brakuje im pewności siebie. Często robią więc niebezpieczne głupoty. Każdy człowiek ma swój  system wartości, swój sposób myślenia, przynajmniej po szkole podstawowej już powinien mieć i wiedzieć co jest w porządku, a co nie. Testowanie możliwości, chęć poznawania świata są super to naturalny etap rozwoju, może jednak warto skierować je na lepszy tor?

REKLAMA2A

 

Jeśli znasz kogoś komu brakuje wiary we własne możliwości. Kogoś w kim szkoła lub inne życiowe doświadczenia zniszczyły pewność siebie… Zapraszam do udziału w projekcie: podaj swojego maila, odbierz prezent, potwierdź maila i wykonuj ćwiczenia, które otrzymasz bezpośrednio na swój adres dwa razy w tygodniu.
Daj znać o efektach :)

Projekt skierowany głównie do rodziców, bo rodzice bez pewności siebie mają największe trudności z wychowaniem nastolatków. Od Twojej pewności siebie zależy powodzenie twoje w wielu rolach życiowych.

 

Najważniejsze prezenty dla dzieci

20141223_233329 Jakiś czas temu oglądałam w Internecie filmik o tym jakie prezenty chcą otrzymać dzieci na święta.  Najpierw zapytano, co chcą dostać od Mikołaja, dzieci wymieniały różne podarunki. Następnie zadano dzieciom pytanie co chciałyby otrzymać w święta od rodziców. To było trudne pytanie, dzieci chwilę się zastanawiały. Okazało się, że od rodziców chcą otrzymać ich czas i uwagę. Chcą, aby rodzice wspólnie z nimi robili różne rzeczy rozmawiali, grali, jednym słowem, aby byli razem. Trzecie pytanie jakie zadano dzieciom brzmiało: Gdybyś mógł wybrać tylko jedne prezenty, które wybierzesz? Te od rodziców, czy te od Mikołaja? Wszystkie dzieci po chwili zastanowienia wybrały prezenty od rodziców.

Często nie zdajemy sobie sprawy, że dla naszych dzieci ważniejsze jest bycie razem, miłość, ciepło i uwaga rodziców niż jakiekolwiek przedmioty. Dzieci są o wiele mądrzejsze od dorosłych, dorośli  często nie doceniają niematerialnych rzeczy, które są ważne nie tylko w święta. Widać naszym dzieciom brakuje nas rodziców i naszego czasu skoro chcą taki prezent na święta.

Przypomniała mi się praca domowa mojego starszego syna. W pierwszej klasie szkoły podstawowej miał napisać list do Mikołaja. Zapytałam co napisze, a on odpowiedział: Mikołaju, proszę nie przynoś mi żadnych prezentów, tylko braciszka, albo siostrzyczkę. Wyobrażasz sobie, jak mnie wmurowało, że siedmiolatek prosi o rodzeństwo Mikołaja?

W tym roku zapytałam mojego młodszego syna co chce pod choinkę i na urodziny (urodził się w drugi dzień świąt), a on powiedział, że chce warcaby i mnie, żebym miała czas z nim grać, żebym nigdzie nie wychodziła. Prosił, abyśmy w te święta robili wszystko razem. Wczoraj razem sprzątaliśmy i ubieraliśmy choinkę. Dzisiaj idziemy lepić razem pierogi. Właśnie takie będą te święta spędzone razem, rodzinne. Bo dzieci często są mądrzejsze od dorosłych i wiedzą lepiej co jest w życiu i w świętach najważniejsze.  Ostatnio zmieniając pracę i zawód, otwierając firmę mam dla nich stanowczo za mało czasu. Dobrze, że mam ich i przypominają mi o ważnych w życiu rzeczach miłości rodzinie, dzięki temu nie zagubię się  zarabiając pieniądze na utrzymanie rodziny czy pomagając  obcym ludziom z całego świata. Nie mogę obiecać moim synom, że nie będę wyjeżdżać na weekendowe szkolenia. Chociaż to byłoby spełnienie marzeń mojego młodszego dziecka, ale mogę spędzić te święta z laserową koncentracją na nich :) Dlatego sobie zniknę na 2 dni dla reszty świata.

20141223_233358

 

Jak obyczaj stary każe, według naszych ojców wiary
Pragnę złożyć Wam, życzenia w dniach Bożego Narodzenia
Niech ta Gwiazdka Betlejemska, która świeci Nam o zmroku,

doprowadzi Was do szczęścia w nadchodzącym Nowym  Roku

Zdrowych, wesołych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.
Spędzonych z najbliższymi, pełnych ciepła, miłości, wrażliwości, empatii, szczęścia i radości z bycia razem tu i teraz.