Jeden mały dobry plan

Wystarczy jeden mały dobry plan

map-of-the-world-1164919_960_720Po dwóch pierwszych video, masz jakiś zarys swoich marzeń i tego dokąd dążysz, prawda?

O mapie marzeń więcej poczytasz i zobaczysz na blogu  Pamiętaj, żeby się zapisać na listę i podać swojego  e- maila, jeśli chcesz ze mną nadal pracować nad osiąganiem celów. Wiesz jak to działa?

Próbka wiedzy na Fan Page i na blogu, więcej dla zainteresowanych mailem. Szczegóły i konkrety jak to osiągnąć na warsztatach- webinarach online.
Marzenia budzimy tu. Warsztaty online odbywają się po zebraniu grupy minimalnej 5 osób, wtedy ustalamy termin. Cena jak za obiad.  Twój wybór czy jeden obiad na mieście zamienisz na wiedzę jak obudzić swoje marzenia.

No dobrze, ale wróćmy do tematu wystarczy jeden mały dobry plan. Skoro już masz marzenia, czas brać się za ich realizację. Opisałam to w magazynie, który wkrótce się ukaże, więc żeby się nie powtarzać dziś o czymś innym. W ostatnim tygodniu zrealizowałam kolejne swoje 3 marzenia. To się rozpędza jak lawina. Zaczynasz robić coś i nagle…patrzysz, a zrealizowały się kolejne, jakby same? No nie nie same, kiedyś przecież je wymarzyłam, nazwałam, opisałam, zaplanowałam.

Oj ten plan. Ty  też masz czasem wrażenie, że planujesz, a życie i tek robi swoje?  Zdradzę Ci tajemnicę: życie ma swój plan, ale jak masz dobrze ustawiony kompas szczęścia to lecicie w tym samym kierunku, więc mu pozwól. Np chcesz stworzyć idealny związek, a nagle wszystko się sypie i myślisz sobie moja mapa marzeń i mój plan nie działa. No właśnie powiem Ci, że działa rewelacyjnie, życie Ci pokazuje, że zbłądziłaś/ zbłądziłeś i to nie ta ścieżka. Może i ładna, ale nie doprowadzi Cie do celu. Czasem trzeba odpuścić i obserwować wydarzenia, po to żeby skorzystać z szansy kiedy się pojawi.

Od kilku lat interesuję się inwestycjami na giełdzie, wiedziałam, że kiedyś chce tego spróbować. Byłam na zupełnie innym szkoleniu w Klubie Inteligencji Finansowej i  przypadkiem pojawił się człowiek, który inwestuje na giełdzie, potem powstał projekt. A ja wiedziałam, że właśnie takie małe warsztatowe szkolenia są najlepsze i jak mam się uczyć giełdy to właśnie tam.  Gdybym wcześniej uparła się na swój plan, że muszę już pewnie bym trafiła na jakieś mega duże i drogie szkolenie z którego nic by nie wynikało i nie byłoby efektów.  Czy jest łatwo? Nie, no jak się stara baba bierze za naukę i nic nie wchodzi do głowy, wszystko ucieka… w dodatku patrze na wykres wszyscy widza, a ja nie. Inna uczestniczka szkolenia określiła to ładniej, jakby ktoś dał nam do układania 1000 puzzli i by nie było obrazka-wzoru. Mimo wszystko wiemy, że będziemy ćwiczyć i damy radę :)

No i tak, 2 lata temu uznałabym, że to nie dla mnie. Bo gorzej widzę, mam jakieś dziury w polu widzenia, więc może nie do końca ogarniam zależności na wykresbald-eagle-521492_960_720ie i pewnie się nie uda tego jakoś skompensować. Bzdura…minęły dwa lata zrealizowałam marzenie o tym żeby jazda samochodem sprawiała mi przyjemność, pokonałam ograniczenia wzroku. Jeżdżę samochodem dla przyjemności. Czasem się denerwuję, ale już to nie powoduje pływającego obrazu. Wszystko jest w głowie i niemożliwe nie istnieje. Nie rozumiem tylko, dlaczego większość z nas wkręca sobie ograniczenia?  Myślałam, że nie dam rady, że oczy za słabe, że potrzebuje kierowcy, bo nigdy nie będę jeździć.  Jeżdżę dla przyjemności wystarczyły 2 lata ćwiczeń.

Opowiem Ci o jeszcze jednym planie.  Po diagnozie dowiedziałam się, że leki na SM, kosztują majątek około 20 tys miesięcznie. Za te nowe które wprowadzają, w Polsce nie ma refundacji bo to trochę eksperymenty naukowe, nie ma leków o udowodnionej klinicznie skuteczności takiej, żeby pozwalała na refundację leków przez NFZ. W związku z tym zaplanowałam, że muszę zarabiać 25 tysięcy miesięcznie, żeby mnie było stać na te leki. Wiedziałam, że w szkole nie ma  takiej opcji, więc zaczęłam szukać innych rozwiązań. Są ludzie, którzy tyle zarabiają w swoich firmach, więc mam swoją firmę. Są ludzie którzy zarabiają tyle na giełdzie, więc się uczę itd… A teraz  najlepsze modyfikacja planu…  w szkole specjalnej to się nazywało ewaluacja 😉

Szukając sposobów na zdrowie, interesowałam się, analizowałam i testowałam  chyba wszystkie niekonwencjonalne metody. Teraz wiem, że wystarczą mi dobre suplementy, powiedzmy koszt 500 zł miesięcznie, plus Corsentials, koszt  w promocji był niższy, ale akurat za mało mi wpłynęło na konto od klientów, więc nie było opcji. Corsentials hmm 800 zł miesięcznie, może jeszcze Alavida na miesiąc około 400. Do tego zdrowe jedzenie eko itd kosztuje dwa razy więcej, czasem trzy razy więcej niż zwykłe. Generalnie spokojnie zmieszczę się w 10 tysiącach, żeby wyzdrowieć i żyć.  Wiedza pozwoliła mi zaoszczędzić 15 tysi miesięcznie. Życie mi pokazało że jestem bliżej celu niż myślę, bo to nie jest tak, że sobie progi finansowe ustawiamy na jakieś kwoty dla kwot. Każda kwota to potrzeba wynikająca …nie wiem jak u Ciebie, może nadal z obowiązków i powinności, u mnie już tylko z marzeń.

Realizacja celów i marzeń  mnie nie męczy, wystarczy być na odpowiednim kursie i złapać wiatr w żagle. Nie wymaga jakiejś energii dodatkowej. Realizując marzenia, działam na energii słonecznej, wiesz „solary” i te sprawy.  😉 To jest naturalne jak oddychanie i tak samo łatwe. W odpowiednim środowisku oddychasz łatwo, pod wodą to skomplikowane. Tylko wytłumacz mi po co siedzisz pod woda jeśli chcesz oddychać? Pod wodne życie zostaw tym co chcą robić zdjęcia rafy koralowej i pływać. Do oddychania zmień środowisko. Potrzebuje słońca i powietrza. O czym ja mówię?

podążanieO tym.  Wstawiłam na Fan Page i  odkryłam, że są osoby, które uważają, że to nie prawda, ze wymaga energii tylko jest to przyjemniejsze i lepsze. Ich zdaniem energia jest potrzebna do realizacji marzeń tak samo. Mają rację również,  ale moja energia bierze się z powietrza. Nie potrzebuję jeść, spać itd kiedy realizuje marzenia. Kiedy ludzie pogrążają się w smutku, narzekaniu i frustracji potrzebują energii, kolorują świat… No właśnie, czym? Alkohol, Narkotyki… mam bloga, opisanego, że mogą go też czytać dzieci, więc więcej przykładów nie podam, czym sobie ubarwiamy życie.  Ja nie potrzebuję dopalaczy żeby wyjść z dołka. Wystarcza mi jeden mały drobny plan.

Więc zaplanuj dokładnie co chcesz osiągnąć, ale pamiętaj, aby nie przywiązywać się mocno do tego planu i przeprowadzać ewaluację, sprawdzać czy to jest to czego ja na dzisiaj chcę. Czy ta droga jest dobra i dojdę tam gdzie chcę.

Jeśli chcesz, abym Ci bardziej pomogła w realizacji i planowaniu zapraszam: Planowanie i realizacja planu na warsztatach online: Zostań zdobywcą oraz w Łodzi tylko dla 15 osób na warsztatach Podróż do marzeń.

 

 

 

Pewność siebie

jakNieśmiałość, brak pewności siebie, wiary we własne możliwości powoduje, że stoisz w miejscu? Robisz tylko to co znasz, a wiadomo, że rozwój jest możliwy tylko wtedy, kiedy uczysz się nowych rzeczy. Tylko jak to zrobić kiedy paraliżuje Cię strach?

Postanowienia noworoczne po miesiącu zostają odłożone na półkę pt „na później” ” kiedyś się tym zajmę”? Mijają lata i nic się nie zmienia? Ja miałam szczęście :) Zdiagnozowali u mnie SM i odkryłam, że to znaczy, że mogę mieć mniej czasu niż mi się wydawało na realizacje marzeń.  Niedługo skończę  swoją książkę i tam będzie więcej opisane.  W skrócie: Przeraziłam się: jak to jeśli kolejny rzut będzie na nogi i wyląduję na wózku to jak nauczę się tańczyć salsę? Efekt? W tamtym roku poszłam na kurs salsy. Często widzę ludzi, którzy odkładają życie i marzenia na później, mówią, że teraz nie maja czasu. Tylko co tak naprawdę robią? Może to schemat, nawyk który blokuje tylko? Doba ma 24 godziny dla wszystkich.

Może jednak ten brak czasu to tylko przykrywka? Maskuje strach przed zmianami? Boisz się nowych rzeczy? Ja bardzo! Boje się i robię i okazuje się, że nie było czego.  Strach miał tylko wielkie oczy. W ostatnim czasie nagrałam dla Ciebie dwa filmy. Możesz je zobaczyć na moim kanale na Youtube i na moim Fan Page.

Pierwsza sprawa dotyczy jednej umiejętności, która pozwoli Ci przełamać strach przed wystąpieniami publicznymi lub rozmową w większym gronie.  Obejrzyj pierwszy film i daj sobie prawo do popełniania błędów.

Druga sprawa dotyczy określenia czym jest naturalna pewność siebie i jaki ma związek z wytrwałością. Miłego oglądania i komentowania. jestem ciekawa Twojego zdania na ten temat :)

Wielu ludzi uczestniczy w przemówieniach mówców motywacyjnych, myślą, że to odmieni ich życie. Nic bardziej błędnego. motywacja dla Ci kopa na rozpęd, ale plan i działanie należą do Ciebie. Pokonywanie przeszkód również leży w twojej gestii. Nie da się powtarzać sobie w kółko dam radę, kiedy sytuacja komplikuje się. Trzeba rozwiązać problem, bez tego, żadna motywacja nie pomoże. Ja mam niesamowitą automotywację.  Mogę Ci pokazać jak się tego nauczyć. Uprzedzam, jednak, że to proces, nie zrobi się na pstryk. Efekt? W moim słowniku nie ma słów „nie chce mi się”. Czasem nie mam siły, muszę odpocząć i tyle. Wyśpię się i wracam do działania. Tego możesz się ode mnie nauczyć. Zacząć trzeba jednak od wykształcenia naturalnej pewności siebie, która pozwoli Ci podejmować działania nowe i wytrwać w ich realizacji.

Potrzebujesz mojej pomocy indywidualnej, wskazówek na bieżąco dopasowanych do twojej indywidualnej sytuacji? Potrzebujesz grupy wsparcia, aby pracować nad swoją pewnością siebie?  Dołącz do kursu webinarowego

Serce dziecka

dziękuję zaKilka dni temu przyszedł do mnie młodszy syn…
On nie lubi, kiedy o nim opowiadam publicznie, albo wstawiam gdzieś zdjęcie na którym jest ze mną, a prawie na wszystkich jest 😉 Tym jednak muszę się z Wami podzielić: kilka dni temu przyszedł do mnie i zapytał:

  • Mamo kiedy idziesz na zakupy?
    Odpowiedziałam, że jak na dzisiaj nie jest nic potrzebne, więc jak będzie potrzebne jedzenie i dodałam zresztą w moim portfelu i tak nie ma pieniędzy. A on do mnie mówi:
  • mamo, a zaglądałaś do portfela dzisiaj? Bo ja myślę że znajdziesz tam pieniądze…60 zł. …
    Mój syn po raz kolejny wziął większość pieniędzy, które miał i włożył mi je do portfela uznając, że ja ich bardziej na dziś potrzebuję niż on. Serce dziecka jest niesmaowite.
    Właśnie dlatego, chociaż w sumie nie wiem co było pierwsze…. kiedy on wraca ze szkoły i mówi, że jest głupi bo nie rozumie matmy, nie pozwalam mu tak myśleć i pytam co mu mogę wytłumaczyć. Ostatnio z kimś rozmawiałam, coraz mniej nauczycieli potrafi przekazywać efektywnie wiedze zwłaszcza z przedmiotów ścisłych, a książki są tak napisane, że ja trudniejszego sposobu na wytłumaczenie matmy nie znam. Znam 5 łatwiejszych, ale ja matmy uczyłam tylko kilka lat w podstawówce specjalnej, więc co ja mogę wiedzieć, nawet jeśli moim celem było że rozumieć maja wszyscy bez względu na stopień upośledzenia. Czasem bywało zabawnie, wymyślałam 4 sposoby jak wytłumaczyć i nadal jakieś osoby nie rozumiały, wtedy brałam jakiegoś rozumiejącego ucznia, który chciał na „6” była to nasza zabawa w nauczyciela, pokazywałam im wtedy, że człowiek uczy się przez całe życie i ja tez mogę czegoś od nich się nauczyć.   Uczyń przychodził wytłumaczyć przy tablicy w jeszcze inny sposób. Tak wyglądała moja matma i rozumieli wszyscy. W każdym razie ludzie patrzą na mnie jak na nienormalną, kiedy nie krytykuję dziecka za negatywne oceny tylko pytam, jak mogę mu pomóc, albo czy wie co może z tym zrobić. Moje dzieci mają swoje słabości, ale potrafią kochać, a reszty naucza się z czasem :) Takie przemyślenia przed zebraniem semestralnym :)
    Właśnie podjęłam decyzję o nauczaniu domowym, wtedy obojętne gdzie wyjedziemy nie będzie przerwy w nauce i nikt już nie będzie zabierał mojemu dziecku pewności w siebie, wiary w siebie i ciekawości świata, a kiedy będzie starszy, będzie na tyle silnym człowiekiem, że będzie wiedział jak sobie radzić.
    Nie mam pojęcia jak w dobie znajdę czas na jego naukę, ale mam dość. Skoro i tak słyszę Pani syn dostał jedynkę z matematyki z jakiegoś działu, trzeba z nim popracować, no to sorki na co idą moje podatki? Rozumiem raz ale dzieje się to stanowczo za często.
    Moi uczniowie rozumieli matematykę i nigdy w życiu nie wpadłam na to, żeby dziecku powiedzieć że jest gorsze bo dostało słabą ocenę. Raczej siadałam tłumaczyłam i pokazywałam, że wszystko można jak się chce. Beznadziejne jest ocenianie w szkole. Uczy oceniać i uczy, że hejt jest dobry, Jesteś w czymś słaby, to mogę Cie źle ocenić…. nóż mi się w kieszeni otwiera. Chciałam, żeby chodził do szkoły bo socjalizacja rówieśnicy prawdziwy świat…. hmm ma czas. Mam dość hejtu nauczycieli mojego dziecka w szkole. nie nie wszyscy tylko ci starej daty, co nie znaczy że starsi.
    Moje dziecko jest niesamowite zawsze był ciekawy świata i szczery do czasu szkoły. Tam nauczył się ściemniać i kłamać codziennie muszę nad tym pracować. Chciałam, żeby miał dzieciństwo jak rówieśnicy, ale nie ma takiej opcji. Po pierwsze wychowuje się bez ojca, po drugie potrafi kochać, a to sprawia, że nie jest jak wszyscy tylko jak wyjątkowi, nieliczni. Myślę, że jeśli to czytasz i tu jesteś Twoje dzieci tez są takie ciepłe, serdeczne i kochane, pomagają innym i dostają mocno po dupie za dobre serce w bezwzględnym świecie. Znasz to?
    Stres szkodzi zdrowiu, a zabierając go ze szkoły zmniejszę mu stres do minimum. Natomiast koniecznie muszę znaleźć miejsce, gdzie będzie spędzał czas z rówieśnikami, może sport hmm karate w ŁDK – u? Masz jakieś pomysły? podziel się w komentarzu :)

Dzisiaj dziękuje za moje cudowne dzieci. Starszy syn robił to zdjęcie, które wstawiłam. Jest podobnie jak wszystko na moim blogu chronione prawami autorskimi. Prawda, że takie zdjęcie to piękna pasja, ale nie jedyna. Niesamowicie się patrzy jak 19 letni syn stał się wspaniałym człowiekiem, który nadal nad sobą pracuje. A co do młodzieżowego lenistwa wszystko jest kwestia perspektywy, jeśli coś dla niego jest ważne to nie ma opcji nie chce mi się, ale są rzeczy nie zając mogę jutro przecież 😉

Marzenia i cele

ZACZNIJZYCKiedyś usłyszałam Polacy nie mają marzeń, boja się marzyć. Marzenia są amerykańskie. Myślę, że to się zmienia i powinno. Marzenia to swoisty kompas szczęścia. Dzisiaj będzie bardzo krótko, więcej zobaczysz na filmie, zapraszam do oglądania :)

Cel to marzenie z datą realizacji, dlatego zaczynamy od marzeń. Od określenia tego czego chcesz w życiu co Ci daje szczęście radość. jest wielu ludzi sukcesu, którzy nie są szczęśliwi uwierzysz? To okropne uczucie, kiedy osiągasz cel i wcale nie jest Ci z tym dobrze. Ja tak miałam po rozwodzie bo to było coś co musiałam zrobić, a nie moje marzenie.  To było ratowanie życia, a nie tworzenie szczęścia. Tak sobie myślę, że właśnie większość ludzi skupia się na zarabianiu i zapewnieniu przeżycia rodzinie i to jest takie ratowanie życia. Na marzenia mało kto ma czas i siłę. Mam dla Ciebie jednak propozycję.  Jedno popołudnie  w tygodniu dla Ciebie na Twoje marzenia i cele co Ty na to? To nie jest czarny szybki szlak na szczyt, to droga bezpiecznej wędrówki do szczęścia i realizacji marzeń. Wchodzisz w to? 😉 Zapraszam na pokład. :) Poniżej znajdziesz zapis na listę.

Zapisując się na listę raz w tygodniu, czasem dwa otrzymasz maila o nowym filmie wpisie na blogu lub warsztatach, tak, aby niczego nie przegapić. Zapisując się wyrażasz zgodę na politykę prywatności i na to, że moja firma czyli ja będę przetwarzać  Twoje dane, w Polsce prawnie chronione Twoje imię i adres e- mail. Dostaniesz linki do wglądu jeszcze raz w mailu.

Perspektywa zmienia wszystko

zewnagresjaDzisiaj dla wszystkich grup moich klientów. Kilka przykładów dla osób realizujących cele czy Postanowienia Noworoczne, dla rodziców nastolatków, dla osób pracujących nad Pewnością Siebie.

Wszystko zależy od perspektywy. Zacznę od przykładu mojego biznesu. Od ponad roku mam firmę, która przynosi co miesiąc straty. Można na to spojrzeć jak na klęskę. Z pewnością powód do dumy to nie jest, ale od razu klęska? Miałam pomysł, żeby odpuścić, zrezygnować, już kilka razy. Wtedy mi pomaga zmiana perspektywy.

Fakt nie umiem sprzedawać swoich szkoleń przez Internet zupełnie mi to nie idzie. Jako bizneswomen też słabo się sprawdzam za bardzo wierzę ludziom i źle wybieram tych do współpracy, ale… pokażcie mi drugą mamę wychowującą w pojedynkę dzieci, która może sobie pozwolić na firmę przynoszącą rok straty? Nauczyciela, który potrafił z marnej pensji kupić mieszkanie za gotówkę i odłożyć kasę na realizację wielkiego marzenia o własnej firmie w Polsce (przypominam, że o gustach i wyborze marzeń się nie dyskutuje).

Z jednej perspektywy mogę mieć bardzo niska samoocenę bo nie idzie, z drugiej bardzo wysoką bo mogłam sobie pozwolić, żeby to zrobić i zrealizować marzenie o własnej firmie  i w nim wytrwać. Czasem panikuję jak poziom oszczędności spada, ale w końcu mam co dać dzieciom jeść, więc tak źle nie jest. Fantastyczne jest też to, że się nauczyli  się zarządzania budżetem przy okazji. Starszy syn poszedł do pracy i zastanawiał się jak podzielić pierwszą wypłatę. Uczciliśmy sukces lodami (wiem niezdrowe, ale świętowanie bywa niezdrowe). Pierwszy raz zastosował podział kasy wg mamy, a nie wg Harva Ekera. z całym szacunkiem do Harva, nie mieszkał w Polsce.

Kolejny przykład jak perspektywa wszystko zmienia. Patrzysz na człowieka i myślisz: wow to jest gość, pełen sukces, dobre ciuchy rewelacyjny dom i samochód, nikt nie zagląda ile z tego jest na kredyt. Dla mnie kredyt jest dopuszczalny tylko w szczególnych okazjach, zwykle jednak jest ekonomicznie nieuzasadniony, no chyba że jesteś jasnowidzem 😉 Z drugiej strony widzisz kobietę w kiepskich ciuchach, z byle jakim samochodem, w końcu służy głównie do pracy, więc po co ma być wypasiony, szkoda byłoby wozić towar. Jeden rzut oka na człowieka pokazuje Ci tylko jedną perspektywę, a to stanowczo za mało, aby jakiekolwiek wnioski wysnuć. Markowe ciuchy można kupić w „ciucholandii” za 1 zł i wyglądać jak milion dolarów, a jednocześnie dobrze zarządzać kasą.  Tylko ten człowiek wie gdzie były kupione. jeśli nie znasz prawdziwej całej historii nie wiesz nic, dlatego bardzo nie lubię oceniania człowieka. Każdy człowiek wybiera dla siebie to co chce, jedni wolą markowe ciuchy z „ciucholandii”, inni z renomowanego sklepu dla innych ciuch nie ma znaczenia, ważne żeby spełniał swoje funkcje (dla mnie musi być wygodny, ładnie pachnieć i nie wymagać prasowania). Niestety takie podejście do ciuchów sprawia, że mój wizerunek na filmach jest taki swojski, a w dzisiejszym świecie jak jesteś zwyczajny to…nikt Cie nie zauważy nie wyróżniasz się, do tego słabe grafiki i z prania mózgu klientów tak powszechnego w reklamach nici. Tylko czy ja mam czas budować markę tak jak w poprzednich dwóch zawodach latami? Może lepiej dostosować się jednak do perspektywy klienta i ułatwić mu pierwsze kroki jak dziecko bawiąc się w aktorkę, kiedyś chciałam zostać aktorką może teraz dobry moment? Perspektywa klienta wygląda tak, że ma pewien obraz człowieka sukcesu wykreowany przez media, mało kto wie, że najbogatsi ludzie wyglądają często zwyczajnie :) Mam przed oczami zdjęcie twórcy FB w codziennym stroju :) Nie mam własnego zdjęcia z autoryzacją, więc nie wstawię, czasem myślę, że aż za bardzo szanuje prawa autorskie innych ludzi, a to znacznie utrudnia biznes. To jest tez kwestia perspektywy. ja wiem jak nie lubię jak ktoś kradnie moje pomysły i je wykorzystuje, więc szanuję własność intelektualną innych. Ktoś kto nie potrafi tworzyć i żyje odtwórczo uważając że wszystko już wymyślono i tylko przepakowuje w kolorowe opakowania, ma zupełnie inne spojrzenie, ale czasem też przestrzega prawa autorskiego, chociaż przyczyna jest bardziej strach przed konsekwencjami. Są też tacy z których perspektywy w ogóle nie widać praw autorskich, nie maja o tym bladego pojęcia (nie wiem kto ich uczył informatyki, z pewnością nie ja). Jak widzisz po raz kolejny wszystko zależy od perspektywy

Ludzie są różni, a tolerancja to cenna cecha. Tolerancję rozwinęłam dawno temu, ogranicza ją jedynie wchodzenie w prawa drugiego człowieka. Kolejnym etapem po tolerancji u mnie, była ciekawość drugiego człowieka, jego systemu wartości i perspektywy z której widzi świat. Niesamowite jak wtedy staje się wszystko kolorowe, a z drugiej strony widząc drugiego człowieka z jego wadami i zaletami, nasza ocena siebie jest bardziej adekwatna do rzeczywistości. Pozwalamy sobie na niedoskonałości, ale i wymagamy od siebie pracy nad sobą. Nikt nie jest doskonały, ale super jest dokonywać zmian na lepsze.

Myślę, że na dziś należy się więcej rodzicom, będzie o tym filmik myślę, że w tym tygodniu.  Tak jak na grafice umieszczonej w tym poście: Ty widzisz agresję, a z dziecka perspektywy, w środku jest lęk. Jak uzyskać jakikolwiek efekt, kiedy nie wiesz co jest w środku? Kiedy widzisz tylko agresję? Kto z Was wpadł kiedyś na pomysł zapytania agresywnego dziecka: Czego się boisz? Polecam, jeśli macie dobre relacje i zaufanie tego dziecka…reakcja może Was zaskoczyć. Bez znajomości innej perspektywy działamy trochę  tak, jakbyśmy próbowali leczyć bez diagnozy.  Na przykład na wirusa dawać antybiotyk, kiedy powinno się zastosować przeciwwirusowe sposoby i zwyczajnie wyleżeć, a organizm da sobie radę. Antybiotyk działa wprost przeciwnie osłabia organizm i nie pozwala mu walczyć z wirusem.

Pewna mama mnie zapytała…to co robić? Pozwalać na wszystko, czy ustalać granice i zakazywać? Odpowiedziałam: rozmawiać z nastolatką. Po co? No właśnie po to, żeby zobaczyć sytuację z jej perspektywy i pokazać jej ze swojej. Dla Ciebie  wyjazd dziecka do szkoły z internatem to obraz  tysiąca zagrożeń, dla niej to wizja samodzielności, samodzielnych decyzji, chęć sprawdzenia się.  Kiedy znamy perspektywy łatwiej o kompromis. Więcej sytuacji w domu, które dają samodzielność i możliwość sprawdzenia się? Np samodzielne gospodarowanie gotówką i nie tylko na przyjemności, ale także na ubrania czy książki do szkoły. My kupujemy jedzenie, opłacamy mieszkanie, a nastolatka dostaje kwotę, która zostaje w budżecie do samodzielnego zarządzania, albo właśnie może chce jeść sama i kupować jedzenie samodzielnie, więc właśnie tą część jej oddać?

Dobra komunikacja pozwala na poznanie świata oczami drugiego człowieka i pozwala rozumieć więcej. Łatwiej wtedy uzyskać kompromis, wychowywać czy współpracować. Stwarza też adekwatny obraz człowieka, bez zaniżonej czy zawyżonej samooceny, a kiedy człowiek czuje się ze sobą dobrze, unika większości zagrożeń cywilizacyjnych. Tym właśnie jest szczęście, moim zdaniem to życie w zgodzie ze sobą, realizacja marzeń, a pomaga w tym wykorzystanie własnego potencjału. Stąd nazwa mojej firmy Potencjał Szczęścia.

Jak to się ma do realizacji celów? Może znów na przykładzie marketingu internetowego. Nie idzie mi …bo czegoś nie widzę ostatnio napisałam artykuł, wrócił do mnie bo nie był dobry. Wiedziałam, że coś mi w nim nie gra, nie wiedziałam co. Dostałam informację zwrotną, poprawiłam, jestem zachwycona efektem. Niedługo będziecie mogli go poczytać. Tak samo ze stroną sprzedażową, czasem podpowiedź drugiej osoby: za dużo tekstu, zmień tło na białe to właśnie inna perspektywa spojrzenie innym okiem, daje efekty. Co nie znaczy że pozwalam laikom krytykować to co robie 😛 Na tym właśnie polega praca z mentorem, człowiek bardziej doświadczony od Ciebie patrzy, na to co robisz i podpowiada jak to widzi z innej strony. Bo perspektywa zmienia wszystko. O tym jak być jednocześnie rodzicem i mentorem nastolatka możesz dowiedzieć się na kursie dla rodziców. zaraz pewnie gdzieś tu wkleję linka promującego ten kurs. Szukaj po prawej stronie.

Co łączy wychowanie nastolatka i marketing?

rodziceodpowiedzialni„Wychowanie bez błędów nie istnieje. nic takiego nie istnieje. I nie tylko nie istnieje, lecz wręcz nie powinno istnieć. Rodzice są ludźmi. popełniają więc błędy i nie wiedzą wszystkiego. Natomiast odpowiedzialni rodzice nie są mitem. Przeciwnie. Dzieci mają prawo do odpowiedzialnych rodziców. Przyznawanie się do błędów albo niewiedzy jest prawidłowym zachowaniem ze strony rodziców. Powinno ono zarazem być uzupełnione przez dążenie do naprawiania błędów oraz poszukiwania odpowiedzialności”.

                                                                                                              J.G. Woititz

Masz prawo popełniać błędy, przyznawać się do nich i je naprawiać. Mój nastoletni jeszcze syn, kiedyś mi powiedział, że wie dlaczego ma problem z uznaniem mnie za autorytet, bo mu mówię o moich błędach. Wtedy zapytałam czy chciałby wierzyć w nieistniejący bezbłędny świat, czy chce być oszukiwany. Uznał, że to jednak nie to.

Dzieci maja skrajne poglądy i dla nastolatków autorytetami są wyraziste postacie, rodzice mogą wydawać się w tym wieku zbyt zwyczajni, ale nie należy się tym martwić. W wieku nastu lat dzieci poszukują i tez maja prawo do popełniania błędów. Naszym zadaniem jest dbanie o ich bezpieczeństwo, aby konsekwencje tych błędów nie przeniosły się na całe życie. To trudne zadanie i skomplikowane. Nie ograniczać, wspierać i dbać o bezpieczeństwo, tego nie da się w jednym poście omówić, dlatego zapraszam Cie na kurs, który jest początkiem  ogólnopolskiego projektu dla rodziców. Tu możesz do niego dołączyć wersja kursu VIP . Kurs rozpocznie się po 18 stycznia.

cierpliwośćCierpliwość ostatni klucz, otwierający drzwi do najlepszych relacji z Twoim dzieckiem. Kiedy już nauczysz się rozmawiać, pytać, słuchać, obserwować, rozumieć,  wspierać, asertywnie odmawiać, komunikować bezwarunkową miłość, bez dawania sobie wejść na głowę.  Przy okazji popełnicie wszyscy masę błędów, wyciągniecie z nich wnioski, wtedy czas na ostatni klucz cierpliwość, będzie trzeba poczekać na efekty Twoich działań. Nie wiem ile to potrwa, każde dziecko i  każda relacja jest inna.

Teraz coś dla osób, które uczą się bądź już wykorzystują marketing internetowy w swojej pracy. Co ma wspólnego wychowanie dziecka z działaniami marketingowymi?

Co łączy wychowanie nastolatka i marketing? Obserwuj:

Trzeba wielokrotnie powtarzać komunikat. Z dzieckiem budujesz relacje codziennie rozmawiając, z klientem wysyłając maile z wiedzą. W obu przypadkach jesteś mentorem i dzielisz się swoja wiedzą,pokazujesz swój punkt widzenia, tym zdobywasz zaufanie.

Do dziecka mówisz: „Wyrzuć śmieci” do klienta „Kup teraz” Często słyszysz ZARAZ. Od dziecka  usłyszysz to wprost, klient tylko myśli, kupię później teraz przejrzę FB, sprawdzę przepis na ciasto itp. Dziecko tez ma sto ważniejszych spraw na ten moment, każdy specjalista od marketingu wie, że raz nie wystarczy. Stosujemy, więc pytania: Do dziecka: Czy wyniosłeś śmieci? Do Klienta: Czy już kupiłeś?

Znów trzeba się przebić przez szum ważniejszych spraw: Do nastolatka: Ostatnia szansa, zanim śmieci zaczną się wysypywać z kosza. Układamy komunikat, tak aby opisać sytuacje i jej konsekwencje nie krytykując dziecka. Do klienta ostatnia szansa w najlepszej cenie?

Kolejna informacja pokazujesz co straci Do nastolatka: nie upiekę ciasta bo kosz jest pełny i nie mam gdzie wyrzucać. Do klienta: Bonusy obowiązują tylko do 31.12 po tym terminie je stracisz.

Klienci zaglądają nie kupują, dziecko nadal ma ważniejsze sprawy, a Ty nadal budujesz relacje przekazując cenną wiedzę. podobnie dziecko jak i klienta trzeba mieć czas wychować. Cierpliwość jest niezbędna, a konsekwencja wymaga cierpliwego czekania i w jego trakcie budowania relacji. Klient traci bonusy, dziecko nie zje ciasta, takie są konsekwencje odkładnia, a Twoją rolą jest nie brać tego wszystkiego do siebie. Tak po prostu jest, nie od razu Kraków zbudowano. Oczywiście część nastolatków (jakieś 10 %) już wyrzuciło śmieci i podobna część klientów już dokonała zakupu. Gdyby  w twojej sytuacji jednak nie wystarczało 10% trzeba uzbroić się w cierpliwość i trenować tę anielską 😉

Nam się wydaje, że już tysiąc razy powtarzamy swój komunikat, ale przez szum informacyjny do odbiorcy dociera o wiele mniej, wiec zupełnie nie ma sensu się złościć na to, czego  i tak nie możesz zmienić.  Klient i dziecko poznają zasady, wykształcą nawyki, może spiszecie kontrakty lub umowy i wtedy będzie wszystko poukładane. Do tego czasu jednak wykonasz masę pracy, nudnej i powtarzalnej.

Lubisz wędrówki po górach? Przypomnę Ci, że, aby wejść na górę musisz wykonać wiele nudnych, pojedynczych, prawie identycznych kroków i powtarzać to wystarczająco długo, w efekcie na szczycie masz satysfakcję i piękny widok.  Każdy cel osiągamy tak samo: sumą drobnych powtarzających się działań, to samo dotyczy wychowania nastolatka. Marudzenie, że droga długa, nie przybliżą Cię do celu, raczej zniechęcą towarzyszy podroży do kolejnych wspólnych wędrówek. Miłego dnia życzę i osiągania celów w Nowym Roku.

Jeśli jeszcze nie ma Cię na moim kursie zapraszam: http://vod.potencjalszczescia.pl/course/kurs-pdf-dla-rodzicow-jak-zrozumiec-nastolatka-wersja-vip/.

Na listę oczekujących możesz zapisać się tu: http://jakzrozumiecnastolatka.gr8.com/

zapraszam również do grupy na FB – Akademia Rodziców – to grupa dla rodziców głównie nastolatków,  w której mogą wymieniać się swoimi doświadczeniami i w razie potrzeby otrzymać pomoc.

Jolanta Jabłońska

 

 

Zrealizowane cele

zorganizowac„Rób to co kochasz, kochaj to co robisz”

Zbliża się podsumowanie roku, z lękiem w „łapkach” otworzyłam dzisiaj swój kalendarz na 1 stronie. Cele na rok 2015

1 zrealizowane firma z pewnością rozwinęła się bardzo ( wnioski: bardziej doprecyzować rozwój firmy)

2. Ilość klientów zrealizowane 0,005% planu (tu było najsłabiej)

3. zrealizowane cele

4. Znów za dużo w jednym 4 zrealizowane cele z 9

5. zmiana planu zamiast wydania książki wydałam e- booki

6. waga hmm było góra i dół …ostatecznie minus 2 kg na rok, wymagana kontynuacja

7. zrealizowane cele, modyfikacja ilości nagrań, codzienne nagrywanie wartościowej treści zabierze czas na inne rzeczy

8. zrealizowane cele: kolejny rok bez rzutu SM i szpitala

9. częściowo zrealizowane cele

10. posprzątanie mieszkania…dzieje się  już 70 %

11. otaczanie się odpowiednimi ludźmi…zrealizowane cele, ludzie, którzy nie pasują do mojego życia znikają jak kamfora,

12. Salsa zrealizowane cele

13. Dostęp do eco-jedzenia zrealizowany

14. W trakcie realizacji…wygląda na to że 100% jeszcze w fazie testu, zostało kilka dni do końca roku

15. Mój syn mi uświadomił, że zrealizowany, chociaż myślałam że słabiej 😉

16. Fotografia i filmy, nauczyłam się obsługiwać mój nowy aparat, niektóre zdjęcia już są niezłe.

17. Photoshop nauka zdjęć i filmów, zrobione…w nowym roku czas na dalsze umiejętności związane z Photoshopem

18. Zrealizowane

19 Jazda samochodem – zrealizowane jest nieźle.

Wnioski zrobiłam to co było zaplanowane poza efektami finansowymi jest niesamowity rozwój. Teraz pytanie czy jeszcze za mało czasu i umiejętności czy nie tędy droga? Na dziś nie wiem. Nadal za bardzo dbam o innych za mało o siebie. Nadal zbyt dużo czasu na nieefektywne działanie, życie jest zbyt cenne, żeby stosować w nim zasadę Pareto.

Idę zapisać cele na 2016r. Jestem dumna z 2015 dał mi w kości bardzo i wytrzymałam. Swoją drogą byłam w stanie wcześniej zarobić tyle, żeby bez kredytu otworzyć i otrzymać firmę, nawet jeśli jakiś czas nie przynosiła dochodów tylko straty.  Nadal jestem jedną z niewielu osób, które znam która nie ma kredytu :) Udało mi się to przekazać mojemu starszemu dziecku.

Obecnie prowadzę dwa projekty pierwszy pomaga wierzyć w siebie bo to jest niezbędne do osiągnięcia jakiegokolwiek celu. iuwierzwsiebie.pl

Drugi dotyczy nastolatków, podzielę się z Tobą sposobami na wychowanie młodzieży, nauczenie podejmowania mądrych decyzji także finansowych. http://jakzrozumiecnastolatkae-kurspdfdlarodzicow.gr8.com/

Moją pasją jednak jest realizacja celów. Co roku wyznaczam je planuje i realizuję. Czasem chcę za dużo naraz, czasem realizuję część. Mimo wszystko mam świadomość, że każdego dnia i każdego roku robię krok do przodu i idę tam gdzie chcę.http://vod.potencjalszczescia.pl/course/zostan-zdobywca-zaplanuj-i-zrealizuj-wyprawe-na-swoje-k-2/

Jeśli chcesz się przyłączyć zapraszam. Na liście moich klientów nadal jest miejsce dla Ciebie :)

Co zrobić, aby Twoje cele w 2016 zrealizować? Pracować ze mną nad nimi, indywidualnie lub w grupie, głównie metodami coachingowymi. Na dziś 100% klientów zrealizowało 100% celu w trakcie miesiąca – dwóch pracy. jeśli jednym z Twoich celów jest dobra relacja z nastolatkiem tym bardziej zapraszam.

Zapraszam  w styczniu.  Nie wiem czy w lutym moja firma będzie istniała z racji efektywności. Do mojego celu istnieje kilka dróg, wybiorę najszybszą jak zwykle nie ważne jak będzie trudna, diagnoza SM nauczyła mnie, że nasze życie tu jest ograniczone i nieprzewidywalne, nie wiem ile czasu mi zostało, a chce zdążyć nacieszyć się moim domem nad morzem :)

 

 

Jak zrozumieć nastolatka?

dzieckadrogaZastanawiałam się dlaczego ostatnio tylu dziwnych ludzi obcych zaprasza mnie do znajomych na FB. Wczoraj przeczytałam: „Już kilkaset nastolatek z Europy wyjechało na dżihad do Syrii: do terrorysty poznanego na Facebooku.” i zamarłam. Zakazami, nakazami nic nie zdziałasz. Zastanów się co zrobić, aby zmieniło zdanie, jeśli to niebezpieczna droga. Jak zrozumieć nastolatka? Bez tego nie wymyślisz nic, musisz wiedzieć w jaki sposób myśli Twoje dziecko, trzeba je lepiej poznać.

Kolejne zagrożenie, które stoi przed naszymi nastolatkami. Cyfrowy świat, którego rodzice nie znają z reguły zbyt dobrze. Wiek dorastania, w którym poglądy i działania są mocno radykalne. Co możesz z tym zrobić? Jak zapobiec? Mam dwóch synów, więc raczej terrorysta ich nie poderwie, ale to nie znaczy, że inne radykalne grupy nie są dla nich zagrożeniem. Młodzież lubi radykalne poglądy. Szuka swoich, ale te które wyznaje są często właśnie takie skrajne.  Jak sprawić, aby testowanie było bezpieczne?

Stworzyć atmosferę w której dziecko do nas przyjdzie z każdą trudną sytuacją, musi wiedzieć, że cokolwiek się stanie ma wsparcie i może się poradzić.  Musi wiedzieć, że je rozumiemy i w tym momencie znów wracamy do podstawowego pytania: „Jak zrozumieć nastolatka?” Idealnie byłoby gdyby chciało opowiadać i rozmawiać z nami o wszystkim…mimo relacji bardzo dobrych z moim synem w wieku gimnazjalnym słyszałam: to są moje sprawy, nie muszę Ci o wszystkim mówić. Faktycznie tak jest, uczą się swojej własnej odrębności i nie muszą rozmawiać o wszystkim co dzieje się w ich życiu, ważne, żeby chcieli rozmawiać o sprawach ważnych, które mogą zagrażać ich bezpieczeństwu.

zewnagresjaZakazami i nakazami osiągniecie kłamstwa, agresję i ucieczki. Są rzeczy, które młodzież zrobi, czy im  na to pozwolicie czy nie. To odrębna istota nie macie nad nią władzy zakazów i nakazów. Niektórzy wybierają mniejszy stres niewiedzy. Ja do nich nie należę, wolę wiedzieć i jakoś radzić sobie ze stresem, niż nie wiedzieć. Podstawą jest obserwacja dziecka, ale dyskretna i taka wspierająca. Sprawdzanie na każdym kroku odnosi inne, niekorzystne rezultaty.

Mój syn nie pali, nie używa narkotyków, alkohol pije dobry, w małej ilości, sporadycznie i najczęściej na imprezach rodzinnych, w końcu 18 lat skończył. Jakieś imprezy z używkami nigdy go nie interesowały, zwyczajnie nie chciał. Spotkania z rówieśnikami tak, ale tymi których lubił, albo z którymi mieli wspólne pasje np komputery, czasami jakaś „18 tka” dobrego kolegi czy koleżanki. Tyle opisu sytuacji, jak to się stało, że taki jest? Rozmowy, masa rozmów na wszystkie tematy. Czasami są to moje tematy dotyczące zdrowia. Jeśli nie wiesz i jest to ważne, opowiem. Od kilku lat mam zdiagnozowane SM, zmieniłam styl życia i jedzenia na zdrowszy, nie zmuszam dzieci, żeby robiły to samo, ale mówię co robię i dlaczego i jaką oni będą mieli z tego korzyść i ja. Nie ze wszystkim idzie łatwo, jeszcze nie odstawiłam cukru, wiemy, że słodycze są niezdrowe, ale takie dobre…pracujemy nad tym, razem kombinujemy jak zrobić coś słodkiego i dobrego i zdrowego. Nikt nie jest doskonały daj prawo sobie i swoim dzieciom do bycia niedoskonałymi.  Uczą się słuchając co mówię i przez naśladownictwo tego co robię. Kiedyś paliłam, wiedzą, dlaczego nie palę i ich również to nie interesuje. Uwielbiają odkrywać świat i się tym dzielą. Czasami są to rozmowy nocne bo wtedy najlepiej się rozmawia. Zwłaszcza starszy przychodzi pogadać wieczorem, kiedy młodszy już śpi. Mówi o tym co dotyczy jego. Mówi też o tym  nad czym ja powinnam popracować, zwraca mi uwagę na niekonsekwencję, ale nie jest to krytyka młodzieży tylko wspierająca rozmowa kogoś, kto patrzy z boku. Ode mnie dostaje to samo, więc naśladuje.  Taka konstruktywna informacja zwrotna, bez oceniania. Od kiedy poznałam coaching głównie rozmawiam z nim w formie pytań.  żałuję, że nie umiałam tak, kiedy był w gimnazjum. Podzielę się tym z Tobą chętnie na E-kursie dla rodziców pt. „Jak zrozumieć nastolatka?”

Teraz trochę mniej różowo jak każdy rodzic popełniam błędy, potrafię moje dzieci za nie przeprosić. Na przykład mam masę pracy, jestem potwornie zmęczona. wracam do domu i patrzę, ze nie wywiązali się z umowy i zaczynam się drzeć…. Młodszy zwykle płacze starszy robi to co powinien, ale ten krzyk to nie metoda wychowawcza, to moja porażka i brak sił na rozmowę i pracę dalej. Nic dobrego nie daje, zabiera mi jeszcze więcej energii,  osłabia relacje, ale tez bywam zmęczona, zdenerwowana, też mi się zdarza.

Kiedy młody był w gimnazjum  w pewnym momencie w drugiej  klasie postawiłam za dużo granic, bardzo dużo pracowałam, byłam zmęczona, chciałam, żeby pomagał, a on w tym czasie miał czas buntowania się. Wylądował przyparty do muru, bez możliwości poprawy, za dużo wymagań naraz z jego perspektywy, chociaż mi wydawało się, że to tylko to, że za mało czasu się uczy, że ma za słabe efekty.  Nie wytrzymał i uciekł z domu… do ojca. Mój błąd, postawiłam go w sytuacji bez wyjścia. Zawsze trzeba dać możliwość wycofania się z tego zachowania z twarzą. Tamta sytuacja dotyczyła tego, że za mało się uczy, za dużo siedzi przy komputerze. To była jego pasja, chciał zarabiać w przyszłości grając, jego sport.  Nie potrafiłam tego zrozumieć. Zabrałam mu dostęp do komputera…co nie zmieniło faktu, że nadal się nie uczył.

Jak sadzisz co powinniśmy zrobić, żeby dzieci chciały się uczyć? Żyjemy w świecie gdzie dobre stopnie, nie gwarantują już dobrej pracy i godnego życia. Są ludzie bez studiów czy matury, którzy żyją bardzo dobrze i studenci najlepszych uczelni bez pracy lub na zmywaku za granicą.  Więc dlaczego dla Twojego dziecka oceny mają być ważne? Znasz system oceniania? Nie odwzorowuje wiedzy, raczej podejście do nauki. Jeśli kogoś nie ma bo jest chory, ma określony czas na zaliczenie, jeśli nie zdąży zaliczyć ma słabsze oceny i 1 motywacja spada jeszcze bardziej. Jak w takiej sytuacji zachęcić dziecko do nauki? A może lepiej nie zachęcać? Może lepiej pozwolić na szkołę zawodową?  Ważna jest perspektywa. To bardzo obszerny temat, porozmawiamy o tym w trakcie kursu dla rodziców.

Czy w takim razie pozwalać na wszystko? Nie ograniczać? Tak po przyjacielsku? Absolutnie nie! Jesteś mamą, albo tatą, to, że macie relacje przypominające przyjacielskie nie znaczy, że jesteście przyjaciółmi nadal jest to relacja rodzic – dziecko. Waszą rolą jest chronić, ich rolą rozwijać się bezpiecznie. Oni chcą mieć mamę z która mogą o wszystkim porozmawiać, która jest autorytetem. Przyjaciół mają wśród rówieśników. Zastanów się zawsze tylko jak zachować równowagę, pozwalaj się rozwijać i eksperymentować bezpiecznie. Jeśli np chce iść z pomalowanymi paznokciami do szkoły, to nikomu krzywdy nie zrobi (no chyba, że to gastronomik, albo szkoła medyczna) niech idzie. Chce zwrócić na siebie uwagę i narobić zamieszania, pokazać bunt przeciw jakimś regułom, nikomu nie robi krzywdy, a sama nauczy się ponosić konsekwencje. Pozwól na drobne błędy. nikomu nie wadzące, oczywiście możesz wyrazić swoje zdanie, ale ważna jest forma wyrazu.

Bardzo trudno w jednym poście nawet zasygnalizować kilka rozwiązań. Zapewne w 28 dniowym kursie tez nie damy rady, ale to dobry początek,  jeśli stworzymy grupę rodziców wymieniających się doświadczeniami i będzie ich wspierać grupa ekspertów możemy osiągnąć bardzo dużo. Zapraszam Cię na kurs w specjalnej przed sprzedażowej cenie.

Do zmian, realizacji celów i marzeń, zawsze trzeba wykonać pierwszy krok. Ja marzę o idealnych relacjach z moimi bliskimi, więc staram się o nie dbać i je udoskonalać, a TY?

przedsprzedazJeśli jeszcze masz ochotę dołączyć zapraszam: http://jakzrozumiecnastolatkae-kurspdfdlarodzicow.gr8.com/

Zbliża się koniec roku czas analizowania realizacji celów, postanowień noworocznych. Jeśli jednym z Twoich postanowień jest poprawić relację z dzieckiem. Mogę Ci w tym pomóc w trakcie kursu. Niska  cena wprowadzająca przedsprzedaży sprawia, że jest dostępny dla każdego rodzica.

Od stycznia cena wzrośnie. Podziel się jak najszybciej tym postem ze wszystkimi rodzicami, którzy tego potrzebują.

Sukces, co go gwarantuje?

najtrudniejszenajwazniejsze3Ostatnio mam mało czasu na pisanie. Zdecydowałam robić wszystko sama. Brakuje mi doby i zapominam czasem, że większość z Was nie zna mnie i nie wie jaką wartość daję. Dzisiaj się z Wami podzielę czymś niby oczywistym…tylko czy naprawdę?

Jaki jest najważniejszy element sukcesu w każdej dziedzinie? Dotyczy to biznesu stacjonarnego, MLM, biznesu internetowego, wychowywania dzieci, a nawet związków. Nawet sukcesu w realizacji marzenia związanego z budową domu. Każde Twoje marzenie, a raczej możliwość jego realizacji jest uzależnione od tego jednego czynnika. Czy wiesz co nim jest?

 

Czy powodzenie Twojego planu zależy tylko od Ciebie? Co jest najważniejszym składnikiem sukcesu w biznesie?

Moim zdaniem są to inni ludzie, klienci i współpracownicy. W związku to partner, a w wychowywaniu to dziecko czy nastolatek. Dlaczego o wiele trudniej wychowuje się nastolatka, niż dziecko z przedszkola? Dziecko w przedszkolu słucha Ciebie bo jesteś rodzicem autorytetem, słucha stosuje twoje rady i sprawdza co z tego wyniknie, w szkole podstawowej słucha tego co mówi Pani w szkole staje się ważniejsza niż TY, ale jeśli dobrze wybierzesz podstawówkę system wartości jest spójny. Im starsze dziecko tym bardziej chce podejmować decyzje na podstawie własnej wiedzy i doświadczenia. Naśladuje otoczenie z czasem sa to rówieśnicy, jeśli ma do tego czasu wpojony stały system wartości zgodny z nim samym jest łatwiej. mimo wszystko dorasta , eksperymentuje…co możesz zrobić? Zabronić no możesz i co to da? będzie robić nadal to samo tak, żebyś nie wiedziała/ nie wiedział. Wracamy do sedna co jest najważniejsze?

Moim zdaniem to umiejętność komunikacji.  Nikt nie słucha wykładów …studenci… czasem na nich nawet zasypiają, jeśli są ciekawe słuchają bo trzeba zaliczyć potem… w domu po szkole młodzież jest zmęczona nie słucha wykładów. nie wiem czy wiesz, zdradzę Ci jeden z sekretów sprzedaży i biznesu i… życia. kluczem są pytania, najlepiej pytania otwarte. Nasz mózg nie potrafi ignorować pytań. Dlatego w relacjach  rodzinnych i biznesie najważniejsza jest umiejętność zadawania pytań otwartych.  Na tym polega tez coaching, na zadawaniu pytań, prawda? Niby taka nowoczesna dziedzina… jasne, moja mama wiedziała, że jak mnie zapyta o moje zdanie, osiągnie więcej, niż jak mi czegoś zakaże, a żadnym coachem nie jest, jest technikiem budowlanym, robi genialne kosztorysy , wyceny budowlane :)

Przygotowuję ostatnio projekt wspieraj nastolatka, albo jak wolisz: Jak  zrozumieć nastolatka? Zastanawiam się jak to jest, że mój 19 letni syn przychodzi i opowiada mi o tym co myśli, o swoich wnioskach i mądrościach życiowych. O tak to będzie dobry przykład. Ostatnio przyszedł i powiedział:

– Mamo już wiem dlaczego nie jesteś dla mnie autorytetem niepodważalnym… Dlatego, że widzę Twoje porażki, wiem ile rzeczy Ci nie wychodzi w firmie. Gdybyś mi tego nie mówiła byłabyś dla mnie autorytetem. Minę miał pochwal jaki jestem mądry odkryłem Amerykę 😉
Wiesz co poczułam? To najczęstszy problem z komunikacją, wchodzą emocje i nie ma komunikacji, emocje są złym doradcą, zaburzają przekaz. Zapytałam go
– Uważasz, że powinnam pokazywać Ci tylko swoje sukcesy i tworzyć świat w którym nie ma trudności? Chcesz mieć obraz idealnego świata, w którym wszystko mi wychodzi, porażka nie istnieje? Chcesz, żebym Cię okłamywała, że droga do Twojego celu jest prosta, łatwa i piękna, że nic i nikt nie będzie Ci stawał na drodze?  Ja takiej drogi Ci życzę bo wszystko zaczyna się w głowie i myślach, ale moje życie takie nie jest
– Popatrzył na mnie i powiedział:  Masz  rację autorytet może popełniać błędy to nie to.
– Zapytałam: Jak Twoim zdaniem powinien zachowywać się autorytet?

Fakt jest taki niepodważalnym autorytetem jestem dla niego zawsze jak odnoszę sukcesy, wtedy kiedy ja jestem zajęta ciężka pracą, żeby je osiągnąć, on robi inne rzeczy, uczy się, gra na komputerze, nie widzi drogi. Byliśmy na szkoleniu razem na którym usłyszeliśmy, że rodzic nie może być autorytetem. Najpierw powiedział jak to? Przecież Ty dla mnie jesteś…  Potem zaczął powtarzać: Nie dziw się mamo, mówili na szkoleniu nie możesz być autorytetem dla mnie.  Trzeba uważać gdzie wysyła się dziecko na szkolenia. Tylko pytaniami otwartymi jestem w stanie spowodować, że zacznie myśleć sam zamiast powtarzać jak  papuga zasłyszane opinie innych ludzi.

O pytaniach już wiesz, teraz drugi argument. Umiejętność słuchania, empatia i zrozumienie. Nie będzie Ci się podobać wszystko co usłyszysz. Ja ostatnio usłyszałam, że moim współpracownicom nie podoba się to, że nie zawsze można na mnie liczyć, że kiedy zachoruje mi dziecko nie przyjadę z nimi pracować, że kiedy źle się czuję zostanę w domu i odwołam wszystkie spotkania. Takie są moje wartości: rodzina jest najważniejsza, a zdrowie… cóż diagnoza SM nauczyła mnie, że jak organizm mówi ” leżeć” to się nie wstaje,  można to najwyżej przedyskutować.

Moje największe sukcesy wychowawcze i biznesowe wynikają z umiejętności komunikacji. Teraz pracuję nad komunikacją z klientem, tak, żeby zrozumiał co oferuję bo zdecydowałam, że nie będę używać żadnych technik manipulacyjnych. Idealnie byłoby, gdyby klient sam chciał spróbować. Trochę mi się to kojarzy z pomarańczą. Kiedy dajesz komuś pomarańczę mówisz: masz spróbuj i nie opowiadasz o korzyściach jakie będą ze zjedzenia…

Właśnie pisząc posta coś mi się otworzyło… Dajesz, tak jak ja dzisiaj, daję Wam ten wpis z moimi ostatnimi myślami. Kiedy nauczysz się rozmawiać osiągniesz wszystko o czym marzysz. Chociaż zgadzam się z Tobą Komunikacja to trudna sztuka, czasem trzeba przyjąć na klatę czyjeś emocje, spowodowane jakąś Twoją wadą, na którą nie masz wpływu. Jest takie zdanie o przyjacielu: to ktoś, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cie kochać. Dostrzegasz zbieżność z komunikacją? Szczera rozmowa i akceptacja, że nie jest nikt doskonały. Mimo wad, porażek współpracownicy czy bliscy zostają przy Tobie i w sukcesie i w czasie kiedy pokonujesz kolejną kłodę na drodze do celu. Moim zdaniem wszystkie relacje i te biznesowe i te rodzinne z dziećmi powinny opierać się na przyjaźni. Przynajmniej w jakimś jej aspekcie. Każdy klient zasługuje na to, aby o niego dbać i troszczyć się o jego efekty. Warto tez go wspierać na drodze bo ona jest najtrudniejsza.

Zdrowa Wigilia

IMG_0154Właśnie sprawdzam, czy część zakupów mogę zrobić z dostawa do domu i znalazłam porady dietetyka dotyczące zdrowego przygotowywania potraw. Sceptycznie podeszłam po pierwszym artykule z zaleceniem smażenia na oliwie z oliwek. moim zdaniem oliwa z oliwek jest genialna ale nadaje się do sałatek a nie smażenia z tego co wiem do smażenia najlepszy jest olej kokosowy, ostatnio słyszałam tez o ryżowym, czasem używam masła klarowanego do podgrzania. Zamarłam kiedy w drugim artykule przeczytałam że cukier jest be ale można go zastąpić stewią, ksylitolem lub aspartamem czy czymś tam jeszcze  sztuczno-chemicznym. Fakt cukier jest niezdrowy staram się od lat wyeliminować go z diety, ale jestem fizycznie od niego uzależniona…nie wiem czy wiedzieliście o tym, że tak można? Dowiedziałam się nawet, że wątroba może się uszkodzić od cukru bardziej, niż od czegokolwiek innego. Więc ja wiem, ze cukier najlepiej zastąpić stewią, jej smak nie każdemu odpowiada i można tez zastąpić ksylitolem, ale tez w nie za dużych ilościach. O cukrze nawet mój dziadek mówił, ze to biała śmierć…miał nowotwór nieoperacyjny, lekarze dawali mu pół roku życia, żył 12 lat zmarł na grypę. Więc uważnie analizuję co mówił…o cukrze i pamiętam jak mu podjadałam kiełki :) Dlatego pomyślałam, że skoro w tamtym  roku zrobiłam webinar nt. zdrowej Wigilii, a a tym roku mam wiele ważniejszych projektów. Napisze Wam e- booka, a jak już zniknę w kuchni gotować nagram filmiki, które zobaczycie zapewne za rok :) Jeśli podoba Wam się ten pomysł poproszę o komentarz :) osoby komentujące otrzymają specjalny kod rabatowy przy zakupie e- booka. Jak sprawić, aby Wigilia w Twoim domu była zdrowa?  Za dwa tygodnie udostępnię tutaj e- booka. Umawiamy się na 16 grudnia.