Czy telefon szkodzi? Mój już nie!

IMG_0634Zastanawiasz się czasem czy pogłoski o szkodliwości telefonu są prawdziwe?

Dlaczego Potencjał Szczęścia zajmuje się tez zdrowiem? Dlatego, że świadomość tego co szkodzi, a co pomaga jest niezbędna. Wiedza, którą nasze babcie przekazywały z pokolenia na pokolenie powinna być przekazywana dalej, a gdzieś zupełnie zanikła.

Wszystko jest połączone! Kiedy chorujemy, nasz organizm mówi nam, że zabłądziliśmy w naszej drodze do realizacji marzeń. Zapomnieliśmy dbać o siebie…praca z moimi ludźmi, współpracownikami, rozmowy z innymi liderami ciągłe „wiszenie na słuchawce”  i nagłe bóle głowy… O co chodzi? Może właśnie o to, że telefon szkodzi.  Czy faktycznie promieniowanie telefonu jest tak samo szkodliwe jak promieniowanie kuchenki mikrofalowej? Czy faktycznie, rozmawiając długo przez telefon, albo śpiąc z telefonem pod poduszką, efekt jest taki, jakbyś włożył głowę do mikrofalówki i ją włączył?

promieniowanie

zdjęcie pochodzi ze strony

Zobaczyłam wyniki badań. Mózg małego dziecka przepuszcza promieniowanie o wiele bardziej niż mózg człowieka dorosłego.  Wynika to  z naturalnego rozwoju, z nie do końca wykształconego mózgu i czaszki. Zdjęcie obok  pochodzi ze strony 

Przeraziłam się, kiedy to zobaczyłam, przecież mój młodszy syn trzymał telefon w rączkach jak był mały. Nie wiedziałam, że dając mu telefon do rączek powoduję powstanie stanu zapalnego w jego głowie… Nieświadomość boli, zwłaszcza, jeśli szkodzi naszym dzieciom. Teraz  mój młodszy syn nie ma telefonu. Leży gdzieś w domu jakiś, w razie potrzeby kontaktu z daleka od dziecka, w razie „awarii”. Sobie i starszemu kupiłam urządzenie, które zamienia promieniowanie mikrofalowe w ciepło i je wyrzuca na zewnątrz… Skończyły się bóle głowy, po długich rozmowach telefonicznych. Używając tego urządzenia mam wrażenie, że telefony to nie jedyne promieniowanie u mnie w domu, sieci wi-fi, moja i sąsiadów, inne przekaźniki…

Kiedy usłyszałam, że za jakiś czas będzie wysyp nowotworów mózgu i narządów rodnych bo dzieciaki noszą telefony przy uchu lub w kieszeni, w dodatku śpią z telefonem pod poduszką brrr., zaczęłam się zastanawiać jak do tego doszło. Nikt nam nie mówił o BHP używania telefonów komórkowych? Kiedyś ludzie nie wiedzieli, że promienie Roentgena szkodzą, kiedy się dowiedzieli, ustalili zasady jak korzystać, żeby ograniczyć szkodliwe działanie, a korzystać  tylko z dobrodziejstw. Po pierwsze nie szkodzić,po łacinie brzmi ładniej „Primum non nocere”.

Zasady korzystania z telefonu komórkowego:

– kiedy śpimy,odkładamy telefon daleko od nas,
– każda rozmowa powinna trwać maksymalnie 4 minuty,
– możemy wykonać 7 takich rozmów dziennie, czyli 28 minut dziennie to maksimum bezpieczne
– rozmawiaj tylko tam, gdzie jest dobry zasięg,
– nie powinniśmy rozmawiać w samochodzie, nie tylko ze względu na wypadki. Tam gdzie  telefon ma słaby zasięg „szuka sieci”, łączy się, musi się przebijać przez np karoserię samochodu promieniowanie jest największe,
powinien być noszony w torebce z daleka od ciała.
– rozmawiając przez telefon komórkowy najlepiej używać zestawu słuchawkowego, pamiętając przy tym, aby tel nie trzymać w kieszeni.
– możemy też korzystać z wysyłania wiadomości tekstowych – SMS,
– kiedy jesteśmy w domu rozmawiamy z domownikami, rodzina i przyjaciółmi realnie, budujemy realne relacje

Generalnie telefon to nie maskotka powinniśmy używać go wtedy. kiedy jest to niezbędne i pamiętać o wszystkich zasadach wymienionych. Jeśli nie ma takiej opcji i Twoja praca wymaga 4 godzin dziennie i więcej rozmów przez telefon. Warto pamiętać o zestawie słuchawkowym, lub zainwestować w urządzenie, które zamontowane w telefonie będzie nas chronić.

Czasem robię znajomym test, który pokazuje jak telefon osłabia człowieka, ludzie są w szoku, ja też byłam, kiedy to pierwszy raz zobaczyłam. Wiele osób i dzieci i dorosłych jest uzależniona od telefonu, korzystają z niego nawet przy stole, podczas imprez rodzinnych, obiadu, w szkole na lekcji,  to świadczy o bardzo zaburzonych relacjach międzyludzkich i zaburzeniach funkcjonowania w grupie i nie powinno mieć miejsca.

No dobra ja to mogę zastosować, ale moje dzieci już niekoniecznie, dzieciom lepiej kupić „wkładkę” i sprawdzić czy  faktycznie pomaga… Zawsze uważałam, że lepiej zapobiegać, niż leczyć.  Wyrzucenie nowotworu z mózgu, jest trudne, trzeba mocno popracować na wszystkich płaszczyznach i mentalnych i fizycznych. Dobrać dietę, oczyścić i zregenerować organizm, zastosować to co jest w stanie wyrzucać komórki nowotworowe z organizmu, lub usunąć je w inny sposób, szukać rozwiązań,  konsultować z kilkoma lekarzami wyniki badań. Najważniejsze, nie wiem czy zaliczyć do mentalnych, czy do fizycznych zero stresu, pod żadną postacią i w żadnej formie. Relaksacje, aktywność, muzyka, woda, miłość, to co uspokaja i koi w największej możliwej ilości

Na koniec mam dla Ciebie kilka pytań. Odpowiedz sobie i zrozumiesz jakie zagrożenie w Twoim życiu stanowi telefon. Życzę, żeby się okazało, że należysz do tego procenta ludzi, którzy używają go bezpiecznie

1.W jakim wieku  Ty i Twoje dziecko zaczęliście korzystać z telefonu?
2. Czy wyłączasz telefon na noc?
3.Czy korzystasz z telefonu w trakcie imprez rodzinnych?
4.Gdzie nosisz telefon?
5.Ile godzin dziennie rozmawiasz przez telefon?
6.Czy zdarzyło się, że Ty lub Twoje dziecko zasnęliście z telefonem pod poduszką, przy głowie?
7. Czy po zabraniu telefonu dziecku zmienia się jego zachowanie? Jest bardziej agresywnie, rozdrażnione, pobudzone?
8. Jak Ty zachowujesz się, kiedy zapomnisz telefonu?
9. Jak myślisz dlaczego Steve Jobs zabraniał swoim dzieciom korzystania z iphona i ipada w domu?

Owocnych wniosków życzę i zdrowia, które pięknie komponuje się ze szczęściem.

Sukces dzisiejszego dnia

Photo credit: h.koppdelaney / Foter / CC BY-ND

Photo credit: h.koppdelaney / Foter / CC BY-ND

Nic tak nie wzmacnia pewności siebie, jak sukces!

Zazwyczaj nie skupiamy się na tym co nam się udało, tylko na tym, co nie poszło, zgadza się?  Trzeba to odwrócić. Codziennie wieczorem zastanowić się co dziś zrobiłam/zrobiłem super,w czym jestem najlepsza/najlepszy. Możesz to zapisywać w zeszycie, na komputerze, ważne, żeby to robić codziennie.

Po ubiegłorocznych warsztatach z pewności siebie założyłam grupę na Facebooku. Grupa służy właśnie do tego, żeby wpisywać sukcesy, tak często jak się da.

Grupa przypomina, że nie wszystkie  sukcesy masz ochotę pisać publicznie, ale w swoich notatkach koniecznie wpisuj wszystkie i codziennie. Robiłam tak miesiąc i moja pewność siebie znacznie wzrosła. Nauczyłam się dostrzegać, to co robię dobrze i okazało się, że jest tego więcej, niż tego co „chrzanię”.

2036394608_47f6d75c56

Photo credit: seeveeaar / Foter / CC BY-ND

Zapraszam Cię do grupy: Sukces dzisiejszego dnia.

Jest to co prawda grupa zamknięta, ale z przyjemnością otworzymy wrota dla nowych, miłych, pracujących nad sobą ludzi :) W Twoim życiu będzie więcej tego na czym się skupiasz, więc przenieś punkt skupienia na Twoje sukcesy,osiągnięcia, wszystko to co robisz dobrze.

Zauważ, kiedy zaczynasz się skupiać na zdrowym odżywianiu, nagle spotykasz ludzi, którzy interesują się tym samym, wpadają Ci, nowe przepisy w ręce lub przed oczy w Internecie. Zgadza się? Jak to się dzieje? Może jest tak, że to jest zawsze w Twoim otoczeniu. Tylko nasza percepcja jest bardzo wybiórcza i widzimy tylko część rzeczywistości. Kiedy się na jakimś temacie koncentrujesz, zauważasz więcej rzeczy w otoczeniu dotyczących danego tematu.

Poza tym chcesz, czy nie chcesz, przejmujesz zachowania, sposób myślenia tego czym się otaczasz. Wszyscy ludzie, którzy dorastali w kiepskich środowiskach, a potem rozpoczęli normalne, inne, lepsze życie, znaleźli sobie inne środowisko w którym przebywali. Mieszkając na kiepskim osiedlu, czytali książki o innym świecie, normalnym. Ludzie z niewykształconych rodzin czytali o wynalazkach, odkrywcach, naukowcach i nagle sami zostali znanymi naukowcami. Wszyscy tworzyli sobie drugie, wspierające otoczenie. Nie zawsze można zmienić środowisko w którym się żyje, ale zawsze można stworzyć sobie inny świat, taki swój wymarzony i przebywać w nim…. w książkach, filmach, w wyobraźni. Napoleon Hill pisał, że kupił najlepsze ubrania i chodził tam, gdzie chodzą bogaci ludzie, żeby wśród nich przebywać.

Kiedy skupiasz się na ludziach, którzy krytykują innych, musisz przebywać w ich środowisku, nieświadomie zaczynasz więcej krytykować.  Kiedy przebywasz w środowisku ludzi, którzy bluźnią, zaczynasz więcej bluźnić, a kiedy przebywasz z ludźmi, którzy narzekają zaczynasz narzekać. Dla równowagi  skupiaj się na tym co dobre, w ten sposób zauważysz w Twoim otoczeniu ludzi, którzy są optymistami, mają coś, co kiedyś nazywano klasą bo przecież chodzi o to aby się rozwijać i iść w górę, a nie dawać ściągać się w dól. Zwłaszcza jeśli Twoje środowisko jest nieciekawe, działa jak bagno, kiedy zbyt gwałtownie próbujesz wyjść wciąga Cię z powrotem. Kiedy jednak znajdziesz kogoś z liną, kto powoli Cię wyciąga (mentor?)…bagno w końcu odpuści i wyjdziesz na suchy ląd.

Powiesz no tak, ale jak skupiać się na sukcesach, kiedy trudno je dostrzec, a porażka leci za porażką?  Doskonale Cię rozumiem od kiedy otworzyłam firmę, dostaję masę nauk od życia. To powoduje spadek pewności siebie. Teraz będą tacy, którzy powiedzą no tak jak ktoś kto traci pewność siebie, może z tej pewności warsztaty prowadzić. Inni zrozumieją, że ktoś taki najlepiej rozumie i testuje wszystko na własnej skórze, więc ma mnóstwo świeżych przykładów, jak odbudować pewność siebie jeszcze raz.  Coś dla Feniksów wstających z popiołów.  :)

Sceptycyzm i zwątpienie zatrzymają Cię. Porażki służą do wyciągania wniosków i uczą pokory bez nich żaden sukces nie jest możliwy. Trzeba pamiętać, że to co było już minęło, jeśli do tej pory się nie udawało, zmień kilka nawyków, które Cię tam zapędziły.  Takimi destrukcyjnymi nawykami może być rozpoczynanie dnia od Facebooka, komputera, gier, seriali… Nagle okazuje się, że cały czas uciekł. Zastanawiasz się, gdzie ten dzień się podział i na nic nie ma czasu. Masz tak? A gdyby tak zamienić zły nawyk, na jedną czynność wykonywaną każdego dnia? Coś co codziennie przybliży Cię do Twojego celu?

Photo credit: teamstickergiant / Foter / CC BY

Photo credit: teamstickergiant / Foter / CC BY

90 dniowe wyzwanie?

Dieta bez soli? Dieta bez mąki i cukru? Aktywność fizyczna każdego dnia np bieganie, taniec, pływanie? Codziennie nagrane jedno video z wartościową wiedzą? Codziennie  napisany jeden post na blogu, jeden rozdział książki? Może 90 dniowe oczyszczanie i regeneracja organizmu?

Zadbaj o siebie . Wiosna to czas odrodzenia, więc życzę Ci odrodzenia lepszego człowieka, w lepszym ciele. Nic, nie dzieje się na pstryknięcie palcami,wszystko wymaga czasu, daj sobie 90 dni.

potencjalszczescia.plPamiętaj o zapisywaniu każdego sukcesu, codziennie każdego kroku w kierunku Twojego celu.

Czekam na Twój komentarz. Kto podejmuje wyzwanie? Co będzie Twoim wyzwaniem?

Gdzie znaleźć Mentora?

Photo credit: symphony of love / Foter / CC BY-SA

Photo credit: symphony of love / Foter / CC BY-SA

Kiedy pracowałam w szkole, nie rozumiałam, dlaczego ludziom pracującym w domu potrzebne jest rozpoczynanie dnia od  20 minut z dobrą książką. Ja spałam rewelacyjnie i rano wstawałam z energią, motywacja i zapałem do pracy, czytałam wieczorem. Zastanawiałam się co jeszcze mogę udoskonalić. Od kiedy prowadzę swoją firmę potrzebuję książki na dzień dobry. Na |”dobranoc” już nie bo padam w locie. Książka rano, inspiruje, sprawia że mam 100 nowych pomysłów na wpis na blogu lub video. Uwielbiam Napoleona Hilla, fascynuje mnie o czym pisałam już wielokrotnie. Czytam pięć książek naraz i staram się nie zaczynać kolejnej, dopóki tych nie skończę.

Kiedy zaczynamy coś nowego przydaje się Mentor, który zrobił to co my robimy. Jeśli go nie ma, jest o wiele trudniej. Ustalamy kierunek, idziemy i nie widać celu. idziemy dalej wiadomo, że droga długa, ktoś już tędy szedł, widać ślady przedzierania się przez zarośla. Nadal nie widać celu, teraz pytanie, czy idziemy źle, nie w tą stronę, zgubiliśmy drogę? Czy może droga jest dobra ale cel jest dalej i trzeba iść wytrwale i cierpliwie. Bez mentora  wybór jednej z tych dwóch opcji jest niemożliwy. Nie mam mentora, który udzielałby mi personalnych wskazówek. Ten który osiągnął coś podobnego do tego gdzie ja zmierzam jest zbyt drogi jako mentor, korzystam z jego wiedzy, szkoleń, ale na osobiste porady biznesowe zwyczajnie nie byłam przygotowana finansowo. Korzystam z wiedzy i doświadczeń innych ludzi również, pomagają chętniej i taniej. Aczkolwiek nie korzystam z prowadzenia za rączkę. Trzeba, więc radzić sobie inaczej.

Życie jest pełne wskazówek dla Ciebie. Czasem jest to sen, czasem piosenka, czasem obrazek na FB, czasem właśnie fragment książki. Moje wnioski z ostatnich takich wskazówek? To, że piszę o sobie, oznacza tylko tyle, że dotyczy to również Ciebie

Coś przemija, żeby mogło narodzić się coś nowego.  Kończy się jedna epoko, rozpoczyna druga. Wszystko płynie. Każdy koniec jest zawsze jakimś początkiem, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie.

Jeśli gubisz cel, znajdź swój kompas. Twoim kompasem jest Twoje serce. Wiele najnowszych przemyśleń sprowadza się do tego, że jednak serce jest ważniejsze niż mózg.  Jeśli chcesz coś zmienić w życiu, wszystkie odpowiedzi znajdziesz w głębi siebie, zajrzyj tam. Jeśli robisz coś dla ludzi z dobrego serca to wszystko jest proste i przyjemne, a efekty przyjdą. Marketing pochodzący z serca jest zgodny z Tobą i  roznosi się wirusowo.

Cytat z Napoleona Hilla przytoczę: „Porażka jest jak ból głowy, ostrzega nas, że coś jest nie tak. Jeśli jesteśmy inteligentni, to poszukamy przyczyny i skorzystamy z naszego doświadczenia.” Co różni więc moją obecną pracę, od pracy Edisona na przykład? Brak KONCENTRACJI. Koncentracja jest najważniejsza, jeśli chcemy osiągnąć cel. Musimy skoncentrować się na drodze w jego kierunku, pokonywaniu ewentualnych przeszkód. Jeśli nie idzie, trzeba pomyśleć co jest nie tak. U mnie właśnie  okazało się, że nie koncentruję się odpowiednio. Edison, kiedy coś tworzył, siadał i szukał rozwiązania, tak długo, aż go nie znalazł. Ja wypisałam sobie, co jest do zrobienia bo na początku, nie jest wcale takie oczywiste, jakie mamy obowiązki w nowej pracy. Niestety, kiedy siadam, piszę, pozwalam sobie na tysiąc rozpraszaczy. Przed chwilą Pan z Gazowni, wcześniej telefon, jakiś mail, którego mogole nie powinnam teraz czytać, dźwięk z FB,  o tym, że ktoś coś polubił… Każda taka utrata koncentracji nad projektem i oderwanie Ciebie od pracy,  powoduje, że tracisz 30 % czasu na powrót do Twojego zadania.

A ja ? Zamiast skoncentrować się na jednym, właśnie robię pranie, czekam na pana z gazowni bo ma być odczyt liczników, piszę posta, piję kawę, ćwiczę na orbitreku bo coś mi dzisiaj siedzenie nie służy i nogi drętwieją,  maluję paznokcie odżywką, żeby się nie łamały,  rozmawiam na GG, myślę o której muszę iść po syna do szkoły, zastanawiam się o której dzisiaj kończy lekcje…
W sumie to takie robienie wielu rzeczy „na zakładkę” jest dobre, sprawdzało się, kiedy zajmowałam się sama domem i  wychowywałam dzieci, pracowałam na dwóch etatach i nie wiem jakim cudem miałam jeszcze czas na przyjaciół i idealnie wysprzątane mieszkanie oraz perfekcjonizm w obu pracach.  Tylko taki system wymaga wyspania się, dobrego planu dnia, żeby  nie zmarnować żadnej minuty oraz aby jedne czynności nie powodowały przerywania drugich. Pranie jest fajne, włączam i na dwie godziny z głowy, można spokojnie dwie godziny popracować lub  poczytać i potem  w przerwie rozwiesić, relaks w pracy przydatny i  rozwieszanie pożyteczne. Trzeba jednak wybrać co się da pogodzić i nie rozprasza, a jest tylko rewelacyjna organizacja czasu na zakładkę. Jak ja się tego nauczyłam? Trochę rozmawiałam z innymi mamami pracującymi intensywnie, trochę metoda prób i błędów. Ostatnio jakoś tak nie potrafię. Wygląda to tak jakby człowiek uczący się tańczyć ze słabą koordynacją próbował równocześnie wprowadzać nowy inny układ dla nóg i dla rąk. Wszystko się plącze i grozi upadkiem. Lepiej stopniowo, czasem wolniej znaczy szybciej. Najpierw nogi, potem ręce i efekt o wiele szybciej niż wszystko na raz. Bo wszystkiego naraz nie da się ogarnąć. Sprawdza się gotowanie z rozmową przez tel pod warunkiem słuchawki w uchu i telefonu w bezpiecznej odległości. Pisanie posta, praca i pranie, ale tych czterech rzeczy nie radzę łączyć. Są rzeczy, które połączone razem sprawiają, że oszczędzamy czas i efekt końcowy jest zachwycający, a czasem wzajemnie sobie przeszkadzają i efektu nie ma lub mizerny. Tak samo jest z ludźmi, jedni ludzie nas wspierają i kiedy jesteśmy przy nich nagle mamy genialne pomysły, inni ludzie nas krytykują i po spotkaniu z nimi odechciewa nam się wszystkiego. Koniecznie trzeba otaczać się jak najczęściej ludźmi, którzy nas wspierają i motywują do konstruktywnego działania, a unikać tych którzy działają destrukcyjnie. Taka zasada wynikająca z instynktu samozachowawczego.

Gdzie znaleźć mentora? W sobie? W swoim sercu? W książkach i wśród ludzi. Książka może być cudownym mentorem, masz do niej dostęp zawsze i wszędzie. W pociągu, w podróży, w nocy, kiedy nie możesz zasnąć, w długiej kolejce na poczcie, czekając na spóźnialskich w restauracji. Wiele książek pokazuje wiele perspektyw, więc nie warto się ograniczać do jednej. Jeśli jesteś podobna/ podobny do mnie z pewnością czytasz kilka naraz. Większość ludzi jednak najpierw kończy jedną, potem zaczyna drugą.  O ludziach i o tym jak z  wodoru i tlenu powstaje woda w kolejnym wpisie, a może nie, o tym jak osiągać niewyobrażalne cele w Twoim Kompasie Szczęścia, czyli w wiadomościach przychodzących bezpośrednio na maila. Zapis po prawej stronie bloga. Pięknego dnia  Ci życzę z mentoringiem, serca, książek, znaków i odpowiednich dla Ciebie ludzi.

Komunikacja vs Twoja Pewność Siebie

kanapkikacpraCo robią mamy w nocy? Wreszcie mają czas dla siebie, na pasje, twórczość i naukę Photoshopa. Jako dumna mama, genialnego dziecka uznałam, że wszyscy wiedzą o co chodzi z tym tekstem i ile wiedzy z niego wynika. Przecież widać, że chodzi o wpływ otoczenia i komunikacji na Twoją Pewność Siebie.

Dziś usłyszałam, że ten obrazek nic nie wnosi i się nie podoba. Kiedy coś robisz zawsze są ludzie, którym się to podoba lub nie podoba, będą tez tacy, którzy Cię nie rozumieją. Zazwyczaj nic w tym dziwnego, skoro nie znają Ciebie. Często takie teksty otoczenia powodują spadek wiary w siebie, zwłaszcza jeśli właśnie przeważa u Ciebie zzewnątrzsterowność. nad nią popracujemy innym razem.  Robisz coś nowego, nie jesteś pewny czy to jest dobre i sprawdzasz reakcje otoczenia. Bo skoro robisz coś dla ludzi i za darmo dzielisz się wiedzą, to chcesz żeby wiedzę wykorzystali, a nie zdeptali nie rozumiejąc. Od niedawna mam genialną technikę i po takiej krytyce otoczenia odpalam program: „Wiara w siebie wróć do mnie.” Nota bene program napisany przez ludzi, którzy znają mnie od lat i zjedli ze mną  kilka beczek soli i przehartowali trochę stali 😉 Nie, nie musisz rozumieć wszystkiego na blogu, ale zawsze możesz pytać w komentarzu. Wybacz tez, ale moje tajemnice nie są dla wszystkich i dzielę się  nimi jedynie  z osobami uczestniczącymi w moich warsztatach, albo coachingach. Jeśli się zdecydujesz na któryś z tych produktów, chętnie się podzielę gratis techniką„Wiara w siebie wróć do mnie”

Dlatego dziś tłumaczę co dla mnie subiektywnie wynika z tego obrazka, który powstał o 2 w nocy, nie dlatego, że nie mogę spać, tylko dlatego, że kocham tworzyć i uczyć się, a w dzień brakuje mi czasu:

Primo: Mam genialnie inteligentne dziecko i muszę mu o tym często mówić, wtedy jego geniusz się rozwija. Nie każde dziecko potrafi tak prosić o kolację 😉

Secundo: Poczucie humoru jest najlepszym przyjacielem w życiu, a inteligentne poczucie humoru, być może nie rozumiane przez wielu, pobudza komórki mózgowe do myślenia dzięki czemu nie zachorujesz na Alzheimera i inne tego typu dolegliwości.

Tertio: Komunikacja to ważna sprawa i jeśli wśród bliskich porozumiewasz się Waszym wewnętrznym językiem, nobilituje to bliskich świadczy o przynależności do grupy społecznej tej samej, która ma swój język. Jest ciepło, wesoło, serdecznie, jak w domu.

Quatro: Komunikacji wewnętrznej nie zrozumieją ludzie z zewnątrz, więc jeśli chcesz trafiać do wielu ludzi nieznanych, musisz język upraszczać, albo wszystko tłumaczyć. Pamiętaj też, że nie wszyscy zapytają, niektórzy uciekną nie rozumiem zamknę oczy i zniknie siła nieczysta, bo jak nie rozumiem to jest „be” 😉 Zrozumieć, zaakceptować i olać krytykę 😉

Quinto: On nauczył się tego specyficznego poczucia humoru ode mnie. Są ludzie, którzy go rozumieją, doceniają i kochają, a są tacy, których wkurza. Ludzie się różnią i dobrze inaczej byłoby nudno. Nie dogodzimy wszystkim! Zresztą kim byśmy byli próbując dogadzać wszystkim? Wniosek jest jednak inny. Twoje otoczenie obserwuje i naśladuje to, co robisz, nie to co mówisz. Przekazuję dzieciom wiedzę: jeśli chcesz kanapki zrób sobie, albo poproś grzecznie. Natomiast co ja sama zwykle robię? Im jest trudniej tym więcej żartuję, to znacznie obniża stres i moje dziecko doskonale to zauważyło, nauczyło się. Widać też, że moja duchowość przenika przez powietrze i mimo że o tym nie mówię…wyszły żarty o szklanej kuli i przewidywaniu przyszłości. Otoczenie ma niesamowity wpływ na Ciebie bo modelujesz tych którzy są wokół i zupełnie podświadomie przejmujesz zachowania Twojego otoczenia, taka spontaniczna interakcja wiązana

Dzieci są dla mnie skarbnicą wiedzy i mądrości, wystarczy umieć słuchać. Ostatnio było mi bardzo trudno. Wiesz jak to jest? Zaczynasz coś nowego, stawiasz pierwsze krok i nie wiesz na co wchodzisz, czy to lód, czy skała, czy woda… Wtedy najczęściej, kiedy zaczynasz coś nowego, nie jesteś mistrzem i nikt w to nie wierzy, że Ci się uda. (Uda to złe słowo, decyduje praca nie sam fart). Chcąc Cię chronić ludzie krytykują, albo zostawiają z tym wszystkim i zajmuje się swoimi sprawami. Przyjaciele i współpracownicy przechodzą test  pt.”Jak bardzo wierzysz we mnie, moje pomysły i inteligencję”…. Generalnie, kiedy wszystko wydaje się walić najlepszą rzeczą jest przetrzymać.

A jak Wam się podoba zdjęcie zrobione prze moje starsze dziecko i widok z okna na dwa słońca? Właśnie moje dzieci, są moimi dwoma słońcami i dzięki temu jestem najszczęśliwsza na świecie. No bo kto daje tyle ciepła, życia, światła i optymizmu, co dwa słońca?

Pamiętaj więc, że Twój brak pewności siebie, może wynikać z nieumiejętnej komunikacji z otoczeniem, bo  Ty przecież udoskonalasz się każdego dnia inaczej nie czytałbyś/ nie czytałabyś mojego bloga prawda?

Słonecznego dnia Ci życzę :)

Czy z każdej szansy trzeba korzystać?

Kiedy już zdobędziesz pewność siebie pojawia się szansa jak pociąg. Niektórzy twierdzą, że pojawia się tylko raz, inni że dwa razy. A ja byłam kiedyś na stacji PKP i odkryłam, że pociągów jest więcej. Co prawda moja ulubiona stacja gdzie kończyły się tory, można było wsiąść o 6 rano w pociąg ulokować się wygodnie w przedziale z książką i po 5 godzinach wysiąść w królewskim mieście już nie istnieje, ale są inne stacje, mniej urocze, jednak tam też odjeżdżają pociągi.

Czy mamy w życiu tylko jedna szansę? czy tylko raz podjeżdża pociąg? Bywałam na stacji widziałam wiele pociągów. Każdy jechał w inna stronę i z innymi ludźmi. Szans jest wiele trzeba wybrać najlepsza dla siebie, nie wsiadać do pociągu byle jakiego.  Jeśli nie masz celu nie wiesz dokąd chcesz jechać to jakie jest prawdopodobieństwo dojechania tam gdzie chcesz? Pociąg zwany przeznaczeniem? Jeśli masz szklaną kulę z pewnością go rozpoznasz, natomiast jeśli szklane kule są tylko w baśniach o dobrych wróżkach… Co wtedy?

Wystarczy wiedzieć w którym kierunku, o której godzinie i z jakimi ludźmi chcesz jechać. Wybrać odpowiedni pociąg i nie wsiadać do byle jakiego.  czasem kiepsko wyglądający stary pociąg może jechać w najpiękniejsze miejsce na świecie i mogą nim jechać ludzie, z którymi nawet na koniec świata i jeden krok dalej chcesz iść.

Czy z każdej szansy trzeba korzystać? A czy da się wsiąść do każdego pociągu? Życie to sztuka wyborów.