Dlaczego tylu osobom brakuje pewności siebie?

Wczoraj mogliście zobaczyć na FB filmik o tym skąd się bierze nieśmiałość. Dzisiaj jeszcze kilka słów na ten temat. Z racji skracania filmiku (dobra rada od znajomego, którego zdanie jest dla mnie bardzo ważne), nie mówiłam nic o odrabianiu lekcji z dzieckiem. Wielu rodziców, zwłaszcza w młodszych klasach odrabia z dziećmi lekcje. Niby dobrze bo spędzają czas razem, ja jednak uważam, że lepiej w tym czasie pograć w grę planszową, albo pojechać na wycieczkę z dzieckiem niż spędzać wspólnie czas na odrabianiu lekcji. Tak jak Wam mówiłam wczoraj o nadopiekuńczych rodzicach… Gdzie dziecko ma się nauczyć samodzielności i odpowiedzialności jeśli nie właśnie przy obowiązkach szkolnych. Pomaganie, pilnowanie non stop, powoduje, że mamy potem dorosłych nieodpowiedzialnych i niesamodzielnych, którzy szukają sobie po skończeniu 18 lat nowej mamusi, która za nich będzie odpowiedzialna i zaradna. No dobra, żeby nie było, że dotyczy to tylko mężczyzn, kobiety szukają sobie nowego tatusia, który się nimi zaopiekuje. A przecież wiadomo, że związek powinien się opierać na partnerstwie, a nie relacjach rodzicielskich, tylko ktoś kto sam ze sobą sobie radzi może stworzyć idealny związek z kimś. Zresztą kim ja jestem, żeby opowiadać o związkach 15 lat związku, w tym 12 lat małżeństwa, potem lata samotności, bo teraz chcę albo idealny partnerski związek, albo żaden. Znów odbiegłam od tematu już wracamy.

Moja mama nie odrabiała ze mną lekcji, zwyczajnie brakowało jej na to czasu, chociaż w szkole wymagali, aby rodzice pracowali z dziećmi w domu. To zła szkoła była. 😉 Oczywiście przypominam mojemu dziecku, pytając czy odrobił lekcje, czy spakował plecak, proszę o strój z wf do prania i tyle.  Mówię, że jeśli czegoś nie rozumie może przyjść i mu wytłumaczę. Kiedy po chorobie nie może sobie z czymś poradzić, przychodzi i wtedy mu tłumaczę. Ostatnio mieliśmy tak z matmą. Usiadł i mówi że matematyka jest trudna i skomplikowana, a on jest za głupi żeby to zrozumieć, ale mnie szlag trafił. Normalnie widzę lustro to samo ze mną szkoła zrobiła, pozwoliła mi myśleć ze jestem głupia. Ech te masówki, wiem, że nie musi tak być wiem że w szkołach specjalnych jest inaczej, ale tam wszystkie dzieci chodzić nie mogą. Dlaczego szkoły masowe niszczą u dzieci pewność siebie i dają im do zrozumienia, że są głupie? Bo jak uwierzą to głupim, zakompleksionym społeczeństwem łatwo się manipuluje? Nie podejrzewam, że nauczyciele robią to świadomie, może niektórzy zwyczajnie powinni zmienić zawód, ale kim ja jestem żeby to oceniać ;).

Przejrzałam książkę do matematyki i… nie chcecie wiedzieć co nauczyciel z 15 letnim stażem pracy pomyślał, a że ja mówię co myślę to … wyszedł cały creatorski  styl 😉  Ten podręcznik chyba pisał człowiek który ma problem z pewnością siebie i żeby się poczuć lepiej, że się zna na matematyce (zapewne to jedyne na czym się zna) napisał podręcznik do podstawówki tak, żeby matma wydawała się trudna. Przecież tak nie jest! Matematyka jest prosta i fajna  i jeśli masz w niej trudności wynikają one jedynie z tego ze nie trafiłeś na nikogo, kto Ci to potrafił wytłumaczyć, albo z Twojego lenistwa i już. Każdą rzecz w matmie, nawet kwadraturę koła, można wytłumaczyć na kilka sposobów i do każdego trafi inny. Autor książki mojego dziecka do czwartej klasy, wybrał sposób najbardziej zagmatwany jaki znam, zamiast upraszczać, komplikuje…. Wytłumaczenie dziecku działu z matematyki zajęło mi 2 minuty, potem poćwiczył sobie wszystko i już. Teraz przybiega do mnie ze wszystkim czego nie rozumie z matematyki. Tak, wiem, od tego jest nauczycielka matmy, ale skoro wybrała taki podręcznik trudno mieć o niej dobre zdanie.  Natomiast pozostałe lekcje przybory szkolne to mojego syna działka. Jeśli mi powie, że potrzebuje czegoś co trzeba kupić dokupię. O ile nie powie tego o 22:00 dzień przed, tez muszę mieć czas, żeby pojechać do sklepu. Jeśli zapomni, cóż jego konsekwencje adekwatne do jego wieku, nie można wychowywać dzieci pod kloszem bo świat jest jaki jest. Odbije się na ocenach fakt. Tylko co znaczą oceny? Subiektywna opinia nauczyciela o umiejętnościach ucznia standaryzowana w papierach. Tak jak we wczorajszym filmie mówiłam, każdy ma rozwinięte inne umiejętności Jak można oceniać wszystkich w jednej skali i nagradzać oceny na które nie do końca maja wpływ?  Dlaczego maja się skupiać na tym w czym są najsłabsi zamiast rozwijać to w czym są najlepsi?  Dlaczego nie jest oceniany wkład pracy? Bo życie rozlicza z efektów, a nie ze starań?

Szkoła…hmm to osobny rozdział,ta  jest najbliżej, tylko dlatego tu poszedł. Okazało się że jest beznadziejna i  po trzech latach zniszczyła wszystko co mogła w moim dziecku, zabiła w nim chęć do zdobywania wiedzy, pewność siebie, sprawiła, że już nie lubi czytać… Chciałam go przepisać, ale uparł się że chce tu bo tu są koledzy.  Dzieci powinny same odrabiać lekcje i podejmować niektóre decyzje, aby uczyć się samodzielności, zaradności, konsekwencji swoich działań i odpowiedzialności za to co robią. Oj to była trudna decyzja, czy mu pozwolić podejmować samodzielnie decyzje w tak ważnej sprawie… zdecydowałam , że nie będę go chronić całe życie, że jest silny i mądry da sobie radę i skoro chce zostać, to niech tak będzie przynajmniej do przeprowadzki. Ta szkoła też jest zwolennikiem poglądów, że obowiązkiem rodzica jest odrabianie z dzieckiem lekcji, jak dla mnie bzdura. Obowiązkiem nauczyciela jest uczyć tak, żeby praca domowa była ćwiczeniem tego co uczeń zrozumiał na lekcji, utrwaleniem, wyćwiczeniem nie może być za trudna dla dziecka. To nauczyciel bierze kasę za tłumaczenie.  Niszczenie wiary w siebie i pewności siebie w szkole powoduje, że już część rodziców, uczy dzieci sama w domach. Ma to sporo wad, dzieci nie przebywają z rówieśnikami, są pod kloszem, ale z pewnością umieją o wiele więcej. A gdyby tak stworzyć szkołę która wspierałaby rozwój dziecka, nie tylko na papierze?

Czy nie jest straszne, że dzieci wybierając kolejna szkolę nie wiedza w czym są dobre? Nie maja pasji, nie rozwijają talentów? O moim wyborze liceum w filmiku na dole…skończyło się na ogólniaku, co niewiele zmieniło, cztery lata później nadal nie wiedziałam w czym jestem najlepsza. Wiedziałam, że chcę pomagać wyjątkowym ludziom, którzy tego potrzebują w niekonwencjonalny sposób ucząc, przez 15 lat była to szkoła specjalna. Panowie w garniturach zmienili zasady, więc poszukałam nowego miejsca gdzie zasady mogę ustalać sama, bo dla mnie najważniejszy jest efekt i żadne przepisy nie mogą mi w tym przeszkadzać. I wylądowałam na  Uniwersytecie na pedagogice specjalnej. Na dole postu filmik do przemyślenia :)

Co po szkole? Kiedyś mężczyznom pewność siebie dawała dobra praca, z której są w stanie otrzymać rodzinę, teraz mamy loterię, więc pewność siebie spada. Coraz częściej to kobiety mają lepsza pracę i utrzymują rodzinę, a mężczyźni tracą wiarę we własne możliwości. Coraz częściej słyszę od różnych ludzi co zrobić taka praca, trzeba szanować bo lepsza taka niż żadna. Jest w tym trochę racji, ale tez stopniowo można poprawiać sytuacje, nie trzeba w niej trwać latami.  Kiedyś mężczyźni lecieli na polowanie zdobywać pożywienie, teraz nawet do sklepu częściej biegają panie. Cóż więc się dziwić  temu co ostatnio usłyszałam na kursie salsy, że mężczyzn trzeba prosić do tańca na „praktisówkach” bo oni są jacyś zadżumieni i trzeba ich oddżumić inaczej będą stać i podpierać ściany cały wieczór. Odwaga bardzo cenna zaleta…ale o odwadze następnym razem fascynujące, że im bliżej 40-stki tym mam jej więcej.

Jak poradzić sobie z nieśmiałością?

Photo credit: __MaRiNa__ / Foter / CC BY

Photo credit: __MaRiNa__ / Foter / CC BY

Jak myślisz nieśmiałość, pewność siebie to cechy czy umiejętności? To coś z czym się rodzisz, na co nie masz wpływu? Genetycznie uwarunkowane. jak kolor oczu czy włosów? Można to zmienić, ale będzie sztucznie? A może jednak wiara w siebie to coś zupełnie innego?

Pewność siebie  to umiejętność, można ją wykształcić zdobyć.  O tym czy wierzysz w siebie decydujesz TY, a nie genetyka, czy jakieś inne uwarunkowania. Tak masz rację to nie moja wina, że jestem nieśmiała/ nieśmiały to oni mówili, że jestem do kitu…. Zaraz a jak oni mówią, że zupa jest dobra to Tobie tez zawsze smakuje? „Oni” są wszechwiedzący? Więc może jednak to TY decydujesz? Do Ciebie należy decyzja czy chcesz żyć ze swoją nieśmiałością, czy chcesz to zmienić. Ustaliliśmy już że nieśmiałość nie jest cechą to znaczy, że jeśli ją zmienisz nadal będziesz sobą, nie będzie w tym sztuczności, będzie w tym Twój naturalny potencjał. Na warsztatach mówię Wam skąd się bierze nieśmiałość, brak wiary w siebie, nawet strach, tu jest na to za mało miejsca.

Zastanów się nad jedną rzeczą dlaczego  na zajęcia z lekkiej atletyki przyjmowane są małe dzieci? Dlaczego tak bardzo zależy trenerom, żeby nauczyły się skakać o tyczce, czy robić salta w powietrzu zanim skończą 9 lat? Z psychologii rozwojowej wynika, że dzieci do 9 roku życia nie zdają sobie sprawy do końca z konsekwencji swoich działań. Dlatego łatwiej im jest robić rzeczy, których później się boją. Gdyby strach i obawy były uwarunkowane genetycznie mielibyśmy je od urodzenia, a skoro je nabywamy to można je modyfikować bez utraty naturalności. Nawet więcej, dzięki modyfikowaniu takich cech  udoskonalamy się, stajemy się lepsi, nadal będąc sobą.

Jak w takim razie poradzić sobie z nieśmiałością? Najprostszy sposób odważ się. Myślisz, ze mi jest łatwo bo skoro mam odwagę nagrywać filmy i wrzucać je do Internetu to muszę być pewna siebie … bzdura. Gdybym była pewna siebie to kolejka klientów do moich szkoleń byłaby taka, że na coaching trzeba by było czekać latami. Natomiast jest podstawowa zasada: Musisz się odważyć przekroczyć granicę, którą jest Twoja nieśmiałość.

„Zrób to czego się boisz, a skończy się strach.” – Emerson

Chcesz kilka moich tajemnic? Nie przeczytałam o tym nigdzie, reakcja odruchowa. Zwykle, kiedy czegoś bardzo się boję –  uśmiecham się, żeby sobie dodać otuchy. Ludzie to widzą i też się uśmiechają, w dodatku odbierają to jako objaw miłej i sympatycznej osoby. To taka moja reakcja na lęk i strach, reaguję uśmiechem. Czy wszyscy tak mają? Jasne, że nie większość dzieciaków reaguje agresją. Wryło mi się w pamięć z jakiegoś szkolenia zdanie:  JEŚLI NA ZEWNĄTRZ JEST AGRESJA TO W ŚRODKU JEST LĘK…. Nigdy nie zapomnę jak koleżanki na mnie dziwnie patrzyły, kiedy podchodziłam do mojego bardzo agresywnego ucznia, kiedy się wściekał i pytałam: Czego się boisz? Co się stało? On zawsze odpowiadał. Chociaż  to było dziwne. Zwykle ludzie wymierzali mu za to karę: uwagę, wezwanie rodziców. kazali zachowywać się inaczej, spokojniej…tylko pomyśl, jeśli to była reakcja na lęk to jak miał sobie z tym poradzić i co powodowała reakcja otoczenia?

Dobra bo znów Cię zabrałam w swój świat… wracamy do uśmiechu… Kiedy idę na spotkanie w nowe środowisko do ludzi których nie znam i jestem przerażona…bo ja lubię być wśród starych zaprzyjaźnionych znajomych… Natomiast, wśród nowo poznanych ludzi…automatem jest uśmiech i maska szarej myszki (może mnie nie zauważą ;)) Rany Julek pokazałam słabość i teraz będzie…. to co zwykle. Ludzie mnie podziwiają, kiedy nie pokazuję słabości, kiedy jestem silna i niezniszczalna lubią taką maskę, wtedy nawet nie próbują…. szanują… kiedy pokażę słabość zaczyna się coś co u zwierząt obserwujesz walka o przywództwo.  Głupie komentarze, plotki… Może więc lepiej nie pokazywać słabości i tego, że jest się zwykłym człowiekiem, takim jak wszyscy? Ma się sukcesy, porażki i każdy może osiągnąć to co ja?  Po to to pokazuję chcę być sobą mam wady i słabości tak jak każdy, właśnie dlatego tak dobrze rozumiem osoby, które uczę i które wspieram.  Niektórzy ludzie, kiedy pokazuję swoje słabości zapominają, że jeśli chcą się ode mnie uczyć to szacunek i tolerancja musi zostać, inaczej ich skreślę… gdzieś ktoś o mnie napisał Przywódca bez żądzy władzy…nie będę z Tobą walczyć o władzę, do niczego nie jest mi to potrzebne. Wymagam szacunku, lojalności i tolerancji jeśli chcesz się ze mną rozwijać…. inaczej…jak to powiedziała kiedyś moja współpracowniczka…” Wymieniłaś ludzi? Wymieniłaś nas? Jak to?” No cóż nie zamierzam umrzeć z głodu współpracując z ludźmi którzy mają więcej wymówek niż działania, a dobrymi chęciami to wiesz przecież, że piekło wybrukowane…

Wracając do nieśmiałości, pokazując ją z góry przegrywasz… inni ludzie wykorzystają Twoje szanse, ostatecznie zatrudnią Cię do realizacji swoich celów i marzeń. A przecież masz swoje marzenia? Jeśli ich nie masz zapisz się szybko na warsztaty u mnie, żeby je obudzić. Wiesz jak planować cele? Jeśli nie wiesz, również zapraszam na warsztaty Zostań zdobywcą….

Teraz trzecia najistotniejsza rzecz: Pewność siebie i nie mam na myśli zadufania w sobie, tylko wiarę w to, że zrealizujesz swoje marzenia.

Jak poradzić sobie z nieśmiałością?
Zabierzmy się do pracy z nieśmiałością, małymi krokami:

Krok 1 Ja się uśmiecham do ludzi, Ty zrobisz jak chcesz :) Zacznij od zapisania stanu na dziś a za tydzień przeczytaj go i napisz co się zmieniło.  Powtarzaj  uśmiech do człowieka co tydzień przez 3 miesiące.  UWAGA!!! Jeśli jesteś mężczyzną, może uważaj z uśmiechami do kobiety jakiegoś mięśniaka, może mu tez brakować wiary w siebie i wtedy Cię zaatakuje broniąc swojej zdobyczy 😉

Krok 2 Podziel się swoimi wnioskami w komentarzu pod tym wpisem i na  moim Fan Page nic tak nie wzmacnia wiary w siebie jak wyrażanie własnej opinii.

Krok 3  Po  tygodniu stosowania punktu 1 zagadaj do człowieka na ulicy. Ja zaczynałam od pytania o godzinę, albo o drogę. Pamiętaj o uśmiechu.

Krok 4 Zapisz się na kurs tańca, bez wymówek, że nie masz z kim, nie musisz mieć pary, żeby iść na kurs. Na kursie salsy na który chodzę i tak każdy tańczy z każdym.  Pamiętaj, żeby na takim kursie czuć się wygodnie i pewnie musisz dobrać strój w którym się najlepiej czujesz, dla mnie to czarny kolor, takie barwy ochronne ;). Jeśli jesteś kobietą możesz sobie założyć maskę – makijaż.

Krok 5 Podziel się opinią i swoimi efektami w komentarzu pod postem i na moim Fan Page, opowiadanie o sobie zwycięża nieśmiałość.

Wierząc w siebie jesteś w stanie w pełni wykorzystać swój potencjał i osiągnąć szczęście. To takie podstawy, a ja idę przygotować dla Ciebie nagranie zawierające te i kolejne wskazówki. Już niedługo zaproszę Cię na warsztaty, będą mocne i efektywne. Nie wiem czy wiesz, ale właśnie zatrzymałam jeden kurs dopóki uczestnicy nie zastosują wiedzy w praktyce nie pójdziemy dalej, korzyści z zainwestowanego czasu i pieniędzy wymagają efektów, więc zmuszam Cię do efektów :) Po prawej stronie masz listę Kompas Szczęścia w pierwszej wiadomości otrzymujesz link do nagrania z pytaniami coachingowymi, które pomogą Ci zdobyć Pewność siebie. Podaj imię i maila, potwierdź subskrypcję i korzystaj :)

Filmik dla Ciebie

Samodyscyplina, cierpliwość, wytrwałość, pełna wiara…

Photo credit: Justin Hee / Foter / CC BY

Photo credit: Justin Hee / Foter / CC BY

Miał być post o Walentynkach i miłości, ale chyba jednak o miłości poczytacie w książce, za jakiś czas się ukaże pierwsza. Jakoś nie ten nastrój. Dziś o czymś innym. P. Coelho w Alchemiku nazwał to znakami własnej legendy, ktoś inny rozmową z Aniołem…nazwy dla mnie są mało istotne nauczyłam się że nie muszę rozumieć wszystkiego.

Ostatnio pomyślałam co dalej co powinnam robić, żeby ruszyło i ile jeszcze… W nocy obudził mnie dźwięk mieczy. kogoś walczącego  z kuchni, a może kogoś kującego miecze? Nic nie zrozumiałam, jak można spać kiedy cały czas słychać dźwięk uderzeń stali, wstałam nieprzytomna. Rano na FB ktoś wstawił artykuł o człowieku który robi samurajskie zbroje.

Photo credit: arol lightfoot / Foter / CC BY-SA

Photo credit: arol lightfoot / Foter / CC BY-SA

Samuraja cechuje lojalność i samodyscyplina. Prawda, że mocna wskazówka? Coś tam było jeszcze o ścinaniu głowy wrogom, ale jak mam ścinać komuś głowę skoro nie odróżniam przyjaciela od wroga? A do carycy Katarzyny dziś mi daleko…. Może chodzi tylko o to, żeby sprzątać swoje otoczenie z ludzi, którzy nie tworzą z nami Superumysłu?

Zresztą negatywne emocje to nie jest coś na czym chciałabym się dziś skupić. Dziś punktem skupienia są strony do tworzenia LP, SP, systemy płatności,  coś trzeba wybrać chyba zrobię losowanie, albo posłucham intuicji bo logicznie rzecz biorąc za dużo niewiadomych, rejestracja listy w GIODO, która nade mną zawisła.  Czyli wszystko co potrzebne do tunelu sprzedażowego. Niby coś tam wiem, ale w Internecie , a co za tym idzie w marketingu internetowym zmienia się wszystko tak szybko… :) Sukces z wczoraj lista- Kompas Szczęścia rośnie jak na drożdżach, dziękuję Wam za zapisy :) Tak naprawdę jest kilka opcji nie wiem co wybrać, ale skoro nie ma kogo zapytać trzeba zdecydować samemu… wróciłam dziś do mojego ukochanego Napoleona… i tak się zastanawiam co sprawia, że najważniejsze marzenie  w życiu, może się spełnić w ciągu tygodnia… Co takiego zrobiłam wtedy na szkoleniu w Kaliszu, że po powrocie się spełniło to o czym pomyślałam. jak to powtórzyć w innych dziedzinach życia z innymi marzeniami…. a dziś u Napoleona czytam…cierpliwość, wytrwałość, pełna wiara… Dokładając moją ukochana Japonię… samodyscyplinę i lojalność.

Photo credit: indi.ca / Foter / CC BY

Photo credit: indi.ca / Foter / CC BY

Kolejna książką, która przeczytam będzie Kodeks samuraja tylko najpierw skończę ze 4 z tych które czytam dziś, zbyt dużo wiedzy z Napoleona ucieka mi przez  rozproszenie…w ogóle zbyt wiele ucieka przez brak koncentracji.

Nie wiem na ile rozumiesz to co napisałam. Komentarze i maile służą do zadawania pytań, a ja chętnie na nie odpowiem :) Pięknego dnia bez japońskiego „jako tako” raczej z samurajską samodyscypliną.

Prawa autorskie i licencje

Photo credit: opensourceway / Foter / CC BY-SA

Photo credit: opensourceway / Foter / CC BY-SA

 

Coś dla mnie bardzo ważnego. Coś czego uczyłam dzieciaki w szkole mimo ogromnego społecznego przyzwolenia na piractwo.

Proszę Pani dlaczego nie mogę sobie skopiować płyty od kolegi? Przecież to zaradność za 2 zł (cena czystej płyty) mieć  grę czy muzykę. Wszyscy tak robią.  Co to są właściwie te prawa autorskie?

Nic mnie bardziej nie wkurza. I ta nasza polska mentalność jestem koleżeński daje przepisać prace domową, jestem koleżeński pożyczę książkę , płytę koledze, niech sobie obejrzy skopiuje i ma…jestem gość pomagam innym…. Jasne pomagam znajomym okradając twórców? Z drugiej strony nie ma sensu niszczyć drzew…gdybym miała wszystkie książki, które przeczytałam w życiu w domu…obawiam się że mieszkanie byłoby za małe żeby je zmieścić….są biblioteki…kiedy więc powinniśmy pożyczać książki a kiedy powiedzieć idź sobie kup i zapłać autorowi 1,50 zł za to, że poświęcił czas, żeby się z Tobą podzielić historią. Nie wszystko chcemy mieć w domu, czasem wystarczy wypożyczyć, a czasem są książki do których wracamy i… już wiem że budując dom w biurze muszę mieć miejsce na pokaźną bibliotekę, na szczęście nie muszę mieć ogromnej garderoby to wiele rzeczy upraszcza 😉 Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii w kwestii pożyczania książek i płyt z muzyką.

Kolejna sprawa licencje na programy z których korzystamy…jestem szczęśliwa, że mogę korzystać z legalnego oprogramowania do tworzenia filmów i grafiki, że jako jedna z niewielu  firm mam legalnego „offica”… Czy są drogi obejścia w celu uniknięcia kosztów? Są, jasne  tylko granica miedzy sprytem i zaradnością, a kradzieżą zaczyna być cienką linią. Kilka lat miałam oprogramowanie nauczycielskie do pracy i użytku niekomercyjnego, teraz zakupiłam na firmę…dlaczego? Dlatego, że lubię na nim pracować i uważam, że temu,kto je stworzył należy się zapłata.

Program Camtasia do nagrywania… tak, miałam wersję 30 dniową bezpłatną wcześniej … poznałam program i zakochałam się i kupiłam legalną wersję komercyjną na firmę. Miesiąc później, byłam na webinarze dotyczącym promocji w Internecie, nawet zastanawiałam się  przez chwilkę, czy nie wykupić całego kursu. Nagle usłyszałam, że jest 30 dniowa darmowa wersja a potem można obejść zabezpieczenia zmieniając datę w komputerze i dalej korzystać bezpłatnie czyli kraść… W tym momencie wiedziałam, że nie chce się u tych ludzi uczyć, ani nie chcę z nimi współpracować w żadnej dziedzinie. Interesuje mnie tylko współpraca z ludźmi z klasą, dla których etyka i uczciwość mają znaczenie. Być może będę zarabiała mniej, być może dłużej mi zajmie zanim moja firma stanie się dochodowa, jednak własne zasady i wartości nie są czymś, co chcę poświęcać dla szybszych zysków. „Bo istnieje granica za którą nie można przejść. Za którą przestaje się być sobą… „( cytat z pamięci, z Granicy Z. Nałkowskiej).

Z cytatami i myślami własnymi jest najtrudniej, jakoś w mojej pamięci nie zawsze jest podpis: to jest z tego szkolenia, a to z tamtej książki, z jednej strony chciałabym podawać źródło. Z drugiej strony, kiedy podaję źródło za każdym razem prosić o autoryzację…nie mam czasu…a co z myślami, które nie wiem skąd są? Abo tak jak ostatnio… Dziś skończyłam czytać książkę…jedno z ostatnich zdań było identyczne jak moja myśl sprzed miesiąca czy dwóch, dokładnie takie zdanie napisałam gdzieś…a teraz to samo tymi samymi słowami przeczytane w książce… Miesza się to wszystko z drugiej strony wiem jak mnie wkurza kiedy z kimś dziele się swoim pomysłem a potem ten człowiek rzuca swój plan i realizuje to o czym rozmawialiśmy że ja planuję brr…i oczywiście nie pamięta, że to mój pomysł. Mam ochotę przestać mówić przy ludziach :) Może jednak zwyczajnie rozmawiać tylko z przyjaciółmi?

Ciekawa jestem Twojego zdania na temat praw autorskich legalnego oprogramowania. Podejścia czy jest różnica czy z oprogramowania nielegalnego korzysta firma międzynarodowa, która jest kilka lat na rynku ma markę? Jaka jest odpowiedzialność takiej firmy za tworzenie środowiska które przyzwala na omijanie zakupu licencji? Czy taka sama jest waga takiej kradzieży,  kiedy dokonuje jej młody chłopak pasjonat, który chce się nauczyć np grafiki i nie wie zwyczajnie, że legalnie można korzystać z tego oprogramowania na zasadzie abonamentu?

Skąd w nas taka mentalność, że produkty materialne to kradzież a wartość intelektualna to dobro wspólne i dlaczego w takim razie płacimy lekarzom za ich wiedzę czy prawnikom, a kiedy ekspert udziela Ci porady uważasz że się należy jak psu zupa za free bo przecież to już jasne, skoro Ci to ktoś wytłumaczył dobrze i w 5 minut zrozumiałeś?

Zdobywanie szczytu

Ostatni weekend spędziłam na szkoleniu w Mentalway… Jak zwykle u mnie wnioski są mało związane z treścią wypowiedzi Michała Wawrzyniaka,  zawsze sobie gdzieś popłynę daleko, ale coraz mocniejsze. Po roku szkoleń,  jest szkolenie, wniosek, zastosowanie i realny efekt…jakby marzenia spełniały się w czasie rzeczywistym. magia?

A może wreszcie odpowiedni poziom zdobytej wiedzy, połączony z odpowiednim poziomem umiejętności i wiary w siebie? Jeśli Ci  brakuje pewności siebie zapraszam na warsztaty: vod.potencjalszczescia.pl/course/uwierz-w-siebie-i-zrealizuj-swoje-marzenia/ bo brak wiary w siebie uniemożliwia realizację marzeń. Mnie to blokowało kilka ostatnich lat.

Pytacie często co u mnie i jak mi idzie hmm…  porównując do wyprawy wysokogórskiej … Bo osiąganie celu można nazwać ładnie – Zdobywanie szczytu. Zebrali się ludzie. którzy chcieli być  w zespole wzięliśmy sprzęt i zaczęliśmy wspinaczkę, wyglądało, że będziemy świetnie się uzupełniać.  Po pierwszych krokach powiedzmy, że na pierwszej stacji , część  ekipy stwierdziła, że leci na swoje górki i zabrała część sprzętu. Reszta powiedziała, że zostaje i zaczęła opracowywać swoje szlaki w przeciwnym kierunku.  Czy się żąlę nie, narzekam tez nie, opisuję fakt, cały czas myślę o e- booku albo audiobooku 1000 wtop w czasie otwierania działalności 😉 Generalnie zostałam sama na początku drogi. Wybudowałam igloo bo namioty zabrali razem z połową sprzętu  i myślę co dalej…można zejść, ale po co… bez sprzętu na górę hmm dawno temu czytałam „Opowieść o prawdziwym człowieku”… widać można osiągać to co nieosiągalne w pojedynkę. Tylko co to za wyprawa. Wnioski: ludzie dużo mówią, ale sprawdzają się dopiero na szlaku.  A może to tylko brak ustalenia priorytetów na początku? Stanowczo komunikacja to jest to nad czym muszę popracować bo zbyt często mam wrażenie, że mówię do ściany. Może to jednak kwestia betonu? Zawsze lepiej wychodziło mi gadanie z drzewami niż z betonem.  W każdym razie nie mam czasu na znajomych, rozmowy towarzyskie i inne takie teraz jest czas na skupienie się na celu i wymyślenie dlaczego coś nie działa efektywnie tylko jakoś, włożenie masy pracy… o efektach powiadomię Was na blogu. Więc proszę grzecznie czytać, komentować, udostępniać 😀

W każdym razie w związku z zaistniałą sytuacją będzie jak zwykle u mnie, ciężka praca, powolne efekty, anielska cierpliwość połączona z diabelskim wkurzeniem. Jasne, że pójdę dalej i zobaczymy co z tego wyniknie….kiedyś skończyłam studia na zasadzie „spróbuję”…. Rodzice przestali mnie utrzymywać zanim poszłam na studia, wtedy dałam radę i w stu innych sytuacjach. Teraz też dam radę, przecież nie mam innego wyjścia… Zwłaszcza, że być może na mojej górze nie ma ze mną ludzi…ale są na jakimś łączu i dają mega cenne wskazówki, jak budować ze śniegu i tego co jest pod ręką. Będzie wolniej, będzie trudniej i co z tego?

„Jak grzyby po deszczu” fajne powiedzenie. Musi popadać, żeby jak grzyby wyrosło nowe otoczenie, wspierające. Takie które murem stanie za mną, gdybym się poślizgnęła  przypadkiem 😉

10978712_952813104730930_7751988628309599132_nTeraz już stosujemy w obie strony zasady z obrazka obok. Te same zasady stosujemy wobec ziemi, morza i lasu… Pozostałe grafiki do obejrzenia i „polajkowania” na fanpage FB: www.facebook.com/potencjalszczescia może dziś, a może wkrótce.

 

 

Pasja

Photo credit: David and Paulina / Foter / CC BY-SA

Photo credit: David and Paulina / Foter / CC BY-SA

Czym jest pasja?
Dla mnie to coś, co dodaje skrzydeł.

Jak znaleźć swoją pasję?
Testować własne pomysły.

Od kilku lat wymarzyły mi się tańce latynoamerykańskie, a dokładnie nauka tańca. Pewnie wcześniej gdzieś przewijało się to marzenia, ale dopiero kilka lat temu nabrało mocy sprawczej. Przeszukałam różne szkoły…i zaczęło się….

Wymówki:
Do tańca potrzebuję pary, a jestem sama…. znalazłam latino solo…poszłam? Nie, znalazłam kolejną wymówkę. Mój lekarz powiedział, że nie wolno się męczyć, że tylko spacerek z kijkami i joga….taniec to za duże obciążenie. No tak tylko, że jak ja mam tylko leżeć i pachnieć to ja już wolałabym…. Poleżę sobie jeśli mnie dopadnie kolejny rzut po którym nie wstanę, a póki co planuję żyć. No tak, ale nie mam czasu, znowu mnie nie będzie w domu dzieci same…. tyle że już są duże i jak jestem w domu to i tak mają swój świat. Od godziny tygodniowo na kursie świat się nie zawali. Nie mam teraz kasy na głupoty (tak, tak często nazywamy marzenia) otwieram firmę, nie będzie pensji etatowej trzeba oszczędzać.  No i dojazd…tramwajem nie lubię, samochodem się boję.

Nagle usłyszałam, że znajoma idzie na kurs salsa solo dla Pań…poszłam z nią i…. jest super. Mylą mi się kroki, ogarnięcie tego co robią nogi, ręce, zapamiętanie układu i jeszcze wypadałoby przy tym jakoś wyglądać to stanowczo za dużo.  Nadmiar tłuszczu w organizmie (nie narzekam, wiem sama sobie na niego zapracowałam, albo jak mówi mój kumpel jak się dba, tak się ma) no w każdym razie ten nadmiar żyje własnym życiem i  ma swoją wizję tańca, tańczy kiedy nie powinien 😉 Oddzielenie góry tułowia, żeby tańczyła sama jest na granicy cudu. No więc jest nad czym pracować…między zajęciami ćwiczę coś tam w domu, przed lustrem. Mój starszy syn… robi dziwna minę i wychodzi do swojego pokoju, żeby nie umrzeć ze śmiechu 😉 Młodszy próbuje naśladować, więc razem się śmiejemy… i o to chodzi.

Stres spada, a salsa uzależnia. Zawsze kochałam taniec, taki spontaniczny, kiedy muzyka sama prowadzi. Teraz… wrzucenie się w jakieś kroki, zasady…nowe doświadczenie. Jestem zachwycona, szkoda, że tak późno, a może właśnie teraz jest mi to najbardziej potrzebne. Otworzenie własnej firmy to ogromny stres. Zwłaszcza jak nie wychodzi na początku tak jakbyśmy chcieli. Wiesz już początki są zawsze trudne.  Obiecałam sobie nigdy już nie dać wygrać wymówkom, tyle lat zmarnowanych, przecież nic się nie zmieniło. No może poza tym, że mam z kim jeździć. To ile radości, endorfin i pozytywnej energii daje mi ten kurs w głowie się nie mieści. Przy okazji zgubiłam już jakiś kilogram i czasem udaje mi się, nie poplątać nóg z rękami 😉

Właśnie tak od dziś zamierzam robić…laserowa koncentracja na celu zostaje…ale  pomysł wyprawy do Amazonii, nurkowania w Chorwacji, Sylwestra z Norwegii, domu z bali pod jakimś sosnowym lasem… ląduje w zeszycie marzeń do szybkiego zrealizowania, czyli w pierwszej wolnej chwili. Teraz wiesz, że powstrzymywały mnie latami wymówki przed realizacją pasji, czekanie na lepszy moment. To trochę tak jak z planowaniem dziecka, Ci którzy czekają na lepszy moment mogą się zdziwić, że on nie nadchodzi nigdy, zawsze są możliwości rozwoju kariery i potrzeba większej stabilizacji itp.

Jakie wymówki powstrzymują Ciebie przed rozwijaniem pasji? Przed realizacją marzeń?

Jest jeszcze jeden powód… u mnie wyszło w wymówkach „ja się do tego nie nadaje”, „nie dam rady” „lekarz mi powiedział….” tak sobie odpuściłam powrót do jazdy konnej, pięciodniowe szkolenie w górach, a nawet pomoc przy organizacji eventu… jestem za słaba, nie chce osłabiać zespołu… Wolałam otworzyć własna firmę, niż iść do innej firmy pracować. Nie chciałam, aby ktokolwiek poza mną ponosił konsekwencje tego, że mam słabsze dni, tego co może się stać. Chociaż coraz bardziej jestem przekonana, że scenariusz życia już sobie zmieniłam, lekarze nie mają racji i nie istnieją nieuleczalne choroby. Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji, tylko nie zawsze je widzimy.

No więc to nie dla mnie, ja się nie nadaję wynika z…. braku pewności siebie. Powinni karać w szkołach za teksty pt: nie nadajesz się do tej roli, do tego zadania. Marzyło mi się śpiewanie, chciałam się uczyć, poszłam na zajęcia chóru w szkole, usłyszałam…nie nadajesz się. Do szkoły muzycznej nawet nie spróbowałam. Przyjaciółka powiedziała, że bez idealnego słuchu nie dostanę się ani na skrzypce, ani na fortepian, gra na saksofonie zupełnie mnie nie kręciła. Kupiłam gitarę, nie śpiewam czegoś czego nie znam publicznie, muszę opanować melodię nauczyć się, nie ma znaczenia…muzyka daje siłę sprawia radość. Nie muszę być perfekcyjna we wszystkim co robię, ale muszę robić to co kocham, żebym czuła się szczęśliwa. Też tak masz?

POTRAFISZ2Szukaj swoich pasji, jeśli nigdy nie jeździłeś/ jeździłaś na nartach sprawdź czy Ci się podoba.. łyżwy, taniec, jazda konna, nurkowanie, podróże, obóz przetrwania, gra na gitarze, rajd, wycieczka rowerowa, grafika komputerowa. Tylko nie szukaj wymówek! Ludzie na wózkach grają w kosza, tańczą. Doba ma dla wszystkich 24 godziny. Nie wymyślaj, sprawdzaj. Rób to co kochasz. Znajdź swoje pasje, albo spraw, aby życie stało się Twoją pasją. Tylko wtedy czujesz, że żyjesz.

Na początku wygląda śmiesznie? I co z tego śmiech to zdrowie. Wystarczy nauczyć się śmiać samemu z siebie, mieć dystans i życie staje się piękniejsze.

Znów gadam o sobie?  No tak w końcu rozpoczęłam „projekt- egoistka” 😉 Zobacz ile w tej historii jest Ciebie, jak często znajdujesz wymówki, żeby nie realizować marzeń?