Uwierz w siebie

rozaPamiętasz mój wpis o perspektywie? A może pamiętasz film na Fan Page? W każdym razie wszystko co widzimy jest subiektywne. Dwie osoby patrzące na ta samą rzecz, widzą co innego bo patrzą z innych stron.

Interpretujemy też obraz w oparciu o nasze doświadczenia. Znałam kiedyś chłopca, który trafił do szkoły dopiero po kilku latach, wcześniej nauczyciele chodzili do domu. Nie mam pojęcia jakie miał doświadczenia z rówieśnikami wcześniej, mogę się tylko domyślać. W każdym razie w szkole na lekcji, każdy uśmiech kolegi czy koleżanki odbierał jak nabijanie się  i wyśmiewanie go.  Musiał czuć się okropnie, a nie miało to nic wspólnego z rzeczywistością

Wszyscy mamy taką cechę. jeśli wcześniej nasze doświadczenia nauczyły nas, że jeśli ktoś z nami nie rozmawia to nas nie lubi, wtedy milczenie odbieramy jak brak aprobaty. Na szkoleniach wielokrotnie mówię, że najlepiej byłoby, żebyśmy byli wewnątrz sterowni, czyli, żeby się liczyło tylko nasze zdanie o nas samych. Wiem jednak, że nie u wszystkich ludzi to się sprawdzi.  Są osoby, w których naturze leży sugerowanie się opinią innych. Mój syn ma taki profil osobowości. Wtedy jest bardzo ważne pozytywne wspierające otoczenie.

Kiedy uczymy się nowych rzeczy, naturalne jest,że ta nasza pewność siebie spada w tej jednej dziedzinie. To jest norma i warto o tym pamiętać. Miałam z tym kiedyś problem, kiedy uczyłam się jeździć samochodem i wściekałam się, że od razu nie jeżdżę jak zawodowy kierowca rajdowy, że reaguje za wolno, że czasem mi gaśnie itp. To było niezgodne z moim poczuciem odpowiedzialności za to co robię, a poprzeczka nigdy nie idzie w dół. Umęczyłam się strasznie zanim to sobie wytłumaczyłam. :)

Nie lubimy, kiedy inni patrzą na nasze niedoskonałości, dlatego nigdy nie dotarłam na siłownię. Na  kursie salsy, na który chodziłam, bardzo mnie stresowali ludzie, którzy czekając na kolejne zajęcia siedzieli i patrzyli jak tańczy poprzednia grupa. Uczyłam się i miałam wrażenie, że robię wszystko niezdarnie. Chciałam się uczyć, pozwalałam sobie na błędy, ale nie chciałam, żeby ktoś je widział. Chociaż po pierwsze, nie powinno mnie obchodzić co myślą Ci ludzie  bo robiłam to dla zdrowia, dla swojej pasji i dla siebie. Głupotą byłoby przerwać bo ktoś się patrzy. Zrobiłabym tak krzywdę tylko sobie. Więc zastosowałam mechanizm wyparcia, starałam się nie widzieć  i nie wiedzieć, że patrzą, wyłączałam się zupełnie. Ktoś mógłby mi zarzucić, że przez takie wyłączanie się jestem mało rozmowna, ale moim celem w przyjściu tam był taniec, a nie rozmowa.

Jeżeli czasem się dziwisz, że ludzie są mało rozmowni rozważ kilka opcji: Po pierwsze mogli tam przyjść w innym celu np nauki tańca, poprawy kondycji na basenie w trakcie pływania czy na siłowni, są więc skupieni na sobie.
Po drugie mogą się wstydzić swojego wyglądu i zamknąć się  w sobie udając, że są sami. Pamiętaj też, że to może dotyczyć osób, które Twoim zdaniem są idealne. Piękne kobiety maja najwięcej kompleksów, wiesz o tym? założę się , że Ty widzisz siebie inaczej niż twoje otoczenie. sprawdź.
Po trzecie mogą mieć złe doświadczenia z przeszłości i nie rozmawiać z nieznajomymi.
Po czwarte mogą mieć taki typ osobowości, introwertyczny, który nie jest rozmowny.
Po piąte są osoby, które nie zaczną pierwsze rozmowy i trzeba do nich zagadać, żeby się rozgadały.
Po szóste jakieś smutne lub wesołe  wydarzenie dnia mogło ta osobę zabrać w jej świat.
Tyle opcji na dzisiaj przyszło mi do głowy, zapewne mogą być inne. Jeśli chcesz wiedzieć jaka jest przyczyna, trzeba zapytać, albo pogodzić się ze świadomością, że nie wiesz wszystkiego i że przyczyn może myć masa.

Często bez sensu wkrsamedobreęcamy sobie wiele niepotrzebnych rzeczy. Na przykład: Weszłam  rano nawagę i się załamałam, znów za dużo. Potem idę na zakupy i jakaś kobieta patrzy się na mnie. W myślach zaraz przebiega mi pomysł no tak pewnie patrzy jaka jestem gruba i nagle, ta kobieta podchodzi i pyta. Ma Pani pięknie zrobioną hennę, czy może mi Pani dać namiary na kosmetyczkę.

Szok prawda? Masę rzeczy sobie tak wkręcamy. Mam propozycję. Od dzisiaj wkręcaj sobie same dobre rzeczy. Ok? Myśl o sobie pozytywnie i Uwierz w siebie.

Mam pomysł, dużo osób chce pracować nad pewnością siebie, ale ustalenie terminów cyklicznych webinarów graniczy z cudem, więc mam propozycję kurs mailowy. Z zadaniami na 30 dni, zakończony webinarem. Co Ty na to?

Poza tym wysłałam dzisiaj pierwsze CV, a mnie praca kocha, więc zapewne niedługo będę mniej dyspozycyjna. Dlatego przygotuję kurs online. na który serdecznie Cię zapraszam już dziś.   Moim marzeniem jest pomagać ludziom w zdobywaniu  naturalnej pewności siebie i wiary w siebie. W przyszłym tygodniu powinna się pojawić przedsprzedaż i ankieta. Czekaj cierpliwie. :)
Na dziś zostawiam Cię z przemyśleniami dotyczącymi tego postu.

Perspektywa zmienia wszystko

zewnagresjaDzisiaj dla wszystkich grup moich klientów. Kilka przykładów dla osób realizujących cele czy Postanowienia Noworoczne, dla rodziców nastolatków, dla osób pracujących nad Pewnością Siebie.

Wszystko zależy od perspektywy. Zacznę od przykładu mojego biznesu. Od ponad roku mam firmę, która przynosi co miesiąc straty. Można na to spojrzeć jak na klęskę. Z pewnością powód do dumy to nie jest, ale od razu klęska? Miałam pomysł, żeby odpuścić, zrezygnować, już kilka razy. Wtedy mi pomaga zmiana perspektywy.

Fakt nie umiem sprzedawać swoich szkoleń przez Internet zupełnie mi to nie idzie. Jako bizneswomen też słabo się sprawdzam za bardzo wierzę ludziom i źle wybieram tych do współpracy, ale… pokażcie mi drugą mamę wychowującą w pojedynkę dzieci, która może sobie pozwolić na firmę przynoszącą rok straty? Nauczyciela, który potrafił z marnej pensji kupić mieszkanie za gotówkę i odłożyć kasę na realizację wielkiego marzenia o własnej firmie w Polsce (przypominam, że o gustach i wyborze marzeń się nie dyskutuje).

Z jednej perspektywy mogę mieć bardzo niska samoocenę bo nie idzie, z drugiej bardzo wysoką bo mogłam sobie pozwolić, żeby to zrobić i zrealizować marzenie o własnej firmie  i w nim wytrwać. Czasem panikuję jak poziom oszczędności spada, ale w końcu mam co dać dzieciom jeść, więc tak źle nie jest. Fantastyczne jest też to, że się nauczyli  się zarządzania budżetem przy okazji. Starszy syn poszedł do pracy i zastanawiał się jak podzielić pierwszą wypłatę. Uczciliśmy sukces lodami (wiem niezdrowe, ale świętowanie bywa niezdrowe). Pierwszy raz zastosował podział kasy wg mamy, a nie wg Harva Ekera. z całym szacunkiem do Harva, nie mieszkał w Polsce.

Kolejny przykład jak perspektywa wszystko zmienia. Patrzysz na człowieka i myślisz: wow to jest gość, pełen sukces, dobre ciuchy rewelacyjny dom i samochód, nikt nie zagląda ile z tego jest na kredyt. Dla mnie kredyt jest dopuszczalny tylko w szczególnych okazjach, zwykle jednak jest ekonomicznie nieuzasadniony, no chyba że jesteś jasnowidzem 😉 Z drugiej strony widzisz kobietę w kiepskich ciuchach, z byle jakim samochodem, w końcu służy głównie do pracy, więc po co ma być wypasiony, szkoda byłoby wozić towar. Jeden rzut oka na człowieka pokazuje Ci tylko jedną perspektywę, a to stanowczo za mało, aby jakiekolwiek wnioski wysnuć. Markowe ciuchy można kupić w „ciucholandii” za 1 zł i wyglądać jak milion dolarów, a jednocześnie dobrze zarządzać kasą.  Tylko ten człowiek wie gdzie były kupione. jeśli nie znasz prawdziwej całej historii nie wiesz nic, dlatego bardzo nie lubię oceniania człowieka. Każdy człowiek wybiera dla siebie to co chce, jedni wolą markowe ciuchy z „ciucholandii”, inni z renomowanego sklepu dla innych ciuch nie ma znaczenia, ważne żeby spełniał swoje funkcje (dla mnie musi być wygodny, ładnie pachnieć i nie wymagać prasowania). Niestety takie podejście do ciuchów sprawia, że mój wizerunek na filmach jest taki swojski, a w dzisiejszym świecie jak jesteś zwyczajny to…nikt Cie nie zauważy nie wyróżniasz się, do tego słabe grafiki i z prania mózgu klientów tak powszechnego w reklamach nici. Tylko czy ja mam czas budować markę tak jak w poprzednich dwóch zawodach latami? Może lepiej dostosować się jednak do perspektywy klienta i ułatwić mu pierwsze kroki jak dziecko bawiąc się w aktorkę, kiedyś chciałam zostać aktorką może teraz dobry moment? Perspektywa klienta wygląda tak, że ma pewien obraz człowieka sukcesu wykreowany przez media, mało kto wie, że najbogatsi ludzie wyglądają często zwyczajnie :) Mam przed oczami zdjęcie twórcy FB w codziennym stroju :) Nie mam własnego zdjęcia z autoryzacją, więc nie wstawię, czasem myślę, że aż za bardzo szanuje prawa autorskie innych ludzi, a to znacznie utrudnia biznes. To jest tez kwestia perspektywy. ja wiem jak nie lubię jak ktoś kradnie moje pomysły i je wykorzystuje, więc szanuję własność intelektualną innych. Ktoś kto nie potrafi tworzyć i żyje odtwórczo uważając że wszystko już wymyślono i tylko przepakowuje w kolorowe opakowania, ma zupełnie inne spojrzenie, ale czasem też przestrzega prawa autorskiego, chociaż przyczyna jest bardziej strach przed konsekwencjami. Są też tacy z których perspektywy w ogóle nie widać praw autorskich, nie maja o tym bladego pojęcia (nie wiem kto ich uczył informatyki, z pewnością nie ja). Jak widzisz po raz kolejny wszystko zależy od perspektywy

Ludzie są różni, a tolerancja to cenna cecha. Tolerancję rozwinęłam dawno temu, ogranicza ją jedynie wchodzenie w prawa drugiego człowieka. Kolejnym etapem po tolerancji u mnie, była ciekawość drugiego człowieka, jego systemu wartości i perspektywy z której widzi świat. Niesamowite jak wtedy staje się wszystko kolorowe, a z drugiej strony widząc drugiego człowieka z jego wadami i zaletami, nasza ocena siebie jest bardziej adekwatna do rzeczywistości. Pozwalamy sobie na niedoskonałości, ale i wymagamy od siebie pracy nad sobą. Nikt nie jest doskonały, ale super jest dokonywać zmian na lepsze.

Myślę, że na dziś należy się więcej rodzicom, będzie o tym filmik myślę, że w tym tygodniu.  Tak jak na grafice umieszczonej w tym poście: Ty widzisz agresję, a z dziecka perspektywy, w środku jest lęk. Jak uzyskać jakikolwiek efekt, kiedy nie wiesz co jest w środku? Kiedy widzisz tylko agresję? Kto z Was wpadł kiedyś na pomysł zapytania agresywnego dziecka: Czego się boisz? Polecam, jeśli macie dobre relacje i zaufanie tego dziecka…reakcja może Was zaskoczyć. Bez znajomości innej perspektywy działamy trochę  tak, jakbyśmy próbowali leczyć bez diagnozy.  Na przykład na wirusa dawać antybiotyk, kiedy powinno się zastosować przeciwwirusowe sposoby i zwyczajnie wyleżeć, a organizm da sobie radę. Antybiotyk działa wprost przeciwnie osłabia organizm i nie pozwala mu walczyć z wirusem.

Pewna mama mnie zapytała…to co robić? Pozwalać na wszystko, czy ustalać granice i zakazywać? Odpowiedziałam: rozmawiać z nastolatką. Po co? No właśnie po to, żeby zobaczyć sytuację z jej perspektywy i pokazać jej ze swojej. Dla Ciebie  wyjazd dziecka do szkoły z internatem to obraz  tysiąca zagrożeń, dla niej to wizja samodzielności, samodzielnych decyzji, chęć sprawdzenia się.  Kiedy znamy perspektywy łatwiej o kompromis. Więcej sytuacji w domu, które dają samodzielność i możliwość sprawdzenia się? Np samodzielne gospodarowanie gotówką i nie tylko na przyjemności, ale także na ubrania czy książki do szkoły. My kupujemy jedzenie, opłacamy mieszkanie, a nastolatka dostaje kwotę, która zostaje w budżecie do samodzielnego zarządzania, albo właśnie może chce jeść sama i kupować jedzenie samodzielnie, więc właśnie tą część jej oddać?

Dobra komunikacja pozwala na poznanie świata oczami drugiego człowieka i pozwala rozumieć więcej. Łatwiej wtedy uzyskać kompromis, wychowywać czy współpracować. Stwarza też adekwatny obraz człowieka, bez zaniżonej czy zawyżonej samooceny, a kiedy człowiek czuje się ze sobą dobrze, unika większości zagrożeń cywilizacyjnych. Tym właśnie jest szczęście, moim zdaniem to życie w zgodzie ze sobą, realizacja marzeń, a pomaga w tym wykorzystanie własnego potencjału. Stąd nazwa mojej firmy Potencjał Szczęścia.

Jak to się ma do realizacji celów? Może znów na przykładzie marketingu internetowego. Nie idzie mi …bo czegoś nie widzę ostatnio napisałam artykuł, wrócił do mnie bo nie był dobry. Wiedziałam, że coś mi w nim nie gra, nie wiedziałam co. Dostałam informację zwrotną, poprawiłam, jestem zachwycona efektem. Niedługo będziecie mogli go poczytać. Tak samo ze stroną sprzedażową, czasem podpowiedź drugiej osoby: za dużo tekstu, zmień tło na białe to właśnie inna perspektywa spojrzenie innym okiem, daje efekty. Co nie znaczy że pozwalam laikom krytykować to co robie 😛 Na tym właśnie polega praca z mentorem, człowiek bardziej doświadczony od Ciebie patrzy, na to co robisz i podpowiada jak to widzi z innej strony. Bo perspektywa zmienia wszystko. O tym jak być jednocześnie rodzicem i mentorem nastolatka możesz dowiedzieć się na kursie dla rodziców. zaraz pewnie gdzieś tu wkleję linka promującego ten kurs. Szukaj po prawej stronie.

Jak zrozumieć nastolatka?

dzieckadrogaZastanawiałam się dlaczego ostatnio tylu dziwnych ludzi obcych zaprasza mnie do znajomych na FB. Wczoraj przeczytałam: „Już kilkaset nastolatek z Europy wyjechało na dżihad do Syrii: do terrorysty poznanego na Facebooku.” i zamarłam. Zakazami, nakazami nic nie zdziałasz. Zastanów się co zrobić, aby zmieniło zdanie, jeśli to niebezpieczna droga. Jak zrozumieć nastolatka? Bez tego nie wymyślisz nic, musisz wiedzieć w jaki sposób myśli Twoje dziecko, trzeba je lepiej poznać.

Kolejne zagrożenie, które stoi przed naszymi nastolatkami. Cyfrowy świat, którego rodzice nie znają z reguły zbyt dobrze. Wiek dorastania, w którym poglądy i działania są mocno radykalne. Co możesz z tym zrobić? Jak zapobiec? Mam dwóch synów, więc raczej terrorysta ich nie poderwie, ale to nie znaczy, że inne radykalne grupy nie są dla nich zagrożeniem. Młodzież lubi radykalne poglądy. Szuka swoich, ale te które wyznaje są często właśnie takie skrajne.  Jak sprawić, aby testowanie było bezpieczne?

Stworzyć atmosferę w której dziecko do nas przyjdzie z każdą trudną sytuacją, musi wiedzieć, że cokolwiek się stanie ma wsparcie i może się poradzić.  Musi wiedzieć, że je rozumiemy i w tym momencie znów wracamy do podstawowego pytania: „Jak zrozumieć nastolatka?” Idealnie byłoby gdyby chciało opowiadać i rozmawiać z nami o wszystkim…mimo relacji bardzo dobrych z moim synem w wieku gimnazjalnym słyszałam: to są moje sprawy, nie muszę Ci o wszystkim mówić. Faktycznie tak jest, uczą się swojej własnej odrębności i nie muszą rozmawiać o wszystkim co dzieje się w ich życiu, ważne, żeby chcieli rozmawiać o sprawach ważnych, które mogą zagrażać ich bezpieczeństwu.

zewnagresjaZakazami i nakazami osiągniecie kłamstwa, agresję i ucieczki. Są rzeczy, które młodzież zrobi, czy im  na to pozwolicie czy nie. To odrębna istota nie macie nad nią władzy zakazów i nakazów. Niektórzy wybierają mniejszy stres niewiedzy. Ja do nich nie należę, wolę wiedzieć i jakoś radzić sobie ze stresem, niż nie wiedzieć. Podstawą jest obserwacja dziecka, ale dyskretna i taka wspierająca. Sprawdzanie na każdym kroku odnosi inne, niekorzystne rezultaty.

Mój syn nie pali, nie używa narkotyków, alkohol pije dobry, w małej ilości, sporadycznie i najczęściej na imprezach rodzinnych, w końcu 18 lat skończył. Jakieś imprezy z używkami nigdy go nie interesowały, zwyczajnie nie chciał. Spotkania z rówieśnikami tak, ale tymi których lubił, albo z którymi mieli wspólne pasje np komputery, czasami jakaś „18 tka” dobrego kolegi czy koleżanki. Tyle opisu sytuacji, jak to się stało, że taki jest? Rozmowy, masa rozmów na wszystkie tematy. Czasami są to moje tematy dotyczące zdrowia. Jeśli nie wiesz i jest to ważne, opowiem. Od kilku lat mam zdiagnozowane SM, zmieniłam styl życia i jedzenia na zdrowszy, nie zmuszam dzieci, żeby robiły to samo, ale mówię co robię i dlaczego i jaką oni będą mieli z tego korzyść i ja. Nie ze wszystkim idzie łatwo, jeszcze nie odstawiłam cukru, wiemy, że słodycze są niezdrowe, ale takie dobre…pracujemy nad tym, razem kombinujemy jak zrobić coś słodkiego i dobrego i zdrowego. Nikt nie jest doskonały daj prawo sobie i swoim dzieciom do bycia niedoskonałymi.  Uczą się słuchając co mówię i przez naśladownictwo tego co robię. Kiedyś paliłam, wiedzą, dlaczego nie palę i ich również to nie interesuje. Uwielbiają odkrywać świat i się tym dzielą. Czasami są to rozmowy nocne bo wtedy najlepiej się rozmawia. Zwłaszcza starszy przychodzi pogadać wieczorem, kiedy młodszy już śpi. Mówi o tym co dotyczy jego. Mówi też o tym  nad czym ja powinnam popracować, zwraca mi uwagę na niekonsekwencję, ale nie jest to krytyka młodzieży tylko wspierająca rozmowa kogoś, kto patrzy z boku. Ode mnie dostaje to samo, więc naśladuje.  Taka konstruktywna informacja zwrotna, bez oceniania. Od kiedy poznałam coaching głównie rozmawiam z nim w formie pytań.  żałuję, że nie umiałam tak, kiedy był w gimnazjum. Podzielę się tym z Tobą chętnie na E-kursie dla rodziców pt. „Jak zrozumieć nastolatka?”

Teraz trochę mniej różowo jak każdy rodzic popełniam błędy, potrafię moje dzieci za nie przeprosić. Na przykład mam masę pracy, jestem potwornie zmęczona. wracam do domu i patrzę, ze nie wywiązali się z umowy i zaczynam się drzeć…. Młodszy zwykle płacze starszy robi to co powinien, ale ten krzyk to nie metoda wychowawcza, to moja porażka i brak sił na rozmowę i pracę dalej. Nic dobrego nie daje, zabiera mi jeszcze więcej energii,  osłabia relacje, ale tez bywam zmęczona, zdenerwowana, też mi się zdarza.

Kiedy młody był w gimnazjum  w pewnym momencie w drugiej  klasie postawiłam za dużo granic, bardzo dużo pracowałam, byłam zmęczona, chciałam, żeby pomagał, a on w tym czasie miał czas buntowania się. Wylądował przyparty do muru, bez możliwości poprawy, za dużo wymagań naraz z jego perspektywy, chociaż mi wydawało się, że to tylko to, że za mało czasu się uczy, że ma za słabe efekty.  Nie wytrzymał i uciekł z domu… do ojca. Mój błąd, postawiłam go w sytuacji bez wyjścia. Zawsze trzeba dać możliwość wycofania się z tego zachowania z twarzą. Tamta sytuacja dotyczyła tego, że za mało się uczy, za dużo siedzi przy komputerze. To była jego pasja, chciał zarabiać w przyszłości grając, jego sport.  Nie potrafiłam tego zrozumieć. Zabrałam mu dostęp do komputera…co nie zmieniło faktu, że nadal się nie uczył.

Jak sadzisz co powinniśmy zrobić, żeby dzieci chciały się uczyć? Żyjemy w świecie gdzie dobre stopnie, nie gwarantują już dobrej pracy i godnego życia. Są ludzie bez studiów czy matury, którzy żyją bardzo dobrze i studenci najlepszych uczelni bez pracy lub na zmywaku za granicą.  Więc dlaczego dla Twojego dziecka oceny mają być ważne? Znasz system oceniania? Nie odwzorowuje wiedzy, raczej podejście do nauki. Jeśli kogoś nie ma bo jest chory, ma określony czas na zaliczenie, jeśli nie zdąży zaliczyć ma słabsze oceny i 1 motywacja spada jeszcze bardziej. Jak w takiej sytuacji zachęcić dziecko do nauki? A może lepiej nie zachęcać? Może lepiej pozwolić na szkołę zawodową?  Ważna jest perspektywa. To bardzo obszerny temat, porozmawiamy o tym w trakcie kursu dla rodziców.

Czy w takim razie pozwalać na wszystko? Nie ograniczać? Tak po przyjacielsku? Absolutnie nie! Jesteś mamą, albo tatą, to, że macie relacje przypominające przyjacielskie nie znaczy, że jesteście przyjaciółmi nadal jest to relacja rodzic – dziecko. Waszą rolą jest chronić, ich rolą rozwijać się bezpiecznie. Oni chcą mieć mamę z która mogą o wszystkim porozmawiać, która jest autorytetem. Przyjaciół mają wśród rówieśników. Zastanów się zawsze tylko jak zachować równowagę, pozwalaj się rozwijać i eksperymentować bezpiecznie. Jeśli np chce iść z pomalowanymi paznokciami do szkoły, to nikomu krzywdy nie zrobi (no chyba, że to gastronomik, albo szkoła medyczna) niech idzie. Chce zwrócić na siebie uwagę i narobić zamieszania, pokazać bunt przeciw jakimś regułom, nikomu nie robi krzywdy, a sama nauczy się ponosić konsekwencje. Pozwól na drobne błędy. nikomu nie wadzące, oczywiście możesz wyrazić swoje zdanie, ale ważna jest forma wyrazu.

Bardzo trudno w jednym poście nawet zasygnalizować kilka rozwiązań. Zapewne w 28 dniowym kursie tez nie damy rady, ale to dobry początek,  jeśli stworzymy grupę rodziców wymieniających się doświadczeniami i będzie ich wspierać grupa ekspertów możemy osiągnąć bardzo dużo. Zapraszam Cię na kurs w specjalnej przed sprzedażowej cenie.

Do zmian, realizacji celów i marzeń, zawsze trzeba wykonać pierwszy krok. Ja marzę o idealnych relacjach z moimi bliskimi, więc staram się o nie dbać i je udoskonalać, a TY?

przedsprzedazJeśli jeszcze masz ochotę dołączyć zapraszam: http://jakzrozumiecnastolatkae-kurspdfdlarodzicow.gr8.com/

Zbliża się koniec roku czas analizowania realizacji celów, postanowień noworocznych. Jeśli jednym z Twoich postanowień jest poprawić relację z dzieckiem. Mogę Ci w tym pomóc w trakcie kursu. Niska  cena wprowadzająca przedsprzedaży sprawia, że jest dostępny dla każdego rodzica.

Od stycznia cena wzrośnie. Podziel się jak najszybciej tym postem ze wszystkimi rodzicami, którzy tego potrzebują.