Etat, a biznes.

Post sprowokowany narzekaniem. Obrazki w Internecie o pensji, która przychodzi za późno, albo znika po trzech dniach, albo jest taka, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać i wcale nie daje motywacji. Wszystko ma swoje plusy, ale moim zdaniem pensja zależy od Ciebie. Czasem mam wrażenie, że jestem z innego świata bo mam świadomość naszej sprawczości. Czasem pracowałam za grosze, czasem zarabiałam sporo, zawsze umiałam zarządzać tym co mam.
Teraz mam swój biznes, nie mam pensji mam za to czasem „sowę biznesową” Chciałam zarabiać tyle, ile sobie wypracuję, uznałam, że jestem na tyle mądra, że dam radę i chcę, aby wreszcie zależało ode mnie wszystko. Chciałam się sprawdzić poznać swoją wartość jako bizneswoomen. Czasem jest słabiej wtedy muszę coś zrobić żeby pewność siebie nie spadła. Wczoraj wysłałam do wydawnictwa swoją książkę. Uwielbiam pisać, ale potrzebuję korekty i redakcji. sama poprawiam wielokrotnie i zawsze jest co poprawiać.
No dobrze, ale może chcesz wiedzieć czym jest sowa biznesowa? Budzisz się w nocy robisz oczy jak sowa szeroko otwarte i myślisz jak spiąć następna kampanię co poprawić z kim nawiązać współpracę, a od kogo trzymać się z daleka. Za nic bym się jednak nie zamieniła z osobami, które pracują na etacie. nie twierdzę, że etat jest zły. Tylko jeśli pracując czekasz na piątek jak na zbawienie, idziesz do pracy jak do nudnych obowiązków to ja nie wierzę że Twój pracodawca jest zadowolony z efektów. A Ty żyjesz tylko w weekendy i na urlopie? Nawet jeśli pracujemy na etacie trzeba lubić to co się robi inaczej jest to bez sensu. Nie rozumiem żartów typu piąteczek, piątunio, dla mnie to zwykle dzień pakowania i wyjazdu na szkolenia, albo dzień intensywnej pracy. nawet kiedy pracowałam w szkole, piątek był dniem kiedy biegłam pracować na swoje marzenia. Na ukochaną książkę, skórzany płaszcz, samochód, mieszkanie… W moim słowniku nie ma słów niemożliwe i nie da się. Jeśli coś nie przynosi efektów to to ja czegoś jeszcze nie wiem, nie przygotowałam się, a nie jest to niemożliwe. Organizuję szkolenia z realizacji marzeń, a tak sobie pomyślałam, może warto cofnąć się o krok wcześniej i szkolić Was Skąd wziąć pieniądze na realizację marzeń? Zostaw informację w komentarzu, chcę poznać Twoje zdanie.

Film o możliwościach z ostatniego tygodnia…zdejmij opaskę i zobacz inna perspektywę

Jeden mały dobry plan

Wystarczy jeden mały dobry plan

map-of-the-world-1164919_960_720Po dwóch pierwszych video, masz jakiś zarys swoich marzeń i tego dokąd dążysz, prawda?

O mapie marzeń więcej poczytasz i zobaczysz na blogu  Pamiętaj, żeby się zapisać na listę i podać swojego  e- maila, jeśli chcesz ze mną nadal pracować nad osiąganiem celów. Wiesz jak to działa?

Próbka wiedzy na Fan Page i na blogu, więcej dla zainteresowanych mailem. Szczegóły i konkrety jak to osiągnąć na warsztatach- webinarach online.
Marzenia budzimy tu. Warsztaty online odbywają się po zebraniu grupy minimalnej 5 osób, wtedy ustalamy termin. Cena jak za obiad.  Twój wybór czy jeden obiad na mieście zamienisz na wiedzę jak obudzić swoje marzenia.

No dobrze, ale wróćmy do tematu wystarczy jeden mały dobry plan. Skoro już masz marzenia, czas brać się za ich realizację. Opisałam to w magazynie, który wkrótce się ukaże, więc żeby się nie powtarzać dziś o czymś innym. W ostatnim tygodniu zrealizowałam kolejne swoje 3 marzenia. To się rozpędza jak lawina. Zaczynasz robić coś i nagle…patrzysz, a zrealizowały się kolejne, jakby same? No nie nie same, kiedyś przecież je wymarzyłam, nazwałam, opisałam, zaplanowałam.

Oj ten plan. Ty  też masz czasem wrażenie, że planujesz, a życie i tek robi swoje?  Zdradzę Ci tajemnicę: życie ma swój plan, ale jak masz dobrze ustawiony kompas szczęścia to lecicie w tym samym kierunku, więc mu pozwól. Np chcesz stworzyć idealny związek, a nagle wszystko się sypie i myślisz sobie moja mapa marzeń i mój plan nie działa. No właśnie powiem Ci, że działa rewelacyjnie, życie Ci pokazuje, że zbłądziłaś/ zbłądziłeś i to nie ta ścieżka. Może i ładna, ale nie doprowadzi Cie do celu. Czasem trzeba odpuścić i obserwować wydarzenia, po to żeby skorzystać z szansy kiedy się pojawi.

Od kilku lat interesuję się inwestycjami na giełdzie, wiedziałam, że kiedyś chce tego spróbować. Byłam na zupełnie innym szkoleniu w Klubie Inteligencji Finansowej i  przypadkiem pojawił się człowiek, który inwestuje na giełdzie, potem powstał projekt. A ja wiedziałam, że właśnie takie małe warsztatowe szkolenia są najlepsze i jak mam się uczyć giełdy to właśnie tam.  Gdybym wcześniej uparła się na swój plan, że muszę już pewnie bym trafiła na jakieś mega duże i drogie szkolenie z którego nic by nie wynikało i nie byłoby efektów.  Czy jest łatwo? Nie, no jak się stara baba bierze za naukę i nic nie wchodzi do głowy, wszystko ucieka… w dodatku patrze na wykres wszyscy widza, a ja nie. Inna uczestniczka szkolenia określiła to ładniej, jakby ktoś dał nam do układania 1000 puzzli i by nie było obrazka-wzoru. Mimo wszystko wiemy, że będziemy ćwiczyć i damy radę :)

No i tak, 2 lata temu uznałabym, że to nie dla mnie. Bo gorzej widzę, mam jakieś dziury w polu widzenia, więc może nie do końca ogarniam zależności na wykresbald-eagle-521492_960_720ie i pewnie się nie uda tego jakoś skompensować. Bzdura…minęły dwa lata zrealizowałam marzenie o tym żeby jazda samochodem sprawiała mi przyjemność, pokonałam ograniczenia wzroku. Jeżdżę samochodem dla przyjemności. Czasem się denerwuję, ale już to nie powoduje pływającego obrazu. Wszystko jest w głowie i niemożliwe nie istnieje. Nie rozumiem tylko, dlaczego większość z nas wkręca sobie ograniczenia?  Myślałam, że nie dam rady, że oczy za słabe, że potrzebuje kierowcy, bo nigdy nie będę jeździć.  Jeżdżę dla przyjemności wystarczyły 2 lata ćwiczeń.

Opowiem Ci o jeszcze jednym planie.  Po diagnozie dowiedziałam się, że leki na SM, kosztują majątek około 20 tys miesięcznie. Za te nowe które wprowadzają, w Polsce nie ma refundacji bo to trochę eksperymenty naukowe, nie ma leków o udowodnionej klinicznie skuteczności takiej, żeby pozwalała na refundację leków przez NFZ. W związku z tym zaplanowałam, że muszę zarabiać 25 tysięcy miesięcznie, żeby mnie było stać na te leki. Wiedziałam, że w szkole nie ma  takiej opcji, więc zaczęłam szukać innych rozwiązań. Są ludzie, którzy tyle zarabiają w swoich firmach, więc mam swoją firmę. Są ludzie którzy zarabiają tyle na giełdzie, więc się uczę itd… A teraz  najlepsze modyfikacja planu…  w szkole specjalnej to się nazywało ewaluacja 😉

Szukając sposobów na zdrowie, interesowałam się, analizowałam i testowałam  chyba wszystkie niekonwencjonalne metody. Teraz wiem, że wystarczą mi dobre suplementy, powiedzmy koszt 500 zł miesięcznie, plus Corsentials, koszt  w promocji był niższy, ale akurat za mało mi wpłynęło na konto od klientów, więc nie było opcji. Corsentials hmm 800 zł miesięcznie, może jeszcze Alavida na miesiąc około 400. Do tego zdrowe jedzenie eko itd kosztuje dwa razy więcej, czasem trzy razy więcej niż zwykłe. Generalnie spokojnie zmieszczę się w 10 tysiącach, żeby wyzdrowieć i żyć.  Wiedza pozwoliła mi zaoszczędzić 15 tysi miesięcznie. Życie mi pokazało że jestem bliżej celu niż myślę, bo to nie jest tak, że sobie progi finansowe ustawiamy na jakieś kwoty dla kwot. Każda kwota to potrzeba wynikająca …nie wiem jak u Ciebie, może nadal z obowiązków i powinności, u mnie już tylko z marzeń.

Realizacja celów i marzeń  mnie nie męczy, wystarczy być na odpowiednim kursie i złapać wiatr w żagle. Nie wymaga jakiejś energii dodatkowej. Realizując marzenia, działam na energii słonecznej, wiesz „solary” i te sprawy.  😉 To jest naturalne jak oddychanie i tak samo łatwe. W odpowiednim środowisku oddychasz łatwo, pod wodą to skomplikowane. Tylko wytłumacz mi po co siedzisz pod woda jeśli chcesz oddychać? Pod wodne życie zostaw tym co chcą robić zdjęcia rafy koralowej i pływać. Do oddychania zmień środowisko. Potrzebuje słońca i powietrza. O czym ja mówię?

podążanieO tym.  Wstawiłam na Fan Page i  odkryłam, że są osoby, które uważają, że to nie prawda, ze wymaga energii tylko jest to przyjemniejsze i lepsze. Ich zdaniem energia jest potrzebna do realizacji marzeń tak samo. Mają rację również,  ale moja energia bierze się z powietrza. Nie potrzebuję jeść, spać itd kiedy realizuje marzenia. Kiedy ludzie pogrążają się w smutku, narzekaniu i frustracji potrzebują energii, kolorują świat… No właśnie, czym? Alkohol, Narkotyki… mam bloga, opisanego, że mogą go też czytać dzieci, więc więcej przykładów nie podam, czym sobie ubarwiamy życie.  Ja nie potrzebuję dopalaczy żeby wyjść z dołka. Wystarcza mi jeden mały drobny plan.

Więc zaplanuj dokładnie co chcesz osiągnąć, ale pamiętaj, aby nie przywiązywać się mocno do tego planu i przeprowadzać ewaluację, sprawdzać czy to jest to czego ja na dzisiaj chcę. Czy ta droga jest dobra i dojdę tam gdzie chcę.

Jeśli chcesz, abym Ci bardziej pomogła w realizacji i planowaniu zapraszam: Planowanie i realizacja planu na warsztatach online: Zostań zdobywcą oraz w Łodzi tylko dla 15 osób na warsztatach Podróż do marzeń.

 

 

 

Marzenia i cele

ZACZNIJZYCKiedyś usłyszałam Polacy nie mają marzeń, boja się marzyć. Marzenia są amerykańskie. Myślę, że to się zmienia i powinno. Marzenia to swoisty kompas szczęścia. Dzisiaj będzie bardzo krótko, więcej zobaczysz na filmie, zapraszam do oglądania :)

Cel to marzenie z datą realizacji, dlatego zaczynamy od marzeń. Od określenia tego czego chcesz w życiu co Ci daje szczęście radość. jest wielu ludzi sukcesu, którzy nie są szczęśliwi uwierzysz? To okropne uczucie, kiedy osiągasz cel i wcale nie jest Ci z tym dobrze. Ja tak miałam po rozwodzie bo to było coś co musiałam zrobić, a nie moje marzenie.  To było ratowanie życia, a nie tworzenie szczęścia. Tak sobie myślę, że właśnie większość ludzi skupia się na zarabianiu i zapewnieniu przeżycia rodzinie i to jest takie ratowanie życia. Na marzenia mało kto ma czas i siłę. Mam dla Ciebie jednak propozycję.  Jedno popołudnie  w tygodniu dla Ciebie na Twoje marzenia i cele co Ty na to? To nie jest czarny szybki szlak na szczyt, to droga bezpiecznej wędrówki do szczęścia i realizacji marzeń. Wchodzisz w to? 😉 Zapraszam na pokład. :) Poniżej znajdziesz zapis na listę.

Zapisując się na listę raz w tygodniu, czasem dwa otrzymasz maila o nowym filmie wpisie na blogu lub warsztatach, tak, aby niczego nie przegapić. Zapisując się wyrażasz zgodę na politykę prywatności i na to, że moja firma czyli ja będę przetwarzać  Twoje dane, w Polsce prawnie chronione Twoje imię i adres e- mail. Dostaniesz linki do wglądu jeszcze raz w mailu.

Trzeba wybierać?

Być czy mieć? Kobieta piękna czy inteligentna? Mężczyzna zaradny i silny czy potrafiący kochać i wrażliwy? Pieniądze i biznes czy rodzina? A może jak pisze Harv Eker i to i to? Ludzie sukcesu wybierają i to i to. Biedni ludzie i ludzie porażki myślą, że trzeba wybierać. Całe życie dokonują wyborów, wkręcając sobie, że nie można mieć harmonii we wszystkich dziedzinach życia, że trzeba coś poświęcać mówią coś kosztem czegoś.

I TO I TO Koszty są, ja zapłaciłam, ceną było moje lenistwo, musiałam mu podziękować za współpracę musiałam tez podziękować czasowi przeciekającemu przez palce. Wszędzie założyć uszczelki. Jeszcze FB mi trochę przecieka 😉 Rozwijamy się całe życie, wiec szukam uszczelki na FB, chyba timerek jakiś potrzebny :)

Wróćmy do kwestii wyborów. Może wcale nie trzeba wybierać? Mężczyźni mają dylematy czy ma być  piękna, czy inteligentna, czy taka przy której dobrze się czują bo potrafi im zawsze poprawić humor. A przecież są kobiety, które są piękne inteligentne, kochające i rozpraszają smutki. Nie wiem dlaczego ludzie upierają się, żeby dokonywać wyborów. Kto im wkręcił, że nie można mieć wszystkiego. Ostatnio pisałam, że wszystko jest w naszej głowie. Jeśli wierzysz, że musisz wybierać to jest to prawda. Najważniejsze, żeby pamiętać, że wszystko jest subiektywne. Każdy ma inne poczucie piękna mądrości, poczucie humoru. To co podoba się jednej osobie, inną może denerwować. Trzeba poszukać subiektywnie synergii, która współgra.   W miłości pewnie słyszeliście o dwóch połówkach? Myślę, że nie chodzi o to że na świecie jest tylko jedna osoba, która jest waszą drugą połową, ale o to, żeby znaleźć osobę która tworzy z Tobą idealną harmonię. Zapewne znasz kilka takich osób, ale wybrać trzeba jedną na całe życie reszta będzie super przyjaciółmi, albo wasze drogi rozejdą się. Tak to jedyny wybór jaki uznaję. jedna osoba na całe życie wspólne.

W biznesie nie musisz się ograniczać. Zasada ta sama z jednymi stworzysz „Superumysł” z innymi klęskę. Sprawdź z którymi ludźmi tworzysz harmonię, która powoduje wzrastanie  wszystkich ludzi z grupy.

Można pogodzić biznes z rodziną. Tak ułożyć plan dnia, żeby była w nim równowaga.  Czas na biznes i czas dla rodziny. Są sposoby, żeby bezpiecznie zamienić swoja pracę etatową na własny biznes bez ryzyka. Są tez sposoby, żeby praca była pasją. Zacząć trzeba jednak  zawsze od siebie.

W sobotę przypomniałam sobie moje początki, pierwsze niepewne kroki w rozwoju osobistym, pierwsze książki sprzed wielu lat. Czy Tobie też ludzie mówią, że masz szczęście w życiu?  Na szczęście trzeba sobie zapracować. Faktycznie mam szczęście, im więcej pracuję tym więcej mam szczęścia.Wszystko co mam, osiągnęłam swoja pracą. No jakoś nie mogę się doliczyć cyfr, ale samochód i skórzany płaszcz to zasługa systematycznej pracy. robienia czegoś więcej, niż większość ludzi…

Możesz mieć wszystko, cokolwiek potrafisz sobie wymarzyć, a jedyne ograniczenia jakie są, istnieją jedynie w Twojej głowie :) NIESAMOWITE :) Kiedy masz jakieś ograniczenie, sprawdź czy jest prawdziwe. Czasem sobie wmawiasz, że nie można mieć wszystkiego, że na coś jest za późno, że na coś nie możesz sobie pozwolić. Tez tak miałam. Niesamowite jest uczucie, kiedy okazuje się, ze Twoje ograniczenia istniały tylko w Tobie, że obiektywnie to co Cię blokowało nie ma żadnego znaczenia.

Zrealizowane marzenia

FANPAGE TŁOJak to jest z marzeniami? Marzysz i je realizujesz?

Zostajesz na etapie bujania w obłokach bo przeraza Cię cena marzeń?

Ten film nie jest zbyt dobry, zastanawiałam się od wczoraj czy go wstawiać, czy nie. Nic szczególnego dla mnie takie tam zrealizowane w 5 dni kilka marzeń. Takie tam wnioski, że małe marzenia realizują się przy okazji, kiedy skupiamy się na realizacji dużych. Często zapominamy, że o tym marzyliśmy. Spisujesz swoje marzenia?

A może w ogóle odpuszczasz i mówisz, że marzenia jak bajki są dla dzieci i infantylnych blondynek? Może wyznajesz zasadę:Trzeba twardo stąpać po ziemi, liczy się „szkiełko i oko” czyli udowodnij to uwierzę. Epoka Romantyzmu się skończyła teraz jest nowy czas. Tak myślisz?  To ja Cie proszę, nie dziw się więcej:

Skąd tyle nałogów? Alkoholizmu? Narkomani? Zaburzeń zachowania u dzieci? Depresji i samobójstw u dorosłych?

Żyjemy w zwariowanym świecie, nikt już tak naprawdę nie wie jak żyć, a jeśli wie to mu się wydaje… Zapytaj ludzi, którzy umierają, czego żałują, z czego są dumni, przemyśl to i zastosuj. Nikomu nie życzę takiej diagnozy, jak moja, ale jestem za nią wdzięczna, gdyby nie ona, nadal bym wegetowała i traciła cenny czas na ziemi jak robi to większość ludzi…. czasem życie musi nam nieźle przydzwonić, żeby nas obudzić.

Wracając do marzeń i filmików… widok taki sobie dla jednych (nie skoszona trawa, trochę wydeptane i rozjeżdżone), piękny dla innych. Dla mnie wszystko było cudnie temperatura 10 stopni w dół i chce się żyć i poczułam że żyję i mogę oddychać. Bo wszystko jest subiektywne. Każdy gest, słowo, obraz będzie taki jak go odbierzesz, a ludzie zrozumieją Cie na tyle, na ile im to pokażesz, na ile dotrzesz do nich przez ich subiektywne filtry.

W Norwegii dzieci nie uczą się wielu rzeczy, których uczymy w polskich szkołach, ale uczą się żyć. Wygląda na to, że ich życie jest spokojniejsze i szczęśliwsze…obejrzyj filmy wszystkie poczytaj materiały…i wysnuj swoja subiektywna opinię i tak robisz to codziennie, w każdej minucie. Zgadza się?

A potem zrób sobie tabelkę: Marzenia zrealizowane/ marzenia niezrealizowane…wnioski zostawiam Tobie. :)

A jak to jest z twoimi marzeniami?

Wyprawa do Norwegii

20150808_143720Troszkę czasu mnie nie było. Upały w Polsce zmusiły mnie do wyjazdu w chłodniejsze miejsce. Czy chcę się tym dzielić? Jasne…bo do ludzi musi dotrzeć, że jak jest źle, będzie lepiej i ze marzenia realizuje się w najmniej oczekiwanym momencie, tuż po tym, kiedy chcemy się poddać i mamy wszystkiego dość.

Kilka lat temu usłyszałam od lekarzy, że mam unikać temperatur powyżej 30 stopni, żebym sobie wybiła z głowy zwiedzanie Hiszpanii i innych ciepłych regionów. W tym roku takie upały były w Polsce, nie wiedziałam już gdzie się schować. Zwykle ratuje mnie morze i mój „raj”, czyli pewna nadmorska wioska pod lasem, najpiękniejsze miejsce na ziemi. W tym roku musiałam odwołać ten wyjazd.

Rożne myśli przychodziły do głowy bo samopoczucie było coraz gorsze…zresztą wszyscy wiedzą, że najwięcej ludzi, poddaje się tuż przed metą, myląc chwilowe niepowodzenia z totalna klapą, ale o tym kiedy indziej. Było tak źle, że myślałam że gorzej już być nie może…  Od jakiegoś czasu powtarzała się propozycja: „przyjedźcie zobaczyć Norwegię tu chłodniej, odpoczniesz od upałów i zobaczysz, że nie tylko Polska jest pięknym krajem. Fakt kocham ten kraj i za nic na świecie nie wyobrażałam sobie wyjazdu stąd na dłużej. Gdyby mnie sytuacja nie zmusiła do wyjazdu, pewnie dalej bym tak uważała. Zobaczyłam Norwegię i poczułam się, jakbym tam już kiedyś była, jak w domu i ten cudowny chłód i cisza…

20150804_125927Tak więc zmęczona upałami z Polski poleciałam do Norwegii i uświadomiłam sobie, że spełnię kilka swoich marzeń przy okazji. Zawsze bałam się  latać, więc nigdy nie leciałam samolotem. Wiedziałam, że nasza wyprawa musi być niskobudżetowa, bo po otworzeniu swojej firmy jest jak jest. Na szczęście istnieje stary, dobry harcerski sposób: Ty pomożesz mi w pracy, a ja poczęstuję Cię obiadem 😉 Druga zasada: co dajesz wraca. Jeśli Ty pomagasz innym w realizacji ich marzeń, znajdą się ludzie, którzy pomogą Tobie. Poza tym: „co złowisz i pozbierasz to Twoje…” dorsze, makrele, śledzie, czarniak zwany  też dorszem atlantyckim, jagody, maliny… daliśmy radę.

Cudowne wakacje, wyprawa z dziećmi, niesamowite przygody i doświadczenia, a wszystko przyszło w sytuacji „mega czarnej” 😉

Pamiętajcie zawsze, że jest tak, że po każdej burzy świeci słońce i jak jest źle, to za chwilkę będzie lepiej, tylko czasem trzeba trochę pomóc  sobie w zmianie sytuacji.

Bałam się okropnie, ale poleciałam spełnić 10 marzeń w 7 dni.

Pierwsze marzenie o locie samolotem, drugie o zobaczeniu orła w naturze, trzecie zobaczenie Norwegii, czwarte zobaczenie fiordu, mieszkanie tuż przy wodzie. Kolejne sprawdzenie, czy drewniane domy mogą stać wiele lat, przecież w takim domu chcę mieszkać, taki chcę sobie zbudować, mieszkanie w drewnianym domu. I kilka innych marzeń: znalezienie się w miejscu gdzie są góry i morze, kiedyś miała to być Szkocja, ale nie było musu, żeby polecieć 😉  Chciałam też wyjechać z dziećmi na wspólne wakacje, zrobić dobre zdjęcia, nagrać filmy w pięknych miejscach, zrobić zdjęcie orła. Najnowsze marzenie pojechać na wyspę pod wodą tunelem. Wyszło 13, resztę opiszę Wam w kolejnych postach.

mapa wyspa HitraWyspa  Hitra to podobno raj dla wędkarzy, ale wszystkie miejsca w których byliśmy są wymarzone dla wędkarzy. Mój były mąż jest wędkarzem i wiem doskonale jak by mu się podobały miejsca w których byłam z dziećmi w tym roku. Mój młodszy syn złapał swoją pierwsza rybę, uczył się jak się rzuca wędkę z łódki i po 5 minutach wyłowił śliczna makrelę :)

 

Wiecie już, ze marzenia są po to żeby je realizować. Zamieniać je trzeba w cele, planować i osiągać. W ten sposób nabieramy siły do dalszej pracy.

Jeśli jeszcze masz problem ze swoimi marzeniami i nie wiesz o czym marzysz to zapraszam na internetowe warsztaty: ” Obudź swoje marzenia”

Obudzisz swoje marzenia i zaczniesz je wreszcie realizować bo czym byłoby życie bez realizacji marzeń?

Jak bardzo smutne i puste jest kiedy realizujesz tylko cele innych ludzi?

Zapraszam do obejrzenia dwóch filmików  z naszej wyprawy.

Siła myśli, zmaterializowane marzenia

Są osoby, które doskonale wiedzą, czego chcą od życia, idą prostą drogą, bez wahania wiedząc dokąd zmierzają. Kiedy nie wiesz dokąd idziesz to troszkę jak z bajki o Alicji w Krainie Czarów:

– W którą stronę mam iść, którędy, która drogą?
–  A dokąd  chcesz dojść?
– Nie wiem
– To nie ma znaczenia która drogę wybierzesz, zawsze gdzieś dojdziesz, każda prowadzi  gdzieś, do czegoś.

rollupKiedy nie znasz kierunku bardzo trudno osiągnąć szczęście. Dla mnie bardzo pomocny okazał się taki drogowskaz, dlatego znalazł się na moim firmowym obrazie. Możesz napisać do mnie i zapytać jak skorzystać z takiego drogowskazu, albo zajrzeć do zakładki Odkryj swój Potencjał.

Jak bardzo siła  Twoich myśli ma wpływ na Twoją rzeczywistość?

Nie jestem specjalistką od związków. Co ja mogę powiedzieć kiedy mój najdłuższy związek trwał jedynie 14 lat, z czego tylko 12 lat był małżeństwem. Natomiast przykład drugiej połowy bardzo pasuje do tego co chcę Ci opowiedzieć i sile tego co myślisz w kształtowaniu Twojej pewności siebie.

Jest sposób na znalezienie miłości idealnej.  Sprawdziło go już kilka osób, które znam.  Tylko po pierwsze musisz wiedzieć kogo i czego szukasz. Wiec usiądź wygodnie i dokładnie opisz. Jaki jest Twój wymarzony partner. Wygląd, zapach, sposób bycia, cechy charakteru, poczucie humoru, traktowanie zwierząt i ludzi. Usiądź i pomyśl co tak naprawdę dla Ciebie jest istotne. Zapisz to, jak najdokładniej. Opisz jak ten człowiek ma Ciebie traktować? Jak chcesz się czuć w jego obecności? Co robicie razem, jak spędzacie wspólnie czas?
Pamiętaj to ma być wymarzony idealny obraz, jak list do dobrej wróżki, bardzo dokładnie opisany. Przemyśl każde słowo. Pamiętasz jak opisywałam mój dom nad morzem? Miał być trawnik przed domem i ławeczka drewniana, wróciłam z wakacji, a przed moim blokiem drewniana ławka i trawnik, ale to nadal blok, a nie dom i w Łodzi, a nie nad morzem… coś źle wymarzyłam sobie. Więc pamiętając, że marzenia się spełniają opisz dokładnie.  W ten sposób unikniesz sytuacji, że napisałaś, że chcesz, żeby był opiekuńczy, wrażliwy i żebyś się mogła przy nim poczuć jak mała dziewczynka, a potem kiedy poznajesz mężczyznę, który do Ciebie mówi, jak do małej dziewczynki, zdrobniale, wściekasz się jaki on dziecinny 😉 Myśl czego chcesz długoterminowo i opisz to szczegółowo i dokładnie. To wcale nie takie proste :)

Po drugie wyobraź sobie, że już znalazłaś takiego człowieka, że spędzasz z nim czas, sprawdź co się pojawia. Czy jesteś szczęśliwa? Jak się czujesz? Sprezentuj sobie 10 minut na to, żeby pobyć w tym idealnym świecie i  zobaczyć go, usłyszeć, poczuć wszystkimi zmysłami. Czy to jest właśnie miłość i szczęście?

Po trzecie: sygnał do wszechświata. Trzeba spełnić jakieś warunki np poznam takiego człowieka, jeśli wyjdę z domu, pójdę na spacer,  będę tam gdzie są ludzie, poznam człowieka który jest inteligentny, wrażliwy…wpisz tu co chcesz.  Kiedy spotkam takiego człowieka, znów będę potrafiła  tak kochać. To warunek który się spełni i ważne jest, żeby dostrzec, że został spełniony. Może być tak, że „trzymając w dłoniach diament” trzeba rozpoznac, że to On.

Po czwarte musi minąć czas… dla creatorów straszne czekanie. Ja sobie je umilam pracując i spędzając czas z ludźmi. Proponuje Ci zająć się czymś innym bo czas musi upłynąć, a nie wolno zwątpić w to co się stanie 😉

Po piąte będą testy. Czy faktycznie chcesz tego, czy się poddasz, czy też zmienisz kierunek, kiedy długo nie będzie widać efektu. Po tym wszystkim marzenie się materializuje i staje się rzeczywistością.

Podałam Ci przykład związku, znalezienia drugiej połowy bo tak najłatwiej dotrzeć do sedna, a może takie moje wiosenne skojarzenie. 😉 Tak samo jest z Pewnością siebie.

1. Opisz siebie – kiedy jesteś pewna siebie. Kiedy jesteś Kobietą idealną. Jak wyglądasz, jak się czujesz, jak reaguje na Ciebie otoczenie? Opisz to – Twój cel wymarzony jak list do dobrej wróżki, nie myśl co jest realne, tylko jak ma być idealnie.

2. Wyobraź sobie poczuj jak tam jest. Daj sobie 10 minut dziś i możesz to powtarzać, kiedy masz czas. Codziennie? Raz w tygodniu? Kiedy tego potrzebujesz. Wybór należy  jak zwykle do Ciebie

3. Co musi się stać, żeby tak było? Ustal warunki.

4. Pracuj nad drobnymi krokami do celu, rób tez inne rzeczy, ale pamiętaj o celu, żeby pozostać na tej ścieżce i trzymać cel w zasięgu wzroku. Pilnuj kompasu i mapy- wytrwaj.

Obserwuj jak marzenie zamienia się w rzeczywistość, doceniaj to i świętuj drobne sukcesy. Możesz to wszystko osiągnąć sama. Możesz też dołączyć do grupy webinarowej. W grupie jest większy potencjał. Odpowiednio dobrani ludzie sprawiają, że marzenia materializują się szybciej. Kilka osób może sprawić, że  nawet nieosiągalne stanie się realne.

Kto ma ochotę pracować w grupie ze mną, zapraszam na warsztaty: Możesz się zapisać TU.

Od czego zacząć? proponuję dołączyć do Potrójnego wyzwania- wiosenne Odrodzenie. Wczoraj opisałam je na blogu, jutro pojawi się film. Będzie trzeba pod nim na FB napisać biorę udział :)

Mam dla Ciebie PREZENT – dla pierwszych 10 osób, które zapiszą się na warsztaty i podejmą  „Potrójne Wyzwanie – Odrodzenie”
zniżka 50 % na warsztaty „Uwierz w siebie i zrealizuj marzenia.” W sprawie zniżki kontaktuj się mailowo. Otrzymasz kod rabatowy w przeciągu kilku dni.

Dziś pisałam typowo dla kobiet, ale mężczyźni mogą to samo zastosować w drugą stronę :) Dzisiejszy post jest specjalnie dla dwóch cudownych, pięknych, inteligentnych, wrażliwych i niesamowicie kochanych kobiet, które ostatnio pojawiły się w moim życiu, trochę jak bumerangi i przypomniały czym jest  realna przyjaźń, pokazały tez ze marzeń nie trzeba odkładać na czas kiedy będą pieniądze i czas bo żyjemy tu i teraz, sprawiły że mój świat stał się znów piękny, pachnący, ciepły, muzyczny, artystyczny i cudowny. jakiś czas temu wyobraziłam sobie jakich ludzi chce mieć w swoim otoczeniu i pojawiają się, aż miło patrzeć :)

Jak bardzo siła myśli ma wpływ na Twoją rzeczywistość? Sprawdź i zobacz, poczuj jak twoje marzenia się materializują.

A dziś biegnę na konferencję do hotelu  w którym będzie mnóstwo pięknych, inteligentnych kobiet, do pachnącego świata piękna, kolorów, zdrowia i luksusu oraz cudownych pozytywnych ludzi i emocji bo taki właśnie jest świat Ori… ale o tym jutro…:)

wyzwanie

Wyzwanie – Odrodzenie

Święta minęły jak zwykle szybko, wiosna zastanawia się czy przyjść, czy zaczekać.  Wiosna i święta to czas odrodzenia, przypominają nam, że jest cykl, są etapy, obumierania, snu zimowego by się odrodzić wiosną.sukcesnaprzekor Skoro się odradzamy to zapewne najlepiej jako lepsza wersja,  bardziej zdrowa bardziej szczęśliwa, bogatsza.   Czekasz na wsparcie i dogodne okoliczności, czy chcesz zmienić coś już teraz?

Postanowiłam podjąć 90 dniowe wyzwanie w trzech sferach życia wyznaczyć trzy cele do zrealizowania w 90 dni.

Co w Twoim życiu chcesz naprawić?

Zdrowie? Jest istotne fakt, zapraszam do kontaktu w komentarzu lub mailu, być może będę mogła Ci pomóc. Na pewno zdrowie poprawia aktywność fizyczna i zdrowa dieta. Kurs salsy bardzo mi pomaga, dorzucę jeszcze moje ukochane ciężarki, może sobie przypomnę trening 7 minutowy. Wszystko po to, żeby energia w ciele brała się z ruchu i mięśni, ze zdrowia, a nie z kawy. Więcej ruchu i jeszcze lepsza, zdrowsza dieta, więcej snu, po to aby być w lepszej formie. To 1 cel. Dzisiaj zapisuję stan na dziś w kalendarzu, sprawdzamy efekty po 10, 30 i 90 dniach.

Drugi mój cel to Firma, biznes, moja nowa praca. Wyznaczenie obowiązków i wykonywanie ich systematycznie codziennie, szef nie każe, a ja i tak pracuje na 100 %. Zdecydowałam się na zmianę pracy, teraz trzeba osiągnąć to co ja uwielbiam nazywać stabilizacją, chociaż masa ludzi powtarza slogan, że stabilizacja motylka to szpilka, inni mówią wolność finansowa, a ja zostawiam im lingwistykę Po prostu mam zarabiać stale niezmiennie i regularnie kwotę, którą sobie ustaliłam i w dodatku moja praca ma  być moja pasją i jest i ma pomagać ludziom i pomaga :) na ile Ciebie satysfakcjonuje to co robisz? A może marzysz o znalezieniu ciekawej pracy, może to twoja pierwsza praca, a może kolejna. W czym mogę Ci pomóc?

Trzeci cel to  rodzina, relacje z najbliższymi, czas dla dzieci, wspólnie spędzany, w ciekawych miejscach, nie przed komputerem i nie bezczynnie. Chociaż w naszym życiu dużo komputera i Internetu, są skarbnicą wiedzy do rozwoju pasji: gry, grafika zdjęcia i animacje 3D, filmy, muzyka i kilka innych.

Te cele muszą być mierzalne, opisany stan na dziś to co chcesz poprawić i co chcesz osiągnąć za 10, 30 i 90 dni. Podejmujesz potrójne wyzwanie – odrodzenie? Wyznacz swoje cele, jeśli potrzebujesz pomocy wiesz gdzie mnie znaleźć świadczy o tym mój e-mail, GG i telefon,

…kto chce pyta i pomagam :)

Cenna wskazówka Kompas szczęścia i mapa w jednym:

samedobre

Zdecydowanie. Wiesz czego chcesz?

We wszystkim co robisz priorytetowa jest wiedza, czego chcesz. Bez tego nie ma nic. Całe życie to Twoje cele oparte o Twoje wartości, zasoby, wiedzę, marzenia. Zgadzasz się ze mną?

logo mojeBez zdecydowania nie istnieje też komunikacja, a bez komunikacji nie ma współpracy. Współpraca to nie tylko Twój team. Ostatnio jak to na początku, kiedy jesteś sam, część rzeczy zlecasz innym ludziom. O wiele prościej jest kiedy zdecydowanie wiesz czego chcesz.

Tak było z logo wiedziałam czego chcę…lecącego  białego orła ze złotą podkową w szponach. Kornela poleciła mi fantastycznego człowieka Pawła Lipnego, który je wykonał.

W moim pomyśle orzeł miał lecieć, ale jak zobaczyłam tego uznałam, że o wiele bardziej pasuje. Moja firma ma pomagać ludziom wzbijać się w górę i latać, osiągać cele, spełniać marzenia, trzymając szczęście mocno „za ręce”.  A jeśli nawet sądzisz, jak niektórzy, że ten orzeł ląduje, to właśnie Ci przyniósł szczęście i nauczy Cię latać i osiągać to czego pragniesz.

Mój pomysł na podkowę…miała być w drugą stronę, wtedy odganiałaby złych ludzi i złe moce, taką żelazną powieszę nad drzwiami 😉  Ta ma przynosić szczęście i bogactwo. Bo bogactwo jest mi bardzo potrzebne, żebym mogła pomagać ludziom bardziej. Teraz przydałaby mi się firma , która zrobi mi ubranka firmowe i reklamowe z takim logo. Znasz kogoś?

Wracając do zdecydowania o wiele trudniej jest mi napisać załącznik do umowy o stronę internetową, wiem czego chcę, ale nijak nie wiem jak to ubrać w słowa. Więc może nie do końca wiem czego chcę? Brakuje  wiedzy na temat możliwości. Właśnie dlatego, mimo zlecania prac ekspertom, trzeba trochę się znać na wszystkim. Po to, żeby można było wytłumaczyć ekspertowi o co nam chodzi, albo jeśli nas nie stać zrobić samemu „jakoś”. Bo tak jest na początku w firmie nie stać nas na wiele rzeczy i trzeba zacząć jakoś.

O wiele większy problem jest wtedy, kiedy nie wiesz czego chcesz w życiu bo jak dążyć do czegoś co nie istnieje? No tak, ale w moim słowniku nie ma słowa „problem” zostało zamienione na zwrot: ” sytuacja wymagająca mojej interwencji”. Jeśli masz ochotę doprecyzować swoje: Czego chcesz? O czym marzysz? i Czego pragniesz w życiu? Zapraszam na coaching do mnie. Zapisz się i zapytaj o szczegóły TU

Więcej informacji o tym czym jest coaching znajdziesz tu:http://potencjalszczescia.pl/blog/czym-coaching/ i tu: http://potencjalszczescia.pl/warsztaty/coaching/

COACHING

 

 

Rozwijanie potencjału szczęścia

6814853474_beae2bc858_n

Photo credit: nist6dh / Foter / CC BY-SA

Ostatnio odkrywam  i odkurzam swoje pasje….
Też mi przyszło na „stare lata”. Przypomniało mi się, że jak byłam mała pasjonowało mnie projektowanie ubrań, wnętrz, domów. Wtedy szyłam na maszynie, robiłam jakieś rzeczy na drutach, wymyślałam… Gdzie mi to potem uciekło? Dlaczego dopiero rok temu, po odkryciu profilu Dynamiki przypomniało mi się, jak wspaniałą pasją jest tworzenie, jak wiele fantastycznych rzeczy tworzyłam jako mała dziewczynka.

Byłam grzeczną uczennicą, niektórzy twierdzili, że aż za grzeczną. Chyba nikt nie wpadł na to, że mam fobię szkolną. Szkoła  podstawowa pierwsze 6 lat, była ogromnym stresem. Bałam się odezwać bo mogę coś pomylić, odpowiedzieć źle, a przecież po to chodzi się do szkoły, żeby się uczyć, nie chodzą tam ludzie, którzy już wszystko wiedzą. Przyjaciół jak na lekarstwo. Trend- kto się uczy i nie marnuje czasu to trzeba go zniszczyć, skrytykować, przecież to kujon. Nauka dla ocen bo rodzice ucieszą się z piątek. Gdzie tam znaleźć miejsce na indywidualność, kreatywność, rozwijanie pasji? Uwielbiałam śpiewać, powiedzieli, że nie nadaję się do chóru, ani do szkoły muzycznej, nie mam szans, jestem za słaba. Nikt mi wtedy nie powiedział ile razy Edison próbował z żarówką, nie wiedziałam też że  M. Jordana nie przyjęli do szkolnej drużyny koszykówki. Jako grzeczna dziewczynka odpuściłam i dostosowałam się. Szkoła była stresem i troszkę tam się zachowywałam jak zombi, robiłam co kazali i tyle. Na moje szczęście w domu nie byłam grzeczna i z każdego ścinka materiału, z każdej resztki włóczki tworzyłam co się dało. W biurze projektów podpatrywałam rysunki i rysowałam projekty mieszkań. Bawiłam się świetnie. Jakoś nikt w szkole, która powinna rozwijać potencjał, nie zauważył żadnej z tych rzeczy i o rozwoju pasji nie było mowy.  Sytuacja w domu też nie sprzyjała rozwojowi. Na moje szczęście trafiłam najpierw do drużyny harcerskiej, a potem do zuchowej jako przyboczna, po kilku latach prowadziłam drużynę zuchową. Tam nauczyłam się wielu genialnych wartości, współpracy, polegania na innych, gry na gitarze, empatii, pracy z dziećmi również, dokładnego planowania i realizacji celów. Czy nie powinna tego uczyć szkoła?

8720604364_85c5931a14_n

Photo credit: Lupuca / Foter / CC BY-SA

Jako nauczyciel w szkole specjalnej widziałam inna stronę…. Moim zdaniem można, a nawet trzeba rozwijać potencjał, przynajmniej w szkole specjalnej.  Chociaż w szkole specjalnej pracuje się też nad słabymi stronami, aby uczniowie mogli być w przyszłości jak najbardziej samodzielni. Klasy są mniejsze, dzieci trudniejsze… Kiedyś była większa swoboda  w wybieraniu tego co najważniejsze do nauczenia, teraz doszło wiele bzdur, ale i tak jest miejsce na rozwijanie pasji. Współpracownicy mówili, że mi  jest łatwo bo informatyka jest przedmiotem, który dzieci lubią. Wcale nie jestem przekonana o tym.  W programie jest np nauka edytora tekstu, kto lubi przepisywanie tekstu? Dzieciaki najlepiej uczyły się pisać, rozmawiając między sobą za pomocą komunikatora. Edytory tekstu poznawały robiąc kartki świąteczne, czy z okazji dnia mamy itp. Wszystko było po coś. Wszystko angażowało emocje, inaczej byłaby nuda.  Musiała być fajna atmosfera na lekcji, sprzyjająca rozwojowi i nauce, wspierająca. Były rzeczy, które trzeba było zrealizować, ale można było je uatrakcyjnić. Był czas na to, żeby rozwijać pasje dotyczące podróży, zwiedzania, modeli samochodów, wyszukiwania informacji, wyszukiwania muzyki. Jeśli się chce, to można, a efekty były rewelacyjne.

Trudno robiło  się projekty w więcej, niż dwie osoby przy komputerze. Najlepiej współpracę w parach było widać na kole informatycznym, kiedy współpracowały ze sobą dzieciaki z podstawówki i z gimnazjum z różnych klas, ze skrajnie różnymi umiejętnościami. Każdy rozwijał się w swoim tempie i w wybranym kierunku, poza tym, co obowiązkowe rzecz jasna. Czasem ja pokazałam gdzie i jak szukać, a oni zdobywali umiejętności i wiedzę nawet tą, której ja nie miałam. Widać że jak się chce to można. Nie zawsze, nie wszędzie da się przeskoczyć ludzi myślących inaczej, ale są miejsca wspierające rozwój.

Czy to znaczy, że dzieciaki u mnie były niegrzeczne? Nic z tych rzeczy, każdy zajęty swoimi zadaniami, pasjami, nawet „chuligani” wyciszali się zupełnie. Co nie znaczy, że była cisza na lekcji, ale nie było też  wielkiego hałasu. Często na przerwach pytali, czy mogą przyjść właśnie po to żeby się wyciszyć, uspokoić. Myślę, że tak samo można prowadzić zajęcia na innych lekcjach i tak samo wspierać rozwój dziecka. Wystarczy wybrać odpowiednich ludzi i stworzyć system, który im to umożliwi. Sprawi, że dzieciaki będą w szkole rozwijać zainteresowania, pasje czyli swój potencjał.  Będą potrafiły współpracować w zespole i wspierać się nawzajem, będą marzyć, realizować cele, a przede wszystkim szkoła nie będzie niszczyła ich pewności siebie i kreatywności. Kończąc taką szkołę uczeń będzie wiedział  w czym jest najlepszy, będzie wiedział co chce w życiu osiągnąć i jak to zrobić.

Mój młodszy syn poszedł do szkoły blisko domu, zanim to zrobił potrafił czytać, pisać i był ciekawy świata. Teraz nie interesuje go nic, nie lubi szkoły. Jedynym miejscem w  którym lubi przebywać jest biblioteka, z miłą Panią bibliotekarką. Od początku roku mój syn tam zagląda tak często jak może i czyta. Natomiast od połowy pierwszej klasy do końca trzeciej, czytanie było chyba za karę i przestało służyć odkrywaniu fantastycznych rzeczy i przygód.

Dziecko „grzeczne” w  tradycyjnej, masowej szkole to słaby człowiek w przyszłości, bez siły przebicia na rynku pracy, oczekujący pomocy, wsparcia.  Tacy ludzie czekają, aż ktoś im da pracę.  Sądzą, że im się należy bo byli grzeczni i się uczyli. No niestety już nie te czasy. Z wiekiem u dzieci rośnie agresja, chęć bycia lepszym od innych, zamiast współpracy. Wiadomo, że jak na zewnątrz jest agresja to w środku jest strach. Zawsze mi się to sprawdzało, kiedy dzieciaki były agresywne wystarczyło znaleźć przyczynę strachu i go „odczarować”.  Czego jeszcze uczymy się w szkole? Oceniania, krytykowania innych, oceniania siebie i jakoś mimo nowego trendu – oceniania wspierającego, nie wszędzie wygląda to tak jak powinno.  Niektórzy idą dalej, poprawiają własną samoocenę, przez obrzucanie błotem innych. Hejtowanie innych,  też powstaje w szkole, a potem w pracy już tylko się doskonali.

6685773631_6d26118696_n

Photo credit: MDGovpics / Foter / CC BY

Najtrudniej jest kiedy jako rodzic widzimy jak szkoła niszczy nasze dziecko i nie możemy nic z tym zrobić, bo pomimo tego, że robimy co możemy, przegrywamy z systemem, a najbardziej cierpi dziecko. Pomysł wyjątkowej szkoły wraca  do mnie jak bumerang. Kiedyś kiedy mieli zlikwidować miejsce, w którym pracowałam podzieliłam się pomysłem na rozwiązanie sytuacji. Ktoś go zrealizował, ale nie wiedząc wszystkiego, część rzeczy nie poszła i osiągnięty efekt jest bardzo połowiczny. W sumie to nawet minimalny. Powstała szkoła specjalna, trochę prywatna, natomiast nie prowadzą jej i nie decydują w niej te osoby, które ją zakładały. Decyzje podejmują Ci, którzy mieli możliwości, pieniądze na budynek i na start.  Jak to mówiła moja mama? Wspólnika trzeba wybierać lepiej niż przyjaciela. Więc szkoła znacznie odbiega od tego co wymyśliłam bo nie było mnie przy realizacji projektu.

Teraz powstał nowy pomysł o wiele większego projektu i mam nadzieję, że znajdę ludzi, którzy pomogą mi go zrealizować.

Fakt pracowałam w szkole specjalnej, czy w szkole masowej uda się zastosować indywidualne podejście do ucznia? Dlaczego nie? Przecież istnieją szkoły prowadzone metodami Marii Montessori, która była naukowcem i wiedziała że hipotezy muszą być poparte dowodami. Dzieci ze szkół montessoriańskich są skoncentrowane na swoich zadaniach, dążą do samodzielności, posiadają wiarę w siebie i z ufnością patrzą w świat. Są odpowiedzialne, empatyczne i chętne do pomocy innym . Wykazują inicjatywę, są cierpliwe, wytrwałe. Wiedzą czym jest honor i szacunek, umieją to stosować. Dzieci przepełnione radością i rozwijające swój indywidualny potencjał.Edukacja nigdy więcej nie powinna być w głównej mierze przekazywaniem wiedzy, ale musi przyjąć nową formę, szukając uwolnienia dla ludzkich możliwości.” Dr Maria Montessori. Cała metoda powstała na bazie obserwacji dziecka i jego naturalnych zdolności nastawienia na rozwój i osiągnięcie niezależności.  Takie szkoły nie są ogólnodostępne, nie ma ich zbyt wielu. Moja szkoła ma być dostępna dla każdego dziecka i pomagać w naturalnym rozwoju, pomagając w przygotowaniu do przejścia w świat dorosłych, tak, aby w pełni wykorzystując swój potencjał  zrealizować marzenia i być szczęśliwym człowiekiem.

Ostatnio po wielu latach używania komunikatora „Tlen”, wróciłam do GG i przeraziła mnie ilość młodych ludzi, którzy piszą bo się nudzą. Nie mają pasji, zainteresowań, marzeń celu, wrócili znudzeni ze szkoły, czy pracy i nie wymyślili nic lepszego niż poklikanie do obcego człowieka na GG. Ilość i poziom tych rozmów jest przerażający. Myślę, że  trzeba u tych ludzi i wielu innych odkręcić to co zepsuła masowa szkoła. Czy u wszystkich? Jasne, ze nie pomóc można tylko tym ludziom, którzy tej pomocy chcą, nic na siłę.

Rolą każdej szkoły jest rozwijanie potencjału w każdym człowieku indywidualnie. Taki rozwój pozwoli osiągnąć szczęście i sukces w życiu nie tylko zawodowym.