Czym jest coaching?

Photo credit: Kullez / Foter / CC BY

Photo credit: Kullez / Foter / CC BY

Definicja coachingu wg International Coach Federation, największej międzynarodowej organizacji zrzeszającej coachów:
Profesjonalni coachowie zapewniają nieustającą współpracę przygotowaną specjalnie w celu niesienia pomocy klientom w osiąganiu satysfakcjonujących rezultatów w ich życiu zawodowym i osobistym. Coachowie pomagają ludziom poprawiać ich osiągnięcia i podnosić jakość ich życia. Są oni nauczeni słuchania, obserwowania i przystosowywania własnego podejścia do indywidualnych potrzeb klienta. Dążą do wydobycia rozwiązań i strategii z wnętrza klienta. Wierzą, że klient jest z natury kreatywny i pełen pomysłów. Zadanie coacha polega na wydobyciu tych umiejętności, zasobów i kreatywności, które klient już posiada. www.coachfederation.orgwww.icf.org.pl

W skrócie coach pomaga klientowi w zdobyciu tego czego pragnie bez podpowiadania rozwiązań. Pytaniami wydobywa rozwiązania i strategie
z klienta.

Według tej definicji każdy może nazwać siebie coachem i nie musi legitymować się żadnym wykształceniem w tym kierunku. Wiele osób pod nazwą coachingu prowadzi szkolenia, mentoring,  uczy, radzi, zarządza, prowadzi konsultacje, w żadnym wypadku takie działania nie są coachingiem.

Proces coachingowy jest w całości skierowany na klienta. To klient decyduje w jakim tempie i jakim kierunku będzie przebiegać rozmowa. W coachingu klient odpowiada za stawianie sobie celów, planowanie działań, korzystanie z zasobów, podejmowanie działań i ocenę własnych postępów.
Coach odpowiada za właściwe poprowadzenie procesu za pomocą pytań otwartych oraz za stosowanie zasad coachingu i czuwanie nad prawidłowym przebiegiem procesu.

Zasady podejścia CoachWise na których opiera się relacja Klient- Coach mogą być stosowane również w innych dziedzinach  w zarządzaniu, coachingu, budowaniu relacji, szkoleniu, pracy, etc…

Zaufanie, że klient jest zdolny, kreatywny, mądry i dobry

Coaching jest skierowany na tworzenie wizji, a nie rozwiązywanie bieżących problemów. Jest poszukiwaniem możliwości. Kluczowym jest  tutaj pytanie: Czego chcesz?

Obecność coacha w konwersacji, dzięki temu jest uważny, spokojny, ma dobra percepcję. Pozwala mu to obserwować i wybierać różne opcje, jest skupiony i widzi powiązania szczegółów w całości. Cała uwaga skupia się na kliencie i jego świecie i na tym czego chce klient teraz i w przyszłości.

Partnerstwo. Coaching polega na bezpiecznej i efektywnej współpracy klienta i coacha. Relacja ta jest elastyczna, obustronna, trwała i zorientowana na cel. Wymaga wzajemnego szacunku. Warto ustalić sobie warunki porozumienia, to buduje zaufanie.

Tak, i… zasada kreatywnej i spontanicznej pracy z rzeczywistością, pozwala ludziom być odważnymi, skorymi do przygód i zabawy. W improwizacji nie ma przegranych sytuacji, najważniejsze jest wykorzystanie obecnej sytuacji tak aby skierować działania na najlepszy możliwy kierunek przybliżający do celu.

Głębokie zaangażowanie coacha ma kluczową rolę, pogłębia proces coachingu i relację między coachem, a klientem, sprawia, że nie jest to tylko miła rozmowa między przyjaciółmi. Zaangażowany coach pozostaje nawet jeśli proces jest niezrozumiały i trudny lub jeśli wydaje się, że zmierza donikąd, nawet jeśli klient nie ma pojęcia co robić dalej
Prawdziwe zaangażowanie nie oznacza osiągania rezultatów. Coach jest zaangażowany w klienta jako osobę i proces nie koncentruje się na rozwiązaniu jego bieżących problemów a to powoduje elastyczność. Pozawala na skupienie się na całości wizji i szukania różnorodnych rozwiązań, nie skupiania się na drobnych porażkach.

Umiejętności, które posiada  dobry coach to: zadawanie dobrych pytań, słuchanie, odzwierciedlanie, wspieranie. Nie ocenia  nigdy klienta, to jest bardzo ważne.

Mam nadzieję, że udało mi się pokazać Ci dzisiaj czym jest coaching.  Można go stosować w wielu dziedzinach życia. Wielu przywódców stosuje coachingowy styl zarządzania.

Jeśli chcesz poczuć jak działa i sprawdzić czym jest w praktyce, zapraszam. Zwykle trwa około godziny i taka rozmowa może odbywać się  realnie, albo przy pomocy komunikatora np skype.

Jeśli masz więcej pytań, możesz je zadać w zakładce kontakt. W czym jeszcze mogę Ci pomóc?

 

 

 

Ocenianie po pozorach

4821426457_ee65fd8c0e

Photo credit: Chiara Cremaschi / Foter / CC BY-ND

Niektórzy ludzie nauczyli się wydawać opinie na podstawie pozorów.  Mają zainstalowany program: znam się na ludziach, znam się na życiu.
Wszystko co inne, albo czego nie rozumieją powinno być spalone na stosie.

Widzą człowieka i myślą „O widać na pierwszy rzut oka ten facet nie ma markowych ciuchów to pewnie biedak.  Tymczasem ten człowiek właśnie wracał od swojej ukochanej mamy, która kupiła mu na urodziny nie markową kurtkę. On nosi te ubrania, żeby mamie zrobić przyjemność. Inny przykład ludzie patrzą na kobietę widzą tipsy i super fryzurę. Jedni myślą jaka zadbana kobieta, inni że jest pusta i ma tylko czas się stroić. A ta kobieta właśnie wyszła z salonu urody bo wieczorem idzie do najlepszej restauracji w mieście ze swoim chłopakiem, który zapewne jej się oświadczy. Innym razem kobieta wbiega do potencjalnego klienta i przedstawia super ofertę, a klient patrzy i widzi brak makijażu, połamane paznokcie i jakiś sweter zamiast garsonki. Myśli: Niewiarygodna ta firma, nie skorzystam mimo, że oferta niezła. Skąd ma wiedzieć, że kobieta ma za sobą nieprzestaną noc bo jej dziecko właśnie złapało „jelitówkę”. Ten sam klient wybiera gorszą ofertę od wyglądającej super dziewczyny, w nieskazitelnym profesjonalnym stroju, nie doczytując małych druczków na umowie.

Życie nauczyło mnie tolerancji, empatii i zrozumienia innych. Nigdy nie oceniam ludzi po wyglądzie. Co prawda zdarza mi się ocenianie po zapachu i jak od kogoś śmierdzi papierosami to cofam się dwa kroki do tyłu rozmawiając, ale to odruch totalnie bezwarunkowy, z bezpiecznej odległości słucham uważnie co ma do powiedzenia.  Jak bardzo dużo możemy stracić patrząc oczami i schematami zamiast sercem?

Mówią: „Ona nie może być we wszystkim dobra, jeśli szkoli z tylu tematów?”
Zastanówmy się ile ról pełni w życiu kobieta? Była uczniem, więc ma jakieś doświadczenie jeśli chodzi o naukę i sposoby jej ułatwiania. Była dzieckiem swoich rodziców, więc wie co czuje dziecko kiedy rodzic…. Jeśli ma swoje dzieci wie ile się można nauczyć od dzieci i jak bardzo mylne jest przeświadczenie, że to tylko my przekazujemy wiedzę dzieciom. Każdy coś robi zawodowo na tym pewnie tez się zna. Sporo ludzi ma swoje hobby, które jest pasją. Relacje z innymi, każdy z nas ma jakieś. Wiemy coś o relacjach z domownikami, relacjach ze współpracownikami. Każdy z nas robi zakupy, część z nas przygotowuje jedzenie, sprząta. Przez lata swojego życia udoskonaliliśmy to co robimy. W takim razie każdy z nas jest trochę człowiekiem renesansu i zna się na kilku tematach. Ja z pewnością nie wiem co zrobić kiedy coś  się w domu popsuje, wtedy szukam ludzi którzy są w tym dobrzy, aby pomogli.

Uczę tylko z tego co sprawdziłam i wyszło. Nie zamierzam prowadzić zajęć ze związków bo nie zbudowałam idealnego. Znam co prawda 1000 własnych wtop, ale moim zdaniem to za mało, żeby mówić co nie działa, powielać książki i szkolenia…po co. Jak sprawdzę i zbuduję idealny związek to się podzielę na dziś ten temat odpada. Tak samo remonty, pomalować mieszkanie potrafię kupić wszystko co potrzebne do remontu też, ale już wywiercenie otworu na kołek przekracza moje możliwości.

Natomiast moje szkolenia  i warsztaty są z tego na czym się znam. Coachingi i rozmowy coachingowe wolę prowadzić z tematów na których się nie znam. Mam wtedy mniej pogryziony język, od unikania  zamiany coachingu w mentoring.  😉

Zapraszam więc na warsztaty w tematach:

Internet bo trochę czasu uczyłam jak go wykorzystać do życia, ostatnio uczyłam się i wykorzystuje go w biznesie.
Zdrowie bo już wiem, że kiedy się sypie nagle przypominamy sobie slogany: Jedz zdrowo, dbaj o zdrowie, palenie zabija, ruch to zdrowie itp
Zakupy i przygotowywanie posiłków – Gotuję od 27 lat, uczyłam się sama więc nie zawsze było to zdrowe, piekę niezdrowe ciasta  domowe od 7 lat, a od roku zdrowe.
Wychowanie znam z kilku stron jako dziecko, jako kadra zuchowa,  jako nauczyciel szkoły podstawowej i gimnazjum i jako mama  10 i 18 latka. Wiem już jak przetrwać z dzieckiem gimnazjum gwarantuję, ze nie jest to łatwe, ale są sposoby, które działają.
MLM kilka lat doświadczenia, efekty i doświadczenie w przekazywaniu wiedzy i umiejętności.
Rozwój osobisty w każdym aspekcie bez wiedzy i jej zastosowania nie byłoby postępu.
Realizacja marzeń, planowanie i realizacja celów– bez nich nie byłabym tu gdzie jestem. Kolejne pojawiają się codziennie,  dziś powstał jeszcze jeden temat. Pytanie na czym się znam, w czym mogę pomóc, jaką sytuację mogę pomóc rozwiązać? 

Z jakiej tematyki są moje szkolenia? Z życia, co zrobić, aby móc żyć szczęśliwie jak do tego dążyć. Wiedza jest jak kompas w drodze do celu którym jest szczęście

„Co to za szkolenia z marzeń, konkrety są ważne i poważne nie bujanie w obłokach?” Marzenia napędzają do działania są najlepszą automotywacją jaka znam i rewelacyjnie malują świat w kolorach tęczy.

Patrząc na moje zdjęcie wielu ludzi uważa, że co taka kobieta może wiedzieć o życiu. Uważają też, że jestem miła i sympatyczna. Nie jestem bywam. Otóż wyprowadzam z błędów jestem wymagająca, konkretna, zasadnicza i nie pozwalam odpuszczać, dopóki nie ma efektów. Dla mnie liczy się pomoc, a nie zawsze pomaga się głaszcząc po głowie. Alkoholikowi nie pomoże, kupienie mu kolejnej flaszki, raczej pokazanie sytuacji…tzw osiągnięcie dna, bez tego nie ma się od czego odbić.

zlamana sosnaŻycie dokopało mi maksymalnie, ale nie widać blizn… taka ta życiowa wojna… nie zostawia zewnętrznych śladów. Zdecydowało też, że postawi mnie pod murem, skoro nie rozumiem inaczej i pokaże mi, że z sosny złamanej można zbudować okręt i nie dość że już raz roztrzaskał ją wicher na lądzie. Natomiast dzięki wszystkiemu co przeszłam potrafię znaleźć wyjście z każdej niemal sytuacji. Kilka kreatywnych rozwiązań zawsze się pojawia, takie flow :)

Możesz więc nadal oceniać ludzi po pozorach, albo sprawdzić ile możesz się od nich nauczyć.

 

 

 

 

Masz wolną wolę i wybór jak zwykle zależy od Ciebie. 

Jedyną osobą, która odpowiada za Twoje życie jesteś Ty!  lustro


Czasem warto patrzeć inaczej, sercem i empatią, zamiast oczami, wtedy zmieniasz filtry. Chociaż często może to również zmylić. Kogoś lubisz i chcesz mu pomóc, więc wtapiasz. Kogoś nie lubisz i nie chcesz z nim pracować mimo, że proponuje Ci deal życia.

 

Kiedy na mnie niektórzy ludzie patrzą widzą  młodą niunię która nic nie umie.  Uwielbiam wyraz ich twarzy, kiedy mówię, ile mam lat. Czuję co myślą, kiedy mówię, że mam 18 letniego syna. :)  Nadal nic nie wiedzą, oceniają schematami z  własnego życia, po co? Każdy człowiek spotkany na naszej drodze jest po coś, czegoś mamy się od niego nauczyć. W sumie filtry spostrzegania rzeczywistości  u ludzi, którzy widzą tak jak nauczyło ich społeczeństwo, metoda szkiełka i oka i zasad wychowania wpojonych w dzieciństwie to nie mój problem. To oni tracą, a nie ja. Mogę pomóc tylko tym, którzy tego chcą.

Ktoś, kto wyraża siebie muzyką, czy wyróżniającym się strojem lub słownictwem ma od razu jakąś łatkę. Ktoś, kto niczym się nie wyróżnia też ma łatkę szarej myszki.  Ocenianie ludzi po wyglądzie i pozorach może zabrać wiele szans i możliwości.

Słowa kolejny wyznacznik. Ważne co człowiek mówi i jak mówi. Ile razy zdarzyło Ci się powiedzieć coś co nie zostało zrozumiane tak jak powinno? Ile razy Twój ton głosu był zmieniony sytuacją?  Człowiek opowiada Ci przygaszonym, smutnym głosem o rewelacyjnym biznesie , bo właśnie niedawno ktoś bliski mu umarł. A Ty już zakładasz filtry, że to kiepski biznes. Mam rację? Komunikacja to trudna sztuka, nie wszyscy ją opanowali.

Takie moje przesłanie dla Ciebie na dziś. nie wszystko jest tym na co wygląda. pamiętaj o znanym powiedzeniu ” Nie wszystko złoto co się świeci” w obie strony. Przypominam, że największy skarb Śląska jest czarny, to węgiel, nie błyszczy się, ale ile ciepła i korzyści daje? Nie wszystko jest taką prawdą jaka słyszysz. Cokolwiek powiesz, napiszesz, jest takie jakim usłyszy odbiorca. Chyba do szkoły trzeba wprowadzić zajęcia z lingwistyki i komunikacji :)

 

 

 

Cukier uzależnia?

ksylitolPodobno wszystko co na świecie jest tez w Internecie. Ostatnio było sporo publikacji na temat cukru. Cukier używany w naszej kuchni jakiś czas temu uznawany był za substancję niebezpieczną, z pewnością uzależnia i uszkadza wątrobę niektórzy twierdzą, że tak samo jak alkohol. Nie zweryfikowałam tych badań więc pisze podobno i inni twierdzą, jednak jak się tak zastanowię. To główną przyczyną problemów z moim zdrowiem może być właśnie cukier używam go stanowczo za dużo. Be niego nie potrafię myśleć. Chociaż wiem, że stan mojej wątroby nie jest najlepszy i z pewnością nie uszkodził jej alkohol raczej leki albo  właśnie cukier. Kiedy próbuje go zastąpić ksylitolem albo stewią, organizm domaga się czegoś słodkiego zwłaszcza kiedy tworzę, pracuję.  Najgorsze jest to, że nie wiedziałam o tym jak bardzo szkodzi cukier kiedy moje dzieci były małe i teraz też są już uzależnione od cukru.

Czym więc go zastąpić? W produkcji przemysłowej używa się syropu glukozowo- fruktozowego. Myślisz że jest zdrowszy? Wręcz przeciwnie, jest tylko tańszy. Powoduje że nasz organizm chce go więcej i „nie czuje”, że się najadł. Co w takim razie może zastąpić cukier? Liście stewii, słodkiej rośliny są najbardziej polecane jednak zmieniają smak potraw. Ksylitol czyli cukier z kory brzozy uznawany za zdrowy w smaku podobny do cukru jednak w zbyt dużej ilości tez może zaszkodzić.  Więcej informacji o ksylitolu znajdziesz na moim poprzednim blogu http://jolantajablonska.blogspot.com/2014/06/sama-sodycz.html Poza tym sposób przetwarzania kory na cukier jest „nieco chemiczny”, miód tez słodzi i to by było na tyle. Aspartam dodawany często np do gum do żucia również w zbyt dużej ilości może powodować uszkodzenie układu nerwowego.  Czasem się zastanawiam ile wspólnego miała guma do żucia z rzutem SM, czy to nie tak, że duże stężenie aspartamu spowodowało uszkodzenie układu nerwowego? To tylko hipoteza niczym nie potwierdzona do przemyślenia dla każdego, kto czyta skład tego co wkłada do ust. ja wolę jednak cukier, pewnie ze względu na nałóg od aspartamu i syropu glukozowo – fruktozowego, jednak celem jest wykluczenie wszystkich trzech na tyle na ile jest to tylko możliwe. Wiadomo, że cukier i inne substancje często są w składzie innych produktów spożywczych i czasem nie da się niczym ich zastąpić. Jeśli się czegoś nie da wykluczyć zupełnie najrozsądniej będzie to ograniczyć. Jeśli chodzi o herbatę, smaczniejsza jest kiedy się jej nie słodzi wcale.  Dla mnie herbata to także mieszanka ziół różnych nie zawsze czarna herbata.

DSC08382Moim ostatnim wyzwaniem są ciasta bez mąki pszennej i cukru, zdrowe i słodkie. Na razie wyszło jedno ciasto z rabarbarem z mąki amarantusowej, poszukiwania maki do biszkopta trwają, myślę o migdałowej mące i ksylitolu. Zobaczymy. A już niedługo zaproszę Cię na wyjątkowe warsztaty kulinarne, zdrowe i wirtualne :) „Z miłości do gotowania” bo ja nie lubię sama lepić pierogów a na wigilie potrzebuję ich 200 :) Już dziś zapisz się, aby dostać szczegółowe informacje na temat warsztatów: WYPEŁNIJ ANKIETĘ

Więcej o zdrowiu znajdziesz tu: http://potencjalszczescia.pl/poradnikzdrowia/

Kiedy lekarze zdiagnozowali u mnie SM odkryłam, że zdrowie nie jest dla mnie najważniejszą wartością. Co innego jest ważniejsze, ale o tym w mojej książce, która może się ukazać w 2015 roku. Natomiast lepiej jest żyć w zdrowiu, niż je stracić, więc warto zadbać o zdrowie i o siebie, żeby żyło się lepiej.

zdrowie

Nie jestem doskonała ….

skrzyzowanie„Nie jestem doskonała, ale doskonale sobie z tym radzę” tak pomyślałam wczoraj, kiedy o mało nie zablokowałam skrzyżowania. Mój perfekcjonizm doprowadził do tego, że jestem fatalnym kierowcą. Jak to się stało? Zaraz opowiem i pamiętaj, że dotyczy to nie tylko jazdy samochodem.

Kiedy zaczynamy coś robić, popełniamy wiele błędów, niektóre z nich mogą kosztować czyjeś życie. Tak jest z moją jazdą samochodem, mam tego świadomość, że zaczynając jeździć do doskonałości brakuje mi bardzo dużo. Mam tez świadomość, że błąd może kosztować bardzo dużo i nie mam tu na myśli strat materialnych. Jaki efekt? Chciałabym jeździć samochodem od razu jak zawodowy kierowca, perfekcyjnie. Chciałabym pomyśleć jestem doskonała w tym co robię i jeżdżę bezpiecznie…. zapomnij wprawa przychodzi z ćwiczeniami i praktyką, ie ma opcji, żeby od razu być doskonałym. To nie tak jak z jazdą konną, gdzie wsiadłam pierwszy raz i usłyszałam: „Ty to się chyba w siodle urodziłaś, nie wierzę, że pierwszy raz jeździsz”  konnoOczywiście zrobił się jakiś sabotaż i potem nie było tak łatwo, kilka barierek, jakiś słup wysokiego napięcia w locie zaliczony, tekst kolejnego instruktora: „Jak się nie nauczysz spadać bezpiecznie, to ja Cie uczyć nie będę. Nie chcę widzieć więcej śmierci w Twoich oczach” Jakaś podkowa przybita na ramieniu (tak to jest, jak się wystraszy konia spadając mu tuż przed łbem w trakcie skakania przez przeszkodę 😉 Po 12 latach podkowa ” na szczęście” zniknęła a ja już kompletnie nie mam kiedy jeździć. Wnioski? Będziesz upadać, będziesz się potykać, będziesz wpadać w doły itp naucz się to robić bezpiecznie.

Perfekcjonizm zgubił wielu ludzi. Jedynym sposobem, żebym nie popełniała błędów jako kierowca jest: nie prowadzić samochodu. Błędów nie robi tylko ten, kto nic nie robi. Można ich ilość zminimalizować, ale jeśli coś zaczynamy, nawet jeśli przygotujemy się najlepiej jak potrafimy i tak błąd może się pojawić. Jesteśmy tylko ludźmi.  No tak, ale jeśli komuś stanie się krzywda? Czy mamy jednak nad tym 100% kontroli?

Najtrudniejsze przy przejściu z etatu do własnej firmy dla mnie było to, żeby konsekwencji moich złych decyzji nie ponosiły dzieci. Jeśli coś nie pójdzie i wtopię, nie chcę, żeby oni to odczuli. Chcę, żeby mieli bezpieczne, normalne dzieciństwo czy młodość, która ich rozwija i pozwala wykorzystać te lata najlepiej jak się da na zabawę i rozwój. Ja wiem jak to jest, kiedy nie ma się co jeść, wiem jak smakuje pierwszy posiłek po 7 dniach nie jedzenia, nie chcę, żeby oni to wiedzieli. I co? Staram się jak mogę, efekt jest taki, że nie mam ani czasu dla nich tyle ile bym chciała, ani kasy tyle, żeby rozwijali swoje pasje, ani możliwości wozić ich kiedy byli mali na zajęcia dodatkowe. Mimo tego, że bardzo się starałam wtopiłam w wielu kwestiach. Dlaczego? Bo nie mamy 100% kontroli nad wszystkim. Nie mamy gwarancji, że jeśli zrobimy wszystko co w naszej mocy wszystko się uda zrealizować. Jasne, że jak czegoś bardzo chcemy możemy wszystko, jednak nie zawsze od razu, czasem wymaga to dużo czasu i ceny. Nie zawsze chcemy zapłacić ta cenę. Nic nie jest za darmo płacimy cenę wszystkiego, a najwyższą wartością jest czas. Im więcej wiesz im lepszych masz mentorów tym masz większa szansę na powodzenie i na szybką realizację. To jednak również nie wyklucza błędów i wtop. Czasem konsekwencje tych wtop są ogromne. I co? Najlepsze co możesz zrobić to wyciągnąć dobre wnioski na przyszłość, stać się innym człowiekiem, nie popełniać tych samych błędów po raz drugi.

Wczoraj wjechałam na skrzyżowanie i nie wiedziałam gdzie jechać… uznałam, że najważniejsze jest, żeby jak najszybciej stamtąd zjechać bo samochody inne już ruszają i zaraz kogoś zablokuję. Nigdy nie chciałam mieć nawigacji, od wczoraj chcę. Mapa i nawigacja, plan A i plan B bo zależy mi na tym, żeby jeździć bezpiecznie, a zastanawianie się, która to ulica mocno dekoncentruje. Nie muszę być doskonała od razu, ale muszę zacząć i ćwiczyć, żeby stać się kiedyś, w przyszłości doskonałą w bezpiecznym poruszaniu się samochodem. Dużo dodatkowych wniosków wczoraj dało mi to, że jechałam na warsztaty coachingu i w trakcie ćwiczenia przerobiłam sobie temat jak nauczyć się jeździć bezpiecznie. O tym czym jest coaching, napiszę w kolejnym poście.

autoKażdy mistrz popełniał masę błędów w trakcie swojej drogi, ćwiczeń i zdobywania doświadczenia. Zanim powiedział: Jestem doskonały, jestem mistrzem zaliczył masę wtop. My najczęściej widzimy sukces, a nie drogę to właśnie powoduje, że umyka nam najważniejsze. Bo właśnie droga jest najważniejsza.

 

Zmiana komunikatora – owocna we wnioski

5205684044_210a4423e6_n

Photo credit: mynetx / Foter / CC BY-SA

Nie umiem, nie chce i nie będę skupiać się na jednym temacie. Każdy z nas jest  człowiekiem w 1000 ról i sytuacji. Jestem mamą, więc trochę kurą domową, uwielbiam gotować. Zabawy z dziećmi są super, a wychowując już nie wiem kto kogo więcej uczy. Rozwój to podstawa w każdej dziedzinie, a bez zdrowia nie udźwigniemy szczęścia jakim jest sukces. Relacji damsko- męskich chciałabym nie wplatać, ale się nie da same się wplatają. Zmieniłam komunikator z „tlenu” na „gg”, żebyście Wy mogli do mnie napisać…i co?

Codziennie 10 zaczepek od obcych ludzi. w stylu: Co robisz bo mi się nudzi, poklikamy. Ta grupa nie jest najgorsza. Gorsza jest grupa internautów wysyłających zdjęcia i proszących o ocenę. Muszą mieć jakieś kompleksy i wytłumaczyć sobie dlaczego nudzą się na GG zamiast spędzać czas w miłym towarzystwie. Zrzucić winę na los, żeby nie zastanawiać się nad prawdziwą przyczyną. Czasem im odpisuję, że to już byłby mentoring, a na to ich chyba nie stać. Oporni jacyś, nie chcą się obrazić. Ciekawe czy tak niemądrzy, czy tak zdesperowani. Irytuje mnie niesamowicie ocenianie ludzi po pozorach, na podstawie zdjęcia, albo swoja miarą. Taki człowiek pewnie myśli, że jak jemu  GG służy do zabijania nudy i zabaw wirtualnych to wszyscy tak robią… ups nie wszyscy. To tylko komunikator, każdy go używa tak jak potrzebuje. Zupełnie jak z komputerem, jedni używają go do pracy inni do zabawy i rozrywki.

W każdym razie nic nie dzieje się bez powodu, a skoro tak to czego mnie miało nauczyć doświadczenie ze zmianą komunikatora? Zawsze najważniejsze są wnioski, nawet w najgłupszej sytuacji. Wniosek jest jeden mamy masę ludzi bez pasji zainteresowań i umiejętności organizowania sobie czasu wolnego… Zresztą wiele lat temu pisałam prace magisterską o sposobach spędzania czasu wolnego i czytelnictwie. Byłam ciekawa czy upośledzenie umysłowe ma wpływ, czy inne czynniki. Wnioski były genialne oczywiście zupełnie nie wpływa iloraz inteligencji, o wiele większe znaczenie ma środowisko.Wygląda na to że całe tłumy ludzi nie umieją sobie zorganizować czasu po pracy… jakby byli nieśmiertelni i mieli jeszcze jedno życie. Ciekawe czy uda mi się to zmienić…hmm

Internet jest dla mnie fantastycznym miejscem do pogadania, coraz trudniej tylko znaleźć w nim ludzi z którymi jest o czym rozmawiać…ze świecą trzeba szukać i potem jestem zdziwiona, że laptop osmalony 😉 Kiedyś słyszałam, że nie można zbudować relacji przez Internet…bzdura… sprawdziłam, można. Wcześniej czy później warto się spotkać gdzieś tam w świecie, ale można zacząć w Internecie. Tak samo jak kiedyś pisząc listy do Japonii zaprzyjaźniłam się z Junko. Niesamowite doświadczenie, fantastyczna przyjaźń mimo bariery językowej. Poznawałam Japonię jej oczami:)

Dziś poniedziałek ….jakiś czas temu ogłosiłam  go dniem hejtera. Dziwnym trafem w poniedziałki ludzie chętniej obrzucają innych błotem. Co się dziwić, koniec weekendu. Znudzeni,  zdegustowani, że skończyła się laba i trzeba iść do pracy. Poprawiają sobie nastrój krytykując innych? Kurcze, jak tak można żyć, wiesz może? Ja nie mam bladego pojęcia.  W sobotę na szkoleniu Mentalway odkryłam, że ja już nie umiem być niemiła, a może nigdy nie umiałam …oczywiście dopóki ktoś nie zrobi mi krzywdy, nie nadepnie na odcisk itd, ale tak bez powodu kogoś skrytykować, ocenić, a niby co to ja wszechwiedząca? Im więcej wiem tym bardziej wiem, że nic nie jest jasne oczywiste i wiadome.

2513014001_c19342363c

Photo credit: xJason.Rogersx / Foter / CC BY

Zamieniłam zdjęcie w profilu GG na awatara, sądziłam, że pomoże… Niestety zmienił się tylko tekst zaczepiający i częstotliwość spadła o 40%. Chyba jedynym sposobem na nie bycie napastowanym przez komunikator jest go nie mieć? Nauczenie kultury obcych ludzi to proces bardzo pracochłonny i czasochłonny, a wydawałoby się takie oczywiste, że skoro ja uczyłam tego w szkole inni też powinni. A tak? Cóż nikt nie wie do czego służy GG czy tylko komunikacja nam upadła tak nisko?

Zmiana komunikatora może być jak widać bardzo owocna we wnioski. Mimo wszystko uważam, że pozytywne relacje tak samo jak biznes, można zacząć budować w Internecie, a skończyć w wielkim świecie :)

 

Rozwijanie potencjału szczęścia

6814853474_beae2bc858_n

Photo credit: nist6dh / Foter / CC BY-SA

Ostatnio odkrywam  i odkurzam swoje pasje….
Też mi przyszło na „stare lata”. Przypomniało mi się, że jak byłam mała pasjonowało mnie projektowanie ubrań, wnętrz, domów. Wtedy szyłam na maszynie, robiłam jakieś rzeczy na drutach, wymyślałam… Gdzie mi to potem uciekło? Dlaczego dopiero rok temu, po odkryciu profilu Dynamiki przypomniało mi się, jak wspaniałą pasją jest tworzenie, jak wiele fantastycznych rzeczy tworzyłam jako mała dziewczynka.

Byłam grzeczną uczennicą, niektórzy twierdzili, że aż za grzeczną. Chyba nikt nie wpadł na to, że mam fobię szkolną. Szkoła  podstawowa pierwsze 6 lat, była ogromnym stresem. Bałam się odezwać bo mogę coś pomylić, odpowiedzieć źle, a przecież po to chodzi się do szkoły, żeby się uczyć, nie chodzą tam ludzie, którzy już wszystko wiedzą. Przyjaciół jak na lekarstwo. Trend- kto się uczy i nie marnuje czasu to trzeba go zniszczyć, skrytykować, przecież to kujon. Nauka dla ocen bo rodzice ucieszą się z piątek. Gdzie tam znaleźć miejsce na indywidualność, kreatywność, rozwijanie pasji? Uwielbiałam śpiewać, powiedzieli, że nie nadaję się do chóru, ani do szkoły muzycznej, nie mam szans, jestem za słaba. Nikt mi wtedy nie powiedział ile razy Edison próbował z żarówką, nie wiedziałam też że  M. Jordana nie przyjęli do szkolnej drużyny koszykówki. Jako grzeczna dziewczynka odpuściłam i dostosowałam się. Szkoła była stresem i troszkę tam się zachowywałam jak zombi, robiłam co kazali i tyle. Na moje szczęście w domu nie byłam grzeczna i z każdego ścinka materiału, z każdej resztki włóczki tworzyłam co się dało. W biurze projektów podpatrywałam rysunki i rysowałam projekty mieszkań. Bawiłam się świetnie. Jakoś nikt w szkole, która powinna rozwijać potencjał, nie zauważył żadnej z tych rzeczy i o rozwoju pasji nie było mowy.  Sytuacja w domu też nie sprzyjała rozwojowi. Na moje szczęście trafiłam najpierw do drużyny harcerskiej, a potem do zuchowej jako przyboczna, po kilku latach prowadziłam drużynę zuchową. Tam nauczyłam się wielu genialnych wartości, współpracy, polegania na innych, gry na gitarze, empatii, pracy z dziećmi również, dokładnego planowania i realizacji celów. Czy nie powinna tego uczyć szkoła?

8720604364_85c5931a14_n

Photo credit: Lupuca / Foter / CC BY-SA

Jako nauczyciel w szkole specjalnej widziałam inna stronę…. Moim zdaniem można, a nawet trzeba rozwijać potencjał, przynajmniej w szkole specjalnej.  Chociaż w szkole specjalnej pracuje się też nad słabymi stronami, aby uczniowie mogli być w przyszłości jak najbardziej samodzielni. Klasy są mniejsze, dzieci trudniejsze… Kiedyś była większa swoboda  w wybieraniu tego co najważniejsze do nauczenia, teraz doszło wiele bzdur, ale i tak jest miejsce na rozwijanie pasji. Współpracownicy mówili, że mi  jest łatwo bo informatyka jest przedmiotem, który dzieci lubią. Wcale nie jestem przekonana o tym.  W programie jest np nauka edytora tekstu, kto lubi przepisywanie tekstu? Dzieciaki najlepiej uczyły się pisać, rozmawiając między sobą za pomocą komunikatora. Edytory tekstu poznawały robiąc kartki świąteczne, czy z okazji dnia mamy itp. Wszystko było po coś. Wszystko angażowało emocje, inaczej byłaby nuda.  Musiała być fajna atmosfera na lekcji, sprzyjająca rozwojowi i nauce, wspierająca. Były rzeczy, które trzeba było zrealizować, ale można było je uatrakcyjnić. Był czas na to, żeby rozwijać pasje dotyczące podróży, zwiedzania, modeli samochodów, wyszukiwania informacji, wyszukiwania muzyki. Jeśli się chce, to można, a efekty były rewelacyjne.

Trudno robiło  się projekty w więcej, niż dwie osoby przy komputerze. Najlepiej współpracę w parach było widać na kole informatycznym, kiedy współpracowały ze sobą dzieciaki z podstawówki i z gimnazjum z różnych klas, ze skrajnie różnymi umiejętnościami. Każdy rozwijał się w swoim tempie i w wybranym kierunku, poza tym, co obowiązkowe rzecz jasna. Czasem ja pokazałam gdzie i jak szukać, a oni zdobywali umiejętności i wiedzę nawet tą, której ja nie miałam. Widać że jak się chce to można. Nie zawsze, nie wszędzie da się przeskoczyć ludzi myślących inaczej, ale są miejsca wspierające rozwój.

Czy to znaczy, że dzieciaki u mnie były niegrzeczne? Nic z tych rzeczy, każdy zajęty swoimi zadaniami, pasjami, nawet „chuligani” wyciszali się zupełnie. Co nie znaczy, że była cisza na lekcji, ale nie było też  wielkiego hałasu. Często na przerwach pytali, czy mogą przyjść właśnie po to żeby się wyciszyć, uspokoić. Myślę, że tak samo można prowadzić zajęcia na innych lekcjach i tak samo wspierać rozwój dziecka. Wystarczy wybrać odpowiednich ludzi i stworzyć system, który im to umożliwi. Sprawi, że dzieciaki będą w szkole rozwijać zainteresowania, pasje czyli swój potencjał.  Będą potrafiły współpracować w zespole i wspierać się nawzajem, będą marzyć, realizować cele, a przede wszystkim szkoła nie będzie niszczyła ich pewności siebie i kreatywności. Kończąc taką szkołę uczeń będzie wiedział  w czym jest najlepszy, będzie wiedział co chce w życiu osiągnąć i jak to zrobić.

Mój młodszy syn poszedł do szkoły blisko domu, zanim to zrobił potrafił czytać, pisać i był ciekawy świata. Teraz nie interesuje go nic, nie lubi szkoły. Jedynym miejscem w  którym lubi przebywać jest biblioteka, z miłą Panią bibliotekarką. Od początku roku mój syn tam zagląda tak często jak może i czyta. Natomiast od połowy pierwszej klasy do końca trzeciej, czytanie było chyba za karę i przestało służyć odkrywaniu fantastycznych rzeczy i przygód.

Dziecko „grzeczne” w  tradycyjnej, masowej szkole to słaby człowiek w przyszłości, bez siły przebicia na rynku pracy, oczekujący pomocy, wsparcia.  Tacy ludzie czekają, aż ktoś im da pracę.  Sądzą, że im się należy bo byli grzeczni i się uczyli. No niestety już nie te czasy. Z wiekiem u dzieci rośnie agresja, chęć bycia lepszym od innych, zamiast współpracy. Wiadomo, że jak na zewnątrz jest agresja to w środku jest strach. Zawsze mi się to sprawdzało, kiedy dzieciaki były agresywne wystarczyło znaleźć przyczynę strachu i go „odczarować”.  Czego jeszcze uczymy się w szkole? Oceniania, krytykowania innych, oceniania siebie i jakoś mimo nowego trendu – oceniania wspierającego, nie wszędzie wygląda to tak jak powinno.  Niektórzy idą dalej, poprawiają własną samoocenę, przez obrzucanie błotem innych. Hejtowanie innych,  też powstaje w szkole, a potem w pracy już tylko się doskonali.

6685773631_6d26118696_n

Photo credit: MDGovpics / Foter / CC BY

Najtrudniej jest kiedy jako rodzic widzimy jak szkoła niszczy nasze dziecko i nie możemy nic z tym zrobić, bo pomimo tego, że robimy co możemy, przegrywamy z systemem, a najbardziej cierpi dziecko. Pomysł wyjątkowej szkoły wraca  do mnie jak bumerang. Kiedyś kiedy mieli zlikwidować miejsce, w którym pracowałam podzieliłam się pomysłem na rozwiązanie sytuacji. Ktoś go zrealizował, ale nie wiedząc wszystkiego, część rzeczy nie poszła i osiągnięty efekt jest bardzo połowiczny. W sumie to nawet minimalny. Powstała szkoła specjalna, trochę prywatna, natomiast nie prowadzą jej i nie decydują w niej te osoby, które ją zakładały. Decyzje podejmują Ci, którzy mieli możliwości, pieniądze na budynek i na start.  Jak to mówiła moja mama? Wspólnika trzeba wybierać lepiej niż przyjaciela. Więc szkoła znacznie odbiega od tego co wymyśliłam bo nie było mnie przy realizacji projektu.

Teraz powstał nowy pomysł o wiele większego projektu i mam nadzieję, że znajdę ludzi, którzy pomogą mi go zrealizować.

Fakt pracowałam w szkole specjalnej, czy w szkole masowej uda się zastosować indywidualne podejście do ucznia? Dlaczego nie? Przecież istnieją szkoły prowadzone metodami Marii Montessori, która była naukowcem i wiedziała że hipotezy muszą być poparte dowodami. Dzieci ze szkół montessoriańskich są skoncentrowane na swoich zadaniach, dążą do samodzielności, posiadają wiarę w siebie i z ufnością patrzą w świat. Są odpowiedzialne, empatyczne i chętne do pomocy innym . Wykazują inicjatywę, są cierpliwe, wytrwałe. Wiedzą czym jest honor i szacunek, umieją to stosować. Dzieci przepełnione radością i rozwijające swój indywidualny potencjał.Edukacja nigdy więcej nie powinna być w głównej mierze przekazywaniem wiedzy, ale musi przyjąć nową formę, szukając uwolnienia dla ludzkich możliwości.” Dr Maria Montessori. Cała metoda powstała na bazie obserwacji dziecka i jego naturalnych zdolności nastawienia na rozwój i osiągnięcie niezależności.  Takie szkoły nie są ogólnodostępne, nie ma ich zbyt wielu. Moja szkoła ma być dostępna dla każdego dziecka i pomagać w naturalnym rozwoju, pomagając w przygotowaniu do przejścia w świat dorosłych, tak, aby w pełni wykorzystując swój potencjał  zrealizować marzenia i być szczęśliwym człowiekiem.

Ostatnio po wielu latach używania komunikatora „Tlen”, wróciłam do GG i przeraziła mnie ilość młodych ludzi, którzy piszą bo się nudzą. Nie mają pasji, zainteresowań, marzeń celu, wrócili znudzeni ze szkoły, czy pracy i nie wymyślili nic lepszego niż poklikanie do obcego człowieka na GG. Ilość i poziom tych rozmów jest przerażający. Myślę, że  trzeba u tych ludzi i wielu innych odkręcić to co zepsuła masowa szkoła. Czy u wszystkich? Jasne, ze nie pomóc można tylko tym ludziom, którzy tej pomocy chcą, nic na siłę.

Rolą każdej szkoły jest rozwijanie potencjału w każdym człowieku indywidualnie. Taki rozwój pozwoli osiągnąć szczęście i sukces w życiu nie tylko zawodowym.

 

 

Dlaczego Internet?

91358668_e9e7af516f

Photo credit: Spigoo / Foter / CC BY

Dlaczego praca przez Internet  tak bardzo mnie pasjonuje?
Stwarza wiele możliwości: działa jak teleport, można pracować z ludźmi z całego świata, nie ma ograniczeń terytorialnych i zaoszczędza masę czasu.

Pracą przez Internet zainteresowałam się wtedy, kiedy byłam 24 na dobę, 7 dni w tygodniu mamą i tatą w jednym, bez opcji podrzucę dziecko do babci. Wiem jak to jest godzić pracę z domem, wychowaniem, czasem dla dziecka. Wiem jak to jest zabierać dziecko do pracy. Kiedy ja prowadziłam prezentację, brzdąc podchodził  do mnie bo właśnie śmiertelnie zgłodniał i uschnął z pragnienia w czasie kilku minut. Zniechęcenie, kiedy trzeba odwoływać spotkania bo dziecko ma gorączkę. W poniedziałek umawiałam spotkania na cały tydzień, we wtorek odwoływałam bo przecież nie zabiorę, ani nie zostawię chorego dziecka w domu. Teraz już co prawda wiem gdzie leżała przyczyna słabej odporności i częstego chorowania moich dzieci. Wtedy takiej wiedzy jeszcze nie miałam, zdobyłam ją później dzięki…to będzie odkrywcze….. Internetowi. Jeden z moich wykładowców na studiach podyplomowych z Informatyki często mówił: „Czego nie ma w Internecie, tego nie ma na świecie” coś w tym jest

Też znasz takie sytuacje ze swojego życia?  Trudne wybory: czas dla rodziny, czas na pracę, czas na pasję? Ja wymyśliłam jak to połączyć. Masz rację zaczynam, nie jestem ekspertem internetowego biznesu. Natomiast z doświadczenia szkolnego  i nie tylko wiem, że potrafię nauczyć nawet tego czego sama nie umiem.   Najważniejsze, że wiem gdzie szukać praktycznych wskazówek i jak zamienić je na moje i Twoje efekty. Jednak pamiętaj, że potrzebuję Twojego współudziału, bez Twojego działania nie będzie Twoich efektów. Czy każdy trener złotego medalisty olimpijskiego zdobywał złote medale? Czy każdy kto zdobywa złote medale potrafi wytrenować swoich następców? Nie? Więc skąd pomysł, że u trenera, coacha, mentora ważniejsze są umiejętności, które ma wykształcić niż zdolności trenerskie, łatwość przekazywania wiedzy i rozwijania umiejętności? Ostatnio zauważyłam, że o wiele lepiej prowadzę coachingi  w dziedzinach o których zupełnie nie mam pojęcia, niż w znanych mi tematach. Mniej boli język od ciągłego gryzienia się, żeby nie dać gotowego rozwiązania „na tacy”. W końcu człowiek przychodzi po umiejętność podejmowania decyzji,samodzielnego rozwiązywania sytuacji, a nie po dobrą radę. Dobrych rad udziela połowa znajomych i co z tego? U mentora ważne są umiejętności motywowania i pomagania w osiąganiu efektów, wskazywania drogi, u coacha przeprowadzanie procesu coachingowego, zadawanie dobrych pytań. Ważne jest, żebym umiała pomagać osiągać efekty i monitorowała Twoje postępy, a nie umiała grać w piłkę nożną. To Ty masz być mistrzem w swojej dziedzinie, nie ja.

1004656_483848361709553_1148210185_nWykorzystanie Internetu w pracy stwarza niesamowite możliwości, możesz pracować, zarabiać, a jednocześnie być blisko rodziny i nie tracisz czasu, ani pieniędzy na dojazdy. Dobre? Mogę przekazać Ci podstawy, które mam. Informacje od czego zacząć, aby zaistnieć w sieci. Przez rok testowałam kilka rzeczy i wiem, że nie każdy będzie dobrze się czuł w blogowaniu. Ktoś inny może źle się czuć w promowaniu się na Facebooku. Ludzie są różni, różne są też ich sytuacje. 

W Internecie, żeby się wypromować musisz zainwestować swój czas, albo swoje pieniądze. Możesz zlecić wszystko firmie i zapłacić, albo możesz zainwestować swój czas.  Jest wiele materiałów darmowych w sieci, jedne lepsze, drugie słabsze. Pomyślałam, że życia mi nie starczy, żeby to obejrzeć, więc wybrałam opcję, trochę zapłacić komuś za wskazówki, posprawdzać wszystko co działa. Mając podstawy, szukam dalej możliwości udoskonalenia wszystkiego.

W Internecie, tak samo jak w pracy i w życiu jest czas siania i zbierania.  Najpierw siejesz, uczysz się, pracujesz, na efekty trzeba poczekać. To jest oczywiste prawda? Widziałeś drzewo, które urosło przez noc? Niektórzy jednak zapominają, że zbieramy to co zasiejemy. Nie można zasiać pszenicy, a zebrać amarantusa. Nie można posadzić jabłoni i oczekiwać od niej pomarańczy.  Efekty widać po czasie, ale wizje efektów trzeba mieć wcześniej, żeby wiedzieć co posadzić. Zastanów się, co Ty chcesz uprawiać. Jeśli potrzebujesz pomocy napisz do mnie.  Możesz skorzystać z udziału w moich warsztatach pamiętaj to pierwsze kroki w Internecie, dla początkujących, nie dla znawców. Dla osób, które chcą się promować za pośrednictwem Internetu.Podstawówka, gimnazjum i szkoła średnia, jeśli potrzebujesz poziomu studiów mogę Ci polecić kilka osób do wyboru. Kiedy zaczynasz i potrzebujesz podstaw zapraszam do mnie.  Wypełnij ankietę w ten sposób zapiszesz się na warsztaty, a ja powiadomię Cię o terminie ich rozpoczęcia. W prawym górnym rogu znajdziesz zapis na kompas szczęścia, skorzystaj, aby dostawać  dodatkową wiedzę i informacje o warsztatach bezpośrednio na maila.

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale są jeszcze osoby, które nie potrafią korzystać z Internetu. Dziwisz się? Mojej mamie pocztę internetową zakładał mój syn. Po tygodniu i tak nie pamiętała już, jak odebrać maila. W domu ma Internet, a przelewy bankowe robi w punkcie, gdzie za każdy przelew płaci. Pracując w szkole specjalnej często zapraszałam do mnie na lekcje moje koleżanki, które właśnie kupiły komputer i podłączyły Internet. Nie bardzo wiedziały jak korzystać, jak zadbać o bezpieczeństwo w sieci. Znasz takie osoby? Mam propozycję, nie każdy ma koleżankę w pracy, czy wnuczka, albo syna, który pomoże i nauczy korzystania z Internetu. Czego będą dotyczyły warsztaty? Po pierwsze bezpieczeństwa w Internecie.  Sposobów robienia zakupów i płacenia rachunków bez wychodzenia z domu. Nie trzeba dźwigać zakupów. Wystarczy zamówić przez Internet z dostawą do domu i za niewielka opłatą mamy zakupy w drzwiach. Zapewniam Cię, że dla niektórych osób taka opcja może być bardzo pomocna. Często używam Internetu do planowania wyjazdów wakacyjnych, dojazd PKP, PKS lub samochód, nocleg, atrakcje. Internet to też rozrywka, nie tylko gry, zdziwiłbyś się jaka wyobraźnię i pomysły mają osoby, które wychowały się przed erą komputerów. Myślę, że wielu ludzi może skorzystać z takiej opcji. Warsztaty internetowe mają dodatkową korzyść. Nie trzeba się przyznawać, że czegoś się nie umie, prawdopodobnie sąsiedzi nie będą wiedzieli, że ktoś korzysta z takich zajęć o ile sam im nie powie. Spotykając się raz w tygodniu mam szansę poprowadzić za rączkę osobę, która stawia pierwsze kroki w Internecie.

Jeśli znasz  taką osobę możesz jej pomóc założyć maila i nauczyć go odbierać i klikać w link do pokoju spotkań online. Pomóż też wypełnić ankietę zapisu na warsztaty. Dalej damy już radę sami, a za dwa, trzy miesiące, poobserwuj efekty.

W czym jeszcze mogę pomóc?

Szczęście na kredyt?

20140430mMuszę o tym napisać, inaczej się uduszę 😉 Ostatnio zdarza mi się przechodzić obok włączonego telewizora, a tam reklamy o spełnianiu marzeń na kredyt z psychologiczną manipulacją o odjeżdżających marzeniach. Nie wiem czy to zbieżność nazwisk tak mnie wkurzyła, czy manipulacja w stylu, któremu kiedyś uległam podczas jakiejś prezentacji. W każdym razie wiem, że najwięcej TV oglądają starsze osoby, wierząc ślepo w to co w widzą, idą brać kolejny kredyt, aby spełnić swoje marzenia i rodziny. Emerytury jakie są, każdy wie. Trochę generalizuję, ale wiem ilu starszych ludzi nie może sobie dać rady potem ze spłaceniem takich kredytów. Znam ludzi starszych, którzy potem nie wykupują leków, czy oszczędzają na jedzeniu. Osobiście nie oglądam telewizji, czasem przechodząc rzuca mi się w oczy jak bardzo szkodzi zdrowiu i to nie tylko na oczy. Szkodzi głownie mentalności.  Chętnie poznam Twoje zdanie na temat kredytów i szczęścia na kredyt.

Sporadycznie mi się zdarza spełnianie marzeń z kredytem, ale mam wrażenie, że dla wielu osób życie na kredyt to norma. Żyją nie tylko bez oszczędności, ale z długiem na koncie. Dla mnie to totalny brak odpowiedzialności, który przystoi młodym  niedojrzałym ludziom, starsi jednak powinni być bardziej odpowiedzialni, zwłaszcza jeśli mają rodziny, dzieci…  Sama raz w życiu wzięłam kredyt studencki…moim marzeniem było skończenie studiów. Czy to  był dobry pomysł, czy nie można rozważać długo. Potem jakiś zakup pralki czy laptopa na raty, bardziej inwestycja niż marzenia. Chociaż pralka i laptop dają w jakimś sensie szczęście to jednak konieczność spłaty rat zobowiązuje do większych dochodów.

20140430_14133m 20140430_141331m 20140430miOstatnio marzy mi się działka i dom nad morzem, sprawdzałam swoją zdolność kredytową, oglądałam działki. Na szczęście nie znalazłam takiej która byłaby w 100% dla mnie. Była co prawda jedna cudna ( możesz ja zobaczyć na zdjęciach), ale obok stał wielki słup energetyczny, a ja szukam miejsca jak najbardziej eco i naturalnego. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć takie cudo z lasem lub pod lasem bez słupa i za gotówkę w  niedalekiej przyszłości.

Myślę, że teraz byłoby mi bardzo trudno spłacać kredyt. Początek we własnej firmie nie jest łatwy, wszystko nowe, wszystkiego się uczę. Ostatnia pożyczka, którą wzięłam  na inwestycję w zdrowie i rozwój, bank się uparł ze na dwa lata bo taka zdolność kredytowa. Tak mnie parzyło w stopy, że spłaciłam po trzech miesiącach.

Ja nie umiem być szczęśliwa na kredyt. Wolę sobie zapracować, zarobić, dopiero wtedy spełnić marzenie. Tylko takie wypracowanie i oczekiwane marzenie daje mi szczęście. 

Na jednym ze szkoleń, człowiek u którego zdobywam wiedzę – Michał Wawrzyniak powiedział, że kredyt w firmie na inwestycje i kredyt prywatnie na spełnianie marzeń to dwie zupełnie różne rzeczy.  Moim zdaniem dokładnie tak jest. W firmie potrzebujemy kredytu, żeby móc pójść dalej. W życiu prywatnym potrzebujemy nie brać kredytu, żeby mieć siłę zapracować na swoje marzenia.

Wtedy już nie potrzeba, żadnych szkoleń czy książek motywacyjnych. Marzenia do spełnienia są największą auto motywacją jaką znam.

Ciekawa jestem Twojego zdania na ten temat, więc napisz je w komentarzu pod tym postem.

Budowanie zespołu

freeman-kevenides-law-firmBudowanie zespołu nie przychodzi łatwo. W Twojej firmie, Twoim biznesie ludzie się będą pojawiać i odchodzić, podobnie jak w Twoim życiu. Są ludzie którzy się pojawiają i znikają, idą dalej, są tacy którzy odchodzą do innego świata. Takie skojarzenie z dzisiejszym świętem, nikt nie wie dlaczego jedni odchodzą wcześniej, inni później. Natomiast jestem przekonana, że jest w tym jakiś zamysł, tylko nie zawsze dostępny dla nas tu i teraz.  Wierzę, że każdy człowiek, którego spotykamy w życiu ma nas czegoś nauczyć. Każde spotkanie i wydarzenie jest po coś.

Czasem poznajemy kogoś, opowiadamy czym się zajmujemy, on proponuje swój udział, a potem okazuje się, że skończyło się na pustym gadaniu i obietnicach. Znasz to? Powinniśmy być wkurzeni? Nie, nasze zdenerwowanie wpływa tylko na nasz organizm w dodatku negatywnie, nic dobrego nie przynosi.  Wyciągaj wnioski, ucz się. Ta sytuacja pokazuje, że liczą się efekty, słowa i obietnice nie mają znaczenia. Dotyczy to również Ciebie, nikt nie uwierzy w Twoje słowa, póki nie pokażesz efektów. Nikt nie uwierzy Ci na słowo, że coś działa, dopóki nie udowodnisz mu tego. Na początku wściekałam  się, myślałam, że uznają mnie za kłamcę przyjaciele, którzy przecież wiedzą, że ja nigdy nie kłamię, potem zrozumiałam. Wiara Polaków jest w Kościele, autorytet u lekarza, albo u księdza w zależności od stopnia zaawansowania dolegliwości. Ja muszę wszystko pokazać i udowodnić, już tylko mówiłam: Nic ci nie powiem, muszę Ci  to pokazać … i pokazuje efekty swojej pracy, czy sposobu życia…, działanie produktów…od kremu do rak, przez bio-elektrody redukujące ból, do „matrixa” sprawiającego, że telefon komórkowy staje się bezpiecznym urządzeniem.

Z każdego wydarzenia w naszym życiu możemy wyciągnąć wnioski. Początkowo są to drobne sygnały, jeśli na nie nie reagujemy, życie daje nam mocniej do zrozumienia o co chodzi. Czasem mimo wszystko jesteśmy opornymi uczniami i  dostajemy hmm…. kopa od życia?  Czasem to utrata pracy, czasem kogoś bliskiego, czasem choroba i inne tego typu mocne wydarzenia. Im większe emocje, tym silniejsza nauka  z nich wypływa i tym lepiej pamiętamy.

piramida wesołych ludzi1Budując zespół od początku trzeba pamiętać o jasnym ustaleniu zasad, może spisaniu ich wspólnie? Mieć na uwadze, że najważniejsze są efekty bo to, że ktoś obiecuje złote góry nie znaczy, że nam pomoże w czymkolwiek. Nie twierdzę, że kłamie. Ludzie często mówią to, co im się wydaje, planują co zrobią, a potem tego nie robią bo okoliczności nie były sprzyjające. Ustalenie zasad i dobra komunikacja to podstawa budowania  zespołu w biznesie.
Trzeba też pamiętać, że czasem ktoś odchodzi, jeśli nie mamy na to wpływu widać tak miało być, ważne, żeby z każdego wydarzenia wyciągać dobre wnioski. Często jest tak, że myślimy, wydaje nam się, że mamy zespół ludzi wokół siebie, a jak przychodzi „chrzest bojowy” to znikają. Odpadają po kolei  i słyszysz, że masz zacząć bez nich bo coś się wydarzyło,teraz maja inne priorytety, ale trzymają kciuki…no to zaczęłam.

Wiem też, że swój zespół będę budować w oparciu o wiedzę z Dynamiki. Pięć tysięcy lat obserwacji to jednak czas wart zaoszczędzenia, wystarczy to dostosować do naszych polskich specyficznych warunków i wyjątkowych ludzi.  Jeśli nie wiesz o czym piszę, zapraszam do zakładki: Odkryj swój potencjał lub do kontaktu ze mną. Generalnie chodzi o to, żeby w zespole byli różni ludzie i aby każdy robił to, w czym jest najlepszy oraz żeby wzajemnie się dobrze rozumieli. To właśnie ułatwia dynamika. Oprócz osobowości, która tworzy się głównie od 2 do 6 roku życia, wpływ na nas mają również wydarzenia z życia, sytuacje i ludzie. Zespół najlepiej sprawdza się w działaniu. Nikt na początku nie musi być doskonały, trzeba zacząć jakoś, a czas na jakość przyjdzie później. Ważny jest rozwój i postępy. Trudno określić, czy ktoś nadaje się do pracy z nami po godzinie rozmowy.  Trzeba sprawdzić czy nadajemy na tych samych falach, więc może wspólny obóz przetrwania ułatwiłby sprawę? Takim zespołem malutkim, który budujesz jest Twój związek. Miłość wiele ułatwia, ale utrudnia realną ocenę sytuacji. Kiedyś wymyśliłam, że zaoszczędzilibyśmy sobie wielu rozczarowań wybierając się na początku, wspólnie na ekstremalną wyprawę, obóz przetrwania, wyprawę w wysokie góry… Może wymyślisz coś innego, gdzie sytuacje pokazują całego człowieka i zdzierają wszystkie maski…

Gdzie i kiedy szukać ludzi do zespołu? Zawsze i wszędzie!!! Zamykając „nabór” możesz przegapić kogoś wyjątkowego. Oceniając człowieka na podstawie miejsca w którym jest dziś, tez może Cię pozbawić kogoś wyjątkowego. Skoro nawiązałam do związku  w poprzednim akapicie, to tu tylko jedno sprostowanie, nabór zamykamy kiedy znajdziemy już tą jedyną osobę. Jest kilka rzeczy, które niszczą duszę człowieka niemiłosiernie i trudno je odpokutować, jedną z takich rzeczy jest zniszczenie związku dwojga ludzi. Koniec dygresji, wracając do zespołu ludzi poszukujemy i przyjmujemy zawsze i wszędzie, sprawdza ich działanie w zespole. O ich wartości dla zespołu decydują efekty i zachowanie w sytuacjach trudnych.

Marzenia sie spełniają…

Marzenia spełniają się z prędkością światła, pod warunkiem że bardzo pragniesz ich spełnienia. To podstawowy warunek. Drugim ważnym warunkiem jest działanie  w określonym kierunku. Twoje marzenie powinieneś widzieć realnie przed oczami, kiedy ktoś obudzi Cię w środku nocy i zapyta o czym marzysz. powinien w Twojej wyobraźni pojawić się obraz ze wszystkimi szczegółami i emocjami. Przypomnij sobie, które z Twoich marzeń już się spełniły? Co trzeba było zrobić, aby je zrealizować? Czy wszystko szło łatwo od początku?

DSC08344Ostatnio zobaczyłam w programie firmy z którą współpracowałam, torbę i filiżanki, bardzo mi się spodobały. Pomyślałam, że chciałabym  mieć torbę i komplet 6 takich filiżanek. Ułożyłam plan i zupełnie nic z niego nie wyszło z przyczyn niezależnych ode mnie, natomiast 2 dni przed końcem, w ostatniej chwili wpadł mi do głowy inny pomysł, mało realny i pozwalający spełnić moje małe marzenie, ale bez długotrwałych pozytywnych efektów. Oczywiście zrealizowałam pomysł. Pojawił się nowy na długotrwałe efekty z wykorzystaniem spełnionego marzenia. Filiżanki są fantastyczne i teraz u siebie w domu mogę zrobić spotkanie dla przyjaciół i opowiedzieć im o tym jak spełniać swoje marzenia ekspresowo.

Kolejne marzenie- własna firma… długie oczekiwanie, kto mnie zna wie jak trudne jest dla Creatora czekanie, złożony wniosek o dotację, pierwsza decyzja o nierozpatrzeniu ze względu na brak środków. Postanowiłam otworzyć firmę mimo wszystko, co tam dotacja, otworzę sama, będzie trudniej, będzie gorszy sprzęt, ale zacznę tu i teraz, tu gdzie jestem z tym co mam. Trzeba zacząć jakoś, żeby stać się mistrzem. Ustaliłam plan i działałam i nagle dwa dni temu zadzwonił telefon. telefon zwykle dzwoni w najmniej odpowiednim momencie właśnie ćwiczyłyśmy coaching z koleżanką, zwykle nie odbieram telefonów, kiedy się szkolę lub pracuję, w dodatku telefon z zastrzeżonego numeru, też rzadko odbieram, ale coś mnie tknęło że mam przerwać coaching i odebrać telefon. W słuchawce usłyszałam, że pojawiły się środki i mój wniosek został rozpatrzony pozytywnie, że otrzymałam dotację na otworzenie firmy. Jeszcze trochę będzie trzeba poczekać 6 listopada miał być datą otworzenia działalności, a będzie datą podpisania umowy o dotację. To pokazuje, że na początku w realizacji marzenia mogą pojawić się schody, ja miałam wrażenie, że staram się ruszyć z miejsca ciężką lokomotywę popychając ją dłońmi, a ona nic. Teraz wiem, że ruszyła powoli, jak w wierszu pewnego polskiego poety. Niedługo zamieni się w ekspres, a potem w rakietę do marzeń.

Ktoś ostatnio mnie zapytał o mój cel, a ja zaczęłam się zastanawiać i dostałam odpowiedź sama od siebie: Nie możesz mieć szybkich efektów jeśli gubisz cel z oczu, bo wtedy gubisz drogę i zaczynasz kluczyć zamiast iść prosto. Właściwy kierunek może wskazywać Ci Twój mentor. Ważne jest jednak, żebyś Ty wiedział/ wiedziała czego chcesz i dlaczego osiągnięcie tego jest dla Ciebie tak ważne. Właśnie z tego powstaje auto motywacja. Jeśli nie wiesz co chcesz osiągnąć, albo dlaczego tego pragniesz, będzie Ci bardzo trudno wytrwać i w rezultacie Twoje marzenie zostanie niezrealizowanym majakiem. Jeśli będziesz widzieć cel, ale nie będziesz działać w tym kierunku, również mało realne jest, że samo się spełni.  Sam to się u mnie w domu robi bałagan 😉 A i to pół żartem, pół sercem :) Nic się samo… musi być marzenie: Co? Po co? i Dlaczego? oraz działanie.

Jeśli potrzebujesz zespołu zadaj sobie pytanie z kim i poszukaj dokładnie takich ludzi. Życzę Ci spełnienia marzeń tych wielkich i tych małych. Zastanów się, które marzenie już dziś możesz obudzić i spełnić. Jeśli potrzebujesz mojej pomocy w budzeniu marzeń. Wypełnij ankietę, a ja dam znać kiedy odbędą się warsztaty pt. Obudź swoje marzenia. Wystarczy, że zbierze się odpowiednia grupa chętnych osób i możemy zaczynać. Napisz maila ze zgłoszeniem i czekaj na kontakt: potencjalszczescia@gmail.com