Brak pewności siebie

20160221_161416Pięknie ktoś to wymyślił, kamienica z mozaiką z luster.  Można się przejrzeć, chociaż trochę zniekształca, zupełnie jak z perspektywą. Czasem mam wrażenie, że każda sytuacja dla każdej osoby jest zupełnie inna. Kiedy dziesięć osób patrzy na jedną rzecz to każdy widzi coś innego…. Spacer Piotrkowską to jedno z kilku miejsc, które uwielbiam w tym mieście. Ostatnio zawędrowałam do kamienicy, która jest udekorowana lustrem.  Co ma wspólnego lustro z pewnością siebie? Jak zmienia się obraz w lustrze kiedy Brak pewności siebie?

Czasem mam wrażenie, że powtarzam się, ale w końcu nikt z Was nie przeczytał tego bloga od początku prawda?

Lustro to wyjątkowa rzecz. Kobiety przeglądają się w nim i……
widzą to, co o sobie my20160221_161203ślą.
Na jednym ze szkoleń pokazywałam Wam, że lustro służy do innej rzeczy.
W lustrze jest jedyna osoba, która może odmienić Wasze życie, sprawić, aby było wymarzone.

Kto patrząc w lustro rano, myśli sobie: „witaj wspaniała kobieto, czy witaj wyjątkowy mężczyzno przed Tobą kolejny dzień Twojego cudownego życia :) Co z nim zrobisz?”?

Kolejny dzień jak dar, do wykorzystania. Można tez odłożyć na półkę podobnie jak nietrafione prezenty i pamiątki z odległych stron. Cudowny dzień leży, a Ty? Idziesz do pracy, robisz zakupy, gotujesz obiad oglądasz serial, przez godzinkę czy dwie, żyjesz cudownym życiem ludzi z ekranu. Idziesz spać, a Twój dzień wędruje do wspomnień jak do albumu ze zdjęciami.

Ile razy kobieta patrząc w lustro myśli o matko jak ja strasznie wyglądam, a lustro spełnia życzenie: „mówisz i masz” 😉 żartuję znajdź ukryty sens. Potem wychodzi człowiek z domu spotyka ludzi, a koleżanki „ojej co się stało tak strasznie wyglądasz, źle spałaś?” Dudni mi gdzieś wczorajsze zdanie mojej ulubionej kosmetyczki, że mężczyźni są bardziej emocjonalni, impulsywni, a kobiety potrafią powstrzymać emocje i użyć sprytu. czy naprawdę tak jest? Znów wyszło, że jestem inna i nie znam się na kobietach. Dobrze, że czasem zajrzę do jakiegoś kobiecego świata, łatwiej wtedy o komunikację.

Ma znaczenie co myślisz. Zwłaszcza kiedy rano wstajesz, czy patrząc rano w lustro. Kiedy źle wyglądam bo  na przykład przeryczałam całą noc, biorę pędzle i maluję... podkład, korektor, puder, potem dodajemy kolorowe efekty 3D i już! Słyszę „wow, jak Ty pięknie wyglądasz… ” No jasne pomalowałam się, Makijaż ledwo widać, ale za to worki pod oczami zamalowane 😉 To co ludzie widzą jest subiektywne z ich punktu widzenia. My zawsze chcemy być perfekcyjni, idealni. Wiele razy miałam tak, że wybiegając z domu w biegu wrzucałam na siebie byle co i potem skoro już wyskoczyłam na kurs adminów pracowni komputerowych w  plamiastych bojówkach i futerku to lepiej się nie będę odzywać, może nikt nie zauważy mojego zestawu. Tego, że mój syn rano bardziej niż zwykle wymyślał, co jeszcze mama musi koniecznie przed wyjściem: i śniadanko, i przytulić, i porozmawiać i jeszcze raz przytulić, a zegarek jakiś podły zamiast zwolnić przyspiesza 😉 Młody jest już duży, ale nadal to samo, ja do drzwi, a on pytania czy zostawiłam mu jedzenia jakbym wychodziła na 100 lat 😉

Wracamy do tematu bo znów pobiegłam do lasu 😉 Ty też, kiedy uważasz, że słabo wyglądasz lub że coś jest nie tak, chcesz się schować i nie wychylać, wtedy inni przestają Cię zauważać i…jeśli się nie musisz promować to pół biedy, żyjesz jak cień, duch, gwiazda odbijająca obce światło. Jeśli jednak Twoja praca i życie polega na kontakcie z ludźmi przez takie dni wali się świat, a dni jest więcej… Nawet jeśli nie pracujesz z ludźmi, chcesz się schować bo uważasz, że do ideału czegoś Ci brakuje, świat przestaje Cię zauważać, a Ty to odbierasz: „no tak jestem bezwartościowym człowiekiem, nikt mnie nie zauważa…” Samonapędzające się koło? A gdyby tak przestawić zwrotnicę i niech się samo napędza dobre?

20160221_161329Co zrobić, aby codziennie rano czuć się tak wyjątkowo?
Jak Królowa czy Król, Władca swojego życia?

Wtedy, jeśli widzisz drzwi, otwierające nowe możliwości zapukasz, kiedy brak Ci pewności siebie odejdziesz.

Pomyśl kto i co może zrobić, żebyś wstając rano i patrząc
w lustro widziała/ widział super człowieka, który może wszystko i jest wyjątkowy?

 

Dla osób, które chcą popracować nad pewnością siebie w marcu rozpoczynam kolejna edycję kursu webinarowego: Uwierz w siebie i zrealizuj swoje marzenia. Są jeszcze miejsca, więc zapraszam http://vod.potencjalszczescia.pl/course/uwierz-w-siebie-i-zrealizuj-swoje-marzenia/

Szkoła zabija pewność siebie

zmianyTak, dobrze czytasz szkoła zabija pewność siebie. Są dwie sprawy, które dziś omówię. Po pierwsze: Czym jest Pewność siebie? Po drugie: Dlaczego nauczyciel z kilkunastoletnim stażem twierdzi, że szkoła zabija pewność siebie. Czego możesz się nauczyć od pedagoga specjalnego? Specjalnych rozwiązań sytuacji trudnych :)

Pewność siebie dla mnie to wewnętrzna siła, która pozwala pokonywać przeciwności losu, która pozwala iść naprzód, rozwijać się, podejmować nowe wyzwania i ulepszać swoje życie. Nie ma nic wspólnego z cwaniactwem, chamstwem, butą. Człowiek pewny siebie nie musi tego okazywać arogancją. Pewność siebie jest w środku i powinna być mierzona efektywnością działań, ilością osiąganych celów i zrealizowanych marzeń. Pozory często mylą.  To nie musi być osoba, która wszędzie jest widoczna. Skromny człowiek stojący w kącie, czy siedzący w ostatnim rzędzie na szkoleniu, tez może być pewnym siebie człowiekiem, nie musi się pokazywać. Postępuje tak, żeby czuł się z tym jak najlepiej. podejmuje decyzje w zgodzie ze swoimi wzorcami etycznymi. Potrafi odmawiać, jeśli coś mu się nie podoba. nie musi być głośny i wyróżniający się z tłumu. Prawdziwa pewność siebie jest w środku i wyraża się przez działanie w określonym kierunku, a nie przez zewnętrzny sztuczny blask. Wręcz odwrotnie, osoby które zwracają na siebie naszą uwagę potrzebują jej, więc same z siebie nie maja pewności siebie, skoro potrzebują naszej akceptacji czy uwagi. Dzieci, które uczą się rozwijają pewność siebie, potrzebują uwagi i akceptacji rodziców. Dlatego tak ważne jest, aby dostały wsparcie.  Człowiek pewny siebie nie musi zwracać na siebie uwagi. Pewność siebie podobnie jak zmiany jest w sercach i w działaniu, nie na papierze czy w wyglądzie człowieka.

Dziecko pewne siebie to nie to aroganckie i krnąbrne. Dziecko pewne siebie to takie, które realizuje pasje, podejmuje wyzwania czasem występy na scenie, a czasem rozwiązanie trudnego zadania z matmy, czasem dodatkowa praca domowa dla chętnych, chce się mierzyć z wyzwaniami, podejmuje je. Nie zawsze odnosi sukcesy, mimo to nie rezygnuje.

Dlaczego dzieci są aroganckie i krąbrne? Pomyśl. Czegoś bronią. jeśli na zewnątrz jest agresja, w środku jest lęk, czego się boi dziecko, które odzywa się do nauczyciela agresywnie? Nie nie jestem zwolenniczką pozwalania na takie sytuacje. Absolutnie nie można pozwolić, żeby tak było. najlepiej znaleźć przyczynę i ja rozwiązać, a nie reagować uwagami na skutek. jaka jest przyczyna? Zwykle wchodzenie w strefę prywatna i ograniczanie wolności. Wiem w szkole musi być…nie ma wstawania z ławki w czasie lekcji, nie ma jedzenia  bo to nie czas, czas jest na przerwie.  Czy ja nie miałam problemów z takimi uczniami? Miałam czasem się nie da… jeśli przyczyną jest to, że ograniczam uzależnionemu uczniowi możliwość palenia papierosów  w szkole…nic na to nie poradzę , nie zmienię przyczyny i nie pozwolę.  Natomiast jeśli agresję wzbudza fakt że dziecko jest nieprzygotowane do lekcji warto poszukać przyczyny. Czasem powody są prozaiczne np dzień wcześniej dziecko grało mecz piłki nożnej i wróciło i zapomniało…kurcze no zdarza się pochłonęła pasja, sukces wygranej… Rozwiązanie jest proste, konsekwentnie: zrób to na następną lekcję, trzeba dopilnować i sprawdzić (zapisać sobie, inaczej ucieka. Tak, wymaga dodatkowej pracy) Często u mnie tez były sytuacje kiedy dziecko nie miało za co kupić przyborów (w szkołach specjalnych to się często zdarza), świetnie wtedy można uczyć na lekcji współpracy prawda? Znajdź przyczynę negatywnych zachowań, uruchom empatię, znajdź rozwiązania przecież jesteś mądrzejszym dorosłym. Wzmacniaj pewność siebie u dziecka.

Jak wykorzystasz to czym się z Tobą podzieliłam w domu, w relacjach z Twoim dzieckiem?

Wracając do tego co zabija pewność siebie. Pewni siebie jesteśmy wtedy, kiedy uważamy, że robimy coś najlepiej jak potrafimy, ze dobrze nam coś wychodzi i dajemy sobie prawo do porażek. Nie staramy się zabiegać o pozytywną opinię innych. Jak się to ma do oceniania w szkole? Szkoła nas uczy, że mamy coś robić po to żeby nauczyciel nas ocenił dobrze, czyli nie po to żeby zrobić coś dobrze w naszym rozumieniu, tylko pokazać nauczycielowi. Jesteśmy piątkowym uczniem jeśli nauczyciel uzna ze nasza praca jest tyle warta. Ocenia efekt

W życiu porażka powinna działać  na zasadzie: „to trzeba poprawić”, w szkole porażka to „siadaj 1” czyli hejt? Ocena: ta praca jest beznadziejna jest jeszcze do zniesienia, ale tekst nauczyciela jesteś słabym uczniem?  pamiętasz, że kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą? Tragedia. Ostatnio czytałam genialny artykuł o wpływie tego co myśli nauczyciel, na oceny uczniów. Kiedy nauczyciel myśli, że uczniowie są słabi to uczniowie maja słabe oceny, kiedy myśli, że to mądra klasa, oceny są lepsze. Udowodnione badaniami  naukowymi na szczurach i w szkole…. daje do myślenia? Moim zdaniem nie ma słabych uczniów, są uczniowie wymagający lepszej pracy nauczyciela.

Kolejna rzecz w szkole zachowuj się tak, żeby inni Cię lubili…nie sądzisz że zwłaszcza w gimnazjum jest to bardzo zgubne? Dzieciaki robią wszystko, żeby inni je lubili bo brakuje im pewności siebie. Często robią więc niebezpieczne głupoty. Każdy człowiek ma swój  system wartości, swój sposób myślenia, przynajmniej po szkole podstawowej już powinien mieć i wiedzieć co jest w porządku, a co nie. Testowanie możliwości, chęć poznawania świata są super to naturalny etap rozwoju, może jednak warto skierować je na lepszy tor?

REKLAMA2A

 

Jeśli znasz kogoś komu brakuje wiary we własne możliwości. Kogoś w kim szkoła lub inne życiowe doświadczenia zniszczyły pewność siebie… Zapraszam do udziału w projekcie: podaj swojego maila, odbierz prezent, potwierdź maila i wykonuj ćwiczenia, które otrzymasz bezpośrednio na swój adres dwa razy w tygodniu.
Daj znać o efektach :)

Projekt skierowany głównie do rodziców, bo rodzice bez pewności siebie mają największe trudności z wychowaniem nastolatków. Od Twojej pewności siebie zależy powodzenie twoje w wielu rolach życiowych.

 

Rok prowadzenia firmy

jola1-150x150W tym miesiącu mija rok prowadzenia mojej firmy szkoleniowej, czas na decyzję co dalej.
Zamknąć, zawiesić, wrócić na etat, działać dalej?

Wierzymy w każdy etat, by nie szukać innych rozwiązań, godzimy się na to co mamy, ze strachu, żeby nie przejąć odpowiedzialności za swoje życie. Otwierając firmę myślałam, że wielu nauczycieli szkól specjalnych takich jak ja boi się o utratę pracy i będzie chciała się jakoś zabezpieczyć. Tylko pierwsza część sprawdziła się.  Wiesz, są reformy w szkolnictwie: likwidacja szkół specjalnych, od kilku lat możliwość wysyłania dzieci do szkół ogólnodostępnych, do nauczycieli bez przygotowania odpowiedniego, bez możliwości terapii bezpłatnej po zajęciach.  Rodzice jeśli nie mieli dziecka w szkole specjalnej, boją się jej jak ognia, więc dają się łatwo wmanewrować, że ich dziecku będzie lepiej wśród zdrowych rówieśników.

W sumie, może racja z ta likwidacją z punktu widzenia rządzących. Moje dzieciaki z informatyki były lepsze niż ich zdrowi rówieśnicy, więc to zagrożenie, że uczniowie ze szkół specjalnych dla dzieci upośledzonych umysłowo, będą lepsze od zdrowych rówieśników ogłupianych „nowym genialnym” programem nauczania. Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy widzę książki mojego młodszego syna i program i to co on wie, a czego nie umie… Chciałabym to zmienić stworzyć prawdziwą szkołę, póki co zostanie ona w strefie marzeń i planów na przyszłość bo sama, to sobie mogę pogwizdać.

Wracając do nauczycieli, sądziłam, że tak jak ja, będą chcieli znaleźć awaryjne rozwiązanie…. Myliłam się.  Na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy mają odwagę i czas szukać rozwiązań.  Rozmawiam z nimi czasem odwiedzając i podrzucając zapach innego świata, mojego świata.  Zastanawia mnie jednak dlaczego wielu ludzi czeka, zamiast szukać rozwiązań awaryjnych?

Moja firma z założenia miała pomagać ludziom, którzy chcą odkryć swoje uzdolnienia, pasje i zmienić zawód, skoro nasz jest na wyginięciu. Zresztą nie tylko nasz, wiele zawodów zniknie z rynku, warto się do tego przygotować. Poza tym ZUS, moja emerytura jak do niej dotrwam to 600 zł, obawiam się, że na opłaty braknie. Chyba moja wiedza jest jednak z innego poziomu z innej perspektywy. Przeciętni ludzie tak nie myślą, a większość ludzi chce zostać przeciętna, nie wychylać się. Właśnie dlatego są skupieni na życiu tu i teraz praca rachunki, obiad, zajęcia dodatkowe dzieci, codzienne sprawy, czasem relaksik, odpoczynek ze znajomymi lub w zaciszu domowym czy obcując z przyrodą. odkryłam, że mój punkt widzenia jest zupełnie inny zastanawiam się co mogę jeszcze, co mogę więcej, żeby było lepiej. Z racji nie trafionego pomysłu, który pewnie nazwiecie porażką, muszę pozmieniać troszkę swoje założenia komu chce pomagać i w czym. Usłyszałam wczoraj, jak nie ma zysku to trzeba zamknąć i wrócić na etat. Szczerze w życiu nie przyszłoby mi do głowy zamknąć. Co do powrotu na etat i robienia znów dwóch rzeczy na raz rozważam, chociaż mój organizm niekoniecznie się z tym zgadza, na razie dostaje sygnały pt „Wyśpij się bo bredzisz”. Nie jest źle inni chorują, lądują u lekarza, a ja tylko śpię więcej. Taki sezon, takie pogody.

Moim zdaniem źródeł dochodu musi być kilka, żeby było bezpiecznie.  Najlepiej kilka pasywnych. Po diagnozie wiem, że na życie 2000 zł to starcza ludziom zdrowym, a jeśli ktokolwiek w rodzinie zachoruje, trzeba mieć o wiele więcej, żeby żyć. Są ludzie, którzy nazywają mnie materialistką, ale niech sobie mówią co chcą, ja chce żyć bezpiecznie i spokojnie i teraz i na emeryturze.  Dzisiaj usłyszałam fajny tekst. „Mamy kapitalizm, a kapitalizm proszę Państwa polega na tym, ze jak sobie zarobisz to będziesz mieć, a jak nie zarobisz to nie będziesz mieć.” Odkrywcze? Wielu ludzi nadal myśli dostane etat, mąż mnie utrzyma. W takich momentach powinnam się cieszyć, że nie mam męża i wiem, że mam liczyć na siebie, gdybym miała męża pewnie byłoby trudniej liczyć tylko na siebie, chociaż i tak moim zdaniem powinno tak być, nie można wisieć komuś na szyi i pozwalać się utrzymywać prawda? :)

W takim razie skoro okazało się,  że ludzie póki mają etat, niewiele chcą zmienić, bo koszty czasu są ogromne. Skoro moje badanie rynku jest o kant … W takim razie trzeba coś zmienić innym ludziom pomagać. Zmiana pracy to pewność siebie, wiara, że można coś więcej, wiara w swoją wartość stąd internetowy projekt IUWIERZWSIEBIE.PL Wiara w siebie potrzebna jest jeszcze do jednego, do wychowywania dzieci. Stąd projekt który właśnie rusza polega na pomaganiu w odzyskaniu lub zdobyciu tej wiary za pomocą warsztatów i ćwiczeń. Po co jest potrzebna pewność siebie? Idziesz szukać nowej pracy, jak myślisz kogo zatrudnią? Rozmawiasz z dzieckiem po zebraniu w gimnazjum i co? Rodzic bez pewności siebie, świadomy swoich ograniczeń, przestaje mieć jakikolwiek wpływ na wychowanie dziecka. Tylko wiara we własne możliwości pomaga realizować swoje pasje, inaczej zawsze Ci będzie na nie szkoda czasu. Zgadza się? Odbiegłam od tematu? Nie bardzo, chodzi o elastyczność w tym co robisz i wytrwałość.

Dlaczego wychowywanie dzieci i młodzieży rozwinęło moją ofertę warsztatów, konsultacji, szkoleń? Dlatego, że nie mam certyfikatów i studiów coacha i trenera, mam tylko dyplom i studia magisterskie z Pedagogiki specjalnej i  studia podyplomowe z Informatyki i Technologii informacyjnej w szkole, plus 14 lat z kawałkiem pracy w szkole specjalnej.Wielu osobom i firmom to przeszkadza.  Z pewnością z takim doświadczeniem nie potrafię zrobić analizy Twoich potrzeb, dopasować programu zajęć, warsztatów, wykształcić umiejętności, które pozwolą Ci lepiej żyć. Na pewno nadaje się tylko do tego, żeby Ci powiedzieć jak wychować takie cudowne dzieci jak moje prywatne, jak dogadać się z gimnazjalistą.  Bo Ty masz wrażenie, że ktoś podmienił Ci dziecko i gadasz jak z kosmitą. Prawda?

Dla wielu z was liczy się papier, nadal, zbieracie je, kolekcjonujecie i mówicie próbowałem, skończyłem studia i nikt nie chciał mi dać pracy. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ludzie uważają, że ukończenie studiów daje pracę, przecież studia to tylko wykształcenie potem pracę trzeba znaleźć, a znajdą j najlepsi, albo Ci z polecenia 😉 Z mojego punktu widzenia muszę się dostosować do Twojego obrazu rzeczywistości, mówić językiem klienta inaczej nie zrozumie, a jeśli nie zrozumie to nie będę mogła  mu pomóc. Musze Cię jednak zmartwić to co umiem w pracy z drugim człowiekiem to nie  efekt studiów, to efekt pracy z zuchami w wieku 12- 18 lat, to efekt wsparcia dh Wiesławy Szczawińskiej, to ona uczyła mnie co zrobić, kiedy jakieś dziecko siedzi w kącie i nie chce się bawić, ona szukała ze mną rozwiązań, kiedy dzieciaki bluźniły, kiedy każdy konflikt rozwiązywały bójką, dzieci wychowywane na filmach akcji, kiedy zapracowani rodzice zarabiali na chleb. Kiedy przychodziło na zbiórkę 50 dzieciaków na boisko i ja musiałam im sama zorganizować zajęcia, w dodatku nie byłam pełnoletnia i zgodnie z przepisami nawet 10 dzieci nie mogłam zabrać na wycieczkę, więc pół soboty organizowaliśmy sobie na boisku, przychodziło ich coraz więcej i zawsze było to samo…ja nie idę do domu ja tu zostaje… Tekst, który często towarzyszył mi potem w szkole kiedy był dzwonek na przerwę musiałam wyganiać moich uczniów z klasy, po lekcjach to samo, inaczej zapewne mieszkałabym w szkole. Niesamowite zmiany jakie były w dzieciakach, które przychodziły jako siedmiolatki, potem miałam z nimi informatykę w gimnazjum i „wow” ile można osiągnąć systematyczną pracą, jakie mądre dzieci, dobrze wychowane,  ze swoimi pasjami i grupą przyjaciół. To są lata mądrej pracy wyjątkowych nauczycieli, coraz mniej takich i większość w szkołach specjalnych moim zdaniem.

No dobrze więc skoro nie przemawia do Ciebie to że potrafię pomóc Ci rozwinąć się tak, żeby Twoje życie było wyjątkowe, bo efekty u dzieciaków to jednak nie to samo co papier trenera. Zapewne nie przemawia tez do Ciebie to jak bardzo zmienili się ludzie współpracujący ze mną w MLM bo przecież w MLM piorą mózgi mówiąc ludziom, że mądrą pracą mogą osiągnąć więcej, że o swoja emeryturę trzeba zadbać i nie ma co liczyć na ZUS, że o zdrowie trzeba dbać, a nie łykać tabletki. Jasne, że nie mogę być w Twoich oczach ekspertem- trenerem czy coachem, chociaż nie ma przepisów twierdzących, że trzeba mieć uprawnienia do tych zawodów. Dlatego ja zwykle nie nazywam się trenerem bo jestem nauczycielem, a nie trenerem. Nie mówię też ze jestem coachem tylko ze prowadzę warsztaty metodami coachingowymi. Skrótu myślowego coaching używam tylko wtedy kiedy się nie mieści nazwa. Poza tym mój coaching często ma elementy mentoringu, jest dużo pytań, ale dzielę się też swoją wiedzą.  Fakt możesz nie wiedzieć czym jest coaching, wielu ludzi zwykłą rozmowę nazywa coachingiem. Taki znak naszych czasów zapomnieliśmy jak wygląda rozmowa? Dlatego wolę po polsku prowadzić wspierającą rozmowę, warsztaty, niż coaching czy mentoring. a moje grupy na FB to grupy wsparcia do wymiany doświadczeń, a nie mastermind, kocham polski język :) Mści się trochę na mnie, na klientów działają najlepiej angielskie nazwy, reklamy w TV są takie, że…już nie umiemy myśleć, chcemy być manipulowani? Chociaż mój styl wymaga korekty za którą z góry dziękuję mojemu redaktorowi zaprzyjaźnionemu, specjaliście od stylistyki, interpunkcji i pisania w ojczystym języku. Nota bene człowiek ma niesamowite wiedzę z historii, słucha się go z otwarta buzią…kto z was miał takiego historyka w szkole? Może kiedyś go namówię na wywiad o moim mieście połączony z nagraniem filmu…

W takim razie postanowiłam zmienić troszkę to co robię w firmie i nadal jest to rozwój osobisty i zdrowie, ale też wychowanie. Jeśli macie ochotę na superwizję czyli spotkanie ze mną i swoim nastolatkiem z którym sobie nie radzicie to również taka opcja będzie istniała.  Jeśli macie takich znajomych, którzy tego potrzebują również zapraszam.Z pewnością, niektóre osoby będą chciały zainwestować w swoje relacje z młodzieżą. Zdaję sobie sprawę, że żyjemy w trudnych czasach i trzeba intensywnie pracować i mądrze, żeby zarabiać pieniądze, które pozwalają na zapłacenie kilku tysięcy z kilkugodzinną konsultację.

Na dziś zapraszam was do udziału w tańszych projektach dotyczących  zdobywania pewności siebie,  warsztatów prowadzonych metodami coachingowymi w skrócie zwanymi: „coachingiem osiągania celów”. Za pomocą pytań coachingowych i warsztatów pomogę Ci  w nim osiągnąć Twoje cele. Zapraszam również do projektu „wspieraj nastolatka” z  e- bookiem pt.”Jak pomóc dziecku przetrwać gimnazjum?” Na kilka lat jeszcze się przyda bo twór nieco niebezpieczny. Rozwiązania sytuacji pochodzą z życia, nie z książek, więc uprzedzam nie usłyszysz, że trzeba poprawić to czego się nie da bo inaczej nie będzie efektu :) Kiedyś usłyszałam, że jeśli nie dogadam się z byłym mężem to dziecko jest spisane na straty, usłyszałam to od najlepszego psychologa dziecięcego jakiego znam. Wtedy sobie pomyślałam jak to, przecież, gdyby się dało dogadać w sprawie dzieci to pewnie bym się nie rozwiodła…musi być sposób… i znalazł się było trudniej, ale da się bo nie ma rzeczy niemożliwych, zawsze jest wyjście, na szczęście jako Creator potrafię znaleźć wyjście tam gdzie inni widza mur :)

Święta zbliżają się, czas na prezenty. Pomyśl, może są rodzice gimnazjalisty, którzy chcieliby otrzymać na Mikołajki  lub pod choinkę warsztaty online pt „Jak pomóc dziecku przetrwać gimnazjum?” Może dobrym pomysłem będzie Bon na miesięczne warsztaty? Może nie masz jeszcze takich znajomych bo studiujesz, ale masz znajomych którzy potrzebują uwierzyć w siebie? Szczegóły ustalimy mailowo. a Bon wygląda tak: http://vod.potencjalszczescia.pl/course/bon-swiateczny-na-warsztaty-online/

Na dzisiaj myślę jaki zrobić Wam prezent urodzinowy z okazji moich 40 tych urodzin. Co chcecie dostać w super cenie? Które warsztaty, lub VOD? Napiszcie proszę w komentarzu.

Tak sobie pomyślałam, że warto zanim się otworzy własna firmę dowiedzieć się jak to wygląda u innych, ile lat trwa zanim się rozkręci, wszyscy mówią że warto, ale dostaję tez pytania ile musiałam mieć odłożonych pieniędzy, żeby przeżyć przy realizacji marzenia o własnej firmie. jakie błędy popełniłam jeszcze. Nie o wszystkich chcę pisać tutaj publicznie. Kto z Was chciałby webinar podsumowujący ten rok firmy”Pierwszy rok prowadzenia firmy”?  Kto chciałby poznać, wszystkie moje wtopy i sukcesy? Ile Twoim zdaniem powinno kosztować takie spotkanie? Podziel się proszę w komentarzu.

Dlaczego tylu osobom brakuje pewności siebie?

Wczoraj mogliście zobaczyć na FB filmik o tym skąd się bierze nieśmiałość. Dzisiaj jeszcze kilka słów na ten temat. Z racji skracania filmiku (dobra rada od znajomego, którego zdanie jest dla mnie bardzo ważne), nie mówiłam nic o odrabianiu lekcji z dzieckiem. Wielu rodziców, zwłaszcza w młodszych klasach odrabia z dziećmi lekcje. Niby dobrze bo spędzają czas razem, ja jednak uważam, że lepiej w tym czasie pograć w grę planszową, albo pojechać na wycieczkę z dzieckiem niż spędzać wspólnie czas na odrabianiu lekcji. Tak jak Wam mówiłam wczoraj o nadopiekuńczych rodzicach… Gdzie dziecko ma się nauczyć samodzielności i odpowiedzialności jeśli nie właśnie przy obowiązkach szkolnych. Pomaganie, pilnowanie non stop, powoduje, że mamy potem dorosłych nieodpowiedzialnych i niesamodzielnych, którzy szukają sobie po skończeniu 18 lat nowej mamusi, która za nich będzie odpowiedzialna i zaradna. No dobra, żeby nie było, że dotyczy to tylko mężczyzn, kobiety szukają sobie nowego tatusia, który się nimi zaopiekuje. A przecież wiadomo, że związek powinien się opierać na partnerstwie, a nie relacjach rodzicielskich, tylko ktoś kto sam ze sobą sobie radzi może stworzyć idealny związek z kimś. Zresztą kim ja jestem, żeby opowiadać o związkach 15 lat związku, w tym 12 lat małżeństwa, potem lata samotności, bo teraz chcę albo idealny partnerski związek, albo żaden. Znów odbiegłam od tematu już wracamy.

Moja mama nie odrabiała ze mną lekcji, zwyczajnie brakowało jej na to czasu, chociaż w szkole wymagali, aby rodzice pracowali z dziećmi w domu. To zła szkoła była. 😉 Oczywiście przypominam mojemu dziecku, pytając czy odrobił lekcje, czy spakował plecak, proszę o strój z wf do prania i tyle.  Mówię, że jeśli czegoś nie rozumie może przyjść i mu wytłumaczę. Kiedy po chorobie nie może sobie z czymś poradzić, przychodzi i wtedy mu tłumaczę. Ostatnio mieliśmy tak z matmą. Usiadł i mówi że matematyka jest trudna i skomplikowana, a on jest za głupi żeby to zrozumieć, ale mnie szlag trafił. Normalnie widzę lustro to samo ze mną szkoła zrobiła, pozwoliła mi myśleć ze jestem głupia. Ech te masówki, wiem, że nie musi tak być wiem że w szkołach specjalnych jest inaczej, ale tam wszystkie dzieci chodzić nie mogą. Dlaczego szkoły masowe niszczą u dzieci pewność siebie i dają im do zrozumienia, że są głupie? Bo jak uwierzą to głupim, zakompleksionym społeczeństwem łatwo się manipuluje? Nie podejrzewam, że nauczyciele robią to świadomie, może niektórzy zwyczajnie powinni zmienić zawód, ale kim ja jestem żeby to oceniać ;).

Przejrzałam książkę do matematyki i… nie chcecie wiedzieć co nauczyciel z 15 letnim stażem pracy pomyślał, a że ja mówię co myślę to … wyszedł cały creatorski  styl 😉  Ten podręcznik chyba pisał człowiek który ma problem z pewnością siebie i żeby się poczuć lepiej, że się zna na matematyce (zapewne to jedyne na czym się zna) napisał podręcznik do podstawówki tak, żeby matma wydawała się trudna. Przecież tak nie jest! Matematyka jest prosta i fajna  i jeśli masz w niej trudności wynikają one jedynie z tego ze nie trafiłeś na nikogo, kto Ci to potrafił wytłumaczyć, albo z Twojego lenistwa i już. Każdą rzecz w matmie, nawet kwadraturę koła, można wytłumaczyć na kilka sposobów i do każdego trafi inny. Autor książki mojego dziecka do czwartej klasy, wybrał sposób najbardziej zagmatwany jaki znam, zamiast upraszczać, komplikuje…. Wytłumaczenie dziecku działu z matematyki zajęło mi 2 minuty, potem poćwiczył sobie wszystko i już. Teraz przybiega do mnie ze wszystkim czego nie rozumie z matematyki. Tak, wiem, od tego jest nauczycielka matmy, ale skoro wybrała taki podręcznik trudno mieć o niej dobre zdanie.  Natomiast pozostałe lekcje przybory szkolne to mojego syna działka. Jeśli mi powie, że potrzebuje czegoś co trzeba kupić dokupię. O ile nie powie tego o 22:00 dzień przed, tez muszę mieć czas, żeby pojechać do sklepu. Jeśli zapomni, cóż jego konsekwencje adekwatne do jego wieku, nie można wychowywać dzieci pod kloszem bo świat jest jaki jest. Odbije się na ocenach fakt. Tylko co znaczą oceny? Subiektywna opinia nauczyciela o umiejętnościach ucznia standaryzowana w papierach. Tak jak we wczorajszym filmie mówiłam, każdy ma rozwinięte inne umiejętności Jak można oceniać wszystkich w jednej skali i nagradzać oceny na które nie do końca maja wpływ?  Dlaczego maja się skupiać na tym w czym są najsłabsi zamiast rozwijać to w czym są najlepsi?  Dlaczego nie jest oceniany wkład pracy? Bo życie rozlicza z efektów, a nie ze starań?

Szkoła…hmm to osobny rozdział,ta  jest najbliżej, tylko dlatego tu poszedł. Okazało się że jest beznadziejna i  po trzech latach zniszczyła wszystko co mogła w moim dziecku, zabiła w nim chęć do zdobywania wiedzy, pewność siebie, sprawiła, że już nie lubi czytać… Chciałam go przepisać, ale uparł się że chce tu bo tu są koledzy.  Dzieci powinny same odrabiać lekcje i podejmować niektóre decyzje, aby uczyć się samodzielności, zaradności, konsekwencji swoich działań i odpowiedzialności za to co robią. Oj to była trudna decyzja, czy mu pozwolić podejmować samodzielnie decyzje w tak ważnej sprawie… zdecydowałam , że nie będę go chronić całe życie, że jest silny i mądry da sobie radę i skoro chce zostać, to niech tak będzie przynajmniej do przeprowadzki. Ta szkoła też jest zwolennikiem poglądów, że obowiązkiem rodzica jest odrabianie z dzieckiem lekcji, jak dla mnie bzdura. Obowiązkiem nauczyciela jest uczyć tak, żeby praca domowa była ćwiczeniem tego co uczeń zrozumiał na lekcji, utrwaleniem, wyćwiczeniem nie może być za trudna dla dziecka. To nauczyciel bierze kasę za tłumaczenie.  Niszczenie wiary w siebie i pewności siebie w szkole powoduje, że już część rodziców, uczy dzieci sama w domach. Ma to sporo wad, dzieci nie przebywają z rówieśnikami, są pod kloszem, ale z pewnością umieją o wiele więcej. A gdyby tak stworzyć szkołę która wspierałaby rozwój dziecka, nie tylko na papierze?

Czy nie jest straszne, że dzieci wybierając kolejna szkolę nie wiedza w czym są dobre? Nie maja pasji, nie rozwijają talentów? O moim wyborze liceum w filmiku na dole…skończyło się na ogólniaku, co niewiele zmieniło, cztery lata później nadal nie wiedziałam w czym jestem najlepsza. Wiedziałam, że chcę pomagać wyjątkowym ludziom, którzy tego potrzebują w niekonwencjonalny sposób ucząc, przez 15 lat była to szkoła specjalna. Panowie w garniturach zmienili zasady, więc poszukałam nowego miejsca gdzie zasady mogę ustalać sama, bo dla mnie najważniejszy jest efekt i żadne przepisy nie mogą mi w tym przeszkadzać. I wylądowałam na  Uniwersytecie na pedagogice specjalnej. Na dole postu filmik do przemyślenia :)

Co po szkole? Kiedyś mężczyznom pewność siebie dawała dobra praca, z której są w stanie otrzymać rodzinę, teraz mamy loterię, więc pewność siebie spada. Coraz częściej to kobiety mają lepsza pracę i utrzymują rodzinę, a mężczyźni tracą wiarę we własne możliwości. Coraz częściej słyszę od różnych ludzi co zrobić taka praca, trzeba szanować bo lepsza taka niż żadna. Jest w tym trochę racji, ale tez stopniowo można poprawiać sytuacje, nie trzeba w niej trwać latami.  Kiedyś mężczyźni lecieli na polowanie zdobywać pożywienie, teraz nawet do sklepu częściej biegają panie. Cóż więc się dziwić  temu co ostatnio usłyszałam na kursie salsy, że mężczyzn trzeba prosić do tańca na „praktisówkach” bo oni są jacyś zadżumieni i trzeba ich oddżumić inaczej będą stać i podpierać ściany cały wieczór. Odwaga bardzo cenna zaleta…ale o odwadze następnym razem fascynujące, że im bliżej 40-stki tym mam jej więcej.