Postanowienia Noworoczne

Photo credit: orestART / DecorLove.com / CC BY-SA

Photo credit: orestART / DecorLove.com / CC BY-SA

Za chwilę Sylwester, kolejne postanowienia Noworoczne.  Co udało Ci się zrealizować w tym roku? Jaki był ten rok? Mój szczerze mówiąc. był niezły. Zrealizowane 8 marzeń, w tym dwa ogromne, które czekały na realizacje kilka lat, reszta w trakcie realizacji. Jak patrzę na niektóre marzenia zapisane rok temu, to sobie myślę: Kto to wymyślił? To nie moje przecież. Tak zmieniłam się! Całe życie zmieniamy się i jedyne co jest pewne to zmiany.

Niedawno pisałam o MLM, właśnie tam nauczyłam się znów marzyć. Wcześniej dawałam sobie wkręcić teksty w stylu: takie życie i co poradzisz, jest jak jest. Większość ludzi zapomniała, że ma wolna wolę? Może Cię to zdziwi, ale masz wolna wolę, decydujesz o swoim życiu i wygląda tak jak sobie zapracujesz. Moje dwa wielkie marzenia: własna firma i wymarzony aparat lustrzanka. Ludzie mówili, nie dasz rady w Twojej sytuacji… Przykro mi, że rozczarowałam wszystkich którzy uważali, że nie dam rady, rozczaruję Was i zaskoczę jeszcze nie raz. ten typ tak ma lubię przełamywać granicę i zaskakiwać ludzi. Nie zrealizowałam wszystkich marzeń, nadal mam masę pracy nad resztą. Wiem dlaczego tylko 8 marzeń. Nauczyłam się na porażkach. Dlaczego nie mam wymarzonej ilości klientów na koniec grudnia? Po pierwsze niewłaściwe przygotowanie, kilka błędów, niewłaściwi ludzie w otoczeniu i zagubiona kilka lat temu pewność siebie, niby wróciła, a jednak nie. Dlatego w styczniu zaproszę Cię na warsztaty z pewności siebie, bo, żeby realizować marzenia trzeba uwierzyć w siebie. W styczniu zmieni się jeszcze jedno, nie będzie webinarów moich za darmo, za każdy zapłacisz majątek, albo na nim nie będziesz :) Nie doceniasz tego co jest za darmo i nie stosujesz i NIE DZIAŁA. Dlatego od stycznia, każdy mój webinar kosztuje 5zł. Dla palaczy informacja to mniej niż paczka papierosów, a daje tyle samo szczęścia 😛 Ostatnio przyjaciele z dawnych lat zabrali mnie na koncert, było super. Lokal w którym obowiązuje zakaz palenia poza palarnią, po godzinie wszyscy mieli gdzieś zasady, a ja do dzisiaj się męczę. No cóż czas nauczyć się egoizmu i dostosować do tłumu.  Czy może jednak zostać przy swoich standardach i zmienić lokal?  Zapraszam Cię do rozmowy na ten temat  w piątek 2 stycznia o godzinie 19:00. Napisz na maila potencjalszczescia@o2.pl, aby otrzymać więcej szczegółów lub zajrzyj na FB.

Spotkanie płatne 5 zł na konto Firma szkoleniowa Potencjał Szczęścia Jolanta Jabłońska   NR konta: 95 1910 1048 2260 7208 8879 0001 w tytule wpisujemy Postanowienia Noworoczne.

Link do rejestracji na spotkanie https://potencjalszczescia.clickmeeting.com/Postanowienia_Noworoczne/register

MLM biznes jak każdy inny

Photo credit: LyndaSanchez / iW / CC BY-SA

Photo credit: LyndaSanchez / iW / CC BY-SA

Niektórym osobom biznes MLM kojarzy się z piramidą, innym z bieganiem z kosmetykami proszeniem się kup pani kredkę. A to zupełnie nie tak!

Kiedy traktujesz MLM jak każdy inny biznes, ma tylko kilka różnic. Jest bezpieczny, nie inwestujesz majątku, nie bierzesz kredytów. Śpisz spokojnie.

Poza tym jak każda normalna praca wymaga wiedzy, którą możesz zdobyć na szkoleniach, umiejętności – nabywasz je w praktyce, ale masz swojego sponsora (osobę wprowadzającą do firmy), który uczy Cię krok po kroku, przekazuje swoją wiedzę, to jego obowiązek, a etycznie jest, kiedy robi to za darmo. Ja nie wyobrażam sobie, brania kasy za dzielenie się moją wiedzą z moimi ludźmi. Po to jestem, żeby ich wspierać i uczyć. Jeśli będą mieli efekty to i tak zarobię, a jeśli nie to znaczy, że coś jest źle robione, albo ja nie umiem uczyć, albo ktoś nie chce pracować. Nowa osoba musi zainwestować czas w naukę, inaczej nic z tego nie będzie.

Jak każda normalna forma zarabiania, wymaga czasu i pracy. Ludzie, którzy osiągnęli sukces w MLM mówią, że jest to 8 – 10 godzin codziennie. Możesz pracować godzinę dziennie, ale wówczas oczekuj efektów finansowych jak za godzinę pracy. Ja cały czas twierdzę, że to nie jest biznes dla mnie, że moje Flow, to moje produkty. Mimo to stworzyłam fantastyczną grupę ludzi i kiedy nawet ja nie mogłam pracować zaopiekowano się nimi i oni mogli nadal zarabiać. Uczciwe? To jest współpraca. Nie słowa, a czyny. Moim produktem w MLM były pozytywne zmiany w życiu ludzi z mojej grupy, wiedza którą zdobyli, czas wspólnie spędzony, zmiany w ich mentalności i zarobione pieniądze. Wszystko to było efektem współpracy zespołu ludzi i to było super.

Jest coś wyjątkowego w mojej grupie. Jest stabilna!!! Mijają miesiące, a moja grupa trzyma poziom.  Tacy ludzie w niej są: uczciwi, etyczni, cudowni i na poziomie. Takiej grupy nie da się zbudować w tydzień, przez Internet, na pstryknięcie palcami. Taka grupa wymaga realnej, wspólnej pracy i czegoś co można nazwać dograniem się. Tylko wtedy organizując wspólne warsztaty, ludzie mają wrażenie, że czytamy sobie w myślach, a jednocześnie jest to dla nas fantastyczna zabawa.

Co utrudnia? Zmiany w firmie, na które nie masz wpływu, jedne lepsze, inne gorsze. MLM to nigdy nie jest do końca Twój biznes. Zastanów się jednak czy w tradycyjnym biznesie masz wpływ na wszystko?   czy nad swoim życiem masz 100% kontrolę? Bardzo ważne jest dobre wybranie firmy, z którą współpracujesz. W marketingu wielopoziomowym czuje się siłę zespołu, a wspólne akcje są niesamowitym doświadczeniem.

Czym się różni reklama firmy MLM od reklamy TV? Pomyśl o celach, zapraszam do dyskusji merytorycznej. Na to pytanie odpowiem na warsztatach, na które serdecznie zapraszam.

Znam wielu ludzi, którzy budują MLM przez Internet, też próbowałam. Miałam całą grupę ludzi z Internetu, i co? Już jej nie ma! Można wykorzystywać Internet do budowy MLM, ale trzeba wiedzieć jak,  w innym wypadku nie będzie trwałego efektu.  Nietrwałe efekty natomiast psują markę firmie i biznesowi MLM. Nie można ludziom naobiecywać, że będą działać w MLM i nie traktować ich indywidualnie, nie mieć dla każdego z nich tyle czasu ile potrzebuje. Reklama w TV nie działa w MLM, podobnie nie zadziała zautomatyzowany system. Ludzie szukają w MLM tego, czego coraz mniej w realnym życiu, automatyczne kasy szybkiej obsługi mają w Hipermarketach i zapewniam Cię, że nie tego szukają ludzie w MLM i biznesie. Każdy dokonuje własnych wyborów, jeden chce być trybikiem maszyny inny członkiem Zespołu Marzeń. Wybór jak zwykle należy do Ciebie. Ze splecionych dłoni można zbudować krzesełko i kogoś na nim przenieść, ze splecionych światłowodów masz jedynie szybkość przesyłu danych i informacji. Moim zdaniem nie ma prawdziwego MLM bez realnej współpracy, a Internet jest narzędziem do wykorzystania, ale nie może burzyć i niszczyć tego co w MLM najważniejsze, czyli ludzi. MLM jak żaden inny biznes jest współpracą opartą na realnych ludziach. Internet ułatwia i przyspiesza komunikację i do tego jest rewelacyjny także w MLM.

Jeszcze jedno. Wielu ludzi mówi, powtarzając slogany, że MLM to piramida. Jeśli dobrze ich rozumiem piramida oznacza dla nich, że jest jeden człowiek na górze zarabiający najwięcej i masa na dole którzy płacą i nic nie zyskują. No to Wam zburzę ten Egipt w MLM jeśli pozwolicie. Oki? Po pierwsze jako Manager miałam o wiele więcej obowiązków, niż człowiek u mnie w grupie i o wiele większą odpowiedzialność. Czy zarabiałam więcej? To zależy od tego czy dobrze zbudowałam strukturę.
MLM to biznes partnerski, gdzie tworzysz wokół siebie swoją strefę mocy, budując ją z ludźmi, z którymi lubisz spędzać czas.

Moje definicje Piramidy:
1. Budowla w Egipcie. Podobno, jeśli ma odpowiednie proporcje to jest w niej takie miejsce gdzie jest chłodno jak w lodówce. Kiedyś usłyszałam to od rewelacyjnego architekta Wojciecha Sergiela, który szukał wiedzy do zastosowania w architekturze. Ostatnim projektem jego firmy są domy kopuły, potrafi stworzyć całe  wyjątkowe osiedle takich domów.
2.  Twór w którym ludzie wpłacają pieniądze i nie ma produktu. Brak produktu to główna różnica! Wtedy faktycznie zarabiają najwięcej Ci na górze. Zawsze warto sprawdzić skąd biorą się zyski w biznesie, który proponuje Ci znajomy. Jeśli pieniądze pochodzą z obrotu towarów i usług, to są faktycznym i realnym wynagrodzeniem za Twoją pracę. Jeśli produkt nie jest w stanie wygenerować takich zysków, ja bym to dobrze przemyślała, czy warto się angażować.
3. A teraz mam pytanie czym jest etat? Zarabia Dyrektor, kierownicy, a zwykły szary człowiek musi czekać na jakiś cud, albo nieszczęście, żeby zmienić swoją pozycję na lepszą. Zgadza się?
Jest wiele systemów w których wpłacamy pieniądze i nigdy one do nas nie wrócą np. ZUS. Nikt nie ma pomysłu, jak rozwiązać jego patową sytuację. Kiedy widzę wyliczenia swojej emerytury, to cieszę się, że mam tą wiedzę teraz. Wiem, że jeżeli sama o nią nie zadbam, to nikt inny tego nie zrobi bo system emerytalny ZUS nie jest wydolny.

MLM to biznes jak każdy inny, ma tylko unikalną jeszcze nadal w Polsce formę sprzedaży i wyjątkową dbałość o klienta. Osobiście uwielbiam kupować w MLM, zwłaszcza w najlepszej cenie, jako świadomy klient, bo wiem, że żaden realny sklep tak nie dba o mnie, jak firma MLM. Bo w którym sklepie mogę oddać otwarty produkt i dostać zwrot gotówki, kiedy dostanę np uczulenia? No właśnie tylko w MLM, dzięki temu mogę racjonalnie wydawać swoje pieniądze i nie marnować ich na produkty, które nie są dla mnie. Dzięki temu nie wyrzucam pieniędzy w błoto.

Tradycyjnie zapraszam do merytorycznej dyskusji. Tu  w komentarzach pod postem nie na priv :)

Najważniejsze prezenty dla dzieci

20141223_233329 Jakiś czas temu oglądałam w Internecie filmik o tym jakie prezenty chcą otrzymać dzieci na święta.  Najpierw zapytano, co chcą dostać od Mikołaja, dzieci wymieniały różne podarunki. Następnie zadano dzieciom pytanie co chciałyby otrzymać w święta od rodziców. To było trudne pytanie, dzieci chwilę się zastanawiały. Okazało się, że od rodziców chcą otrzymać ich czas i uwagę. Chcą, aby rodzice wspólnie z nimi robili różne rzeczy rozmawiali, grali, jednym słowem, aby byli razem. Trzecie pytanie jakie zadano dzieciom brzmiało: Gdybyś mógł wybrać tylko jedne prezenty, które wybierzesz? Te od rodziców, czy te od Mikołaja? Wszystkie dzieci po chwili zastanowienia wybrały prezenty od rodziców.

Często nie zdajemy sobie sprawy, że dla naszych dzieci ważniejsze jest bycie razem, miłość, ciepło i uwaga rodziców niż jakiekolwiek przedmioty. Dzieci są o wiele mądrzejsze od dorosłych, dorośli  często nie doceniają niematerialnych rzeczy, które są ważne nie tylko w święta. Widać naszym dzieciom brakuje nas rodziców i naszego czasu skoro chcą taki prezent na święta.

Przypomniała mi się praca domowa mojego starszego syna. W pierwszej klasie szkoły podstawowej miał napisać list do Mikołaja. Zapytałam co napisze, a on odpowiedział: Mikołaju, proszę nie przynoś mi żadnych prezentów, tylko braciszka, albo siostrzyczkę. Wyobrażasz sobie, jak mnie wmurowało, że siedmiolatek prosi o rodzeństwo Mikołaja?

W tym roku zapytałam mojego młodszego syna co chce pod choinkę i na urodziny (urodził się w drugi dzień świąt), a on powiedział, że chce warcaby i mnie, żebym miała czas z nim grać, żebym nigdzie nie wychodziła. Prosił, abyśmy w te święta robili wszystko razem. Wczoraj razem sprzątaliśmy i ubieraliśmy choinkę. Dzisiaj idziemy lepić razem pierogi. Właśnie takie będą te święta spędzone razem, rodzinne. Bo dzieci często są mądrzejsze od dorosłych i wiedzą lepiej co jest w życiu i w świętach najważniejsze.  Ostatnio zmieniając pracę i zawód, otwierając firmę mam dla nich stanowczo za mało czasu. Dobrze, że mam ich i przypominają mi o ważnych w życiu rzeczach miłości rodzinie, dzięki temu nie zagubię się  zarabiając pieniądze na utrzymanie rodziny czy pomagając  obcym ludziom z całego świata. Nie mogę obiecać moim synom, że nie będę wyjeżdżać na weekendowe szkolenia. Chociaż to byłoby spełnienie marzeń mojego młodszego dziecka, ale mogę spędzić te święta z laserową koncentracją na nich :) Dlatego sobie zniknę na 2 dni dla reszty świata.

20141223_233358

 

Jak obyczaj stary każe, według naszych ojców wiary
Pragnę złożyć Wam, życzenia w dniach Bożego Narodzenia
Niech ta Gwiazdka Betlejemska, która świeci Nam o zmroku,

doprowadzi Was do szczęścia w nadchodzącym Nowym  Roku

Zdrowych, wesołych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.
Spędzonych z najbliższymi, pełnych ciepła, miłości, wrażliwości, empatii, szczęścia i radości z bycia razem tu i teraz.

 

 

Myślenie konstruktywne

porazki NHNie wszystko jest takie na jakie wygląda. Natomiast siła tego co myślimy jest przeogromna. Pozwoliłam sobie na strach. Zaczęłam się zastanawiać, co będzie, kiedy jednak nie będzie tak dobrze jakbym chciała. Uwielbiam plan B dzięki niemu w tym roku na Wigilii powinna się pojawić jedna potrawa: chleb w 13 wersjach. No wiem niezdrowy gluten i te sprawy. Są jednak momenty w życiu, które pokazują, że jednak nie zdrowie jest najważniejsze, a kasa! 😉

Tak, wiem, wyższe wartości, żadna pogoń za pieniądzem… Heloou, żyjemy w świecie materialnym, dzieci się nie karmi wartościami, tylko zdrowym jedzeniem, a to kosztuje. Wartości to coś co jest w nas i przechodzi niejako automatycznie. Ostatnio rzucił mi się w oczy jakiś nagłówek, o strasznym zachowaniu syna osoby, która uczy jak wychowywać dzieci. Jakoś utkwił mi w pamięci bo się zastanawiam czy mogłabym kogoś uczyć jak wychowywać dzieci. Wiem jak przetrwać z dzieckiem gimnazjum. Wychowanie to bardzo ciężka sztuka, jest tak wiele zmiennych i wypadkowych, że mamy wpływ jedynie na to, żeby być samemu wzorem do naśladowania i przez modelowanie uczyć.  Trzymać  przy tym kciuki (wierzący mogą się pomodlić) żeby nie zadziały się rzeczy, które zmienią psychikę dziecka. Tia… szklany klosz przed światem niezbędny,  kask na głowę, serce i duszę 😉 A może jest inny sposób?

Dziś przeczytałam: „Obowiązkiem każdego jest przeczytać kilka najlepszych książek o siłach ludzkiego umysłu i dowiedzieć się jakich zdumiewających rzeczy umysł jest w stanie dokonać, aby utrzymać ludzi w zdrowiu i szczęściu” Napoleon Hill. Uwielbiam poranki z tym Panem, wieczory zresztą też…. szkoda, że takich nie ma w naszej epoce, ech. 😉 Jego zdaniem za pomocą umysłu możemy leczyć nawet choroby fizyczne. Zastanów się może coś w tym jest. Konstruktywne myślenie może bardzo pomóc

Kiedyś czytałam genialną książkę, nie pamiętam tytułu, a moje notatki ze studiów szczury  w piwnicy zamieniły na gniazdko dla młodych brrr. Książka przedstawiała kilkanaście przypadków chorób psychicznych i sytuacje z życia tych ludzi….. z całym szacunkiem, każdy by oszalał. Jest wiele osób, które zdrowieją bo chcą i wiele osób, które od czytania o chorobach zapadają na te choroby. W czasie zajęć z psychiatrii na studiach,  powtarzano nam wielokrotnie: Nie wolno zastanawiać się, ani sprawdzać u siebie objawów o których się uczymy, inaczej będziemy mieć wszystkie i możemy się tak wkręcić,  że zamiast zajęć w szpitalu psychiatrycznym staniemy się jego bywalcami. To chyba najlepiej pokazuje siłę ludzkiego umysłu.

A co takiego robimy, kiedy zaczynamy coś nowego? Słuchamy durnych ludzi, którzy chcą nam pomóc, ustrzec nas przed złem (nota bene takie wychowanie, rodzice ostrzegają) i mówią, a co zrobisz jak nie wyjdzie, a jak nie będziesz mieć klientów, Ty się lepiej zastanów. No i …

Dobra nie będę bluźnić…zaczęłam się zastanawiać.  Siła myślenia zmaterializowała się i moje życie zgodnie z bajką o cudownej lampie Alladyna powiedziało:  „Jak sobie życzysz Pani.” „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem:  Sprawdzamy”. Teraz już wiem jak jest, nic nowego to już kiedyś było. Nie trzeba być bezdomnym, żeby nie mieć czym dzieci nakarmić, czy wiedzieć co włożyć do garnka, albo z czego zapłacić rachunki bo tak się  właśnie kończy w firmie brak klientów. :)   Mam to na własne życzenie, zgadza się?

Tak sobie pomyślałam, że zaoszczędziłam. Właśnie mój współpracownik wrócił z eventu na którym miał możliwość sprawdzenia jak to jest być bezdomnym. Ja nie muszę płacić za takie szkolenie, życie mi pokazuje wszystko, czego sobie zażyczę :) Dlatego o wiele łatwiej żyje się ludziom bez odpowiedzialności :) Nie przewidują sytuacji negatywnych, aby ich uniknąć. Tyle, że to nie dla mnie. Ja jestem sobą, firmą z ogromną odpowiedzialnością za siebie i innych :)

Wychodząc do łazienki mijałam lustro, strasznie mnie rozbawił widok, nie wiem skąd wygrzebałam tak podartą koszulkę, żeby założyć na chwilę po wyjściu spod prysznica, ale ilość dziur świadczy o sytuacji, szkoda, że nie ma kto mi zrobić zdjęcia 😉 Zabawny widok  :)

Tak sobie pomyślałam, że w pierwszej wolnej chwili, muszę wysłać  fragmenty mojej książki znajomemu i oddać ją wreszcie do wydawnictwa bo stanowczo zbyt wielu ludzi się poddaje, nie znając mojej historii, a tak będą mieć wybór.

Nauczeni narzekania tkwimy na najniższym możliwym poziomie rozwoju, bo kiedyś ktoś chciał właśnie do tego doprowadzić bo takim narodem łatwo się rządzi. Tak jak grzecznymi dziećmi bez własnego zdania łatwo się zarządza, tylko potem giną w życiu. mam rację?

W sumie  pewnie usłyszę, że nie powinnam tego pisać bo stracę autorytet, a powinnam go budować, że opowiadanie wszystkiego o tym jak jest ciężko. kiedy się zaczyna coś nowego i swoich wtop, nie pomaga na początku.  Mam to w nosie. Nie zamierzam nikomu opowiadać bajek, jak jest cudnie jak się osiągnie cel. Kiedy przybijasz do nowego portu, odkrywasz nowy ląd cieszysz się w momencie postawienia stopy na stałym lądzie, a potem…potem czas na ciężką pracę i poznawanie wyspy, przystosowywaniu jej do swojego życia chociażby na kilkanaście dni.

Nie jestem idealna

1403954105_j4dwsn_600Moje zdjęcia nie są idealne, moje teksty nie są idealne i ja też nie jestem idealna. Mój przyjaciel twierdzi, że ideały nie istnieją, a on zazwyczaj ma rację.

Kiedyś myślałam, że błędy w tekście to brak szacunku dla odbiorcy. Trudno wtedy nas zrozumieć. Ciekawe co na ten temat Gombrowicz myślał… Gdyby nie mój cudowny nauczyciel języka polskiego w liceum, w życiu bym ich nie zrozumiała. Tak On też pisał: „wyszło super opowiadanie twórcze, popracuj nad interpunkcją i stylistyką” Jego spokój uratował mnie na maturze ustnej, kiedy strach wygrał.

Teraz wiem, że brak perfekcji wynika z braku czasu. Przyczyną i głównym winowajcą jest doba. Nie jest idealna, ma tylko 24 godziny. Nikt nie jest wieczny. Poza pasją  zwykle mamy rodziny i przyjaciół, dla których chcemy wykroić kawałek czasu.

A propos perfekcji, próbuję  drugi tydzień nagrać reklamę warsztatów…. i co? Nie poszła w sieć, bo dźwięk nie był idealny, nie mogę sobie z nim poradzić, ze swoim brakiem czasu też nie. Więc nie jest idealny. Produkt który nie jest doskonały nie może iść do ludzi…. a teraz czytasz na własną odpowiedzialność. Przepraszam za szczerość piszę i mówię co myślę. To się nigdy nie zmieni.

Kiedy rodzi się dziecko i nie jest idealne trafia do lekarzy i terapeutów, prawda? Nikt go nie chowa przed światem? Idealnych dzieci wymagała Sparta. Silne państwo, wymaga silnych obywateli.  Czy siła  to perfekcjonizm? Czy tylko część człowieka niezbędna w tamtej epoce? W sumie to powinniście się cieszyć, że Wam nie śpiewam, dopiero wtedy widać jak bardzo nieperfekcyjna jestem, kiedy robię to co kocham :)

Każdy organizm jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. Wczoraj usłyszałam od przyjaciela: „Czasem potrzebuję porozmawiać z silną kobietą i nikt inny nie przychodzi mi do głowy, Tylko TY.” Cudownie mieć przyjaciół szkoda, że ta rzadko mamy czas z nimi rozmawiać. Fajnie, że w każdym miejscu i o każdej porze można  zadzwonić i usłyszeć „Jak dobrze, że dzwonisz” To wymaga lat rozmów. Ta przyjaźń też nie jest idealna. Dzieli nas masa kilometrów, nie da się przy okazji zakupów wpaść na kawę. Może jednak nie o to chodzi, żeby była idealna? Może ważne jest to, żeby była? Każde z nas bierze z tej relacji tyle dobrego ile się da, a że przez łącza telefoniczne i światłowody? Cóż, co ja poradzę, że moi przyjaciele mieszkają pod Krakowem, ważne, że są. Możemy pół roku nie rozmawiać i zadzwonić jakby ten czas nie minął. Zadzwonić kiedykolwiek i otrzymać wsparcie i siłę. Ba do mojej przyjaciółki nawet dzwonić nie muszę wystarczy napisać przy porannej kawie, aby świat stał się o wiele bardziej przyjazny :)

Dziś o 11:00 webinar nacelowany. Bo mimo, że nikt nie jest idealny, każdy może realizować swoje marzenia i cele. Każdego tez warto w tym wspierać. A skoro grupa ludzi daje siłę…
Zapraszam https://potencjalszczescia.clickmeeting.com/webinar_nacelowany/register

Trzymaj marzenie

20141212_170959„Jak to jest trzymać swoje marzenie w rękach?”

Niesamowite uczucie, coś o czym marzyłam 10 lat, za każdym razem było na drugim miejscu wśród marzeń, na drugim miejscu zakupów niezbędnych do szczęśliwego życia.  Wiadomo, że zawsze kupuje  się tylko pierwszą rzecz, druga zostaje zazwyczaj w sferze marzeń .Wreszcie jest! Teraz przede mną nauka obsługi. Ten blog nie jest jednak miejscem na rozmowy o fotografii, tylko o spełnianiu marzeń.

W spełnianiu marzeń niebagatelną rolę odgrywa podświadomość. Ma ona wybitną cechę działa pod wpływem myśli, które do niej docierają. Przyswaja je bez względu na to czy są negatywne, czy pozytywne. Nie ma dla niej znaczenia czy pochodzą z zewnątrz, czy z wewnątrz.

Dlatego tak ważne jest to co myślisz Ty sam. Nie masz wpływu na to co mówią do Ciebie inni. Masz ogromny wpływ i ogromną odpowiedzialność, za to co Ty myślisz. Kiedy zmieniłam myślenie, zmieniła się otaczająca rzeczywistość, nagle sytuacje które zaistniały prowadziły mnie do mojego celu najkrótszą, możliwą drogą.

20141212_165608W życiu jak w aparacie, sami wybieracie obraz, który chcecie stworzyć. Następnie ustawiacie ostrość, im dokładniej będziecie widzieć obraz, tym efekt końcowy będzie wyraźniejszy. Wtedy Wasza podświadomość zapisuje ten obraz, a Wasze działanie prowadzi prosto do jego fizycznej realizacji.
Zainspirował mnie do tego wniosku Pan Napoleon Hill. Dziękuję  :)

 

 

20141212_164511Nie możesz oczekiwać, że gotowy obraz sam trafi do Ciebie, trzeba wykonać działanie, nacisnąć pstryczek. Nie  wolno poruszyć ręką bo obraz będzie rozmazany. W życiu nie ma jednak magicznego przycisku, pstryczek to jedynie symbol działania, resztę robi za Ciebie mechanizm aparatu. W życiu jest to  bardzo prosty system: wielokrotnego, codziennego powtarzania jednego kroku do celu.

Na początku cele nie urzeczywistniają się szybko, potrzebują nie tylko Twojego ukierunkowanego działania, ale i czasu. W tym wszystkim Twoim zadaniem jest nie zwątpić, pilnować pozytywnych myśli. Pamiętaj, że cokolwiek myślisz, czy to pozytywna myśl, czy negatywna, będzie się materializować.

Mówicie, że czasem trudno mnie czytać. Czasem zdarzają się błędy w składaniu słów, czasem braki przecinków. Ogromnie Was przepraszam, w tym tempie pracy i w tym stanie zmęczenia nie zawsze jestem w stanie dopracować tekst. (Nie róbcie tego błędu przy marzeniach, jak nie dopracujecie spełni się tak jak będziecie je widzieć, przeczytajcie post o tym jak zrealizowało się moje o domku nad morzem…mam swój trawnik przed blokiem, do morza nadal 500 km.)

Jeśli coś jest niezrozumiałe, zawsze możecie napisać w zakładce kontakt jest specjalne miejsce. Możecie zostawić komentarz. Główny cel pisania na dziś, to jednak nie tylko to, żebyście czytali. Podstawowy cel jest inny. Jeśli ktoś ma ochotę dowiedzieć się jaki zapraszam 15 grudnia wieczorem na pierwszą część warsztatów dotyczącą bloga i strony internetowej. Warsztaty za symboliczną opłatę, bo za darmo nie działa.

Zasady szczęścia

Chyba w genach i we krwi mamy łamanie zasad. Zapewne wynika to z naszej historii, a to okupacja, a to inne władze. Jesteśmy mistrzami w omijaniu zasad.

20141206_151042Zdrowe odżywianie, zdrowe życie jak Ci się kojarzy?  Wiesz przecież, że cukier i mąka pszenna szkodzi? Jesz to i nie dopuszczasz myśli, że to prawda? Dajesz dzieciom mimo, ze inni mówią, że to niebezpieczne. Tak jestem wychowany rodzice dawali, wszystko będzie ok. Nasza mąka i mąka naszych babć to zupełnie inne 2 rzeczy wiesz to? Zatykasz uszy, zamykasz oczy, krytykujesz inność bo tak Ci wygodnie? Pozorne bezpieczeństwo!

Wczoraj przeczytałam: Ty wierzysz w życie pozagrobowe? Odpowiedziałam, że tak i że wiem, że tam jest o wiele piękniej. Póki co, jesteśmy tu, widać po coś i najpierw trzeba „zaliczyć misję”.

W odpowiedzi czytam: To po co tak dbasz o zdrowie? Wydawało mi się to oczywiste.  Jak widać nic nie jest oczywiste. Żyjąc tu, chcę się dobrze czuć. Abstrahując już od mojej sytuacji, każdy człowiek, który chce żyć w zdrowiu i nie tracić czasu na choroby powinien dbać o zdrowie. Każdy to wie, każde dziecko ma tego świadomość, a jednak wszyscy robią inaczej.

A co my robimy? Traktujemy zasady zdrowia jakby były zgodnie ze znanym z młodości powiedzeniem „zasady są po to żeby je łamać” Czy rzeczywiście? Nie stosujemy zasad, które mogą nas doprowadzić do celu, do szczęścia tu i teraz.  Tylko po co? Z lenistwa? Nie ćwiczymy, jemy odgrzewane fast foody bez wartości?

Moim zdaniem wcale nie dba się o zdrowie po to, żeby żyć długo. Każdy z nas ma misję, spełni i może lecieć. O zdrowie dbamy po to, aby żyć tu szczęśliwie. Warzywa, owoce są po to, żeby nie chorować. Ruch i aktywność, aby świetnie się czuć bez używek. Czasem dopada nas przeziębienie, wystarczy sok z cytryny, trochę imbiru, czosnek. Wystarczy wiedzieć. Czasem jest poważniej, wtedy tez wystarczy poszukać naturalnych metod:  zdrowia w jedzeniu, fototerapii, hipoterapii po to, żeby nie potrzebna była radio czy chemioterapia.

Czasem mam wrażenie, że niektórzy ludzie patrzą na mnie jak na sfiksowaną na punkcie zdrowia nienormalną kobietę. Znasz to? Pamiętam to uczucie, kiedy jakiś czas temu ktoś dbał moim zdaniem przesadnie o zdrowie, a ja myślałam, że to strata czasu. No tak, jak człowiek nie myśli to dostaje gonga od życia i już zaczyna myśleć :) Jasne, że dbanie o zdrowie jeszcze nie jest u nas czymś naturalnym, a ktoś kto robi inaczej, zwykle jest krytykowany.

Różne sytuacje w życiu nauczyły mnie, że sytuacje i reakcje różnią się w zależności od punktu widzenia i sytuacji bo tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono. Nie oceniam i nie krytykuję innych o ile nie robią nikomu krzywdy. Czasem coś powiem, ostatnio najczęściej w formie pytania coachingowego, kiedy widzę jak się motają. Nie narzucam swojego zdania, każdy ma swoją ścieżkę, wszystko jest po coś, widać mają się jeszcze czegoś nauczyć, jeśli nie rozumieją, nie są gotowi.

Ja pomagam tylko tym, którzy tego chcą, przyjdą sami i poproszą tak wiem mało to marketingowe… Skoro jednak przychodzą to znaczy, że  to moja droga. Jeśli z czymś czuję się dobrze i działa, to jestem na swoim miejscu i robię to co powinnam prawda?   W tym mi bardzo pomogła Dynamika Mentalności.  Mój własny opis, moich, stworzonych dla mnie zasad, wystarczy ich przestrzegać, żeby było szybciej, lepiej, bezpieczniej, fajniej.

Są stworzone zasady szczęścia, prawa sukcesu opisane. Znamy je wszyscy i traktujemy po macoszemu, buntujemy się jak nastolatki.  Po co? Nie wiem. Wszyscy tak robią, a przynajmniej większość, więc idziemy za tłumem. Fala nas niesie, więc pewnie gdzieś jest brzeg. Czy zawsze morze znosi rozbitków na brzeg? Może czasem trwa to zbyt długo, żeby przeżyć? Może czasem warto wybrać swoją drogę i pokazać ją innym, żeby żyło się lepiej?  Zdrowego dnia Ci życzę i nie łamania dobrych zasad dziś.

PS A tego posta zapewne nikt nie zauważy i nikt nie skomentuje bo lubimy „nie widzieć” tego, co burzy nasz poukładany świat i zmusza do wysiłku. No to sprawdźmy.

Przygotowane, wspierające otoczenie

Jak zrealizować cele do 31. 12? Co zrobić, aby to zrobić? Przecież głupio będzie wracając do postanowień Noworocznych stwierdzić że rok, który miał być rokiem efektów stał się „rokiem ganiania własnego ogona” i kręcenia się w kółko. Czasu coraz mniej, więc wymagana jak to nazywał Bartek Popiel „laserowa koncentracja”. Prostą droga do efektów. A ja znów gdzieś poszłam „wąchać kwiatki”, schodząc ze swojej ścieżki. Po pierwsze musisz widzieć cel, jednak nie widać go realnie, więc trzeba go zapisać, albo namalować. Codziennie rano  budzisz się widzisz cel, wtedy wiesz co robisz i wiesz po co. 

Trzeba sobie przygotować otoczenie, które będzie nas wspierało w realizacji celów. Trochę jak w pedagogice Marii Montessori. Pomyślałam wczoraj, jak bardzo, wspiera mnie moje czwarte piętro bez windy, w utrzymaniu jako takiej kondycji. Gdybym nie musiała biegać po schodach kilka razy dziennie, nie znalazłabym dziś czasu na aktywność, a tak…  nie mam wyjścia i jest jakieś minimum.

Jak zmusić się do realizacji celu? Sprawić, aby nie mieć wyjścia i je zrealizować? Jak w każde działanie wpleść mega silne. motywujące marzenie? Jakiś czas temu wrzuciłam oszczędności na lokatę, aby zmusić się do pracy. Niby ogień pod stopami, a jednak nie motywuje… o co chodzi? Chyba jestem jedna z niewielu osób, które motywują marchewki, marzenia, cele, wizje, a nie bat czy kij nad głową. Zbyt duża presja wywołuje emocje, które nie pozwalają się skupić. I te rozpraszacze… Ostatnio uczestniczyłam w webinarze Michała Wawrzyniaka bardzo mocny wniosek był jeden. Najwięcej czasu i energii zabierają ludzie, którzy są pozornie zainteresowani, tym co im oferujesz, w rezultacie jednak nie są zainteresowani finalizacją. W sklepie przychodzą nie tylko pooglądać, ale i poprzymierzać, zabrać czas sprzedawcy, jednak nie zamierzają nic kupić.  W relacjach często pojawiają się mężczyźni, którzy pozornie są zainteresowani związkiem, ale finalnie okazuje się, że w sumie  to interesuje ich tylko jedno…  Ludzie, którzy chcą z Tobą współpracować, potem idą zajmować się swoimi sprawami, kiedy jest najwięcej pracy.Odkryłam, że tacy ludzie kosztują o wiele więcej czasu, energii, niż hejterzy. Teraz czas zastanowić się nad pozytywami i działaniem właściwym. Maksymalna laserowa precyzyjna koncentracja ja Twoich celach 100%!

Co sprawiło, że wyczekałam cierpliwie do otrzymania dotacji? Wymarzony aparat fotograficzny, który od 10 lat był zawsze na  drugim miejscu zakupów niezbędnych do szczęścia. Kupiłam, miał przyjechać dziś, przyjechał wczoraj, kurier mówił, że nie wie jak to się stało. Powiedziałam, że czytają klientom w myślach.

Moje cele do końca grudnia wiszą przypięte do kalendarza. Wyszło osiem niektóre się zazębiają i wynikają jedne z drugich, inne wymagają czasu, więc wykluczają się nawzajem. Jeden się zaktualizował i bardziej urealnił,  Jeden zrealizowany, Reszta? W każdym coś zaczęte, rozgrzebane  Zupełnie jak w trakcie mojego sprzątania, 10 rzeczy naraz „na zakładkę”, żeby zmieścić wszystko w dobie. O organizacji czasu było i jeszcze będzie. Tu tylko wniosek wszystko się da jeśli „musi się udać” i działasz w tym kierunku.  Najgorsze jest jeśli w trakcie rozgrzebania tego wszystkiego, coś mi przerwie i zgubie koncentrację to trochę jak przy żonglerce, wszystko zaczyna spadać na ziemię przez jeden szczegół, drobną nieuwagę, a potem masa zbierania.

Takie wspierające otoczenie mogą stanowić ludzie, realizujący swoje cele z nami. Bardzo motywujące kiedy ktoś coś zrobi. Nam się tez więcej chce. Stąd pomysł zamkniętej grupy na FB w której dzielimy się sukcesami. Dodatkowym sposobem do laserowej koncentracji i ciśnięcia w grudniu na maxa są webinary cotygodniowe. Zapraszam jeśli chcesz do nas dołączyć d0 zamknięta Grupa na FB. Jeśli chcesz wziąć udział w „webinarach nacelowanych” Zarejestruj się! (do końca roku 5 miejsc bezpłatnie)

Zdecydowanie. Wiesz czego chcesz?

We wszystkim co robisz priorytetowa jest wiedza, czego chcesz. Bez tego nie ma nic. Całe życie to Twoje cele oparte o Twoje wartości, zasoby, wiedzę, marzenia. Zgadzasz się ze mną?

logo mojeBez zdecydowania nie istnieje też komunikacja, a bez komunikacji nie ma współpracy. Współpraca to nie tylko Twój team. Ostatnio jak to na początku, kiedy jesteś sam, część rzeczy zlecasz innym ludziom. O wiele prościej jest kiedy zdecydowanie wiesz czego chcesz.

Tak było z logo wiedziałam czego chcę…lecącego  białego orła ze złotą podkową w szponach. Kornela poleciła mi fantastycznego człowieka Pawła Lipnego, który je wykonał.

W moim pomyśle orzeł miał lecieć, ale jak zobaczyłam tego uznałam, że o wiele bardziej pasuje. Moja firma ma pomagać ludziom wzbijać się w górę i latać, osiągać cele, spełniać marzenia, trzymając szczęście mocno „za ręce”.  A jeśli nawet sądzisz, jak niektórzy, że ten orzeł ląduje, to właśnie Ci przyniósł szczęście i nauczy Cię latać i osiągać to czego pragniesz.

Mój pomysł na podkowę…miała być w drugą stronę, wtedy odganiałaby złych ludzi i złe moce, taką żelazną powieszę nad drzwiami 😉  Ta ma przynosić szczęście i bogactwo. Bo bogactwo jest mi bardzo potrzebne, żebym mogła pomagać ludziom bardziej. Teraz przydałaby mi się firma , która zrobi mi ubranka firmowe i reklamowe z takim logo. Znasz kogoś?

Wracając do zdecydowania o wiele trudniej jest mi napisać załącznik do umowy o stronę internetową, wiem czego chcę, ale nijak nie wiem jak to ubrać w słowa. Więc może nie do końca wiem czego chcę? Brakuje  wiedzy na temat możliwości. Właśnie dlatego, mimo zlecania prac ekspertom, trzeba trochę się znać na wszystkim. Po to, żeby można było wytłumaczyć ekspertowi o co nam chodzi, albo jeśli nas nie stać zrobić samemu „jakoś”. Bo tak jest na początku w firmie nie stać nas na wiele rzeczy i trzeba zacząć jakoś.

O wiele większy problem jest wtedy, kiedy nie wiesz czego chcesz w życiu bo jak dążyć do czegoś co nie istnieje? No tak, ale w moim słowniku nie ma słowa „problem” zostało zamienione na zwrot: ” sytuacja wymagająca mojej interwencji”. Jeśli masz ochotę doprecyzować swoje: Czego chcesz? O czym marzysz? i Czego pragniesz w życiu? Zapraszam na coaching do mnie. Zapisz się i zapytaj o szczegóły TU

Więcej informacji o tym czym jest coaching znajdziesz tu:http://potencjalszczescia.pl/blog/czym-coaching/ i tu: http://potencjalszczescia.pl/warsztaty/coaching/

COACHING